Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, August 21, 2008

Prywatnosc...

Jade pociagiem do domu i czytam moja ulubiona gazete Nation, przez pierwsze 10 min jest wszystko w porzadku, bo pociag jedzie pod ziemia i nie dzialaja telefony komorkowe. W momencie kiedy pociag wyjezdza na powierzchnie ziemi a w zasadzie nad ziemie zaczyna sie. Nagle polowa pasazerow siega po dzwoniacy telefon, albo otwiera telefon zeby do kogos zadzwonic. I tu konczy sie blogie czytanie. Naprzeciwko mnie siedzi mloda dziewczyna i nerwowo wybiera numer po chwili:
-- Wiesz nie spodziewalam sie tego po Tobie, myslalam ze jestes moja przyjaciolka ..
Oczywiscie nie slysze co mowi osoba po drugiej stronie, wiec przedstawie ten dialog jednostronnie.
-- Tak sie nie zachowuje przyjaciolka !!!
Usiluje czytac, zaczynam od paragrafu, na ktorym przed chwila skonczylam, dla przypomnienia sobie watku.
--Ale Ty przeciez mowilas mi, ze On Ci sie nie podoba, ze ma zle obciete wlosy, nie ciekawie sie ubiera i ze ja powinnam Go rzucic, bo stac mnie na cos lepszego ...
Po chwili:
-- Nie, nie ...nie .. Nie moge i nie chce nic rozumiec.. Jestes zwykla dziwka, bo tylko dziwka poszlaby do lozka z chlopakiem przyjaciolki..... -wybucha placzem
-- Dziwka!!!!! dziwka!!!!! oczywiscie...
Znow chwila ciszy ... widocznie tamta cos mowi... Moze uda mi sie jednak czytac.
-- Dobrze, dobrze powiem Ci lepiej Ty jestes normalna kurwa!!! ... pamietasz jak Ci opowiedzialam, ze sie poklocilismy to powiedzialas, ze powinnam z Nim zerwac ... ze ja zasluguje na kogos lepszego!!!! ... - wrzeszczy i szlocha na caly wagon.
Teraz juz nikt z pasazerow nie usiluje nic czytac, wszyscy rozgladaja sie z irytacja nie bardzo wiedzac co poczac i gdzie podziac wzrok. Po raz 7 czytam to samo zdanie, a i tak nie wiem o co w nim chodzi... zreszta juz prawie nie pamietam o czym jest caly artykul.
-- Teraz wiem, zrobilas to celowo, zeby mi Go zabrac, zeby Go odciagnac ode mnie ... pamietam jak patrzylas na Niego wtedy w klubie - znow ryczy.
Gdybym chociaz siedziala w drugim koncu wagonu a nie tuz naprzeciwko niej to moglabym moze jakos sie skupic ... rozgladam sie za wolnym miejscem ale niestety wszystko zajete.
W przerwach kiedy ona slucha tej po drugiej stronie zastanawiam sie dlaczego tamta wogole prowadzi i podtrzymuje te rozmwe .... kurde chyba latwiej byloby odlozyc sluchawke i skonczyc.
-- Ja znam Go lepiej niz Ty, ja wiem co On lubi a czego nie lubi...pamietaj, ze nigdy nie bedziesz mogla dogodzic Mu w lozku tak jak ja..
-- Co??? ze Ty niby mozesz w nim wzbudzic cos wiecej niz ja ??
Znow nowa fala placzu, pociag trzesie, ona sie trzesie z nerwow i placzu... kurde ale jazda!!!
-- No tak.... Ooooo!!!! Tak? .... wlasnie dlatego mowie, ze jestes kurwa, zwykla kurwa!!!!
-- Teraz zaluje, ze sie nad Toba litowalam, jak Gerry Cie zostawil... plakalas na moim ramieniu... Ja!!! uspakajalam kurwe tylko po to zeby mi odbila mojego chlopaka!!!!!
Odlozyla telefon i glosno smarknela w chusteczke, przez moment myslalam.... mialam nadzieje, ze to juz koniec tego przedstawienia.
Bierze znow telefon...
-- To dobrze, niech juz tak zostanie, ale pamietaj.... ja powiem wszystkim znajomym, ze on nie mogl mnie zaspokoic, on ma po prostu malego chuja.... - nagle z placzu przechodzi w histeryczny smiech..
-- hahahahha to taki malutki chujek, hahhahaha to sie ciesz miej sobie...
-- Tak, tak zadbam o to, zeby wszyscy wiedzieli.... ze co????
-- A czy ja powiedzialam ze mi bylo z Nim dobrze??
-- Oooo nie moja droga ... nie, nie to nie tak.... ja sie poswiecilam, bo mnie bylo Go szkoda...
Chwilowa cisza, caly wagon milczy teraz juz wszyscy otwarcie sluchamy ...
-- Tak, tak litosc, wlasnie litosc .... bo ja mam uczucia ... Uczucia!! Nie to co Ty... Ty jestes kurwa... - znow nie wiedziec czemu wybucha placzem.
-- Ty bylas moja przyjaciolka ... - buczy....
Pociag wreszcie dojechal do ostatniej stacji, koniec jazdy, koniec przedstawienia. Chowajac gazete do torebki, obiecuje sobie, ze jutro sprobuje przeczytac ten artykul od nowa.



