Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, August 17, 2008

Pieskie zycie.

Ja to mam wyjatkowo pieskie zycie.. No bo tak, niby urodzilam sie w Polsce, a juz prawie polowe mojego zycia mieszkam w Ameryce i tak przez ostatnie 24 lata to mam taki zajeb, bo ciagle musze bronic Polakow przed Amerykanami i Amerykanow przed Polakami..
W dupe, zebym wiedziala, ze to taka ciezka robota to bym sie do innej wynajela i pojechala sobie do jakiegos Paragwaja czy tez inszego Madagaskara... Jak dam raport "w krzywym zwierciadle" o Amerykanach to wszyscy zadowoleni, bija brawo, bo Stardust nie dala sie przerobic ... no fakt nie dalam sie przerobic..
Tyle tylko, ze Stardust ze swoimi pogladami nigdy nie pasowala rowniez na polskie podworko i przez pierwsze 30 lat zycia czula sie stlamszona i co i rusz musiala cos wywinac w poszukiwaniu swiezego powietrza.
Bo ja juz taki typ jestem, ze jestem jaka jestem i nic mnie tak nie daje wnerwa jak ludzka glupota i brak wyobrazni. A tego niestety w kazdym narodzie skolko ugodno.

Wiecie, jak przyjechalam tutaj to sie nie moglam nachapac polskiej mowy, ucho to mialam tak wyczulone, ze jadac w pierwszym wagonie kolejki slyszalam polska mowe w piatym i zaraz przedzieralam sie miedzy wagonami, z narazeniem zycia zeby dotrzec do tej mowy i mordy slowianskiej.
Kolekcjonowalam tych polskich "przyjaciol" jakby jutra nie bylo, wbrew ostrzezeniom owczesnego Osobistego, ktory zawsze mowil: "ja ich kocham, ale pojedynczo, liczba Polakow przekraczajaca 3 jednorazowo jest nie do strawienia".
Ale ja musialam nauczyc sie na swojej wlasnej skorze, no to sie uczylam, pobieralam te nauki systematycznie czasem mam wrazenie, ze ciagle jeszcze pobieram ;)

Pierwsza to byla A., ktora poznalam gdzies tam w pociagu, albo w kolejce po kielbase, nie pamietam ... Ja juz w tamtym czasie z miotly przesiadlam sie na cazki i robilam ludziskom paznokcie w jednym z prestizowych salonow NYC. A. przyjechala tu z jakies wioski spod Zamoscia i bardzo mi zazdroscila, bo ambicje miala nie powiem...
Szkoda mnie sie dziewczyny zrobilo i mowie:
-- Przychodz do mnie do domu, ja cie naucze jak te paznokcie upiekszac, nic mi nie bedziesz placic, klej, lep maluj moje az do skutku, az sie nauczysz ...
I tym sposobem A. spedzala w moim mieszkaniu trzydniowe weekendy i znecala sie nad moimi pazurami.
Jak juz byla na tyle dobra, ze mogla zaczac szukac prace to wlasnie sie okazalo, ze jakis tam salon, gdzie jedna z moich klientek chodzila do fryzjera potrzebowal manikurzystki. No to ja w dym do tego wlasciciela i zgodzil sie zeby A. przyszla na probne spotkanie (nie wiem jak sie nazywa interview po polsku). Na te wiadomosc A. cala ucieszona i skaczaca natychmiast deklaruje, ze Ona mi sie odwdzieczy itp.itd.
-- Dziewczyno - mowie - jeszcze cie nie przyjeli daj sobie spokoj narazie, jak popracujesz tam 6 miesiecy to zapros mnie na dobry obiad moze byc z wkladka procentowa.
Gdybym naprawde czekala na ten obiad, to do dzis zostalyby ze mnie tylko skora i kosci.
Moja klientka, ta co to sie fryzowala w tym zakladzie, zeznala pewnego dnia, ze A. starala sie ja namowic, zeby do niej z pazurami do remontu przychodzila. Nic sie nie odezwalam, ale pomyslalam sobie "no tak, to sie nazywa kolezenska lojalnosc i etyka zawodowa, czy aby nie po polsku..."


