No nie ma grzyba we wsi, zabije ta stara kurwe jak mi sie tylko pod reke nawinie!!!
Jestem wkurwiona do bialosci i zieje ogniem, piana mi sie toczy, chociaz w jakims sensie juz sie wyladowalam, ale jesli to wstretne babsko (wyzej zwane kurwa) jeszcze raz do mnie zadzwoni to nie odpowiadam za siebie.
Jakies prawie 2 lata temu Malpiszon (tak sobie ja roboczo nazwe) znalazl na internecie, ze ja prowadze sprzedaz kosmetykow mineralnych, wiec Malpiszon zadzwonil i wypytal na okolicznosc czy posiadam, co posiadam itp. Po potwierdzeniu, ze i owszem posiadam, ale nie sprzedaje w ciemno, niech sie pofatyguje i wybierze, bo jak jej cos nie bedzie pasowac, to niestety zwrotow nie ma, przyjela do wiadomosci.
Trzy miesiace jej sie zeszlo ale wreszcie dotarla, a zanim dotarla to jeszcze sobie zaklepala woskowanie brwi, bo wyczytala na mojej stronie, ze jestem "fachowcem" i sie znam.
No kurwa znam sie, ale na normalnych ludziach, jak sie szybko okazalo.
Przyszla, wybierala ten jeden puder dluzej niz ja meza, ale wreszcie wybrala. Brwi sie tam bylo ciezko doszukac bo nawet w polaczeniu z wasami ciagle mozna bylo policzyc te wlosy na palcach.
Chooj, uparla sie jak mroz na gowno. Ale ja przewidujac problem najpierw jej zamalowalam kredka to co powinno byc brwiami i pokazalam te 4 (slownie cztery) wlosy, ktore nadawaly sie do usuniecia.
Usunelam. Malpiszon zabral puder takowoz dupe w troki i poszla.
Dwa tygodnie pozniej zadzwonila, ze ten puder "nie dziala". Jak moze puder nie dzialac?
Kazalam przyjsc i mi pokazac. No oczywiscie, ze kurwa nie dzialal, bo Malpiszon wpychal na sile pedzelek do etui i spierdolil caly instrument. Gowno chlopu nie zegarek.
Ale szybko przemyslalam, ze ja sobie z tego spierdolonego instrumenta zrobie tester a babsztylowi dla swietego spokoju dalam nowy puder.
Przy okazji napomknela, ze jej sie te brwi nie podobaja.
Wkurwilam sie, mowie, zwroce Ci pieniadze i w myslach dodalam "spierdalaj na drzewo, bo ci leb odgryze i nasram do korpusa".
Ci co mnie czytaja od poczatku, moga pamietac, ze kiedys wspominalam o takim przypadku Malpiszona co to krew wysysa.
Pieniedzy nie chciala, bo "moze one jednak odrosna" ale ona "tylko sygnalizuje, ze jest niezadowolona".
Kurwa, tak jakbym ja byla zadowolona. Nic, przelknelam i jak zwykle wymantrowalam "to sie tez kiedys skonczy i ten babol zniknie z moich oczu".
No i zniknela, moje mantry dzialaja.
Z tym, ze zniknela tylko do wczoraj, bo od wczoraj zostawila mi juz dwie wiadomosci, ze ona by chciala przyjsc i zakupic nastepne kosmetyki.
Gowno sie we mnie zagotowalo jak odebralam te wiadomosci!!!
Mnie kurwa nawet w kryzysie nie stac na takie klientki!!!
Zdajac sobie sprawe z faktu, ze w calym miescie tylko ja i chyba jeszcze 2 inne zaklady sprzedaja te kosmetyki, wiec baba bedzie dzwonic do upadlego, musialam opracowac plan dzialania.
Unikac odebrania telefonu od niej, owszem moge, bo numer pamietam na pamiec (tylko wrogowie dostepuja tego zaszczytu), ale istnieje zagrozenie, ze wczesniej czy pozniej sie na nia nadzieje.
I co wtedy? Tlumaczyc, ze zapomnialam odzwonic? niby mozna, ale czy to rozwiazuje sprawe?
Raczej nie.
No to wzielam gleboki oddech i zadzwonilam. Malpiszon sie bardzo ucieszyl, ale jej szybko wyjasnilam, ze tak naprawde to ja juz nie sprzedaje tych kosmetykow, bo nie mam pieniedzy na nowe zamowienie i mam tylko resztki, ale nic z tych rzeczy ktorymi ona bylaby zainteresowana. Polecilam jej dokonac zakupu przez internet (niech oni sobie z nia radza). Mowilam to wszystko na jednym oddechu i postaralam sie o to zeby jak najszybciej skonczyc rozmowe.
Teraz siedze i czekam, kiedy zadzwonia do mnie z kampanii produkujacej te kosmetyki z zapytaniem czy zdjac dane mojego biznesu z ich strony. No ja pierdole, chyba zadzwonie do mojej reprezentantki i powiem o co biega. Paula juz mi kiedys radzila, zeby niewygodne scierwo odsylac do firmy.
Skad sie takie Malpiszony biora? nieudana skrobanka? czy co?
9 hours ago

