Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, September 1, 2008

Ostatnie chwile

Jak zwykle na ostatnia chwile jest zawsze pelno niespodzianek, tak tez bylo i tym razem.

Bank
Rano Wspanialy pojechal zawiezc pranie i przy okazji wybrac pieniadze z banku. Wraca i juz od drzwi widze, ze ma wkurwa niemilosiernego, nawet mnie to troche ucieszylo, bo dobrze wiedziec, ze takie stany zdarzaja sie nie tylko mnie. Ale jak zaczal warczec, to mi nie powiem troche warga opadla:
-- Kurwa nie moge wybrac pieniedzy z banku, znow cos napierdolili ... - zaanonsowal.
Chociaz po angielsku to brzmialo troche inaczej, czyli mniej wiecej tak " fuck to, fuck tamto i jeszcze raz fuck, fuck, fuck ..." O co chodzi? Ano wlasnie od tygodnia probowalismy uprzedzic nasze banki, ze bedziemy przebywac poza granicami kraju i bedziemy wybierac pieniadze z naszych kont, co by bank nie byl zdziwiony i w dobrej wierze nie zablokowal konta. Ja jakos cudem bozym nie mialam problemu, ale Wspanialy ma taki mundry bank, ze poradzili Mu zeby zmienil PIN, no bo tez kto sobie wybiera PIN zaczynajacy sie od zera? Ano moj maz tak robi. Wiec polazl i zmienil PIN, nastepnego dnia dostal email, ze ma zadzwonic i jakies tam pierdolamenty potwierdzic, bo oni na wypadek wypadku wlasnie zablokowali konto. No to zadzwonil i potwierdzil co bylo do potwierdzenia. Dzis postanowil na probe wybrac jakas niewielka sume pieniedzy zeby sprawdzic czy wszystko dziala. I wlasnie wrocil z takim wkurwem maximem. Ja sie ze tak powiem nie wpierniczam miedzy wodke i zakaske, ale wiem, ze sama dalabym pewnie jeszcze bardziej kwiecista wiazanke, bo tez kurwaz jego mac jak w przypadkach kradziezy ID to bank tego nie potrafi przypilnowac, ale jak czlowiek stosuje sie do zalecen banku to blokuja mu konto.
Telefon wyrwal z ladowarki takim ruchem, ze myslalam, ze polka poleci i razem z nia polowa sciany, odsluchal te wszystkie nagrania tasmowe w miedzyczasie przyciskajac odpowiednie klawisze, bo to teraz czlowiek musi miec nerwy jak postronki zeby sie dostac do jakiejs zywej istoty po drugiej stronie. Po chwili rozmowy juz uspokojony oswiadczyl, ze pojedzie do innego banku, bo pani powiedziala, ze moze ten akurat byl suchy czyli juz nie mial w zapasie banknotow. I tak tez bylo czyli przygoda zakonczyla sie na szczescie pomyslnie. Uffff...

Pakowanie
Postanowilam, ze moze jednak nalezy od czegos zaczac w zwiazku z czym otworzylam szafy i szuflady i zaczelam z nich wyrzucac ciuchy na kanape w livingroom. Zupelnie zdezorientowana, bo S. w komentach napisala, ze pogoda ma byc pod zdechlym Azorkiem, a brat znow telefonicznie zeznal, ze mam sie wybierac tak jakbym jechala na Kanary, bo pogoda ma byc cudowna do 30C. To wyciagam wszystko co mam tak zeby i jedno i drugie zadowolic, bo przeciez nie mam zadnego powodu nie wierzyc ani jednemu ani drugiemu. Tyle tylko, ze przeciez nikt nie przewidzi pogody na cale 3 tygodnie i w dodatku w calym kraju. Po 15 minutach mialam juz cala kanape zalozona, Wspanialy spojrzal i zaniemowil, a gdy juz odzyskal glos niesmialo zapytal:
-- I gdzie Ci sie ma to wszystko zmiescic?
-- No jak to gdzie ??? przeciez zabieramy dwie male walizki i dwa plecaki.
-- No chyba, ze deklarujesz gotowosc wedrowania z tym duzym plecakiem.
-- Alez kochanie to sie wszystko jakos upchnie ... - zaczelam niepewnie.
Ale tak naprawde to bez zadnego przekonania, a wspomne jeszcze, ze On nie ma pojecia, ze ja mam jeszcze maly stosik drobiazgow, ktore sie moga przydac na male upominki.
Rozlozylam ta walizke, na podlodze i popatrzylam na to malenstwo i potem na te gore ciuchow na kanapie .... i stwierdzilam, ze to jest naprawde niemozliwe. Piernicze .... dalam sobie spokoj.
Wspanialy zrobil drinka z likieru kawowego i niech sie dzieje co chce.. pakowac bede sie jutro...