Kilka lat pozniej jak juz sama z obgryzania cudzych paznokci zaawansowalam na wyciskanie wagrow i odwlasnianie cipek to spotkalam ja w Bloomingdales's troche jej bylo niewygodnie widziec mnie, ale los bywa czasem zlosliwy, bo obie tam pracowalysmy tylko w innych zakladach, wiec sila rzeczy wpadalysmy na siebie w roznych okolicznosciach trudnych do udawania, ze sie nie widzi. Pewnego dnia zagaila do mnie:
-- Wiesz, chyba przyjde sobie do ciebie zrobic paznokcie, bo ja teraz, to jestem kosmetyczka i juz nie robie paznokci... - w glosie brzmiala duza doza nieukrywanej satysfakcji, czyli sierotka sie dowartosciowala, szkoda tylko, ze tak na krzywy ryj, troche cudzym kosztem.
-- Przykro mi ciebie zawiesc, ale ja tez juz nie robie paznokci - odpowiedzialam.
Mialam jeszcze dodac, ze teraz to ja jestem wlascicielem tej korporacji, ktora mnie wlasnie zatrudniala, ale i tak by nie uwierzyla ;) bo niestety ta moja korpo to byla slawna na caly swiat, wiec dalam sobie spokoj.

Nastepna warta wspomnien to G. ktora dopoki byla szczesliwa mezatka to jakos dziwnie o mnie nie pamietala, ale jak maz powaznie zachorowal, to biegusiem do mnie .... No to ja walowke pod pache, pare groszy, to jakes ustrojstwa dla niego, zeby mogla go do wanny wsadzic i wyciagnac i co tylko moglam to dawalam, bo mi serce pekalo patrzec jak On cierpi i cala rodzina z Nim. I tak przez 2 lata. Po Jego smierci, tak mimochodem przy kawie, pokazala mi zdjecia domu jaki wybudowali w Polsce ... taki sobie domek rozmiarow malego hotelu ....znow popukalam sie w glowe.

Jak pracowalam wlasnie w tym korpo (Cocie sorki, ze sobie tak bez pytania zapozyczam ten wyraz ale mnie sie podobuje w razie co to wyplace honorarium;)))) to tam wlasnie przyjeli kolejna kosmetyczke Polke J. Od poczatku sie do mnie przyssala i po rady w sprawach sercowych byla czestym gosciem, kuzwa akurat ja sie do tego najbardziej nadaje, ale niech tam. J. mowila bardzo slabo po angielsku a przede wszystkim nie gramatycznie to bylo takie "Kali jesc, Kali pic" i wynikalo to tylko z lenistwa i takiego "olewanctwa". Ja jakos nie moge zrozumiec jak mozna zyc w jakimkolwiek kraju bez znajomosci jezyka, bez ambicji czytania, pisania, zrozumienia filmu w tv... to jest dla mnie niepojete. Pewnego dnia bylam akurat swiadkiem jak J. proponuje klientce wode do picia.. W tlumaczeniu doslowynym brzmi to tak:
--Lubisz wode...
Kobita patrzy nie wie o co chodzi, wiec J. jeszcze raz :
--Lubisz wode ?? - tym razem wyraznie pytajacym tonem.
-- Nooo.... taaaak .... - wydukala niepewnym glosem kobitka.
-- A lubisz ciepla czy zimna ? - z kolejnym zapytaniem wyskoczyla J.
Baba juz calkiem zglupiala i patrzy na mnie z ogromnym znakiem zapytania w oczach, bo tez nikogo innego nie bylo w poblizu. Wiec mowie zwracajac sie do J:
-- To zalezy, bo jesli tej pani proponujesz wode do picia to pewnie bedzie chciala zimna, jesli jej proponujesz prysznic to raczej cieply ..
J. byla 7 lat dluzej ode mnie w Ameryce, no ale jak ktos jest odporny na wiedze to juz nic nie pomoze. Reszta pracownikow korpo uznala, ze J. i ja jestesmy namacalnym dowodem na to, ze istnieja 2 rozne kraje pt. Polska, bo wedlug nich bylo niemozliwoscia, zebysmy obie pochodzily z tego samego skrawka ziemi. A jakby jeszcze bylo malo, to J. przy kazdej okazji podkreslala, ze Ona to w przeciwienstwie do mnie "ze stolicy" przyjechala.
W polskiej dzielnicy Chinczyk, Meksykanin, Afrykanczyk ... wszyscy mowia po polsku, bo Polak sie nie moze nauczyc... ale jesli chodzi o medrkowanie to wszystkie rozumy pozjadal.

