Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, August 14, 2008

Pustka...

Nerwa mam strasznego, spac nie moglam cala noc przez tego bloga... Gdybym byla przesadna, to pewnie bym go juz zlikwidowala, ale nie jestem przesadna.
Wspanialy urodzil sie 13tego, ja sama kiedys wybralam termin operacji na 13tego i w dodatku w piatek, wiec co by mnie mialo przeszkadzac, ze blog ujrzal swiatlo dzienne wlasnie 13tego.
Faktem jest, ze budynek w ktorym pracjue zamiast pietra 13tego ma 12A i zawsze mnie to smieszy, czy to naprawde cos zmienia? Wg mnie powinni starac sie wybudowac ten 16pietrowy budynek bez 13tego pietra. Wyciac, zamurowac, zostawic jako pustostan... ale nie nazywac 12A .... ot Ameryka.
Wiec postanowienie poczynilam, ze blog skoro sie juz urodzil to sie bedzie rozwijal...
Tylko jak sie on ma rozwijac, jak ja nie mam zadnych pomyslow na notki... jeszcze do wczoraj, gdzie tylko sie nie ruszylam to pomysly normalnie paletaly sie pod moimi nogami... A dzis posucha jak na pustyni.
Pusto jak w beczce po smole...
Wieczorem wybieramy sie na obiad z synem i synowa Wspanialego, oczywiscie wybieramy sie, ale jak zwykle wszystko jest na ostatnia chwile. Czy Wy tez tak macie?
W poniedzialek Wspanialy zagail:
-- A. (syn Wspanialego) pyta czy mozemy sie spotkac na obiad w tygodniu... jaki dzien Ci pasuje? co mam Mu napisac?
-- Kazdy dzien mi pasuje, pisz co chcesz tylko dajcie znac dzien wczesniej gdzie mam sie stawic.
-- No nie mow tak... co Ci bardziej pasuje: wtorek, sroda czy czwartek?
-- Moze byc sroda... - wyjakalam, bo wiem, ze jak nie zapodam konkretnego dnia to sie bedzie tak czepial bez konca.
Kolejna zapowiedz po rozmowie z synem:
-- No to ustalilismy na czwartek ...
I po jasna cholere sie pyta?? skoro i tak ustala po swojemu... Rece opadaja.
Lubie te spotkania rodzinne z Nimi, bo sa tak calkiem inne od spotkan rodzinnych "po polsku".
To jest rodzina, ktora ubiera sie elegancko tylko na sluby i pogrzeby, co prawda jeszcze nie mialam okazji zaliczyc pogrzebu w Ich towarzystwie, ale raz jeden widzialam Ich odpierniczonych na tiptop wlasnie na slubie i weselu A. Poza tym, bez wzgledu na swieto i okazje Oni sa na pelnym luzie i dzinsy sa najbardziej odpowiednim ubiorem.
Pamietam jak pierwszy raz mialam wystapic oficjalnie na brunch z okazji dyplomu A. i to mialo byc moje pierwsze spotkanie z Nasza Zona (byla Wspanialego).
Ja sobie nawet zakupilam nowe kosmetyki na elewacje twarzy, odpierniczylam sie jak kamienica na przyjazd cysorza, cala droge marudzilam, ze to mi sie pogniecie, a tamto przemiesci....
A tu Nasza Zona wpadla tak jakby wlasnie z magla miejskiego wyszla i tez bylo OK.
Przez te prawie 24 lata zycia tutaj juz sie przyzwyczailam, ze w zasadzie to wygoda na pierwszym miejscu, ale jednak przy jakichs okazjach to wyziera ze mnie ta polska dusza...

12 comments:

  1. No i widzisz, jak Ci zajebiście idzie? Matyla, tylko [pogrzeb tam w ustawieniach, zebym przy komenarzach (i nie tylko ja_ nie musiala wpisywac tych cholernych liter, co je wstawiaja krzywe jakby paralitykami byly i czlowiek sie zastanawia, czy to "6" czy "b", bo jak patykiem i chinskim tuszem pisane.
    A tak a propos tej wygody. Jak moje ciocie przyjezdzaly z Ameryki to mi sie wydawalo nieco dziwne (i ja k paczki przysylaly, owszem, tez) ze ani jednego ciuca nie maja eleganckiego - przez co rozumiem tkaniny wymagajace prasowania. No, a teraz sama nie mialam w rece zelazka tak cos ze dwanascie lat. To pewnie postep jest.

