Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, August 18, 2008

M jak Morderstwo...

Wstalam zadowolona i pelna ochoty do zycia. I cos mnie podkusilo, zeby zadzwonic do mojej Mamy. Przykre to pewnie, ze tak pisze o wlasnej Matce, ale niestety prawda jest taka, ze gdybysmy nie byly spokrewnione, to pewnie nawet nie chcialybysmy sie znac. Tak bardzo jestesmy rozne i tak bardzo nie potrafimy sie tolerowac dluzej niz 15min nawet telefonicznie. Dzwonie jednak, bo to przeciez Matka. Wiec dzis tez zadzwonilam na poczatek przyzwoicie wymienilysmy kilka kurtuazyjnych uprzejmosci, Mama zasypala mnie (jak zwykle) wiadomosciami o sasiadach, ktorych ja albo nie pamietam, albo nigdy nie znalam. I nagle pyta:
-- Czy ty jestes szczesliwa ?
Powinnam byla wiedziec, ze tego typu pytanie nie wrozy nic dobrego, ale grzecznie odpowiedzialam:
-- Oczywiscie ze jestem szczesliwa.
-- Bo jakos tak brzmisz nieciekawie ... masz jakis matowy glos...
Kuzwa, a jak ma brzmiec 54 letnia kobieta po 35 latach nalogowego palenia? Wiadomo, ze mam glosik jak ten skowronek co konie dusi, a nie szczebiot podlotka.
-- Mamo, nie cuduj swiatem, wszystko jest w porzadku.
Zakonczylam rozmowe w trybie przyspieszonym, zeby uniknac konfliktu, ktory juz wisial w powietrzu. Oczywiscie dostalam wnerwa ale to normalka, wiec postanowilam te energie wykorzystac w sposob pozytywny i zabralam sie do robienia sosu pomidorowego. Juz mi nawet bylo dobrze z tymi szczypiacymi od cebuli oczami i rekami ociekajacymi sokiem pomidorowym, kiedy zadzwonil telefon.
Klientka !!!! Tej awantury juz nie dalo sie uniknac....
Klientka jest przypadkowa, czyli taka co to sie nagle przypierniczyla jak pies do bacy z nikad czyli z ulicy.
Babsko pojawilo sie w moim zyciu we wtorek ubieglego tygodnia w celu zakupienia jakiegos tam pudru i od poczatku mialam przeczucie, ze ten typ to klopoty, o czym wspomnialam Wspanialemu. Ale Wspanialy jak to Wspanialy zaczal mnie uspakajac, zebym sobie dala rade z tymi przeczuciami, bo tak nie mozna, bo rzekomo sama sobie wmawiam....itp. Od wtorku baba byla juz 3 razy wymieniajac ten puder na inny i za kazdym razem przynosi mi produkt otwarty i uzywany, czyli nadajacy sie tylko i wylacznie do kosza na smieci.
Za pierwszym razem postanowilam zadzialac taktycznie i bez slowa wymienilam puder na inny... mimo, ze babsko mialo przed zakupem okazje wymalowac sobie facjate probka w tym samym kolorze.
Myslalam, ze w ten sposob unikne problemu.... niestety. Baba pojawila sie jeszcze w czwartek i w piatek, dzwoni tez po kilka razy dziennie i pierdoli od rzeczy. Tak tez bylo dzis... ja ociekam sokiem a koczkodan napierdala jaka to ona jest niezadowolona i z pudru i wogole ze wszystkiego. Krew mnie zalala jasnista i powiedzialam, ze niestety tym razem nie przyjmuje zadnej wymiany.... I tu sie dopiero babsztyl rozwscieczyl, ale ja juz odlozylam sluchawke. Jak tu nie wierzyc moim przeczuciom?? Wspanialy ma szczescie, ze jest w pracy...bo normalnie mam takiego wkurwa, ze zagryzlabym jak leci kogokolwiek!!!! Cos mi sie wydaje, ze kiedys w przyszlosci moge jakiemus koczkodanowi leb z plucami wyrwac!!! Sos perkocze, ja wsciekla do bialosci siedze i probuje sie odreagowac na blogu w towarzystwie nalewki ... czy to nalog?? Jest dopiero 14ta jak mi nie minie to pewnie wpadne w nalog przy tej nalewce, bo jest jej duzo.
Och, o ile dobrze pamietam to dzis jest pelnia ksiezyca ..... Co jeszcze mnie czeka???