Mam znajomych H. i A. sa w Stanach dokladnie tak dlugo jak ja - Ona mowi po angielsku, nie jest to jezyk poprawny gramatycznie, ale sie wszedzie dogada. On natomiast poza "dziendobry" i "dziekuje" ani slowa, ale zeby ulatwic sobie zycie to prase czytaja tylko polska, tv maja tez satelitarne prosto z Polszy. No i przy kazdej okazji podkreslaja jacy to Amerykanie sa glupi i jaka to A. ma wiedze ... Na wuj wielki mi ta wiedza, skoro od 24 lat nie moge jej przekazac, czy wykorzystac w dyskusji z sasiadem? Jak kuzwa mozna przezyc cwierc wieku po omacku????
Ja nie czytam polskiej prasy, nie ogladam polskiej tv, bo uwazam, ze polskiego nigdy nie zapomne, nawet jak go nie bede uzywac na codzien. Natomiast angielskiego musze sie uczyc ciagle.
Tak, ktos moze powiedziec, ze ja przez te 6.5 roku tez nie nauczylam Wspanialego po polsku....ale zrobilam to wlasnie dla ratowania polskiego honoru, tylko po to zeby nie rozumial. Bo jak jedziemy na Greenpoint, jak stane w kolejce w sklepie czy pojdziemy na kawe do kawiarni, jak poslucham tych tekstow Rodakow z Kraju Miedzy Odra a Nysa, to dziekuje opatrznosci, ze On tego nie rozumie.

I o co ja takiego wkurwa dostalam? Ano wlasnie o to, zebysmy sie zastanowili, bo w niczym nie jestesmy lepsi od zadnego innego narodu. Nie krytykujmy, nie oceniajmy, bo takim zachowaniem dajemy prawo innym aby nas oceniali. Czy to naprawde tak trudno zaakceptowac kogos takim jakim jest? bez zadnych prob przerabiania go na wlasne kopyto i modle? Czy nie lepiej zamiast mowic, ze jestesmy lepsi pokazac swoim zachowaniem, ze naprawde jestesmy lepsi? Ale tej wyzszosci ponad innymi narodami jakos mimo tak ogromnej Polonii nie widac... ani intelektualnie, ani pod zadnym innym wzgledem.
Wiecie za co kocham Wspanialego? Ja go kocham, ale jeszcze bardziej szanuje, cenie i podziwiam, bo jest to jedyny czlowiek jakiego w zyciu spotkalam, ktory nigdy nie wyrazil sie o nikim w sposob negatywny. Owszem, krytykuje system tego kraju, krytykuje uklady polityczne swiata, ale ta krytyka nigdy nie dotyczy jednostek poza politykami odpowiedzialnymi za stworzenie takiego stanu. On nie obarcza zwylkych, przecietnych smiertelnikow pelna odpowiedzialnosca za to jacy sa, bo wie, ze to jest w wielu przypadkach skutek wychowania w takim a nie innym systemie panstwowym. To On mnie uczy tolerancji, to od Niego nauczylam sie, ze nie nalezy nigdy oczekiwac wiecej niz samemu ma sie do zaofiarowania.

I takie to mam pieskie zycie, a w zasadzie to mialam, bo pewnego dnia posanowilam, ze musze sie odciac od tego wszystkiego i przestac sie identyfikowac tak z jednym jak i drugim narodem.
Jestem kim jestem ... ani Polka, ani Amerykanka jakkolwiek posiadam podwojne obywatelstwo to jestem tylko soba nie reprezentuje nikogo ani niczego poza soba.
Jak popelnie gafe to zawsze mowie: czego sie spodziewasz? jestem Polka .... i jak zrobie cos "madrego" to mowie dokladnie to samo:). W moich oczach nie ma narodu ani madrego, ani glupiego, nie ma koloru skory, wyznania, nie ma narodowosci wiec jesli ktos jest tylko porzadnym czlowiekiem to mam dla niego pelny szacunek.

Francowato powaznie sie tu u mnie dzisiaj zrobilo, ale mysle, ze taka jest potrzeba... bo jeszcze nie raz mam zamiar pisac tu notki przedstawiajace swiat w krzywym zwierciadle. A to znaczy, ze bedzie sie "obrywalo" nie tylko Amerykancom, ale rowniez Rodakom znad Wisly i nalezy podchodzic do tego zupelnie obiektywnie. Ja nie potrafie nawet wlasnego syna kochac z balwochwalczym zaslepieniem... Patriotyzm to dla mnie kochac kraj na tyle, zeby widziec jego zle strony, slabosci i starac sie je zmienic, a nie z duma (czesto nieuzasadniona) bic sie w piersi, a zlo zwalac na innych. Tak naprawde to gdyby komus chcialo sie przeczytac te poprzednie notki, przenoszac ich akcje ze Stanow do Polski to czy naprawde nie bylyby tak samo prawdziwe? Czy naprawde nie znacie w swoim otoczeniu zadnego Wladka czy Helci ktorzy pasuja do tego co napisalam? Czy tez moze przez te 24 lata nasz polski narod zrobil sie juz taki swiatly i wspanialy, ze nie ma sie z czego smiac? Jesli nie daj boze, tak jest, to tym bardziej sie ciesze, ze mieszkam tutaj, bo ja lubie sie smiac. Dowcip polega na tym, ze ja sie smieje nie tylko z ludzi, ktorzy mnie otaczaja, zdarzen, ktorych jestem swiadkiem, ale najczesciej smieje sie z siebie samej.

