Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, August 21, 2008

Smierc... (Petra to dla Ciebie)

Pierwszy raz zetknelam sie ze smiercia, gdy mialam 4.5 lat. Zmarl moj Dziadek. Pamietam, ze siedzialam przy stole z bratem i chyba sie bawilismy plastelina jak Mama przyszla ze szpitala zaplakana i powiedziala, ze Dziadek nie zyje... Ja nie rozumialam co sie stalo i na czym to "nie zyje" polega wiec zapytalam brata. On jest 2 lata starszy, wiec dla mnie byl kopalnia wiedzy i wyrocznia.
-- J. a co to znaczy, ze dziadek nie zyje? - zapytalam szeptem.
-- To znaczy, ze Go juz nigdy nie bedzie - odpowiedzial zatroskanym glosem brat.
-- Ooo to dobrze, bo nie bedzie sie sprzeczal z moim Tatusiem - odpowiedzialam nie ukrywajac radosnego podniecenia. Dziadek zawsze droczyl sie ze mna, ze nie lubi mojego Taty. A ja zawsze bylam corusia-tatusia i klocilam sie z Nim zawziecie.
Brat popatrzyl na mnie i powiedzial:
-- Oj ale ty to glupia jestes ...



Od tamtej pory minelo wiele, wiele lat w czasie, ktorych umierali bliscy mi ludzie i czasem chcialabym byc znow taka "glupia" zeby nie rozumiec i nie doznawac bolu jaki niesie ze soba smierc bliskich.



Stardust .....[*]

12 comments:

  1. Hej ludziska, "dla Petry" to nie znaczy, ze tylko dla Petry.

    ReplyDelete
  2. Dzis dowiedzialam sie o smierci ojca mojej przyjaciolki. Potem przeczytalam post Petry... Dzien zlych wiadomosci, ktore moze i mnie tak do konca nie dotycza, ale dotykaja. Ale od lat mam swoj sposob na lagodzenie bolu - powtarzam sobie ze kiedys "TAM" wszyscy sie spotkamy. Nie wiem gdzie to "TAM" jest, jak dlugo sie tam jedzie ani ile kosztuje nocleg, ale wiem, ze Ci co odeszli musza tam miec dobrze, bo nie wracaja. Wiem ze to glupie, ale takie myslenie pozwala mi przetrwac takie chwile.....

    ReplyDelete
  3. Shanna,nie jesteś sama w tym swoim myśleniu. Kiedyś..., nie wiem kiedy poukładałam sobie w głowie własne emocje. Może dlatego, że dotarły domnie jakieś strzępki zasłyszanych czy przeczytanych informacji, a może dlatego, że bardzo tego potrzebowałam. Jakby na to nie patrzeć dobrze mi z tym. Chociaż nie...powinnam napisać, że łatwiej mi z tym. Ale do rzeczy. Chodzi o to, że... O matko, brakuje mi słów, nie wiem jak to napisać...
    Kiedyś dotarło do mnie takie zdanie: "Pan Bóg strzela w niebo perłami".Może nie brzmiało dokładnie tak samo,ale pomyślałam sobie, że ono jest piękne i do bólu prawdziwe. Bo jak wytłumaczyć fakt, że odchodzą od nas zazwyczaj Ci, którzy są dobrzy dla innych,których bardzo cenimy, bez których świat wydaje smutniejszy...? Często wydaje się nam, że "Ktoś" czuwa nad bandytami, złodziejami i innymi wykolejeńcami. Mamy żal, gdy "zabiera" nam bliskich. A może to jest właśnie tak, że aby "odejść" trzeba być prawym,sprawiedliwym...zwyczajnie dobrym człowiekiem...? Może trzeba sobie zasłużyć żeby spotkać się w "lepszym świecie" z tymi, co już odeszli by zaznać innego szczęścia...? Życie i śmierć, to wielka zagadka. Jednak wierzę, że nic się niedzieje przypadkiem i wszystko ma jakiś głęboki cel i sens. Zazwyczaj żegnając się w myślach z kimś, kto odszedł na "drugą stronę tęczy" płaczę, ale czy czasem nie jest to płacz nad samą sobą? Płaczę, bo żal mi siebie, że już nie będę blisko,że nie poczuję tej czyjejś dobroci i ciepła, że będę czasami smutna i, że inni będa smutni. Powiem tylko jedno - jeśli jest na tym świecie jeszcze ktoś, kogo kochacie i on o tym nie wie,to spieszcie się aby zdążyć mu to powiedzieć. Nigdy nie wiadomo,kiedy Pan Bóg wystrzeli w niebo następną perłę.

