Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, August 16, 2016

Komu w droge...

... temu buty.
Buty zaraz zaloze i wyruszam w kolejna podroz. Tym razem do Tatka i do Toronto odwiedzic Monike i jej meza, oj bedzie sie dzialo :))))
Juz sie nie moge doczekac.
Strasznie sie rozjechalam tego lata, ale tez siedzialam na dupie przez dwa i pol roku wiec nic dziwnego, ze mnie gna.
Jeszcze zeby sie chcialo pisac o tych podrozach to juz bylby pelen sukces.
Moze sie z jesienia odmieni... moze...



Saturday, August 13, 2016

Dzis

Dzis temu blogu stuknelo 8 lat.. ostatnie dwie rocznice przegapilam, taka ze mnie zla matka :)
I przyznam sie, ze nie bardzo wiem co dalej... jakos mi pisanie uwiedlo :)
Niby szkoda zlikwidowac, pisac dalej sie nie chce, bo gdyby sie chcialo to nie mialabym tylu zaleglosci... zupelnie nie wiem co bedzie dalej i czy bedzie jakies dalej.
Narazie poluje na papugi, ktore przylatuja do sasiada obzerac sie gruszkami.
Malpy wredne przylatuja glownie wieczorem kiedy nie da sie zrobic zdjec, znaczy da sie tyle, ze zrowno liscie drzew jak i same papugi na tych zdjeciach czarne, bo to tak o zachodzie slonca.
Nie moge siedziec na tarasie, bo przy tych temperaturach (40C srednia) i wysokiej wilgotnosci to kto by siedzial w piekarniku.
Mam ciagle nadzieje, ze uda mi sie kiedys przylapac te papuzyska przed poludniem, bo rano tez bywaja, ale od czasu kiedy mam aparat w pogotowiu jeszcze nie mialam szczescia.
Papugi zielone, wiec jak by co to naprawde ciezko jak liscie na drzewie tez zielone.
To narazie, tyle...



