Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, August 20, 2008

Imie.

Moi Rodzice chcieli mi dac na imie Maryla, ale ze takowego imienia nie bylo na liscie akceptowanych przez owczesne rzady, to obstawili na Marie, jako najbardziej pokrewne. W domu nikt nie zwracal sie do mnie inaczej niz Maryla i wszystko bylo glanc pomada... az do pewnego dnia 7 lat pozniej.....
Mama przyszla odebrac mnie ze szkoly i pani wychowawczyni zameldowala, ze ja ignoruje jak Ona sie do mnie zwraca, dwa dni wczesniej byl juz meldunek, ze zostalam przylapana na czytaniu "Przyjaciolki" , wiedzac wiec czym takie meldunki groza zaczelam sie natychmiast bronic, ze pani wogole sie do mnie nie zwraca ... Na moje wlasne szczescie nie dodalam, ze to ja w sumie powinnam sie czuc ignorowana.
-- A jak sie pani do niej zwraca? - zapytala Mama, ktorej na szczescie cos blysnelo w mozgownicy.
-- No jak to jak?? - zapytala oburzona nauczycielka -Marysia.
-- No tak to faktycznie problem, bo Ona nie wie, ze ma na imie Marysia.
Biedna nauczycielka pewnie sobie pomyslala: co za popierdykana rodzinka....

Jakies niepelne 39 lat temu, czyli 8 lat od tamtego wydarzenia moj Ojciec wrocil z mojej pierwszej w liceum wywiadowki. Wnerwiony do bialosci i w te slowa przemowe mi robi:
-- Ide do klasy, ktora wskazalas siadam i siedze przez cale wstepne gadanie, siedze tez i czekam na wywolanie twojego nazwiska (koncowka listy alfabetycznej). Juz mi sie powieki z nudow zamykaja, staram sie wytezac sluch, zeby nie przegapic ...ale gdzie tam!!! Nazwisko mojej corki wogole nie zostlo wywolane!!!! Zdenerwowany jako juz jedyny pozostaly na sali rodzic ide do wychowawcy i mowie: <<ja chyba klasy pomylilem, bo pan nie wyczytal nazwiska mojej corki, byla Elzbieta o tym samym nazwisku, ale nie Maryla>> Wychowawca zaproponowal, zebysmy poszli do pokoju nauczycielskiego i on sprawdzi czy jest w jakies pierwszej klasie inna Xsinska o imieniu Maryla. Sprawdzil. Nie ma. No to ja jak osiol mowie <<ta Elzbieta to musi byc moja corka, tylko, ze ona naprawde ma na imie Maryla>> W celu udowodnienia moich racji siegam po dowod i pokazuje wpis na troje dzieckow i jedno z nich Maryla. To ja kurde ide tam i wygladam jak stary cap, ktory nie wie jak jego 15 letnia corka ma na imie !!!!????
Na to wszystko odzywa sie Mama:
-- Jaki ojciec, taka corcia, przeciez Tobie tez nie przeszkadza, jak ktos sie zwraca do Ciebie <<panie Wladyslawie>>
Przez reszte mojego zycia mialam awersje do Mari i jedyny czlowiek, u ktorego tolerowalam zwracanie sie do mnie "Mario" byl kolega z pracy i jakos w Jego wydaniu ta Maria byla do strawienia.


Tutaj przyjechalam oczywiscie z dokumentami obwieszczajacymi wszem i wobec moje imie jako Maria, a ze Amerykanie wymawiaja Maria jak Marija to dostawalam normalnie wysypki alergicznej z zapaleniem otrzewnej i wzdeciami macicy ilekroc slyszalam "Marija". Normalnie sama sie dziwie, ze mnie ta Marija nie zabila przez pierwsze dwa lata. Jak juz zaczelam pracowac w salonie kosmetycznym, to wszelkie objawy wscieku siegnely zenitu. Kiedy juz bylam na granicy sklonnosci samobojczych z odsiecza przyszla kolezanka Sabina z Kostaryki, ktora wysluchawszy cierpliwie calej historii zapytala:
--A jak sie to pisze?
Napisalam. Popatrzyla i mowi:
-- Wiesz z tym "y" w srodku to beda wymawiac Marila, Marilla a od tego juz niedaleko do gorilla...
Pieknie!!!! pomyslalam, ale Sabina znalazla wyjscie.-- A wypieprz ten "y" i bedzie Marla.Tak tez sie stalo i tak zostalo..... zaraz, zaraz .... to jak ja mam w zasadzie na imie??