I pomyslec, ze ludzie tak bardzo domagaja sie prywatnosci... Nie patrz na mnie, nie dotykaj mnie, nie zagladaj mi przez ramie, nie zadaj pytan, to nie twoj interes, nie musisz wiedziec ...
A jak nic z tych rzeczy nie robisz to sa gotowi opowiedziec Ci najbardziej intymne szczegoly z wlasnego zycia ...



Stardust zdegustowana.

27 comments:

  1. Zdegustowana???? nooo... czemu??? Ja sie cudnie ubawilem czytajac - szkoda, ze trasa metra sie skonczyla, bo z taka mentalnoscia "poszkodowanej" zepewne kabarecik trwalby jeszcze dlugo. Swoja droga - ciekawe jakie TEN PAN mial walory, skoro wzbudzal takie emocje (wiemy, ze mikrus nie byl jego walorem he he)?
    Prywatnosc? Bidulce jak mniemam obce jest nie tylko pojecie prywatnosci, ale to fajne - zycie jest bardziej kolorowe z podobnymi egzemplarzami.

    ReplyDelete
  2. Gdybym sama nie była już parę razy świadkiem takich demonstracji, to podejrzewałabym, że historia jest zmyślona. Ale faktycznie ludzie przestają mieć jakiekolwiek bariery w publicznym wyrażaniu swoich emocji, nie tylko przez telefon. Ja bardzo boleję nad upadkiem obyczajów, nie mówiąc o zakłócaniu porządku publicznego, jak w Twoim przypadku. Miłego dnia Marylko, jak już wstaniesz :))

    ReplyDelete
  3. Nie cierpie tych glosnych wrzaskow przez telefon w przestrzeni publicznej. A kazdy taki czlowiek - jak u Ciebie - jakby zywcem wyskoczyl z jerry'ego Sringera

    ReplyDelete
  4. -->> Mariniku, bo ja tylko sie balam, ze ona na serio pojdzie w ciezkie szczegoly, a to byloby juz ciut za duzo nawet dla mnie :))
    -->> Na zywo to tutaj bardzo rzadko sie zdarza jakas pyskowka, telefonicznie to oni sie zachowuja tak jak male dzieci - zamykam oczy to znaczy, ze nikt mnie nie widzi.
    -->> Masz szczescie, ze wiem kto to Jerry Springer, bo ja wogole nie ogladam tv z wyjatkiem jednego programu, ale jak mialam pletwy operowane to lezalam przed tv i ogladalam "jak leci". Wlasnie wtedy zdarzylo mi sie "natknac" na show Springera - szok. Wogole to nienawidze takich prywatnych show. Nie mogli by te ludziska pogadac sobie do lustra jak maja problemy, albo pisac blog... jak my to robimy :))))

    ReplyDelete
  5. Ty przez tego bloga to chyba wczesniej wstajesz, hę???