Jak krew z nosa
Od rana jak tylko wstalam i popatrzylam na te rozlozona na podlodze walizke i gore szmat na kanapie to mi sie slabo zrobilo. Querva jak ja sie nie lubie pakowac!!! Siadlam przy kompie i jak zwykle poranny obchod, czyli polityka, WZ i zaprzyjaznione blogi. Poniewaz sam pomysl podrozy do Polski powstal w sposob spontaniczny w odpowiedzi na klopoty strony WZ no to wiadomo, ze na WZ siedzialam nonstop.
Wrocily wspomnienia tamtych dni sprzed ponad roku i taki mnie ogarnal sentyment, ze postanowilam poczytac w starych archiwalnych watkach wlasnie na ten temat. I tak mnie zastala 9:30 kiedy to musialam leciec z pazurami do obrobki, bo wczesniej juz umowilam wizyte na 10ta. Jak juz pazury mialam wypolerowane to oczywiscie musialam odsiedziec pod pozorem, ze teraz musza solidnie wyschnac zanim bede mogla wziac sie za pakowanie. Jak to dobrze, ze Wspanialy sie na tym nie zna i nie wpadl na to, ze te niby suszace sie pazury nie przeszkadzaja mi w klikaniu.
A ja idac sladem sentymentu otworzylam na WZ watek pozegnalny i tak mi sie byle jak pod sercem zrobilo, ze juz sie nie moglam oderwac. Na domiar zlego kolege J. zebralo na wspominanie starych melodii... no to mnie juz do konca rozkleilo... Chyba sie jednak starzeje w przyspieszonym tepie;)
Co doszlam do walizy i wrzucilam pare szmat, to znow do kompa i tak w kolo macieju ....
Nareszcie cudem bozym waliza zostala zapelniona, a szmat i tak jeszcze pokazna ilosc na kanapie, to zaczelam przerzedzac ... a przeciez tyle ciuchow mi i tak niepotrzebne. Czesc umiescilam w plecaku.
Jak juz trzeba bylo zamknac te walize to szarpalismy sie oboje ze Wspanialym i ni cholery nie da sie ...
-- Mowilem, ze tego wszystkiego nie da sie pomiescic ... marudzil Wspanialy
-- Oj da sie da ... zaczelam sie upierac ale tez jakos bez przekonania.
Na domiar zlego okazalo sie, ze mamy prezencik, ktory za diabla nie pasuje wymiarami do rozmiaru malych walizek no i jest zagrozenie, ze jak upchniemy na sile to sie potlucze...
Chyba nie musze wyjasniac, czyj to byl pomysl kupno tego wlasnie prezencika ...;)
-- Siadaj na ta walize - zapodal Wspanialy
No to siadlam i siedze, On sie tam szarpie z zamkami za moim tylkiem... i po chwili mowi:
-- Wstawaj, z Toba na walizie jeszcze gorzej ..
Wstalam, jakos cudem udalo nam sie wreszcie to zamkanc, kurde mam nadzieje, ze nikt nie kaze nam tego otwierac na zadnym lotnisku ... az strach sie bac.
Niewymiarowy prezencik mam podobno wsadzic sobie ... wiadomo gdzie, albo trzymac pod pacha.
No toz kurwa bede go sobie trzymac !!!!!!!!!!!!