Friday, July 29, 2016

Kurestwo polaczone z klusownictwem

Od tygodnia mysle co powinnam napisac o polityce. Leb mi peka w szwach a skutek tylko jeden, jak w tytule. Tegoroczne wybory prezydenckie w Ameryce to kurestwo polaczone z klusownictwem, tym razem w wykonaniu partii zwanej Dmokratami.
Demokraci, ktorzy nie maja nic wspolnego z demokracja.
Nie potrafie, a moze nie jestem w stanie pisac wiele, bo to wymaga zbyt duzego zaglebiania sie w tajniki systemu wyborczego a to z kolei jest nudne zwlaszcza dla kogos kto tu nie mieszka i nie musi sie na tym znac. Ba, nawet ci co mieszkaja maja w wiekszosci bardzo metne pojecie o systemie. Ja niby wiem wiele, ale tez ciagle sie ucze. Na szczescie mam na FB grupe madrych politycznie ludzi i to jest bezcenne.
Moze zaczne od tego, ze ja juz w kwietniu kiedy glosowalam na Berniego Sandersa w prawyborach wiedzialam, ze partia demokratyczna odstawia cyrk wyborczy, ze robi wszystko zeby zminimalizowac "efekt Sandersa", ale to nie bylo zadna tajemnica od poczatku dla nas popierajacych jego kampanie.
Moj i Wspanialego pierwszy krok to bylo opuszczenie partii demokratycznej.
Dwa dni po glosowaniu wyslalismy nowe aplikacje do zmiany statusu wyborczego, slowem wypisalismy sie z partii demokratow i zmienili status na bezpartyjny. Po trzech tygodniach kiedy zobaczylam, ze nasz status ciagle sie nie zmienil zaczelam dzwonic i nalegac na przyspieszenie procesu.
Oczywiscie nie da sie (!!!)
Okazuje sie, ze partia demokratyczna tak sobie wykombinowala prawo zmiany statusu, ze jak ktos (jak my) wysyla aplikacje o zmiane w roku wyborczym, to owszem aplikacja bedzie przyjeta ale rozpatrzona dopiero po wyborach.
Dlaczego?
Podejrzewam, ze glownie dlatego, ze licza na to, ze ludzie sie nie znaja na prawie wyborczym i mysla, ze w wyborach ogolnych musza glosowac na kandyata partii do ktorej naleza.
Chuj im w dupe!!!
Ja wiem, ze to nieprawda i bede glosowac tak jak chce.
Od tamtej pory zaczelam tez odpisywac na wszelkie maile od demokratow, glownie te "po prosbie" o wsparcie finansowe w ten sam staly i niezmienny sposob "sorry ale moje pieniadze wysylam tylko bezposrednio na konto kampanii wyborczej Berniego Sandersa, szukajcie pieniedzy gdzie indziej".
Oczywiscie oni nie mieli i nie maja problemu z poparciem finansowym, w koncu Hillary dostawala i dostaje tyle "siana" z roznych korporacji i bankow, ze problemu nie ma i nie bylo.
Chodzilo mi glownie o fakt.
Ktos moze powiedziec, ze oni to maja w dupie bo i tak nie czytaja tych odpowiedzi na maile.
Owszem nie czytaja pierwszej odpowiedzi, ale jesli pierwsza odpowiedz nie ma zalacznika w walucie to wtedy wysylaja nastepny mail. Taki mail zawiera punkty dla idiotow, czyli jesli masz problem z przekazaniem dotacji on line, to kliknij tu (my pomozemy) itd. cala lista sklada sie z "jesli masz problem to kliknij" i na koniec "jesli chcesz nam cos powiedziec to kliknij tu"
No i wlasnie wtedy klikalam w ten ostatni i pisalam co o nich mysle.
O dziwo juz nie wysylali nastepnego maila i generalnie ilosc mailii od nich zaczela drastycznie spadac, czyli jednak czytaja.
To samo robilam z papierowymi listami przysylanymi do domu, taki list zawiera rowniez zwrotna koperte z oplacona z gory oplata pocztowa, a wiec tu jeszcze lepiej bo jak odsylam to oni placa za te przesylke.
No to odsylalam z adnotacja napisana flamastrem ze "juz nie naleze do waszej partii i mozecie sie zglosic jak sie nauczycie na czym polega demokracja".
Ostatnia przesylke dostalam tydzien temu, miala tytul "fundusz zwyciestwa Hillary" odeslalam z odpowiedzia "mam was wszystkich w dupie, a szczegolnie wasza pierdolona Hillary"
Od poczatku robili cyrk z Berniego, nabijali sie z jego fryzury, z jego garniturow... no tak jak by to kurwa byl wybor modela a nie prezydenta.
Ale to ze Hillary ma wszystkie "garniturki" zamawiane i szyte w tej samej firmie co Kim Jong Un, z ta tylko roznica ze na nim sie lepiej prezentuja to im nie przeszkadzalo. Dziwne!!
Podobnie nie przeszkadzaja im wszystkie przestepstwa Hillary, nie przeszkadza im fakt, ze ten babol w pierwszych 6 miesiacach prezydentury wywola co najmniej dwie wojny (Syria, Iran).
No to chuj mnie tez to nie przeszkadza, bo nie bedzie to firmowane moim nazwiskiem.
Na dzien przed konwencja ujrzaly swiatlo dzienne emaile demokratow gdzie czarno na bialym widac jakich sztuczek uzywali zeby zdyskredytowac Sandersa. Co na to wladze partyjne?
Wina Ruskich (!!!)
Ja pierdole !!!!
A co mnie obchodzi, kto te maile ujawnil?
Mnie obchodzi kto i w jakim celu je pisal.
Teraz jeszcze ujawniono rozmowy telefoniczne, kolejny dowod na stronniczosc partii w prawyborach.
Pomijam juz fakt, ze ludzie nie mogli glosowac w prawyborach, bo albo jak poszli do urn to sie okazalo, ze w jakis nikomu nieznany cudowny sposob ich rejestracja zaginela, albo nagle zmienila im sie przynaleznosc partyjna. Duzo stanow ma zamkniete prawybory i wtedy wyborca moze oddac glos tylko w ramach partii do ktorej nalezy, tak jest miedzy innymi w stanie NY.
Najwiekszy cyrk odbyl sie w czasie konwencji, kiedy po glosowaniu, w ktorym bylo wiadomo, ze Bernie przegra po tych wszystkich machlojach, Sanders nominowal Hillary i zglosil "suspension of the rules" czyli "odwolanie przepisow" po czym wyszedl z centrum konwencji a za nim jego delegaci.
Hillary przemawiala do sali w polowie pustej i bardzo dobrze. Jestem dumna z Sandersa i jego delegatow.
Ja nie ogladalam konwencji, bo po kiego grzyba mialabym sie denerwowac.
Ogladalam tylko poniedzialkowe przemowienie Sandersa, to byl jedyny mowca w calej konwencji, ktory otrzymal najwieksze owacje. Sanders zachowal sie jak prawdziwy polityk a nawet maz stanu.
Nie wiem co Bernie zrobi dalej, bardzo bym chciala zeby dolaczyl do Green Party, czy to zrobi?
Naprawde nie wiem.
Ja osobiscie jesli nie bede miala zadnej mozliwosci zaglosowac na Berniego, moge go wpisac, bo taka mozliwosc istnieje w stanie Nowy York, ale obawiam sie, ze wtedy ten moj wpisany glos zostanie przeniesiony do kolumny Hillary, a na te kurwe nie zaglosuje na pewno.
Jak mi zycie mile, raczej zaglosuje na Trumpa niz na nia.
Planuje glosowac na Jill Stein, ktora jest kandydatka Green Party.
Co bedzie jak Trump zostanie prezydentem?
Nie boje sie prezydentury Trumpa tak jak boje sie Hillary.
Trump w najgorszym przypadku bedzie prezydentem malo efektywnym, Hillary bedzie prezydentem niebezpiecznym dla swiatowego pokoju i dla amerykanskiej gospodarki. Tego boje sie najbardziej.