    ReplyDelete
  6. :D:D:D:D bomba :D
    ale lepsze to niz sekks publiczny w publicznym autobusie publicznej komunikacji miejskiej....publiczne osobniki publikuja ...sie.
    Ja wysiadam ....chociaz nie bo na piechote isc nie bede :)

    ReplyDelete
  7. ehhh marylko to ja jestem ten PIotr i nie wiem jak to sie stalo...widocznie moj Niewiking tu grzebywal cosik w nieswoim kompie

    a teraz nie moge sie dohaslowac do mojego dziecka rodzacego sie w bolach, znaczy bloga :) uuuuuuu haslo nie pasuje...uuuuuuuu

    ReplyDelete
  8. -->> Cocie, nie wstaje wczesniej, bo zawsze wstawalam ok.6:00 i tak samo wstaje, jedynie budze sie szybciej:)) czyli jestem bardziej przytomna.
    -->> Mialkus, a ja sie cieszylam, ze mam jakiegos ciiiiiichegoooo wielbiciela. Ot a Ty tak jednym cieciem pozbawilas mnie zludzen:)))

    ReplyDelete
  9. Obserwowałam już podobne sytuacje i to właśnie w środkach masowej komunikacji. To chyba jakieś ulubione miejsce tych "wyzwolonych" z prywatności. Za każdym razem dziwię się temu tak samo mocno. Trzeba jednak przyznać, że w większości są to ludzie młodzi więc może zrzucić to na barki choroby cywilizacyjnej,co?
    W takim razie ja jestem zdrowa jak byk (a właściwie czemu byk...?). Prywatność, to jedna z tych rzeczy,które cenię sobie najbardziej i walczę o nią jak lwica o małe. Czasami może nawet "przeginam" w tym temacie,ale widać ja lubię być taka przegięta. Taka moja uroda :-)

    ReplyDelete
  10. smakosiu nie Ty jedna przegieta jestes :)
    moj maz powiedzial mi dzis, ze jakby wiedzial, ze idzie do kogos kto ma taki enastwienie jak ja to by z domu nie wyszedl.
    Sytuacja jest taka, ze potrzebujemy kowadla. A na tej wyspie kowadla to jak igly....
    A ja jadac sobie rowerem znalazlam! Stoi pieknie na podworku u kogos i za ozdobe robi....kilka dni myslam i myslalam i dzis w koncu pojechalismy zapytac. Cale szczescie, ze ktos zajechal na podworko i z auta wysiadal, latwiej bo pukac nie trzeba. Ja jednak i tak poczulam potrzebe tlumaczenia, ze przejzdem, z zobaczylam i ze moze no moze zechcialby sprzedac ale genaralni ja przepraszam za najscie. Czlowiek normalny, sprzeadc nie chcial ale sie nie obrazil. Moj maz potem do mnie, ze poco ja ise tlumacze...mam zapytac i juz. No ale jak tak, na czyjes podworko, czyjas prywatnosc... ja gryze, wiec tak samo podchodze do innych....tez gryzc moga. Nie cierpie gosci z nienacka, niecierpie ladowania sie gosci do sypialni....pralni i nnych. Dla gosci jest salon ew toaleta...reszta pomieszczen moja.... :):):)

    i moj maz mowi, ze nienormalna jestem

    ReplyDelete
  11. Tak niestety jest Marylko, również w Polsce. Ostatnio jechałam pociągiem relacji Warszawa - Szczecin i co chwile w przedziale odzywały się telefony. Do mnie były też - dwa, ale ja wyszłam z przedziału. Czułam się jak Ostatni Mohikanin, bo byłam jedyną osobą, która nie chciała, żeby poróżni sąsiedzi wiedzieli, co u mnie "ciekawego". Inni gadali, aż "miło". Straszne to, ale prawdziwe!