Dobre rady
Mam tutaj takie dwie przyjaciolki, ktore ciagle jezdza do Polski jedna G. tak z czestotliwoscia raz do roku i to da sie zniesc, ale ta druga H. jezdzi 2-3 razy do roku i to juz jest duze przegiecie. No bo H. i Jej maz A. od dlugiego juz czasu maja zamiar wracac do Polski na stale i o niczym nie potrafia rozmawiac tylko o tym jak tam jest pieknie a jak tu do dupy ... no do dupy, moge sie nawet z tym zgodzic, zwlaszcza przez ostatnie 8 lat jest wyjatkowo chujnie i do dupy. Ale pytam sie kiedys:
-- To dlaczego siedzicie tutaj przez 25 lat skoro tak Wam sie nic nie podoba?
-- No wiesz pieniadze, zarobilismy wybudowalismy dom i teraz jak tylko sprzedamy ten letni domek w gorach to zaraz wracamy na stale.
Po takim stwierdzeniu juz nie mialam ani zadnych pytan, ani komentarzy. Bo jak kurwa mozna dyskutowac z kims kto najpiekniejsze 25 lat zycia sprzedal za pieniadze?? Ja tego nie rozumiem, kobita czyli H. jest ode mnie 4 lata starsza, czyli miala 33 lata jak przyjechala do Stanow, teraz ma 58 a jak wyjedzie bedzie bliska 60tki.
No niech sobie ktos mowi co chce, ale dla mnie wiek miedzy 33 a 60 to jest najpiekniejszy wiek!!! I nic ani nikt by mnie nie zmusil do tego, zeby te piekne lata spedzic w kraju, ktory mi sie wogole nie podoba.
Pieniadze !!! No tak ja jakos nigdy nie umialam modlic sie do pieniedzy... wiec pominelam to milczeniem.
Ale dlaczego wogole pisze o G. i H. ?? No wlasnie, bo jak One wyjezdzaja i wracaja to uwazaja za obowiazek powiadomic mnie o tym, chociaz tak naprawde to od dawna nie utrzymujemy zadnych innych stosunkow niz telefoniczne. No i wlasnie pomyslalam sobie, ze zgodnie z zasadami sawlara wiwra ja tez zadzwonie i kurtuazyjnie powiadomie, ze jutro wylatuje do Polski. Najpierw zadzwonilam do G. i tu poszlo, ze tak powiem lekko, latwo i przyjemnie. Krotkie:
-- Co slychac? ja myslalam, ze Wy juz w Polsce.
-- No jeszcze nie, wlasnie jutro wyjezdzamy i dzwonie, zeby zameldowac.
-- No to szczesliwej podrozy, przyjemnej zabawy i zadzwon jak wrocisz, jestem ciekawa jak Wam sie bedzie podobalo.
Teraz telefon do H. zaraz jak tylko odebrala po moim "dobry wieczor" uslyszalam zdziwiony glos:
-- No co Ty tu robisz?
-- Jak to co? mieszkam ...
-- No ja wiem, ze mieszkasz, ale przeciez mialas byc w Polsce??
-- Mialam byc, owszem ale jutro i jutro bede.
-- Aaaa no to cos mi sie poprzestawialo. No i jak ? Jakimi liniami lecicie?
-- Finnair
-- Eeeee no to nie dobrze ...
-- A dlaczego nie dobrze?
-- Bo my to zawsze lecimy bezposrednio Lotem.
-- No bo pewnie Wy lubicie leciec bezposrednio, ja wole z przesiadkami i ubolewam, ze mam tylko jedna na rozprostowanie nog...
-- No tak ale nie bedziesz sobie mogla kupic wodki...
-- Nie rozumiem...???
-- No nie bedziesz mogla na lotnisku kupic wodki
-- Ale dlaczego mialabym kupowac wodke na lotnisku? czy w Polsce nie ma wodki?
-- Nooo jest ale nie taka dobra, jak tutaj i nie taka dobra jak mozna kupic na lotnisku ...no i ta na lotnisku tansza.
Juz mialam dodac, ze lecac Finnair zaoszczedzilam w porownaniu do Lotu po 350 dolarow od lebka czyli w sumie 700 wiec moze wystarczy to na zakup dobrej wodki w Polsce na miejscu, ale dalam sobie siana.
-- Ale ja nie mialam nawet zamiaru kupowac wodki ... - wtracilam niesmialo.
-- No jak to ??? nie przydaloby ci sie pare butelek dobrej wodki?? - zapytala z oburzeniem w glosie.
-- Ale na co?? ja nie mam zamiaru tam pic ...
-- No buly posuwasz ... a jak ktos do Was przyjdzie ??
-- Ale kto ma do nas przyjsc i gdzie? przeciez ja tam nie mieszkam... a ksiadz po koledzie to chyba nie o tej porze roku... - teraz juz faktycznie zaczelam buly posuwac, bo skoro i tak juz zostalam oskarzona, to niby co.
-- Aaaa no tak.... bo Wy bedziecie tak co 2-3 dni gdzie indziej, to faktycznie .... no ja bym tak nie mogla, ja musze sie wyspac w moim wlasnym lozku....
I tu zaczal sie wyklad na temat niezaprzeczalnych urokow posiadania mieszkania czy tez domu w Polsce... slyszalam ten wyklad juz tyle razy, ze moglabym recytowac w srodku nocy na wyrywki .... ale posluchalam jeszcze raz.
-- No dobrze, to jak wrocisz to zadzwon i powiedz jak Ci sie podobalo. Napewno bedziesz Polska zachwycona. - dodala na zakonczenie ze szczegolnym naciskiem na ostatnie zdanie.
A ja kurwa wlasnie nie zadzwonie jak wroce ....... i co ??
Nie ma to jak miec dobre przyjaciolki, one Ci napisza scenariusz do Twojego wlasnego zycia, poustawiaja meble i rodzine po drodze. Albo ja jestem nienormalna, albo kurwa nie nadaje sie do ludzi. Czy ktos sie jeszcze ma odwage ze mna spotkac??

