Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, September 5, 2016

Z perspektywy roku

W weekend minal dokladnie rok od mojego przeszczepu komorek macierzystych szpiku kostnego.
Czy warto bylo?
Zdecydowanie TAK!!!
Bylo ciezko, bylo trudno, byly wieczory kiedy zasypialam i bylo mi bosko obojetne czy sie obudze, ale dzis na dobra sprawe juz tego nie pamietam. Owszem gdzies tam "z tylu glowy" mam swiadomosc, ze nie bylo latwo, ale nie mysle o tym, bo i po co. Zreszta w czasie kiedy to wszystko sie dzialo to tez nie poswiecalam wiele czasu na analizy, chyba glupia jestem ale malo mnie to interesowalo.
Ot jest jak jest i bralam to co bylo za naturalne.
Do dzis nie mam pojecia jakie leki bralam, a troche ich bralam.
Czy zwyciezylam?
Nie wiem, ale chyba trudno mowic o zwyciestwie jesli sie nie walczy, bo ja tego nie nazywam walka.
Jak moze walczyc czlowiek, ktory nie ma sily podniesc sie z lozka? To nie walka bo po prostu branie kazdego dnia na przetrwanie.
A wiec udalo mi sie przetrwac.
Co bedzie dalej?
Nie wiem, czas pokaze, tez o tym nie mysle, bo to nic nie zmieni, a zmarszczek moze przyspozyc :))
Ciagle jeszcze nie mam tej energii jaka mialam przed, ale tez przed bylam o 2.5 roku mlodsza, wiec moze juz z przyczyn czysto wiekowych nigdy nie wroci to sprzed?
I tak tez jest dobrze.
Wlasnie w ubieglym tygodniu Wspanialy czytal (mnie sie nie chcialo) o jakims sportowcu, ktory mial juz trzy przeszczepy, co wskazuje na to, ze wszystko jest mozliwe. Przyjelam to do wiadomosci i na tym koniec, nie bede sie tym zadreczac, co ma byc to bedzie.
Rok juz za mna.
Jest z tego wiele plusow.
Odchudzili mnie bezbolesnie, bez cwiczen, bez biegania, bez ograniczania sobie tego co lubie i co dziwne, rowniez bez zadnych wysilkow z mojej strony juz od roku utrzymuje te sama wage, w ganicach 65.5 do 67kg. Jesli tak zostanie to fajnie, jesli cos sie zmieni to tez zaakceptuje, bo i niby jakie mam wyjscie.
Jedynie teraz musze sie jednak zabrac za jakies minimalne chociaz cwiczenia, zeby to wszystko przestalo sie trzasc :))) Jak narazie to zarowno to co przede mna jak i to co za mna zyje sobie swoim wlasnym zyciem, ja juz dawno stanelam a "toto" ciagle sie trzesie czyli chyba jeszcze idzie :)))
Wlosy tez odrosly, duzo, a nawet bardzo duzo.
I tym razem chyba sie wystraszyly mojego marudzenia, bo sa nie krecone jak chcialam, ale takie lekko falujace. Moze to nie jest nawet bardzo widoczne, ale dla mnie wazne, bo nie sa proste jak drut tylko sie ladnie ukladaja. I o to mi chodzilo, czyli swiety spokoj, biore prysznic, wyczochram recznikiem, pozwalam wyschnac i jestem uczesana :)))
Czy to sie komus podoba czy nie to juz nie moj problem.
Natomiast wlosy w innych partiach sprawily mi ogromna i mila niespodzianke i w 80% nie wrocily, to co wrocilo jest tak cienkie i jasne, ze musze zalozyc oprocz okularow taka opaske ze szklami powiekszajacymi zeby je zobaczyc. To jest ulga.
Chociaz i tak mnie te nedzne resztki wkurwiaja, wiec raz na kilka miesiecy jednak woskuje, bo tym sposobem wiem, ze za rok dwa nic nie zostanie i tego sie trzymam.
Niecierpie klakow na ciele!!!
Szkoda tylko, ze brwi tez jakos wyszly w nadmiernej ilosci, ale ciagle jeszcze na tyle widze, ze jestem w stanie nad nimi panowac. Jak juz nie bede widziala to pewnie bedzie mi wszystko jedno, przynajmniej na to licze.
Co jeszcze?
Chyba nabralam jeszcze wiekszego dystansu do siebie i swiata niz mialam przedtem, to tez plus bo juz sie odrobine mniej wsciekam, troche mniej wkurwiam. Doceniam to bo zdaje sobie sprawe z faktu, ze calkowita obojetnosc w moim przypadku jest niemozliwa. Do tego musieli by mi przeszczepic mozg :))

Z nowinek milszych. Wspanialy wybiera sie do Indii, podroz biznesowa, ale mnie cieszy, bo bede tydzien sama. On teraz juz na stale pracuje zdalnie w domu, wiec jestesmy ciagle razem, a ja nie z tych ciupciajacych zonek co to lubia mezusiowi siedziec na kolankach i glaskac po lysince.
Niech wiec jedzie, bedzie tydzien odpoczynku tak po jego stronie jak i mojej, chociaz on to wiele nie odpocznie bo w czasie tego tygodnia bedzie 3 dni w podrozy, 3 dni w pracy a tylko jeden dzien bedzie mial na odpoczynek.