Stardust miedzynarodowo i globalnie.

21 comments:

  1. Uwielbiam Cię Marylko za Twoje poglady, to nie zadne cukrowanie po prostu tak jest, zazdroszcze Ci (w pozytywnym sensie) Twojej mądrości życiowej.
    W swoim zyciu niewiele miałam sytauacji aby pobyć z ludźmi innej narodowości niż Polska ale widzę wyraźnie przywary Polaków co wcale nie znaczy ze zadnej z tych przywar nie posiadam a owszem ale ciągle pracuję nad sobą aby pewne zachowania zmienic.
    Miałam w swoim życiu okazję spotkać obok wielu Polaków, o których piszesz równiez naprawde wspaniałych Polaków, od których mozna było się wiele nauczyć co mam nadzijeje ze uczyniłam. Chciałam tu napisac o jednej osobie o mojej sasiadce ktora według mnie jest super wspaniała osobą, jest to kobieta która uwielbia mówic i mówi dużo, kiedy chcesz sie czegos dowiedziec co sie wokół dzieje mozesz walic do niej jak w dym ona wie na pewno ale przy tym swoim opowiadaniu o róznych ludziach i sytuacjach nigdy nie ocenia po prostu opowiada, nigdy nie słyszałam zeby kogos obgadała i to w niej jest takie piekne .... uwielbiam jej słuchac .... moze troche nie na temat ale to dla mnie wzór Polaka z mojego podwórka, pozdrowionka małgoska

    ReplyDelete
  2. Malgosiu, tutaj mozna o wszystkim i nic nie jest "nie na temat". Ciesze sie, ze masz podobne zdanie i tak to odebralas. Przyznam, ze mialam te notke napisana juz wczoraj, ale musialam sie "przespac" nad decyzja wklejenia jej:)Nikt z nas nie jest idealny, mnie tez wiele brakuje, ja tez sie ciagle ucze, dobrze, ze zycie daje mi tyle okazji. Wazne zeby pamietac o tym, ze nie jestesmy wcale ani lepsi ani gorsi od kogos obok.

    ReplyDelete
  3. ja akurat nie będę z Twoją wypowiedzią polemizować, bo... się z nią zgadzam.
    Ile ludzi, tyle zachowań...
    Niestety Polacy są taką nacją, która nie potrafi sie za granica wspierać. Moja córka, która przebywa teraz w Anglii własnie takie zachowania wskazała jako pierwsze negatywne wrażenie ze swojego pobytu.
    Zazdrość o to, że komuś może się lepiej powieść, że ktoś może mieć lepiej, albo diabli wiedzą co jeszcze - powodują, że Polak Polakowi wilkiem, a nie przyjacielem... Choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy jest taki, bo są przecież także ludzie życzliwi, tylko jakoś o nich mniej jest wspomnień...

    ReplyDelete
  4. Ewac - witaj serdecznie:)
    Fakt, najwiecej mowi sie o tych zlych przykladach, bo to jakos tak bardziej wypada niz chwalic:) Sa tez dobre...oczywiscie, ja osobiscie poznalam w zyciu bardzo wielu wspanialych ludzi, roznych narodowosci. My Polacy mamy to w sobie, ze kochamy udzielac rad, to nie wazne, ze nikt o nie nie prosi, my i tak doradzimy z glebi dobrego serca, bo mimo, ze mamy nasze wlasne zycie ropierdolone w drzazgi - to my wiemy najlepiej!!
    Pamietam jak Wspanialy zbieral drzazgi mojego zycia i probowal ulozyc je w jakas logiczna calosc, ba finansowal ten projekt a mimo to pytal "czy pozwolisz, ze sie wypowiem" ...w tym momencie zakochalam sie w Nim. On tak mowi do dzis, prosi o pozwolenie wyrazenia swojego zdania, opinii i za kazdym razem jak to slysze, to Go jeszcze bardziej kocham !!!! Tylko nie mowcie Mu o tym, bo bedzie liczyl na wiecej seksu...w sprawach damsko-meskich jest zwyklym samcem ;)....moze to dobrze:))))