Stardust z fochem


9 comments:

  1. Szczesliwej podrozy, wspanialego pobytu i cudownych wrazen :)

    G. (North of the Border)

    ReplyDelete
  2. Szczęśliwej podróży, i miłych wrażen z pobytu. Czekam w Toruniu :)

    ReplyDelete
  3. Jejku- 3 tygodnie tu NIC nie bedzie????? Az trudno to sobie wyobrazic. Ale za to pozniej.....
    Czy te walizy juz pozapinane? bo jesli nie to prosze:
    wywalic szlafrok,
    wywalic budzik,
    wywalic CD.
    Wodke kupimy tutaj - inne procenty tez - i to calkiem dobre.
    Teraz - zycze 2 lagodnych startow i 2 lagodnych ladowan (no nie- w sumie po cztery- przeciez chyba wrocicie?
    A moze zostanienie?????
    Potwierdzam tez, ze prognoza pogody na najblizszy weekend jest taka jak byc powinna - ciepelko, ciepelko i sloneczko.
    Do zobaczenia :)))))))))))))

    ReplyDelete
  4. O Matko !!1 Trzymam kciuki za szczęśliwy lot. Wspaniałego pobytu, cudownych wrażeń, minimum wkurwa, lekkich walizek i plecaków i coby prezent spod pachy albo z d.... (Twoje własne słowa) dojechał w całości.

    piq (z gęba od ucha do ucha)

    PS. A po powrocie czekam na dłuuuuuuuuuuuuugą relację. Proszę wziąć kajecik i zapisywać szczegóły ze spotkań.

    ReplyDelete
  5. Mariniku - Marylka prosiła, zębyśmy przez te 3 tygodnie pisali ze soba. Po powrocie to Ona ma mieć co czytać !!!!

    ReplyDelete
  6. Ja sie spotkam bardzo chetnie, a na wodke siadam. Z doswiadczenia wiem, ze mozna sie swietnie bawic bez wodki. Co wiecej, bez wodki mozna sie nawet porzygac.
    No, to bą wuajaż!

    ReplyDelete
  7. Ty już jedną nogą na lotnisku a mi się tyłek spiął na myśl o tej Twojej walizce. Kurcze! Może Ty jednak wypakuj te swetry, bo jak będzie całe trzy tygodnie przepiękna pogoda, to mi się nieźle oberwie. Marylko, ja tak po matczynemu, z troski, co byś nie zmarzła czy cuś... Łoj, oberwę, oberwę jak nic :-)
    To może jednak wyciągnij ten sweter. Albo nie! A może jednak...? Kurcze!

    Marinik, daj proszę znać, jak Marylka do Ciebie dojedzie. Miłego spotkania i SIUPANIA :-)

    ReplyDelete
  8. Dzieki serdeczne wszystkim za zyczenia:)))
    -->>Elo tez czekam na ten Torun ;)
    -->> Mariniku jakos te walizy sie dopiely, tylko sie kuzwa bede bala ich otworzyc :))) a przeciez przez 3 tygodnie mamy zyc na walizach. Da sie przezyc nie takie rzeczy sie przezylo.
    -->> Piq masz swieta racje z tym pisaniem, a oficjalny apel w drodze, ukaze sie niebawem:)))
    -->> Cocie moja cysterna juz tez dawno temu odjechala ;))
    -->> Smakosia siem nie boja, Smakosi sie nic nie oberwie, bo ja Smakosie lubim i tyle:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...