Stardust.....zdezorientowana...
Cos mi sie w tych odstepach popierdolowalo i nie moge sobie tego naprawic :(



21 comments:

  1. No to już lepsza ta "Marla" od "Gorilla":))) u mojej koleżanki w rodzinie też z tymi imionami popierdykane.Jej siostra ma na imię Irena a wołają Ela, szwagier Józef "przechszczony na Bogdana, a najlepszy numer odwaliłam kiedyś z imieniem jej męza.
    Od "zawsze" znałam go jako Zbyszka. Kiedyś ta moja kolezanka poprosiła mnie o wybranie jakiegoś zaswiadczenia z jego miejsca pracy, bo było jej potrzebne do szkoły czy gdzies tam. Pojechałam, po drodze mi było.Wyłuszczyłam sprawę miłej Pani, ona sprawdza w , jeszcze wtedy w kartotece i mówi,że nie ma takiego pana.
    -No jak to nie ma? -ja się pytam.
    -No nie ma!Jest o tym nazwisku Krzysztof, Józef, Marian, Adam, ale Zbigniewa nie ma.
    Jak nie ma to nie ma, wrocilam do domu i pytam mojej koleżanki, "gdzie tak naprawdę ten Twój stary pracuje bo ja byłam tu i tu i pytałam czy pracuje taki i taki i powiedzieli że nie".
    A moja koleżanka aż się zachodzi ze śmiechu i bełkocze
    - A bo on od chrztu ma Maniuś!!!!
    I tak po 23 latach dowiedzialam się, że facet z którym w dzieciństwie bawiłam sie w podchody, nie ma na imię Zbyszek!!
    Marylko dziękuję za cieplutkie powitanie:))Nie mogłabym odmówić sobie tej przyjemności i nie zajrzeć
    tutaj tym bardziej,że na WŻ-ecie wszystkie Twoje artykuły przeczytałam na jednym oddechu rycząc ze smiechu,a co ciekawsze kawałki czytając koleżance z pracy na głos. Wiedziałam,że tu czeka mnie prawdziwa uczta:)))

    ReplyDelete
  2. No zaraz, zaraz...
    To nasza Rodowicz też z Maryski przechszczona?

    ReplyDelete
  3. -->> Alfo, to wszystko pryszcz. Ja mam kuzynke, ktora dopiero po smierci wlasnego ojca dowiedziala sie ze On nie Marian, a Jozef mial na imie:)) Jej brat ma na imie Ryszard, a mowi sie do Niego Krzysiek. Moj syn ma na imie Mariusz a tutaj zostal Krzysztofem czyli po naszemu Chris, ale na nasze wlasne usprawiedliwienie moge przyznac, ze Krzysztof ma od biezmowania:) Znam faceta, ktorego dziadek mial na imie Wandalin, bo urodzil sie pod koniec XIX wieku i jak rodzina zachlana pojechala do kosciola to powiedzieli ze dziecko ma miec na imie Wanda, dopiero nastepnego dnia ktos sie dopatrzyl, ze to chlopak i mowi: "to my dziecku dali Wanda na imie a to chlopok" To cala ferajna znow w dym do kosciola, a probosz mowi, ze papiery juz wyslane do gminy, w gminie powiedzieli, ze najlatwiej z tej Wandy zrobic imie meskie i zostal Wandalin.
    Nie wiem jak to jest z Rodowiczowna, bo tez na dobra sprawe nie mam dowodu na to,ze Maryli nie bylo na liscie ... a moze tylko mnie taka scieme wcisneli jak narzekalam na to imie? Cholera wie, swiadkowie wymieraja i juz nie ma nawet do kogo reklamacji wnosic. Ciesze sie bardzo, ze jestes i prosze zostan tu i pisz bo ja uwielbiam miec duzo komentarzy!!!!!