    ReplyDelete
  5. No to i ja dorzuce pare uwag z perspektywy "North of the border" ;)
    We Wloszech, w obozie, gdzie czekalismy z mezem na zezwolenie na staly pobyt w Kanadzie krazylo powiedzenie: "jesli ci Polak nie zaszkodzil, to juz ci pomogl". Smutne...
    Tu gdzie mieszkam tez sa ludzie i ludziska, ale najbardziej lekcewazaco o "tubylcach" mowia ci, ktorzy sami niewiele soba reprezentuja, albo ci, ktorzy wywyzszajac sie nad "Kanadoli" staraja sie podleczyc (a najczesciej po prostu ukryc) swoje kompleksy czy frustracje i zawiedzione nadzieje.
    Ja tez staram sie oceniac ludzi nie wg tego do jakiej nacji naleza a jakimi ludzmi sa.
    Sama na swojej drodze spotkalam i spotykam Polakow, ktorzy duzo mi pomogli i ktorym bede wdzieczna do grobowej deski. A o innych wole jak najszybciej zapomniec.
    Ja mam tez moze i to szczescie, ze tu gdzie mieszkam Polonia istnieje, ale nie jest tak liczna i zroznicowana jak w duzych metropoliach.
    Tu najczesciej sa ci, ktorzy maja satysfakcjonujace prace i zycie, a cwaniaczki i kombinatorzy dawno stad wyjechali.

    Pozdrawiam,
    G.

    ReplyDelete
  6. G.masz swieta racje Ci co maja udane zycie i czuja sie spelnieni sa normalni. To tez Ci sami co to umieli przystosowac sie do zycia w innym kraju bez podejmowania prob przystosowania kraju do siebie i swoich potrzeb... Bo taka postawa jest wlasnie normalna, to ja tu przyjechalam, to ja chcialam tu zyc i to ja mam sie nauczyc jezyka, zdobyc zawod, prace uszanowac tutejsze zwyczaje, tradycje, swieta ... a nie odwrotnie.

    ReplyDelete
  7. A mnie wkurwia do białości też takie gadanie "A bo my Polacy to tak właśnie, a bo takie coś to tylko w Plsce" etc. Wczoraj ogladałyśmy z Dziegciem taką jedną ineteresując WYSTAWEW. EYSTAWA W TRZECH RZĘDACH, ALEJKI Wąskie, wyzbacza je szerokość chodnika na Krakowskim. Co oglądam jakąś plansze, to jakaś łajza bezmyśla jebudubu mi przed osem. Bo ona skończyła ogląda i zmierza ku następnej. Nie ma, że przejdzie za plecami.
    Oczywiście nstąopił "Dzień świra" i dzień Sąsny, za każdym razem na głos wyeażalam niezadowolenie. I wreszcie jakaś baba mi mówi "A bo to tylko my Polacy tacy chamscy jestśmy.
    No, a akurat mi trójke nieznośnych bachorów przed nosem przeprowadziła jakaś kobita mówiąca po hiszpańsku. A chwile wcześniej - z machiną de foto wepchała się jakaś Angielka.
    Więc te dame, co sie tak wyrazala na temat charakteru narodowego Polakow, z deka, ze tak powiem, zmitygowałam.
    A propos: Maryla, koniecznie zajrzyjcie na tę stronę (razem ze Wspaniałym - jest też wersja anglojęzyczna)'
    http://www.miastofeniksa.pl
    Chciałam Wam pokazać tę wystawę - niestety, będzie stała tylko do 31 sierpnia. A warto, zanim zajrzy się np. na Starówkę.

    ReplyDelete
  8. Cocie kolejny palec bozy, bo wkurwa mam okropnego a Ty mnie z tym linkiem jak z nieba, jak mnie tylko ciutke opusci i cholera przestanie mna trzasc, to se poogladam i zachowam dla Wspanialego. Wlasnie sie probowalam odreagowac w nowej notce. Chamstwo niestety nie zna granic i pleni sie jak zaraza po calym globie. Powtorze sie, ale musze - jak to dobrze ze nie mam pozwolenia na bron!!!!