    ReplyDelete
  12. Vel miauka :-) Rozumiem Cię jak... nie wiem co. Ja i "Połówek" w temacie prywatności a najbardziej w temacie niespodziewanych odwiedzin itp. to dwa kolory - czerń i biel. Ha ha... jak znam życie, to jak tak samo jak Ty ostro bym się musiała nagadać, naprzepraszać nim bym weszła na czyjąś posesję. Tyczasem "Połówek" już by stał w środku, mówił "dzień dobry" i rzeczowo zabierał się do tematu.
    Ja w tej swojej prywatności to już tak "przegięta" jestem, że nawet nie lubię telefonów komórkowych, bo wszyscy oczekują, że jak zadzwonią i jest wolny sygnał, to ja muszę odebrać żeby nie wiem co. Taki ze mnie "wredny" typ :-)))

    ReplyDelete
  13. kurcze ja nic nie zrobie w domu przez Twojego bloga.. toz to lepsze niż serial hahahha , a co tam czytam dalej a Ty pisz :))

    ReplyDelete
  14. smakosiu Ty moja duszo bratnia!!!
    jak moja komorka dzwoni to ja juz prawie dreszcze mam. Znaczy glownie jak w domu jestem, bo jak jestem w domu to "dajcie mi spokoj".
    Nie lubie komorki...
    A Twoj Smakos do mojego Niewikinga pasowalby :)
    Moje gg rzadko ma status dostepnosci. :)

    smakosiu Ty wredny typie, nich moc bedzie z Toba !! :)

    ale zrobilysmy tu Marylce oftopa ups....

    ReplyDelete
  15. Ha ha ha... hi hi hi...z tym GG to u mnie tak samo. Ale ulga! A ja już myślałam,że ja jedna taka "pogięta" jestem.
    Ps. Marylko, wybacz - nie mogłam się powstrzymać i musiałam znów coś dopisać :-)

    ReplyDelete
  16. A co tam! To jeszcze raz ja :-D
    Marylko masz pozwoleństwo i możesz mi dać kopniaka w d... na zlocie za to paplanine :-)))

    ReplyDelete
  17. Hejka Kochani,
    tutaj (w Niemczech )nie jest az tak zle . Przynajmniej ja sie z czyms takim czy w pociagu czy autobusie nie spotkalam ale...to moze tez zalezec od regionu. Ale mialam raz "szczescie" jechac pociagiem z kilkoma nieznanymi mi mlodymi GI (chyba tak sie to pisze?) i powiem wam zgroza! Zachowywali sie nie przymiezajac jakby sdado psow spuscil z lancucha. Od razu caly przedzial ich, muzyka na full, papierochy - choc w pociagach jest zakaz palenia. na zwrocona milo (rownierz i z troski o nich by kara nie zaplacili)uwagi o zakazie palenia przestali, przeprosili i 10 minut pozniej zaczeli znow palic. Tak zreszta reagowali na kazda uwage. Podrywali pasazerki, przepraszali gdy powiedialy ze nie zycza sobie i za pare minut podrywali znow ta sama....I tak samo jak im konduktor zwrocil uwage by sciszyli wyjace radio, nie rzucali petow i puszek po piwie na podloge... Jechalam z nimi moze 20-scia minut i mialam dosc. Rozmawiajac z innym pasazererm staple zmuszonym jechac ta trasa moglam mu tylko wspolczuc. Podobno takie zachowanie jest typowe dla Amerykanow "tego Gatunku" zgroza....