    ReplyDelete
  4. Ja uwielbiam swoje imię Małgosia hi hi pieknie brzmi
    mam je jedno od urodzenia jak zreszta reszta mojego rodzenstwa rowniez posiada po jednym a to za sprawą kleksa ;-)
    za czasów kiedy dowody osobiste wypełniane były piórem wiecznym pani w urzedzie wyisujac dowod osobisty mojej mamy przyfasoliła jej w drugim imieniu dosc pokaźnego kleksa moja mama znana z pedanterii tak bardzo tego kleksa znienawidziła (prawie jak plama na honorze) ze cąłej naszej trójce dała po jednym imieniu
    kiedy byłam jeszcze mała bardzo mi to przeszkadzało ze mam tylko jedno imię czułam się taka uboższa do czasów bierzmowania kiedy to sama nadałam sobie drugie imię i wtedy zrozumiałam ze frajda z tego zadna i przestało mi juz na tym zalezec, doceniłam fakt posiadania jednego imienia przy osiagnieciu pełnoletnosci kiedy trzeba było wypełniac duzo roznego rodzaju druczków poniewaz moje imie i nazwisko składa się z 21 liter wiec chociaz dla pociechy ta jedna rubryczke z drugim imieniem moglam pominac.
    Mój brat ma na imię Dariusz a dla mamy i taty najcześciej był Michałem, moja siostra Ilona nie znosi swojego imienia a miała być Mają a w sumie ne wiem czemu w koncu nie została w kazdym razie przez cąłe dzieciństwo teskniła do tej Mai.
    Najlepszy numer był z imieniem pierwszej zony mojego meza, kiedy sie urodziła rodzice nie mogli sie zdecydowac jakie imie jej nadac, trzeba było do urzedu sie wybrac w koncu, wiec jej ojciec pyta matki jak ma ja w koncu zapisac, a ona wkurzona (nie wiem dlaczego szczegółów nie znam) wysyczała -kurwa, olga luiza - a ze dla faceta to wsio radno to została ta olgą luiza ;-)

    ReplyDelete
  5. Malgosiu, o nazwiskach i urzedniczkach bedzie osobna notka, bo naprawde temat wart odrebnego potraktowania:)))

    ReplyDelete
  6. Wpadłam i wypadam szybko... Macham Wam zapracowaną łapką i lecę dalej "działać'. Mam co robić bo córka kończy dzisiaj ćwierć wieku !!!!

    Tak mnie zaintrygowały te imiona, że wlazłam na Wikipedię a tam stoi jak byk, że Rodowicz to Maria Antonina hehe....

    A ja dopiero składając papiery do Liceum dowiedziałam się, że moi rodzice nie nie noszą imion Krystyna i Waldemar....

    Pozdrawiam serdecznie
    piq

    ReplyDelete
  7. Piq dzieki za rozjasnienie sytuacji... ladnie to niedosc ze Rodowiczka tez Manka to jeszcze ja w Antoske przebrali. To moi byli o tyle lepsi ze mi na drugie zafundowali Halina, ale wypieprzylam wszystkie imiona jak robilam obywatelstwo. Kuzwa mam dosc klopotu z nazwiskiem. Corce wszystkiego najlepszego :)))cwierc wieku to piekny wiek ;)