    ReplyDelete
  9. TYlko coś powioem, bo wydaje mi się, że w wydaniu internetowym nie wszystko jest jasne. kazda plansza (na realnej wystawie) zawiera trzy fotografie. Jedna pochodzi albo z okresu Powstania Warszawskiego albo zostala zrobiona zaraz po wyzwoleniu. Druga fotografia jest wspolczesna - aparat posytawiono dokładnie w tym samym miejscu 9to nie zawsze bylo mozliwe, ale na ogol jednak sie udawalo). Zdjecie najwazniejsze: montaz tych dwoch zdjec. Dlatego widac np. autobus w morzu ruin, albo bombowiec niemiecki a w tle Palac Kultury.
    Ja jestem cholernie wraznliwa na architekture, wiec te wystawe to ktos wymyslil dla mnie.
    A jeszcze co do poprzedniego komentarza. Wystawa przeciez jest patriotyczna. A tu mi taka krowa bedzie pluc do zupy i wygadywac, ze Polacy to czy tamto.
    Colas breugnon mawial: Ludzie na calym swiecie sa tacy sami, wiec nie warto zamieniac jednych na drugich.
    Cos w tym jest...

    ReplyDelete
  10. "jesli ci Polak nie zaszkodzil, to juz ci pomogl"...smutne to cholera .
    Marylko często tak to jest ,ze jak komuś pomagasz to pozniej za to po doopie dostaniesz.Tutaj w Polsce jest podobnie, wcale nie trzeba wyjezdzac zagranice.Tez się sama o tym przekonałam kilkakrotnie i powiem ci ,ze teraz jest mi cięzej wystawiac do kogoś ręke bo wiem,ze większosć tego nie docenia . Opowiem ci taki bardzo , bardzo błachy przykład ale wlasnie na nim widac jacy są ludzie. Wracam z moim z wizyty u teściowej, przejezdzamy przez przejazdy kolejowe , stoimy w korku bo przed nami skrzyzowanie , widze faceta który podchodzi do kazdego samochodu i o cos pyta, mówie do mojego : ,, chyba chce papierosa ,, ale widze ,ze odchodzi od kazdego ze smutną miną , żal mi się go zrobiło , wyciągam paczke fajek z torebki, patrze , mam tylko dwa . Jeden musze sobie zostawic bo jarac mi sie chce po wizycie u tesciowej ,kasy przy sobie nie mam żeby kupic kolejna paczke bo wydalismy wczesniej wszystko na zakupy , drugiego papierocha moge mu dac. Podchodzi w koncu do nas i daje mu tego szluga a On : ,, eeeeee tylko jeden!!!! Jednego to ja nie chce !!szefowo poszukaj że wiecej,,
    mówie mu ,ze nie mam wiecej . To jest ostatni.
    On : ,, To daj na paczke szlugów!!,,
    Dałam mu tego jednego i odjechalismy bo dzięki Bogu ruszył korek . Kątem oka widziałam jaki był obrazony ...

    Jak to sie mówi ,,Daj komus palec to ci ręke z płucami wyrwie,, .

    Mój tak zawsze mówi : ,, jak masz miękkie serce to musisz miec doope twardą,,


    Ps. Marylko ciesze sie ,ze nareszcie dojrzałaś . Na pewno będe często odwiedzać Twojego bloga.
    Pozdrawiam Serdecznie

    ReplyDelete
  11. Ha, a ja sie zastanawiam tylko, czy mozna takie czy inne cechy (pozytywne i negatywne) wiazac z narodowoscia ? Czasem mi sie wydaje, ze tak, ale przeciez osobiscie badz posrednio znam przeciez osobnikow ronych nacji, ktorych scierpiec nie moge, a i takich, ktorych odbieram jak bratnie dusze

    ReplyDelete
  12. Bo to jest dokladnie tak jak w tym cytacie, ktory tu Lorenza.la.Magnifica zacytowala: "Ludzie sa na calym swiecie jednakowi i nie warto zamieniac jednych na drugich" tylko trzeba o tym pamietac. Podkreslam jeszcze raz, ze ja mialam i mam caly czas ogromne szczescie do spotykania wspanialych ludzi. Czego dowodem jest ten blog, bo wlasnie gdyby nie wspaniali ludzie jakich spotkalam to nie byloby tego bloga. To kazdy z Was tutaj zagladajacych w miniejszym lub wiekszym stopniu zdopingowal mnie do pisania. I dzieki Wam serdeczne za to !!!!!!!!!!!!!