    ReplyDelete
  18. Magdaleno witaj serdecznie i wiesz robota nie zajac - nie ucieknie:) co prawda moj blog tez sie nigdzie nie wybiera, ale milo mi, ze tak Cie zainteresowal:)))

    ReplyDelete
  19. -->> Miaukol i Smakosia, nie przejmujcie sie nie zrobilyscie mi tu zadnego "offtopa" bo tez tu mozna o wszystkim i bez ograniczen. Cieszy mnie ogromnie, ze sobie dyskutujecie, wlasnie tak chcialam, zeby ten blog mimo, ze moj byl kacikiem do dyskusji dla wszystkich. Ja tez jestem "przegieta" ale chyba w troche inny sposob, bo nigdy nie zadaje pytan, wrecz czasem ludzie uwazaja, ze nie wykazuje zainteresowania, a ja uwazam, ze jak ktos chce mi cos powiedziec to sam powie, bez mojego ciagniecia za jezyk. Tak samo jak ja mowie to co chce o sobie i generalnie mowie o sobie duzo, ale jak ktos mnie o cos zapyta, zwlaszcza w sferze "osobistej" to natychmiast sie "najezam":)))i zwykle nie udzielam odpowiedzi albo udzielam z serii tych co to "w piety wchodza".
    -->>Tabathea, ja mysle ze zolnierze generalnie na calym swiecie zachowuja sie w sposob "dziwny". Nie potrafie tego wytlumaczyc, ale wiem, ze wypuszczeni na wolnosc z koszarow sa niestety sfora niekontrolowana. Czy jest to cecha glownie amerykanskich GI - nie wiem... Wiem natomiast, ze cieszy mnie fakt, ze jakos moja rodzina nie garnela sie w rzadne szeregi ;))

    ReplyDelete
  20. Hi Marylko,
    no wlasnie tez mnie to ciekawi bo jak jada niemieccy na przepustke, nawet w grupie, to tego nie ma. No czasem grupy "meczowe" potrafia byc upierdliwe czy podpite, albo malolaty wracajac ze szkoly szczegolnie dziewczyny chichraja jak kozy i zaczepiaja chlopakow (badz odwrotnie) ale mlodziency nie chichraja :-)

    Dzis jechala ze mna grupa mlodych ludzi w wieku po dwudziestce i choc bylo wesolo bo swietowali juz urodziny wspoltowarzysza w pociagu to bylo milo. Wesolo bo na kazdej stacji kolejno wymyslali analogowo i rymowo do nazwy miejscowosci dwuwiersz na kolejny siup....
    tak mnie zarazili ze w myslach sama zaczelam rymowac.

    Tak a propo obserwacji ludzi czyli
    "kina dla biednych". Kiedys w Norymberdze stalo na deptaku takie dziwne podlo, wielgasne jak przyczepa, czarne i wygladajace jak ze szkla czy plastiku. Wszyscy lazili kolo tego, przygladali sie pukali w szybo-sciany, lustrzaane zreszta, i zastanawiali sie co to za ustrojostwo. Zagadka sie wyjasnila gdy doszlo sie do tylnej sciany w ktorej bylo wejscie. W srodku mozna bylo usiasc jak w kinie i obserwowac (bo od srodka nie bylo luster) tych przechodniow pukajacych, strojacych miny i w inny sposob probujacych poznac "co to jest i do czego", lub po prostu poobserwowac otoczenie.. Fajna zabawa byla. :-)

    ReplyDelete
  21. Dorotko, nie wiem czy jakies zachowania sa typowe dla narodowosci, bo moje obserwacje sa tez ograniczone terytorialnie ;) i nie tylko. Wiem natomiast, ze mlodosc napewno kieruje sie innymi prawami niz starzy, ja w czasach swojej mlodosci tez sialam zgorszenie wsrod "wapniakow" i wcale tego nie zaluje ;)przynajmniej nie mam zalu, ze cos w zyciu "przegapilam". W calej tej sytuacji, na podstawie ktorej powstala moja notka jedyne co mnie "zniesmaczylo" to fakt, ze mozna tak wylewnie prowadzic rozmowe z konkurentka w miejscu publicznym. Biorac natomiast pod uwage fakt, ze mieszkam tutaj 24 lata i przez te wszystkie lata jezdze pociagami 2 razy dziennie a natknelam sie na cos takiego pierwszy raz, to znaczy, ze nie mozna tego jednego razu tak generalizowac. Mam wrazenie, ze wiekszosc z moich wspolpasazerow tamtego wieczora juz dzis nie pamieta o tym incydencie, a tylko ja zrobilam z tego dyskusje miedzynarodowa :)))

    ReplyDelete
  22. Ja osobiście długo się broniłam przed posiadaniem komórki. Zmusiła mnie do tego dopiero sytuacja życiowa czyli córka na studiach i mąż pracujący 200 km ode mnie.