Ludzie trzymajta mi rece, bo sie robie niebezpieczna !!!!!!!!!!!!



Stardust wkurwiona po brzegi.

26 comments:

  1. Zabić babe dla przykladu, a truchlo wywiesic gdzies w okolicach statuy wolnosci.
    A zawsze mnie ciekawilo, ktora tam u Ciebie jest. Bo wykrylam po dwoch latach pracxy w budynku co to wiesz, ze tam wisza zegary rozmaite, jest taz taki, co pokazuje czas nowojorski. Tylko nie wiem - czy to czas przed czy po południu...

    ReplyDelete
  2. Masz racje z tym zabiciem i wywozka truchla:)) Prawde mowiac temu babsku to juz normalny puder nie jest w stanie pomoc, bo toto paskudne jak noc listopadowa.. Wiesz taka stara przekrwiona cera jeszcze do tego z lupiezem na policzkach (w zyciu czegos takiego nie widzialam) glowa prawie lysa... O jezusicku teraz to dopiero malpa ze mnie wychodzi!! Miedzy Polska a NY jest 6 godzin roznicy czasu i my jestesmy 6 godzin mlodsi od was :)) jak u Was jest poludnie to u nas 6 rano. Ja sie teraz przez przebywanie na WZ nauczylam na nowo uzywac terminow 17, 20 itp. U nas jest tylko od 0-12 i dodaje sie am (rano) i pm (po poludniu) to tak dla uproszczenia, bo wiadomo narod swiatly nie jest ;)

    ReplyDelete
  3. Moze tym razem wreszcie uda mi sie dodac w koncu komentarz,jestem juz wykonczona i zdeterminowana,bo nic mi nie wychodzi buuuu
    Aleksandra1973

    ReplyDelete
  4. tym razem mi sie udalo.Marylko ja w akcie desperacji nawet e-maila ci wyslalam,mozesz go zignorowac,poniewaz w koncu udalo mi sie tutaj jakos zalogowac.Gratuluje Ci odwagi ,zeby pisac o sobie,jak rowniez gratuluje dowcipu i lekkiego piora,a babe olej ,niestety sa tacy klienci ktorzy gdybys im nawet nie wiem co sprzedala nie beda zadowoleni.Pozdrawiam serdecznie

    ReplyDelete
  5. zawsze - jesli istnieje taka mozliwosc - ustawiam czas 24-godzinny, te ante i poste meridiem jakos mnie denerwuja, no i doba na 24 godziny cholera na nie dwa razy po 12. Ale hurt im w detal.
    A co do baby. Jak to trzeba sluchac wlasnego organizmu, ktory czesto jest madrzejszy i wie lepiej.

    ReplyDelete
  6. I znowu świetny kawałek na dobry humor !!! Tylko szkoda, że przeczytałam go tak rano, mogłam poczekać troszkę...

    No bo tak:

    Wstałam trochę z musu i też mam mord w oczach i nóż mi się w kieszeni otwiera ! Nic mnie tak nie wkurwia jak "przymusowe uszczęśliwianie" przez innych. Ale od początku..

    Z natury jestem osobą pogodną, życzliwą, miłą i takie tam ale jest parę rzeczy, które powodują u mnie przyśpieszone bicie serca, "bluzg niekontrolowany" i trwałą całodniową utratę dobrego humoru.

    Jest godzina 6.00 rano. Za oknem świeci słońce (nareszcie !) okna pootwierane, wpada czyste powietrze i ... no właśnie. Sąsiad z dołu, cierpiący chyba na bezsenność, znalazł sobie zajęcie i "warczy" kosiarką !!! Ludzie kochani JAK JA NIE ZNOSZĘ TEGO ODGŁOSU !!!! Gdzie moja siekiera !!!! Chyba się ubiorę i pójdę mu ręcznie wytłumaczyć, że ludzie lubią spać !!!!!! Mąż ma urlop i śpi sobie (on jest nieczuły na takie odgłosy), córka śpi,pies chrapie a ja w szlafroku się tłukę po klawiaturze bo nerwa mam !!!!!