P.S.
Poduszke dostalam w piatek i juz dzis mam skore na dupie zagojona, to naprawde cudowna poduszka.
A dzis wyjezdzamy do przyjaciol, ktorzy mieszkaja w New Jersey, wracamy w poniedzialek.
Oczywiscie bede miala dostep do netu, ale nie sadze, zebym miala wiele czasu.




Thursday, July 21, 2016

O krasnoludkach, dupie i klapnietym libido

Ostatnio jesli gdzies nie wyjechalam to mam duzo nawiedzajacych czyli odwiedzin przeroznego rodzaju.
Nawet jak ktos przybywa (zapowiedziany, bo niezapowiedzianych wizyt w dalszym ciagu nie przyjmujemy) na pol godziny to wypada miec cos "na zab", cos do przyslowiowej kawy czy lampki wina.
Robie orzeszki na ostro, piec mi sie nie chce, bo i komu by sie chcialo, wiec tydzien temu jak bylismy na zakupach w Costco zanabylam ogromniasta torbe malych batonikow czekoladowych.
"Super do kawy" pomyslalam i wypelnilam duza miske batonikami ustawiajac ja na stoliku w livingroom.
Tak sie akurat zlozylo, ze od tygodnia mialam tylko jedna osobe w odwiedzinach, ktora owszem poczestowala sie batonikiem, zagryzla go orzeszkami i przepila kawa.
"W tym ukladzie mam zapas na dlugie kilka miesiecy" przebieglo mi przez glowe...
Ale batoniki jakims cudem znikaly.
Dzis rano bylo tylko dwa na dnie duzej miski.
-- Kochanie widze, ze ciezko pracujesz, zeby te batony nie przekroczyly daty przydatnosci do spozycia - rzucilam w strone Wspanialego.
-- To nie ja!! - oburzyl sie Wspanialy.
-- Jak nie Ty to kto? bo przy mnie to one moglyby zarosnac pajeczyna. 
-- W nocy przychodza tu takie malenkie krasnoludki, ktore wyzeraja czekoladki... - odparl bez mrugniecia okiem.
-- A Ty czesto nie mozesz spac to moze bys wylapal te krasnoludki - podsunelam wydawalo mi sie genialny pomysl.
-- Ale... one sa... niewidzialne!!! 
No coz, musialam sie poddac tym "krasnoludkom".