    Mam to szczęście, że obecnie nie muszę nigdzie jeździć komunikacją miejską.Jeździłam przez 20 lat. Ostatnimi czasy była to istna tortura właśnie z powodu "komórek". Podróż do pracy trwała 40 minut i wiele się zawsze nasłuchałam. Rano po wejściu do autobusu większość pań wyciągała komórki i słychać było:" Już wstałeś ? bułki są na stole, masło w lodówce, zeszyty w pokoju na półce, nie zapomnij wyprowadzić psa, kota czy tez babcię.... takie typowe bla,bla, bla. Były też telefony do mężów z pretensjami, że śmieci nie wymiósł albo masła nie schował.
    Po pracy znowu powtórka z rozrywki ale tym razem w wykonaniu młodzieży. Ponieważ nigdy nie siadałam w autobusie, przed sobą miałam siedzenie zwrócone do mnie "twarzą". I prawie na wysokpości mojego ucha rozmowa z "ukochanym'. Parę słów łaciny a potem komentarz do koleżanki siedzącej obok... Wyglądało to tak (słownictwo oryginalne);
    -Kutas złamany. Teraz to do mnie dzwoni a wczoraj mnie tak wkurwił, tylko o pieprzeniu myśli a jak mu nie dałam to mnie wyzwał od k...
    Dzisiaj myśli, że znowu mnie będzie pierd... a takiego chuja.
    I w tym stylu przez 40 minut. Byłam raz świadkiem identycznej rozmowy podczas zakupów w supernarkecie przy kasie. Ja wykładam a kasjerka nadaje z koleżanką przy drugim stanowisku...
    Wszystkie detale ze swojej nocy przedślubnej z odpowiednim komentarzem. A kolejka słyszała... A najśmieszniejsze w tym było to, że owa dziewczyna nie wiedziała kim ja jestem a ja wiedziałam kim ona jest.....

    A jeśli chodzi o prywatność to ja czasami mam ochotę wywiesić na drzwiach kartkę z jakimś ostrzegawczym napisem typu; UWAGA ZŁY PIES albo NIE PRZESZKADZAĆ.
    Bo są dni kiedy nie można odpocząć w spokoju bo domofon stale drynda. Albo roznosiciele gazetek, albo chłopak szuka Agatki bo powiedziała, że na tej ulicy mieszka a to świadkowie Jehowy...

    A już od dłuższego czasu mam odruch niekontrolowany na dźwięk telefonu bo zamęcza nas baba z firmy oferującej zdrową pościel. Wiadomo, że jak jest telefon bladym świtem, w nocy lub też w najmniej oczekiwanym momencie to znowu "Wełna" !!!!! Najpierw grzecznie odmawiałam, potem równie grzecznie prosiłam, potem opieprzałam zdrowo a teraz od razu odkładam słuchawkę lub w ogóle nie odbieram. A baba jest uparta i potrafi być cierpliwa i upierdliwa ale ja ją przeczekam.

    Pozdrawiam serdecznie piq (przeczekująca)