    ReplyDelete
  2. Zajebiscie?? eech daleko mi do zajebiscie, ale dzieki za podniesienie mnie na duchu ;) Taki komplement z Twoich ust (raczej reki) to jak balsam na moje znerwicowane i niedospane cialo. Chetnie sobie pogrzebie w tych ustawieniach, tylko naprawde nie mam pojecia co, jak i gdzie grzebac... u Ciebie tez sa te pokretne patykiem pisane paralityki... moze wspolnymi silami znajdziemy sposob jak sie ich pozbyc. Co do ciuchow, to zapewniam, ze jesli ciocie posiadaly szmaty dizajnerow to pewnikiem oddawaly je w tutejszy komis..ot taki pokretny ten kraj, nawet bizuterie sie traktowalo 20 lat temu jednorazowo. Teraz juz jest troche inaczej, bo sie ekonomia wali na morde, to tubylcy zaczynaja sie uczyc.

    ReplyDelete
  3. A nie wiedzialam, ze sa u mnie te paralityki. Wchodze na jednego bloga na blogspocie - tylko dla gosci specjalnych jak moj, i tam liter nie ma. Myslalam, ze to jednak ma wiazek z zaproszeniem i faktem, ze ma sie jednak konto na gmailu i bloga. A tak to nie wiem.

    ReplyDelete
  4. Ja mysle, ze autor bloga nie widzi tych paralitykow i dlatego o tym nie wiedzialas.... nie bardzo wiem czy jest sposob na pozbycie sie ich. Moze bedziemy musialy nauczyc sie z nimi zyc ...

    ReplyDelete
  5. "Elewacja twarzy" - to jeden z językowych przebojów, przynajmniej dla mnie. Już kiedyś pisałam, że łatwość formułowania myśli i barwność pisania powinny zrobić z Ciebie pisarkę. Będę tu częstym gościem. Na WŻ przeczytałam już Twe wszystkie felietony, więc tu będzie jakby ciąg dalszy. Miło! Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  6. Renatko, ciesze sie ze jestes :))) Lo matko z ojcem ja ostatnio nic wiecej nie robie tylko sie ciesze :)))) ale mi dobrze i niech tak zostanie, a Ty wpadaj, zagladaj i zostawiaj slad, mysle, ze z czasem troche wszyscy poczujemy sie tutaj pewniej, bo ja narazie to zupelnie nie wiem co robie... Ale robie i nie mam zamiaru przestac :))))

    ReplyDelete
  7. No i nie przestawaj Marylko, uwielbiamy twoje opowiastki, ah emigracja....opisujesz to genialnie. Czasami jak czytam to tak jak bym czytala o sobie.....tez mam wiele wspomnien i przygod, ale nie mam talentu do pisania.....pozostane przy pedzlu. Lece dalej czytac......Balbina71

    ReplyDelete
  8. Balbina71 milo Cie widziec sasiadko ;))

    ReplyDelete
  9. Świetnie się czyta Twoje opowieści. Fajnie,że zaczęłaś pisać blog. Dużo przyjemności sprawi nam czytanie. Pozdrawiam i powodzenia Alicja

    ReplyDelete
  10. Elo, ciesze sie ze trafilas tutaj i jeszcze bardziej sie ciesze, ze Ci sie podoba, bo to znaczy, ze jest nadzieja, ze bedziesz czesciej zagladac :)))

    ReplyDelete
  11. Codziennie z rana szukam czy już jest coś nowego opisanego. A jak bedziesz na wakacjach to nie będzie co poczytać :( Ale spotkanie na żywo będzie rekompensatą.

    ReplyDelete
  12. powyższy komentarz jest mój, nick umknął gdzieś sobie :)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...