    ReplyDelete
  13. no to i ja sie czuje wywolana, bo przyznaj, ze poczytuje po trochu z kanapka w paszczy Twoje pisanie. Jako, ze sama od poltora roku jestem niby "emigrantka", choc wcale sie nie czuje, to mam mozliwosc poogladania sobie Polakow i tubylcow i jeszcze innych Tajlandczykow....
    Od Polakow, z ktorymi wynajmowalismy nieszczesliwie mieszkanie, z wielkim hukiem ucieklalismy na wlasne, drogo jak tam i z powrotem, ale spokojnie.
    Niestety wszystko co powiedzialas to prawda. Ja sobie dobralam kryteria oceny, jakich w Polsce bym nie stosowala, ale tutaj w 90 procentach sie sprawdzilo. Mianowicie : lysa glowa, spodnie moro, butki od pumy tudziez innego addidasa- to panowie, ktorych unikam. "bajalejaz" na glowie, mleczne dzinsy z nad ktorych widac spalone posladki i stringi w kolorach dowolnych, kurteczka puchowa konczaca sie pod biustem i zloty albo srebrny pasek noi te pumy - to panie, ktorych na bank nalezy unikac. To jest wstepne rozpoznanie, podkreslam w 90 procentach sie sprawdza, moze nawet w 99 ale daje wiekszy margines bledu. Nastepnym testem jest zawarcie znajomosci w sytuacjach roznych i oczekiwanie na: gdzie pracujesz, ile zarabiasz, gdzie wynajmujesz, ile placisz i kiedy do POlski wracasz??? Zazwyczaj odpowiadam tylko na pierwsze pytanie. A teraz nie odpowiadam bo grzecznie sobie jestem niepracujaca. Matko kochana maslo maslane ale jakos nie mam zdolnosci ubierania moich "wkurwow" w slowa.
    Natomiast tubylcy .... no coz, tez mi dzialaja na nerw w sposob gwaltowny. Pierwsze z brzegu: panienka przycina gabke do naczynia na kompozycje i robi to przez 3 godziny z przerwami na tel, kawe, tel, kawe a na koniec stwierdza, ze jest sfrustrowana ta gabka i dzis tego nie zrobi, a ja jako ze polka to sie mam wyrabiac ze wszystkim. Majster na budowie ma 19lat i kieruje polakami w wieku ok 40. Kieruje znaczy chowa sie po katach coby polacy pytan nie mieli bo on nie ma pojecia o co chodzi w tej budowie. Z kolei polacy siedza tu juz 7 rok, po angielsku tylko tyle rozumieja, ze wiedza gdzie posprzatac a po islandzku to nawet dziendobry nie wychodzi, i caly czas twierdza, ze oni tu sa tymczasowo i poco im jezyka sie uczyc!? Dziecko w Polsce u dziadkow od 7 lat a rodzice.... ehhhh
    Albo rodzice sa z pociecha na wyspie i nie porozumiewaja sie po zadnemu, poza polskiemu i rosyjskiemu troszku, w szkole palcem groza tlumaczowi i dyrektorowi, i paniam nauczycielkom bo dzidzia kochana w dresikach w paseczki zle sie czuje i odrzucona jest. No zle sie czuje bo az duzo zacpal i odrzucony jest owszem bo jedno co mowic umi to "kurwa, przypierdolil Ci ktos kiedy", dodam, ze dziecko ma nascie lat, bo te mniejsze to sie ucza szybko i chetnie jezyka.

    ehhhh duzo by gadac ale jeszcze naczelna wade tubylcow musze przytoczyc, i do tej wady to sie nigdy nie przywyczjae, nie zaakceptuje i juz. Tutejsi niezaleznie od stanu majatkowego, wyksztalcenia, pozycji, zawodu (np prezenter radiowy), pylci i tak dalej praktykuja oszczednosc higieniczna, znaczy husteczek nie kupuja, nie wiem moze o ekologie chodzi. I taki pan w garniturze za iles tam setek tysiecy koron stoi czeka na kwiatki popijac kawke i zaciaaaaaga gluta z glosnym charkotem. no to na tyle :)
    aha a ja nie bronie ani jednych ani drugich bo jak ktorzykolwiek najezdzaja ktorychkolwiek to znak, ze z glupkami gadac nie nalezy i sie zawinac i pojsc sobie.

    ReplyDelete
  14. ale nie jeszcze cos musze dodac. Bo ten cytat, ze ja polak nie zaszkodzil to juz pomogl, to niestety smutna prawda, ktora i mnie tu spotkala i mojego meza. Az sie trzese w srodku jak nasi sa obludni i jakie skurwy....ny sa wogoe na swiecie. I ja tego nie jako smutna rzecz odbieram tylko jako "wkurwa" wlasnie.
    Jednak poznalismy tu takze wspanialych Polakow. Ludzi. Najczesciej sa to osoby, ktore mieszkaja tu juz 10, 15 i 30 lat. Nasze mieszkanie jest urzadzone w duzej mierze dzieki jednej Gosi, ktora nam podarawala szklanki, kieliszki, rzezby i inne cudne rzeczy. A mnie ubrala w kolczyki i korale i pierwszy raz w zyciu czuje bardzo kobieco i to dziki innej kobiecie :)
    Teraz dzialamy w grupie Polakow z naszego miasta i wychodzimy do tubylcow z informacjami na nasz temat, pokazujemy im polskie smaki i muzyke a w zamian chodzimy na spotkania o wyspie. To takie przedszkolne, ktos pomysli, ale sam fakt ze zebrala sie grupa 10-15 osob, kazdy z innej czesci Polski i kazdy "normalny", i to ze tutejsi chca nas sluchac daje mi poczucie, ze jednak jest dobrze i moze byc dobrze. Jeden pan nosi nawet spodnie moro i miesci sie w tym procenciku :):):)