    ReplyDelete
  23. Piq ja z kolei zawsze odbieram telefon komorkowy (uzywam go glownie do pracy) ale domowy odbieram tylko jak rozpoznaje numer czy tez nazwisko osoby dzwoniacej. Kiedys rozmawiajac wlasnie przez telefon odebralam druga linie (nie sprawdzajac) i glos po drugiej stronie zaanonsowal "jak to dobrze, ze zastalismy cie w domu", "a skad ta radosc?" zapytalam "bo probujemy sie z toba skontaktowac i nidy nikt nie odbiera" na co ja powiedzialam "wy nie probujecie sie ze mna skotaktowac bo w takim przypadku ktos z was zostawilby wiadomosc, wy po prostu z jakiejs nieznanej mi przyczyny lubicie dzwiek dzwonka mojego telefonu. jesli naprawde chcecie sie ze mna skontaktowac prosze zadzwonic jeszcze raz i zostawic wiadomosc" po czym spokojnie przelaczylam sie na pierwsza linie gdzie mialam rozmowe w toku. Dziwi mnie co ci wszyscy ludzie robili w czasach jak nie bylo telefonow komorkowych? Juz sobie wyobrazam armie mezow zostawiajacych maslo na wierzchu, dzieci nie wynoszace smieci i puszczone samopas. Mam wrazenie, ze ludziom wydaje sie ze sa bardzo wazni przez to ze maja telefon. Od czasu do czasu chodze na szkolenia i zawsze prelegent prosi o wylaczenie telefonow, bo to przeszkadza, oczywiscie zawsze trafi sie jakas pizda, ktora nie wylaczy. Kiedys jak po raz trzeci wczasie wykladu zadzwonil telefon wstalam i powiedzialam: "to ze nie wylaczylas swojego telefonu wcale nie swiadczy o tym, ze jestes niezastapiona, wcale nie swiadczy o tym, ze jestes bardziej wazna od tych ktorzy wylaczyli. Natomiast zdecydowanie swiadczy o tym, ze nie masz zadnego wychowania ani kultury, ze juz nie wspomne o szacunku dla innych i ich czasu". Przez ulamek sekundy byla cisza, a potem gromkie brawa .... dla mnie:)))

    ReplyDelete
  24. Maryla ale ty jstes niezła ja bym tak nie powiedziała co wcale nie znaczy ze nie chciałabym powiedziec hi hi hi ja nie cierpie telefonów komórkowych a to za sprawa mojego meza ktory bez telefonu obejsc sie nie moze i wisi na nim ciagle jak wyjezdza to ciagle musze pisac do niego sms bo teskni a ja czasem chcialabym sie stesknic a nie wiedziec o wszystkim na biezaco walczylam z tym i walcze ciagle ale to jak walka z wiatrakami ....
    co do prywatnosci to ja podobnie jak dziewczyny wyzej nie znosze wizyt niespodzianek, nie znosze kiefy ktos drze sie przez komorke na cały autobus, niez znosze ....itd itp a moj maz całkiem odwrotnie ale jak widac w komentarzach przeciwienstwa sie przyciagaja.

    ReplyDelete
  25. musze sprostowac moj maz nie wydziera sie przez telefon w autobusie chodzilo mi o wizyty niespodzianki ;-)))

    ReplyDelete
  26. Maeylko Mgdalena to ja :)) pozdrawiam teraz juz wiem jak mam wpisywac komenty , buziaki

    ReplyDelete
  27. Wizyt niespodzianek .... no na szczescie tego zwyczaju tu nie ma, ale zdarzylo sie lata temu, ze kolega mojego Bylego wypozyczal garaz na posesji gdzie ja mieszkalam i tak sobie przyszlo mu do glowy, zeby wpasc. Dzwonil i dzwonil do drzwi, a ja nie reagowalam bo ani ja ani Potomek nie oczekiwalismy nikogo. Po 20 minutach kiedy nie przestawal dzwonic, ja oczywiscie nie wiedzac kto to zadzwonilam na policje. Przyjechali i dzwonia do mnie, zebym zeszla bo gosc jest wystraszony i caly czas pokazuje na moje okna i powtarza jedno slowo "friend" co zanczy przyjaciel. On po prostu bardzo niewiele mowil po angielsku, a ze strachu pewnie reszte zapomnial. No to zeszlam i zapytalam go czy spal jak wynaleziono telefon.
    -->>Malgoska, przez tyle lat zycia to czlowiek sie musi nauczyc pyskowac ;) czyli nie martw sie przyjdzie z wiekiem :)))
    -->> Makusiu no to wiem wreszcie kto jest Magdalena :))) milo i ale cos mi lata po glowie ze Ty tez masz bloga .....czy to prawda??

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...