    W takim stanie pewmie będę jeszcze długo bo dzisiaj mam w planie zrobić duże, cotygodniowe zakupy. I pewnie znowu będę miała obite nerki bo jakaś " liczyrzepa" mi wózkiem wjedzie w plecy !!!!

    Co do Twojej baby. Znam problem z własnego podwórka. Córka jest konsultantką kosmetyków Avonu (nota bene ja uwielbiam ich kosmetyki) i Oriflame - ja wiem jakie szalone pomysły mają niektóre
    kobiety....

    A już na zakończenie ...
    Był kiedyś w TV świetny program " Spotkanie z Balladą". Występował tam niejaki Komendant i panna Marysia ,40 letnia kobieta "wielkiej" urody. Wybierali się do Hameryki. Siedzą na lotnisku, czekają na swój lot. Panna Marysia wpadła na "genialny" pomysł i za ostatnie 20 dolarów kupiła sobie " cudowny" krem na zmarszczki. Kiedy Komendant sie o tym dowiedział lekko spurpurowiał i mówi do Marysi słodziutko:
    "Panno Marysiu i po co pani kupowała ten krem ? On jest pani wcale nie potrzebny...."
    Marysia uszczęśliwiona, rozpromieniona, głaszcząc się po zmarszczkach pyta: "Naprawdę ??? O jakiż z pana uroczy człowiek!!!"
    Na co Komendant ze stoickim spokojem kończy :" On był pani potrzebny 20 lat temu ".....

    Pozdrawiam serdecznie piq

    ReplyDelete
  7. Dziędobry,
    Jak widziałam już ktoś o mojej ksywce istnieje, ale będę się odróżniać paszczą fotograficzną :)
    Rzeczywiscie sporo wspólnych spostrzeżeń. Nawet te kosmetyki... klientek, które zadają z trzy niepotrzebne pytania unikam jak zarazy.
    Pozdrawiam i wracam do czytania.

    ReplyDelete
  8. piq ale jaja z ta kosiarką bo wyobraz sobie ....
    dzis wyjezdzał w trase moj maz wiec wstalam po 5 zeby go wyprawic itp itd polozylam sie potem byla jakas 6.30 a tu nagle wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ktos popierdala kosiarka za oknem myslalam ze padne w sumie cisza nocna do 6 wiec poduszka na glowe i probuje spac ale coz kosiarka super wypas wiec dzwiek spokojnie sie przedziera kiedy juz udało mi sie zasnac wstalo moje dziecie ktore bardzo nie lubi kiedy ktos spi kiedy on nie spi przeczołgał mnie po domu a ja na spiaco robilam mu mleko 3 razy biłam brawo jak robił kupe dosypiajac w miedzyczasie i warczac kiedy wlazil mi na glowe i sciagal koldre ech ale co tam dzis taki sliczny sloneczny poranek a ja mam w perspektywie odgruzowanie chałupy po dłuzszym pobycie meza bo jutro przyjezdza do mnie kolezanka na dwa dni ale co tam nie widzialysmy sie z 15 lat wiec nie bede sie łamac ...
    co do takich babsztyli o których piszesz Marylko nikt kto nie pracował przy obsłudze ludzi nie wie o czym mówimy
    ja jakies 6 lat pracowałam w osiedlowym markecie spozywczo przemysłowym (do dzis ucze sie na nowo kochac ludzi)
    market byl czynny od 5.30 wiec przychodzili zawodnicy roznego rodzaju; pierwsi walili kolesie na kacu smierdzacy tak okrutnie ze na czczo wywolywalo to zawroty glowy i odruch wymiotny, potem walily babcie emarytki ktorym z czasów komuny zostalo ze jesli nie przyjda wystarczajaco wczesnie to im wszystkie buły wykupia były takie ktore potrafily zrobic awanture o to ze buleczki zbyt mało rumiane, po babciach waliła "inteligencja" czyli panstwo pracownicy powaznych instytucji ktorzy oprocz zakupu buły i serka przychodzili rowniez pouzywac sobie na prostej pani sklepowiej bo przeciez oni sa z innych sfer a my to takie bez uczuc, nerwów co to od tego są zeby na nich wyladowac sfoje nocno - poranne frustracje, od drzwi juz mozna bylo wyczuc zawodnika co to mu zona w nocy pobzykac nie dała, czy tez pania z syndromem niedopchniecia ech, na koncu w godzinach przed i poludniowych walili najczesciej jacys bezrobotni ktorzy ceny na polkach znali lepiej niz my i za 1 grosza łeb byli nam gotowi ukrecic oj jak ja znienawidzialam ludzi podczas pracy w tym slepie, to straszne ale kiedy podchodzil zawodnik do kasy to ja z wyrezyserwoanym usmiechem walilam mu w myslach taka wiazanke ktorej nie powstydzilby sie mieszkaniec zakladu karnego.... ale przezylam i nie zabilam nikogo, nauczylam sie doskonale maskowac swoje uczucia a do dzis najlepsza forma rozladowania napiecia sa bluzgi
    pozdrowionka