    ReplyDelete
  8. Moja mama urodzona przed wojną ma na imię Hilda.To niezwykłe imię wynalazła w jakieimś łzawym romansie jej rodzicielka. Schody zaczęły się już przy zapisie do chrztu w ksiągach parafialnych w małej wiosce pod Krakowem. Proboszcz nijak nie chciał się zgodzić na ten wybór, bo w kalendarzu nie miał takiej patronki. Doszło jednak do kompromisu, gdyż na drugie imię dla Hildy wybrano Wiktoria. Proboszcz wziął pod uwagę zasługi parafian i ofiarę na kościół, więc moją mamę ochrzczono nadając te właśnie imiona. Trzeba przyznać, że mama ma bardzo oryginalne imię, które w zestawieniu z nazwiskiem A******wska ciekawie się prezentuje. W tym brzmieniu imię nie jest odnotowane w żadnym kalendarzu, toteż przez wiele lat mama nie obchodziłą imienin. Kiedy z moim rodzeństwem byliśmy na tyle duzi, by sie tym zainteresować, wyszukaliśmy w kalendarzu 13 kwietnia Hermenegildę. Była to inspiracja popularnym w latach 60. srialem " Czterj pancerni i pies".Jeden z pancernych Gustlik Jeleń miał ciotkę Hermenegildę, która obchodziła imieniny włąśnie 13 kwietnia. Założyliśmy, że Hilda i Hermenegilda są imionami pokrewnymi.Tak więc dzięki pancerniakom moja mama zaczęła obchodzić imieniny :))

    ReplyDelete
  9. Hhaha to samo bylo z moim Ojcem Boleslawem, bo przez lata cale nie bylo Boleslawa w kalendarzu, wiec rada rodzinna ustalila,ze bedzie mial imieniny 22 lipca. Przynajmniej zawsze bylo swieto:))) pozniej dopiero sie Boleslaw pokazal w kalendarzu 19 sierpnia.

    ReplyDelete
  10. I zwróć uwagę Marylko, że wszystkie Twoje perypetie spowodowane były wyłącznie przez komunę. Gdyby zarejestrowano Cię od razu jako Marylę przynajmniej przez część życia nie miałabyś problemu :))
    A co do imion to jako wychowawczyni i nie tylko spotykałam się z tym problemem nieraz. A to z Anety nagle robiła się Asia, a to Zosia okazywała się Sabiną czy Witold był naprawdę Marianem, itd. Ja sama zresztą też namieszałam w przypadku mojego męża. Na chrzcie i w urzędzie dano mu na imię Marian. Ale mnie to imię jakoś brzmiało staroświecko i nazywałam go Marek, tak nowoczaśniej, jak mi sie zdawało. I tak już między nami zostało. Teraz, kiedy mówię do niego Marian, to on natychmiast wie, że jestem na niego o coś zła... Takie mamy niepisane kody.

    A w ogóle to kolejny fajny tekst. Masz naprawdę talent i byłaby z Ciebie świetna felietonistka. Na pewno o niebo lepsza od tych które "produkują" się w naszych czasopismach. Pozdrawiam - Zosia.

    ReplyDelete
  11. Kurakowa, a ja do mojego jak jestem zla to mowie "Karolu uspokoj sie" On jak slyszy swoje imie w polskim wydaniu to tez juz wie, ze przegial:)))

    ReplyDelete
  12. Imiona, to fajny wynalazek :-) Alez Wy macie zabawne wspomnienia związane z nimi. Jak tak sobie czytam,to aż nie mogę uwierzyć, że w mojej rodzinie wszystko jest tak zgodne z dowodem osobistym. Jacyś nudziarze jesteśmy, czy co? :-)
    U siebie w domu zastosowałam system zdrobnień."Andrzejku" - mówię tylko wtedy,gdy ewidentnie czegoś potrzebuję. Sprawa jest jasna - z góry wiadomo, że proszę,robi się miły nastrój i co ważniejsze nigdy nie słyszę "nie" :-)
    Marylko, ty już najwyraźniej od dziecka miałaś przypisane być osobą nietuzinkową (na nasze szczęście). Jak tak sobie to uświadamiam, to już się nie mogę doczekać Twoich pourlopowych opowieści po spotkaniu z "Polską" :-)

    ReplyDelete
  13. Smakosiu, nie przeceniaj mnie ;) wiesz z Wandalina tez nic nadzwyczajnego ponoc nie wyroslo:)))