Boli mnie dupa na skutek utraty wagi, serio moglabym powiedziec, ze mam za malo dupy w tym miejscu:)
Schudlam ponad 20kg z czego  bardzo sie ciesze, jeszcze bardziej z faktu, ze juz prawie rok a ja ciagle bez zadnego wysilku z mojej strony utrzymuje te sama wage. Jest w tym tylko jeden problem boli mnie dupa od za dlugiego siedzenia glownie przy komputerze. Nie moge nie siedziec, bo wiadomo to okres wyborow prezydenckich, a wiec cierpie i siedze. Mialam zawsze cholerycznie delikanta skore, teraz jest jeszcze gorzej, dostaje suchych plam od samego myslenia o sloncu. No dobra moze niekoniecznie od myslenia, ale tez nie moge unikac slonca, bo to przeciez lato i dodatkowo bardzo sloneczne lato.
Uzywam tony kremow i masci... niby to pomaga, ale niewiele.
Kupilam obwarzanek do do siedzenia, bo sie powaznie obawialam, ze dostane odlezyn od siedzenia, ale jest za twardy na skutek czego dostalam podraznienia skory.
Pozostaje lezec do gory dupa i przeczekac.
Dzis zamowilam poduszke z odpowiednio wyprofilowana dziura w srodku tak zeby nie bylo nacisku na te miejsca ktore stracily tluszcz, ktory z kolei ochranial kosci, mam to cudo dostac poczta w poniedzialek.
Akurat ten poniedzialek nie jest najszczesliwym dniem, bo bede w szpialu celem wyjecia portu, no ale paczka poczeka. Mam nadzieje, jak nie to trzeba bedzie jechac na poczte po odbior lub dzwonic o kolejne doreczenie.
Wspanialy popatrzyl na te poduszke, na cene szczegolnie i stwierdzil:
-- W zyciu nie wydalem tyle pieniedzy na gebe... 
No coz, moja dupa, moje pieniadze :)

Wszystko mi sie pozmienialo po tym przeszczepie, glownie zmienily mi sie smaki z czego nie zawsze zdaje sobie sprawe. Zawsze uwielbialam czeresnie, cale lato moglam jesc czeresnie kilogramami i nigdy nie mialam dosc. W tym roku juz w maju Wspanialy zakupil mi jako "prezent-niespodzianke" czeresnie.
No owszem bylam zadowolona, zjadlam troche, reszta... wyschla, lub ulegla zepsuciu.
No ale przeciez ja kocham czeresnie, wiec jak widze to oczywiscie kupuje.
Za kazdym razem zjadam gora polowe z tego co kupilam i reszta po kilku dniach konczy zywot w koszu na smieci.
Dzis znow Wspanialy wyrzucil kolejna porcje.
-- Co jest? Zawsze bylas jak czeresniowy monster a teraz ile razy kupimy tyle razy wyrzucamy? 
-- Tez jestem tym zdziwiona. Ale chyba mi sie cos poprzestawialo - staralam sie wyjasnic.
-- Znaczy co? Czeresniowe libido tez Ci spadlo? 
Biedny ten moj maz :)))

Teraz wiecie dlaczego mam problem z obrobka zdjec, z pisaniem i rowniez odwiedzaniem Waszych blogow. Owszem czasem cos czytam, ale juz na napisanie komentarza brakuje inwencji i bol w dupie przeszkadza.
A polityka to oczywiscie priorytet obecnie.
Mam nadzieje, ze ta nowa poduszka cos zmieni.
Jak nie to przyjdzie mi na niej spac, skoro tyle pieniedzy kosztowala ;))
O polityce akurat nie da sie napisac krotko, wiec prosze o cierpliwosc.
W przyszlym tygodniu bedzie Konwencja Demokratow, na pewno bedzie nie tylko interesujaco na samej konwencji, ale tez interesujaco w calej Philadelphii, bo z tego co widze, to Philadelphia moze byc zalana protestujacymi przeciwko kandydaturze Hillary.
Pozyjemy, zobaczymy....



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...