    ReplyDelete
  9. cholera ale napisałam "sfoje" ech ale to emocje i rece mi nerwowo skakały po klawiaturze hi hi

    hi małgosiu a myslalam ze juz cos skopałam bo dwa wpisy mi na raz wyszły

    ReplyDelete
  10. M jak Mordetstwo, N jak Nalewka :)))))
    Babe olac i siupnac Nalewki troche - ot i cala recepta

    ReplyDelete
  11. Oj jakaz jestem dzis uradowana :))))) tyle komentarzy!!!! Tak mi robcie, tak lubie i tak mi dobrze!!! O to mi wlasnie chodzi, zeby byla jakas rozmowa w tych komentach.
    -->> Malgoske (ze zdjeciem) witam serdecznie i mam nadzieje, ze Ci sie spodoba na tyle, ze zostaniesz :)
    -->> Piq milo mi, ze jestes i czytajac Twoj komentarz uswiadomilam sobie jakiz to moj polski jest skostnialy przez brak takich powiedzonek jak "bluzg niekontrolowany".
    -->> Malgosia (b.z) bede Was odrozniac skrotowo, jestes niesamowita, ten Twoj komentarz i Piq wyzej to jak nowe zupelnie notki, a mnie sie morda cieszy, bo bedac autorem bloga jestem rowniez czytelnikiem swietnych komentarzy. Oj coraz bardziej mi sie to podobi :)))Do Polski przyjade z notesem na nowe ksywki i powiedzonka musze przeciez nadrobic straty.

    ReplyDelete
  12. Dziewczyny i kobietki czy zauwazylyscie jaka jest ogromna roznica miedzy nami a Tymi z Marsa? W nas ta notka wyzwolila rozne, rozniste emocje i kazda z nas ma swoja wlasna historyjke "na okolicznosc". A kolega Marinik przyszedl, poogladal, poczytal i mowi: "siupnac i po bolu". Mariniku i za to Was wlasnie kochamy!!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  13. Mnie w zasadzie trudno wyprowadzić z równowagi, ale pienię sie obficie i krew mnie zalewa gdy spokój domowy dnia letniego zakłóca monotonny hałas, emitowany przez szemraną spółkę produkcyjną, fabrykującą jakieś tam elementy z żelastwa. Hałas produkuje obracający się metalowy bęben, w którym czyszczą się w trocinach odkuwki. Żegoce to cholerstwo jak jasny gwint, nieraz i przez 10 godzin! Wszelkie interwencje nie skutkują. Na szczęście ten proceder nie odbywa sie codziennie, inaczej bym oszalała.

    ReplyDelete
  14. Ja w takim przypadku mówię:ludzie trzymajcie mi nogi i ręce, bo kopnę w dupę, przedtem łeb ukręcę.