    ReplyDelete
  14. Tak naprawdę to nie ma brzydkich imion tylko zależy jak na daną osobę wołamy i czy mamy uprzedzenia związane z danym imieniem. Ja do pewnego momentu nie cierpiałam imienia Małgośka, ale w takiej formie. Gosia, Gonia, Małgosia było do przyjęcia ale jak słyszałam Małgośka to skóra mi cierpła.Tylko dlatego,że była w moim otoczeniu bardzo niesympatyczna osoba, do której wszyscy tak się zwracali.
    A w związku z imieniem Maria.W średniej szkole jeźdźiłam do mojej koleżanki w góry. Jej siostra miała na imię Maria ale wszyscy mówili Maryśka z akcentem ,jak to górale ,na "a". Dziewczyna okropnie nie lubiła swojego imienia. Kiedy ja się do niej zwracałam mówiłam do niej Mario i widziałam jak promienieje słysząc swoje imię w takiej "dostojnej" formie.
    Ja z kolei nie lubię jak ktoś do mnie mówi Irka. Wszystkie inne formy są dopuszczalne oprócz tej jednej. Jak słyszę Irka to mam mordercze instynkty:))))

    ReplyDelete
  15. Maryla to Maryla i juz - dla mnie jestes Maryla, dla Ameryki pewnie Marla.
    O urodzie imion trudno chyba dyskutowac, moze rzeczywiscie po prostu czasem sie uprzedzamy, faktem jest, ze Tekla, Nepomucena, czy Genowefa, sa dla mnie dosc watpliwej urody. Moja mama jest Genowefa (ech- dziadkowie), ale cala rodzina z znajomi znaja ja jako Benie.
    A Maria mi sie bardzo bardzo podoba i podoba mi sie pomysl zdrobienia w postaci MARKA. Moze dlatego moja corka w zdrobnieniu jest Martka

    ReplyDelete
  16. Tak, tak, z imionami tak to bywa. A co sadzicie o Nomen est Omen? U mnie sie sprawdza. Dlatego cholercia nigdy nic dla siebie dobrego zalatwic nie moge ale innym ulatwic i wyprostowac to owszem! Ladny mi "Prezent od Boga". Z drugiej strony powinno u mnie rosnac wszystko samo (wszak swieta Dorota jest patronka ogrodnbikow) ale gdzie tam! Reki do kwiatow nie mam wcale i to cod ze w ogole jeszcze cos u mnie rosnie. I badz tu madra!

    ReplyDelete
  17. Roznica dzwieku miedzy Marla i Maryla jest tak minmalna, ze malo kto dostrzega, jesli ktos z moich polskich zanajomych mowi Maryla. Oczywiscie jesli ktos powie Marylka no to juz slychac te roznice. Marle przyjelam z ulga, otwartymi ramionami i prawdziwa radoscia.
    -->> Mariniku, pamietam jak czasem zartujac narzekalam do Taty, ze takie mi imie wybrali i zawsze mowil "no coz byly 3 mozliwosci: Petronela, 3 maja albo Maria".
    W przypadku mojego syna to tez byl okres, ze nikt nie potrafil wymowic tego Mariusza i On sam w wieku 12-13 lat chcial miescic sie "w ramkach" (dzieci w tym wieku nie lubia odstawac) i chcial zamienic Mariusza na Marka. Jakos to minelo, przyznam, ze na skutek moich w miare delikatnych uwag, ze imie wlasnie nie moze byc "glupie" (taki byl argument) a glupi moze byc tylko nosiciel. Natomiast przesiadka z Mariusza na Chrisa byla troche dzielem przypadku i koniecznoscia pierwszej pracy i tak zostalo. Ja sama mowie do niego ... no wlasnie ja sama mowie do Niego rzadko po imieniu, bo najczesciej ciagle jeszcze paleta nam sie Misiek, ktory w dziecinstwie byl Misiem, albo Chrissy. Kurde bo ja malo komu z bliskiego otoczenia mowie po imieniu, zawsze kazdemu znajde jakas ksywke albo conajmniej przekrece imie....zboczenie takie :))