Wczoraj bylismy na urodzinach Avivy, wlasnie skonczyla 6 lat.
Uroczystosc niewielka, w domu, 8 dziewczynek, synowa zakupila im korony i skrzydelka motyli wiec mialy zajecie z malowaniem koron i przyozdabieniem skrzydel swiecidelkami. Chcialam zrobic kilka zdjec, ale jak podeszlam do stolu przy ktorym siedzialy to jedna z dziewczynek schowala sie pod stol z okrzykiem "ja nie chce zadnych zdjec!!".
Zagladnelam pod stol i powiedzialam:
-- Nie musisz siedziec pod stolem, wystarczy, ze powiesz, ze nie zyczysz sobie zdjec i nikt Ci ich nie zrobi. 
Wylazla ale na jej twarzy malowal sie ciagle wyraz strachu i niedowierzenia.
Pozostale dziewczynki bardzo chetnie pozowaly do zdjec, zwlaszcza pozniej kiedy specjalnie sprowadzona na okolicznosc artystka malowala im buzie.
Dzieci byly zachwycone, wszystkie ustawialy sie w kolejce po zdjecia, oprocz tej jednej.
Synowa w pewnym momencie powiedziala do mnie:
-- Och, rodzice Lili sa z Polski. 
-- Czy to dlatego ona boi sie zdjec? 
Nie miala odpowiedzi na to pytanie.
A mnie nie daje to spokoju.
Jaka trzeba zrobic sieczkarnie dziecku w glowie, zeby tak sie zachowywalo?
Jesli sie tak bardzo boja to moze nie powinni wysylac jej na tego typu imprezy?
Z drugiej strony czy ci rodzice mysla, ze synowa zaprosila na urodziny wlasnej corki pedofili?
Dla mnie takie zachowanie jest obrazajace.
Rozne byly imprezy z okazji urodzin dzieci, w duzo wiekszych grupach i jakos nikt do tej pory nie chowal sie z krzykiem pod stolem. Wrecz przeciwnie rodzice sa zwykle szczesliwi, ze mimo braku ich obecnosci dzieci maja pamiatke w postaci zdjec.
Naprawde nie potrafie zrozumiec takiego zachowania.
Dziewczynka poki co ma 6 lat, obawiam sie, ze jak bedzie miala 12 to ubiora ja w burke, zeby nikt jej nie zobaczyl.
Oj tam, nie moj cyrk, nie moje malpy....





Thursday, September 1, 2016

Udalo sie

Najpierw te gupie pauzyska dawaly sie sfocic tylko wieczorem, jak juz slonce zachodzi.
No niby na tych zdjeciach mozna sie domyslic, ze to papug, kto chce to nawet widzi, ze to papug, ale ja chcialam wiecej, lepiej.





I wreszcie sie udalo:






Niech kto mowi co chce, ale jak sie uparlam tak nie odpuscilam i mam.
Rozne mi tu juz ptaki lataja po drzewach, ale papugi to raczej rzadkosc.


Tuesday, August 16, 2016

Komu w droge...

... temu buty.
Buty zaraz zaloze i wyruszam w kolejna podroz. Tym razem do Tatka i do Toronto odwiedzic Monike i jej meza, oj bedzie sie dzialo :))))
Juz sie nie moge doczekac.
Strasznie sie rozjechalam tego lata, ale tez siedzialam na dupie przez dwa i pol roku wiec nic dziwnego, ze mnie gna.
Jeszcze zeby sie chcialo pisac o tych podrozach to juz bylby pelen sukces.
Moze sie z jesienia odmieni... moze...



Saturday, August 13, 2016

Dzis

Dzis temu blogu stuknelo 8 lat.. ostatnie dwie rocznice przegapilam, taka ze mnie zla matka :)
I przyznam sie, ze nie bardzo wiem co dalej... jakos mi pisanie uwiedlo :)
Niby szkoda zlikwidowac, pisac dalej sie nie chce, bo gdyby sie chcialo to nie mialabym tylu zaleglosci... zupelnie nie wiem co bedzie dalej i czy bedzie jakies dalej.
Narazie poluje na papugi, ktore przylatuja do sasiada obzerac sie gruszkami.
Malpy wredne przylatuja glownie wieczorem kiedy nie da sie zrobic zdjec, znaczy da sie tyle, ze zrowno liscie drzew jak i same papugi na tych zdjeciach czarne, bo to tak o zachodzie slonca.
Nie moge siedziec na tarasie, bo przy tych temperaturach (40C srednia) i wysokiej wilgotnosci to kto by siedzial w piekarniku.
Mam ciagle nadzieje, ze uda mi sie kiedys przylapac te papuzyska przed poludniem, bo rano tez bywaja, ale od czasu kiedy mam aparat w pogotowiu jeszcze nie mialam szczescia.
Papugi zielone, wiec jak by co to naprawde ciezko jak liscie na drzewie tez zielone.
To narazie, tyle...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...