    ReplyDelete
  15. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  16. Wszyscy miewamy takie paskudnie dni z "wnerwem" w roli głównej. Faktem jest jednak, że czasami pojawiają się niespodziewanie na drodze takie indywidua, które nawet świętego potrafią doprowadzić do szału. Zauważyłam u siebie ostatnio pewną prawidłowość. Ile razy daję się sprowokować i ulegam różnym, nerwowym nastrojom,tyle samo razy wynika to z braku odpoczynku (najczęściej jakiś miesiąc przed urlopem). A potem kiedy wracam wypoczęta i znajduję na swojej drodze jakąś "mendę", to potrafię ją sobie "zobojętnić". Matko kochana - co ja tu wypisuję?! To ma być komentarz? No ale teraz szkoda mi to wymazać... A! Dobra! Skoro już się tak rozpisałam "niekomentarzowo", to dodam jeszcze,że przez Ciebie Marylko zamiast teraz iść spać,to siedzę i śledzę wszystko na blogu jeszcze raz. Na dodatek fajne "ludziska" tutaj zaglądają :-). Będziesz mnie miała na sumieniu kobieto, bo mało,że nie śpię,to na dodatek przymaszerowałam do klawiatury z kromką chleba ze smalcem i ogórkiem kiszonym. Przecież nie jadam o tej porze! Coś mi się poprzestawiało. Pamiętaj, że wszystko zwalę na Twojego bloga :-)

    ReplyDelete
  17. Smakosiu nie ma tak dobrze, ten chlebek moge przyjac na konto bloga, ale za smalec nie odpowiadam :)))

    ReplyDelete
  18. Ta calkiem powaznie to na drodze zyciowej kazdego z nas potykamy sie czasem o kretynow i chamow. O ile jestem w stanie tolerowac kretynizm (jesli nie czyni on szkody innym) to jestem zwolennikiem klasycznej juz maksymy mowiacej iz CHAMSTWO TRZEBA TEPIC SILOM I GODNOSCIOM OSOBISTOM. Zatem w moim przypadku tak naprawde uzywam podobnie jak Maryla - SLOW DOSADNYCH. Nie wolno dac soba pomiatac - pomiatajacy osobnik zasluguje na reprymende w kazdej formie (czasem byl lutnal w ryja - choc jeszcze mi sie to nie zdazylo, to w wyobrazni czesto widze rozkwaszona gebe)

    ReplyDelete
  19. Mariniku, jak się ma super rozwiniętą wyobraźnię, to już bić się nie trzeba, nie? ;-) Oj, gdyby tak wszyscy potrafili... :-)))

    ReplyDelete
  20. mam to samo jak mam dzwonić do swojej mamy. Juz mam przygotowane kilka odpowiedzi na sugerowane pytania.Ehh widać,że konfę olać, mam te same dylematy ze swoja klietelą...

    ReplyDelete
  21. -->> Bea, dzieki za wizyte, mam nadzieje, ze Ci sie spodoba i zostaniesz :)))

    ReplyDelete
  22. Jak miło znów poczytać Cię Maryla ...
    Co za babsztyl !! i jak tu " wkurwa" nie dostać?
    Czytając przypomniałam sobie dowcip , który przy okazji dedykuje Twojej klientce .. :):):)
    .."Przychodzi facet do sklepu i mówi ..poproszę krawat , ciemnozielony , jasnozielony , byle nie zielony . Zdziwiona ekspedientka pyta ponownie ...? , a facet znowu .. poproszę krawat ciemnozielony , jasnozielony , byle nie zielony .Wiec ona ze stoickim spokojem mówi do niego .. Proszę pana , niech mnie pan pocaluje w prawy póldupek , w lewy póldupek , byle nie w dupe.."
    Pozdrawiam serdecznie Arleta

    ReplyDelete
  23. Alga Witaj !!!!!!!!!!!!!! ciesze sie ogromnie, ze mnie tu odwiedzilas i mam nadzieje, ze bedziesz zagladac systematycznie (mniej lub bardziej) a dowcip mimo ze dedykowany malpie, ktora mnie wyprowadzila z rownowagi bardzo mi sie podoba :))))

    ReplyDelete
  24. Marylko kochana,pięknie wybrnęłaś z tego...babę olej,jedna klientka mniej ,ale za to ile świętego spokoju.Musze przyznać,że świetnie to wszystko ujęłaś...Więc proszę pisz...pisz...ja czytam na bieżąco,chociaż nie zawsze biorę udział w dyskusji.Pozdrawiam cieplutko.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...