bez odwrotu
Saturday, March 17, 2012
Happy St. Patrick's Day!!!
Tak czulam, ze na Swietego Patryka musi byc ladna pogoda:))
Nie wiem czemu, ale sprawdza sie to co roku, no prawie co roku, bo pamietam, ze raz bylo nawet ladnie i slonecznie, ale padal snieg.
Dziekuje Wam Irlandczycy za dzisiejszy piekny dzien!!!
Swietujcie bo Wam sie nalezy!!!!!!!!!
PS. Zdjecie ze strony "free St. Patrick Day images".
Thursday, March 15, 2012
Szlag trafil lato:(
No sie wzielo i spitolilo:((
Wstalam rano, a tu pochmurno i qurewsko zimno.
Wiem, 12C to nie tragedia a raczej normalna temperatura w marcu, ale po wczorajszym dniu, dzis mialam ochote na kozuch i futrzana czapke. Przemoglam sie i posmigalam do pracy w wiosennej krotkiej kurtce, ale przyznaje, ze mi zmarzla dupa, bo kurtalka taka tylko do pasa.
Nic to przezyje, bo juz od poniedzialku (czemu nie od soboty, he?) wraca lato w postaci powyzej 20C.
Ale za to dzis wyjelam aparat i wracajac z pracy (wczesniej) sfocilam magnolie.
Nie chcialo mi sie isc, wiec wysiadlam tylko dwa przystanki wczesniej z autobusu i sfotografowalam to co najblizej, ale po drodze widzialam juz calkiem spore liscie na niektorych drzewach. Za dwa tygodnie bedzie sie juz zielenic. Ach i zaczynaja kwitnac drzewa owocowe, te ozdobne, ale to widzialam z autobusu;/
A tu jakis krzew ozdobny w ogrodzie sasiadow i bazie.
Tyle wiosny na dzis...
Wstalam rano, a tu pochmurno i qurewsko zimno.
Wiem, 12C to nie tragedia a raczej normalna temperatura w marcu, ale po wczorajszym dniu, dzis mialam ochote na kozuch i futrzana czapke. Przemoglam sie i posmigalam do pracy w wiosennej krotkiej kurtce, ale przyznaje, ze mi zmarzla dupa, bo kurtalka taka tylko do pasa.
Nic to przezyje, bo juz od poniedzialku (czemu nie od soboty, he?) wraca lato w postaci powyzej 20C.
Ale za to dzis wyjelam aparat i wracajac z pracy (wczesniej) sfocilam magnolie.
Nie chcialo mi sie isc, wiec wysiadlam tylko dwa przystanki wczesniej z autobusu i sfotografowalam to co najblizej, ale po drodze widzialam juz calkiem spore liscie na niektorych drzewach. Za dwa tygodnie bedzie sie juz zielenic. Ach i zaczynaja kwitnac drzewa owocowe, te ozdobne, ale to widzialam z autobusu;/
A tu jakis krzew ozdobny w ogrodzie sasiadow i bazie.
Tyle wiosny na dzis...
Wednesday, March 14, 2012
Ciezki dzien
Mialam dzis ciezki dzien, ktory w zasadzie zaczelam o 4:30 RANO, gdyby ktos mial watpliwosci. A to tylko dlatego, ze na 10 mialam umowiona wizyte u mojego doktora. Zaczynam podejrzewac, ze on sie sam nie moze napatrzyc na te moje sliczne stopki teraz i tak najpierw co tydzien, pozniej co dwa tygodnie... no nareszcie tym razem mam przyjsc za trzy tygodnie.
A ja jak mam byc gdzies o 10tej to musze wstac najpozniej o 5tej.
Pierwsza kawa... druga kawa...
O teraz juz wiem jak mam na imie!!
W polowie terzeciej kawy juz mam pojecie po jaka cholere wstalam.
Po trzeciej kawie moge isc pod prysznic bez ryzyka popelnienia samobojstwa.
I zeby bylo jasne, pije te kawy powoli... w koncu to kawa a nie woda;)
Popijajac te kolejne kawy wykombinowalam, ze miedzy 14ta i 17ta nie mam zadnych klientek, to akurat odpowiednia pora na drzemke i z tym zamiarem udalam sie do doktora i pozniej do pracy.