    ReplyDelete
  18. zadne tam zboczenie - w koncu to dosc powszechna i calkiem sympatyczna praktyka.
    Troche sie dziwie, ze ten Mariusz, sie gdzies Twojemu synowi zapodzial, w koncu to moj imiennik, a jakos zawsze swoje imie lubilem. Ludzie spoza Polski, z ktorymi mam kontakt zwykle mowia do mnie MARIUS.
    Moja malzonka tylko dla mnie jest Jadzka - niektorzy sie na mnie za to zloszcza - Jadzka czasem tez, albo tylko tak udaje, a co tam - niech ma - to jedyne i niepowtarzalne :))))))))

    ReplyDelete
  19. -->>Mariniku, Jadzka brzmi dla mnie osobiscie lepiej niz Jadzia, jakkolwiek bede sie do Twojej Zony zwracac Jadzia:)Ja juz jestem taka malpa, ze lubie imiona brzmiace twardo, czyli najchetniej takie, w ktorych jest litera "r" bo maja w/g mnie moc :)) A przecie moc to wazno rzyc :)))

    ReplyDelete
  20. Marylko - Ty masz Krzysia zamiast Mariusza a mojego synka Macieja Szkoci przerobili na Matthew (czyli na Mateusza)To nie wielka zmiana w porownaniu z Twoim synem, ale i tak postanowilam ze o tym napisze. Szkoci jakos za cholere nie potrafia powiedziec Maciej a wszelkie podjete przez nich proby koncza sie u mnie bolem glowy, zaciskaniem palcow i uwazaniem zeby nie wybuchnac niczym Etna. Slyszalam juz formy Magic, Masiek, Miziak, Madziej, Masiej itp. Co po niektorzy fani pilki noznej pokojarza go z Zulawskim i wtedy jest ok. O kaleczeniu nazwiska i jego mozliwych formach nie wspomne. I wlasnie po ktoryms tam z rzedu okaleczniu imienia i nazwiska rozmawialam ze slubnym i mowie mu: po kiego ja w takim razie mam mowic poprawnie ich nazwiska? Jak sie Szkotowi powie jego imie nie tak jak ono brzmi poprawnie, to ten bedzie poprawial az sie nie nauczysz. Ale jak ty go poprawisz to ta cholera ni w zab nie zapamieta i dalej bedzie belkotac po swojemu. Strasznie mnie to denerwuje i juz nawet przebakiwalam slubnemu o zmianie nazwiska na jakies "tutejsze", ale w sumie juz mi wszystko jedno. Niech sie tylko Szkociska ciesza ze nie musza wymawiac mojego nazwiska panienskiego ;)
    Za to co do imion polskich, przypomnialam sobie ciocie (juz niestety mieszkajaca "TAM") na ktora wszyscy mowili "Pata" Zawsze i wszedzie byla "ciotka Pata". Dopiero na jej pogrzebie dowiedzialam sie ze miala na imie Marta.

    ReplyDelete
  21. -->> Mariniku, jeszcze sobie przypomnialam ze Marius to mowia zwykle europejczycy, natomiast tutejsi to mowili Marus z tym ze ta osatnia literka to bylo cos miedzy wlasnie s jak w cos (brak polskiej czcionki daje sie we znaki)a sz.. W dodatku Mariusz nie ma zadnego odpowiednika w angielskim.
    -->> Shanna Matthew jest dokladnym tlumaczeniem Macieja, wiec w sumie nie bardzo masz sie czego przyczepic;) Jesli chodzi o nazwiska, to znalam tu pania ktora nazywala sie Wrzeszczynska ... Czy mozesz sobie wyobrazic jak wymawiano jej nazwisko? Podpowiem Ci "W" i tylko tyle czyli byla Krystyna W. mowila, ze nawet nigdy nikt nie probowal. Ja lubie jak moje nazwisko wymawiaja Amerykanie, bo zaczyna sie od W a wiemy ze w angielskim w wymawia sie jak l w slowie lopata:))) alez sie gimnastykuje z tymi brakami czcionki:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...