    ReplyDelete
  4. W pełni zgadzam sie z tym co tak pięknie napisały dziewczyny. Mało mam smutnych wspomniej ale za to bardzo bolesne.....Ja także wierzę, że ci którzy odeszli są TAM szczęśliwi.
    Pozdrawiam serdecznie piq (zadumana).

    ReplyDelete
  5. "Często wydaje się nam, że "Ktoś" czuwa nad bandytami, złodziejami i innymi wykolejeńcami. Mamy żal, gdy "zabiera" nam bliskich. A może to jest właśnie tak, że aby "odejść" trzeba być prawym,sprawiedliwym...zwyczajnie dobrym człowiekiem...? Może trzeba sobie zasłużyć żeby spotkać się w "lepszym świecie" z tymi, co już odeszli by zaznać innego szczęścia...? "

    Czyz to nie ksiadz Tischner powiedzial, ze grzesznicy zyja dluzej, bo Pan Bog daje im czas na poprawe?
    I moze wlasnie tak jest, ze ci "sprawiedliwi" moga wczesniej odejsc, bo nie potrzebuja tego czasu?
    Jesli rzeczywiscie wierzymy, ze nasz czas nie konczy sie tu, na ziemi to ...

    Pozdrawiam,
    G. (North of the border)

    ReplyDelete
  6. jak jesteśmy dziećmi nie rozumiemy, kiedy jesteśmy dorośli pojąć nie możemy, a kiedy chylymy się ku starości uciekamy od tego pojęcia jakie jest odejście na drugą stronę.Na wszystko jest pora i czas. Marylko piękny artykuł,
    kamaxyz pozdrawia

    ReplyDelete
  7. Kiedys po smierci mojego Taty, kiedy nie moglam sobie z tym poradzic chodzilam tutaj na wyklady na temat zycia i smierci. To byly takie spotkania w gronie ludzi z zainteresowaniami spirytualnymi i przyznam, ze bardzo wiele sie tam nauczylam. Jakos inaczej patrze teraz na smierc, ktora jest przeciez kolejnym etapem zycia tyle tylko, ze nigdy nie jestesmy do niego przygotowani, w przeciwienstwie to do innych etapow zycia jakim jest dziecinstwo, czy tez rodzicistwo itp. Bardzo to bylo ineresujace i ciesze sie ze mialam okazje uczestniczyc w tym.
    -->> Kamo, witaj :) milo Cie tu widziec.

    ReplyDelete
  8. przeczytałam i łezka mi sie zakreciła w oku...przypomniała mi sie śmierć taty... duże tej smierci ,tak być dzieckiem.. całe zycie i nie myśleć za duzo ..

    ReplyDelete
  9. Makusiu ciesze sie, ze sie pojawilas z goscina ;) i prosze zagladaj do mnie :)))

    ReplyDelete
  10. kiedys gdzies przeczytałam takie zdanie " ludzie dobrzy umierają wczesnie, ci którzy maja skamieniałe serca wypalaja sie do cna" ...

    ReplyDelete
  11. małgosiu , to nie tak , moja babcia przezyła 92 lata , 13,08 tego roku pożegnaliśmy ją , i uwierz nie miała serca z kamienia.... była aniołem bez skrzydeł.., a Tobie LUcky dziekuję za tego bloga, czytam z zapartym tchem ... komentarze powstawiam jak ochłonę ;))

    ReplyDelete
  12. Dziękuję Wam, Kochane jesteście jak zwykle. Mnie już nic dodać, nic ująć. Z resztą, cokolwiek bym nie wymyśliła wydaje mi się beznadziejnie głupie. Mija drugi tydzień, a prokuratura nadal przetrzymuje ciało. Dochodzę do wniosku, że pogrzeb jest bardzo potrzebny, jako "zamknięcie" pewnej sprawy.
    DZIĘKUJĘ!!!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...