O 14tej jak juz ulozylam sie wygodnie na lozku, poduszeczka, muzyka relaksujaca, swiatla pogaszone i zadzwonil telefon...
Szlag!! Moja Susan.
Odebralam.
-- Co robisz?
-- Wlasnie sie ulozylam i mam zamiar zasnac - odpowiedzialam zgodnie z prawda.
-- No chybas sie wsciekla, taka piekna pogoda, a Tobie sie zachciewa spac.
-- Susan miej litosc, ja wstalam o 4:30.. - zaczelam.
-- A na jaki chuj wstalas o 4:30?
-- Musialam isc do doktora na 10ta - wyjasnilam.
-- Oj tam w trumnie sie wyspisz, wstawaj i idziemy na lunch.
No i mnie namowila do grzechu.
Wstalam, wzielam aparat i poszlam w miasto.
Oto kilka fotek, bo teraz jestem tak padnieta, ze jakbym chciala napisac cos wiecej to chyba padne siekaczami na klawiature.
Fotki z okolic Time Square, szlam bowiem 7 Aleja od 39 Ulicy az do 57ej.
Potem jeszcze zrobilam dodatkowe ok. 5 ulic w poszukiwaniu knajpy na lunch, ale w drodze powrotnej juz zdecydowalam sie na subway.
Jednak te ok. 25 ulic wystarczy, a goraco bylo tak, ze mialam juz serdecznie dosc.
Jak widac po zdjeciach, tych nieprzygotowanych na taka pogode jest wiecej. Ja wystapilam dzis w rozpinanej bluzce z cienkiej flaneli i podwinietymi rekawami, oraz trzy gorne guziki rozpiete.
Bylo mi naprawde goraco, jak sie czuli ludzie w plaszczach i kurtkach, raczej wolalabym nie wiedziec.
Uciekam spac...
A ja jak mam byc gdzies o 10tej to musze wstac najpozniej o 5tej.
Pierwsza kawa... druga kawa...
O teraz juz wiem jak mam na imie!!
W polowie terzeciej kawy juz mam pojecie po jaka cholere wstalam.
Po trzeciej kawie moge isc pod prysznic bez ryzyka popelnienia samobojstwa.
I zeby bylo jasne, pije te kawy powoli... w koncu to kawa a nie woda;)
Popijajac te kolejne kawy wykombinowalam, ze miedzy 14ta i 17ta nie mam zadnych klientek, to akurat odpowiednia pora na drzemke i z tym zamiarem udalam sie do doktora i pozniej do pracy.
O 14tej jak juz ulozylam sie wygodnie na lozku, poduszeczka, muzyka relaksujaca, swiatla pogaszone i zadzwonil telefon...
Szlag!! Moja Susan.
Odebralam.
-- Co robisz?
-- Wlasnie sie ulozylam i mam zamiar zasnac - odpowiedzialam zgodnie z prawda.
-- No chybas sie wsciekla, taka piekna pogoda, a Tobie sie zachciewa spac.
-- Susan miej litosc, ja wstalam o 4:30.. - zaczelam.
-- A na jaki chuj wstalas o 4:30?
-- Musialam isc do doktora na 10ta - wyjasnilam.
-- Oj tam w trumnie sie wyspisz, wstawaj i idziemy na lunch.
No i mnie namowila do grzechu.
Wstalam, wzielam aparat i poszlam w miasto.
Oto kilka fotek, bo teraz jestem tak padnieta, ze jakbym chciala napisac cos wiecej to chyba padne siekaczami na klawiature.
Fotki z okolic Time Square, szlam bowiem 7 Aleja od 39 Ulicy az do 57ej.
Potem jeszcze zrobilam dodatkowe ok. 5 ulic w poszukiwaniu knajpy na lunch, ale w drodze powrotnej juz zdecydowalam sie na subway.
Jednak te ok. 25 ulic wystarczy, a goraco bylo tak, ze mialam juz serdecznie dosc.
Jak widac po zdjeciach, tych nieprzygotowanych na taka pogode jest wiecej. Ja wystapilam dzis w rozpinanej bluzce z cienkiej flaneli i podwinietymi rekawami, oraz trzy gorne guziki rozpiete.
Bylo mi naprawde goraco, jak sie czuli ludzie w plaszczach i kurtkach, raczej wolalabym nie wiedziec.
Uciekam spac...
Subscribe to:
Posts (Atom)