    A jezyk to niestety barbarzynski jest....i za pare lat moze sie naucze poprawnie alfabet mowic :)

    ReplyDelete
  15. aha no to jeszcze jedno, znalazlam taki cytat gdzies na foumi islandzkim "glupota jest miedzynarodowa", czyz nie pieknie to brzmi ?

    a teraz naprawde ide na rower bo mi rosna 4 litery w tempie mnie zaskakujacym.

    ReplyDelete
  16. Florist witaj, jak to dobrze, ze wpadlas:))) i dzielisz sie z nami wlasnymi doswiadczeniami. Wiesz z ludziskami i ludziami to jest tak, ze wczesniej czy pozniej kazdy dostaje tyle ile sam dal. Wiec warto byc zyczliwym i nie tracic wiary w dobro drugiego czlowieka. Wspanialy zawsze mowi, ze "ludzie sa z natury dobrzy, tylko zycie niektorych wypacza" mysle, ze jest w tym duzo racji. Ciesze sie, ze starasz sie przyblizyc tubylcom Polske. I nigdy nie mysl, ze to malo, bo to naprawde bardzo duzo. Zycie tak naprawde sklada sie z malych epizodow :) I w wolnej chwili zaloz tego bloga to bedziemy wszyscy wpadac na islandzka laczke :))))

    ReplyDelete
  17. Prawda jest i taka, ze pewnie czlonkowie kazdego narodu powiedza o sobie, "bo my... [tu wstawic odpowiednia nacje] to tak wlasnie" ;D
    Najgorsze jest to, ze najbardziej rzucaja sie w oczy te negatywne cechy.
    Ale zarowno "glupota jest miedzynarodowa" jak i np wielkodusznosc - wszystko zalezy od tego jakim kto jest czlowiekiem :)
    Ufff, truizmy prawie :D, ale u nas dzis taki upal, ze moj mozg ledwie funkcjonuje :(
    A wlasciwie weszlam tu glownie po to, zeby tak off topic zapytac Lorenze: czy to ty piszesz tego bloga z cytatem Zoszczenki na pierwszej stronie?
    Bo ja go baaardzo lubie :)))))
    Pozdrawiam Sturdust i wszystkich komentujacych.
    Gotujaca sie w temperaturze +35C G. North of the Border :)

    ReplyDelete
  18. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  19. Ja tylko w kwestii formalnej ten usuniety komentarz, zostal usuniety przez samego autora komentarza a nie autora bloga. To tak w kwestii fromalnej, co by nikt nie myslal, ze tu jakas cenzure uskuteczniam.

    ReplyDelete
  20. Tak tak,to święta prawda. Sama go usunęłam, bo przez nieuwagę wpisałam tutaj komentarz, który miał sie znaleźć pod inną częścią bloga. Przepraszam (choć i tak wiem, że Marylka się nie gniewa :-) ).

    ReplyDelete
  21. takich ludzi jak TY, szuka sie ze swieca i nigdy nie puszcza. Jak ja Cie rozumiem z tym rozdwojeniem narodowosciowym... Mieszkam w stanach 5 rok i mam jedna kolezanke Polke, reszta znacznie szybciej wypadla niz wpadla. Z jakies magicznej przyczyny miejscowi sa mniej zawistni, mniej smutni, mniej zachlanni i nie trzeba sie za nich wstydzic. Potrafia sie cieszyc tym co maja tu i teraz :-)
    Co do nauki jezyka.. zalosne jest mieszkanie w cudzym kraju, narzekanie na ten krej (wracac do domu jak wam sie nie podoba) i zero znajomosci jezyka. Tak ma jeszcze jedna nacja.. meksykanie.Psiocza na czym swiat stoi ale nie rudsza mozgownica, zeby sie przystosowac do zycia. Ech, szkoda gadac. Ide spac, zycze milego juterka. Mam nadzieje skonczyc czytac jutro bo mi caly grafik padl na pysk przez ten twoj blog ;-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...