Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, August 26, 2008

Zakupy

Wczoraj mimo dnia wolnego pojechalam do pracy w celu przygotowania sprawozdania podatkowego i chyba mi sie od tych numerkow normalnie popierdykalo w glowie, bo nagle zapalalam checia pojscia do Macy's.
W Macy's ostatni raz bylam 24 lata temu kiedy to Owczesny zabral mnie nie wiadomo po jaka cholere na przeglad sklepu. Ja wtedy bylam jeszcze ciepla prosto z Polski i chcialam zobaczyc wszystko ale nie sklep!!!!
Zreszta mam wrodzona awersje do lazenia po sklepach, do robienia zakupow, z wyjatkiem jedzenia, bo wiadomo zrec trzeba, ale czy koniecznie trzeba miec 20 par butow, 48 kiecek, 37 portek ?? Wedlug mnie zdecydowanie NIE. A tu nagle przy tych cyferkach taka chetka mnie wziela, no mysle sobie pojde, a co mi szkodzi ... moze przy okazji zobacze jakie ciuchy maja, przeciez bede potrzebowac w cos sie przyodziac na to wesele, ktore mnie czeka 2 tygodnie po powrocie z Polski.
Jak juz mialam wychodzic z pracy zadwonil Wspanialy, ktory wlasnie wzial dzien wolny na uporanie sie z przegladem samochodu.
-- Dzwonie tylko, zeby zapytac kiedy wracasz i co chcesz na obiad... - zagail.
-- Generalnie jestem juz gotowa do wyjscia, ale chce jeszcze po drodze wpasc do Macy's.
-- GDZIE??????
-- Do Macy's - powtorzylam
-- Ty!!!! do Macy's ???!!!!! a po jasna cholere??
-- Nie wiem, sama nie wiem, ale moze cos zobacze, moze mi sie cos rzuci w oko... no wiesz mam ochote, wiec pojde za ciosem, moze wlasnie jakis glos rozsadku mnie tam wzywa ...
-- No to idz, jak juz tak postanowilas ... zadzwon pozniej i daj znac kiedy sie Ciebie nalezy spodziewac w domu...
-- Zadzwonie, ale wiesz jak wroce, to jeszcze musze wpasc do tego sklepu ekologicznego niedaleko stacji kolejki bo koniecznie musze znalezc cos na te komary wsciekle ... no i moze cos co mi pozwoli spac w samolocie..
-- OK to baw sie dobrze na tych zakupach.
Macy's jest w odleglosci jednej ulicy od miejsca gdzie pracuje, jak znam zycie, to wiekszosc kobiet bylaby tam prawie codziennie albo po pracy, albo w czasie kiedy nie maja co robic. Ja jak nie mam co robic to sledze polityke, albo zaprzyjazniona stronke gotujaca... nikt nie wygoni mnie do sklepu ;)
Weszlam i zaraz na wstepie zostalam zaatakowana przez "psikaczy". Psikacze to sprzedawcy perfum, stoja w przejsciach tuz przed lada i psikaja .... szczescie od Boga, ze teraz psikaja na takie pociete skrawki karteczek i wciskaja te skrawki czlowiekowi w lape. Jeszcze 12-15 lat temu psikali bezposrednio na czlowieka i wychodzila z tego taka mieszanka piorunujaca, ze szalu mozna bylo dostac. Tak wiec jak juz mialam niezly wachlarz skrawkow w dloni to na szczescie udalo mi sie znalezc schody ruchome na gore...
Nie chcialam jechac winda, bo jakos nie lubie wind w sklepach ... ot takie prywatne zboczenie.No wiec jade tymi schodami i dyskretnie rozgladam sie gdzie by tu pierdyknac te karteluchy do jakiegos kosza, bo przeciez nie bede tego badziewia nosic.
Na 3 pietrze przy schodach byl kosz na smieci, moze tez byl i na innych pietrach ale nie zauwazylam... pizgnelam kartki do kosza i jade dalej. Na 5tym katem oka zobaczylam jakies cycniki - oooo tu sobie pomieszkam. Wlazlam miedzy te cycniki i majtory bo jakos tak mi sie trafily te wieksze rozmiary przy brzegu, ale idac w glab doszlam do sznurkow, ktore rzekomo maja robic za gacie... Ta moda sznurkowa trwa juz pewnie ze 20 lat a ja ciagle nie moge zrozumiec jak mozna caly dzien chodzic z nitka w dupie? jak znam siebie to pewnie co dwa kroki probowalabym te nikte sobie z dupy wygrzebac przez wszelkie inne wierzchnie odzienie, bo ja z tego gatunku nieprzystosowanych do zycia.
Dalej za cycnikami, majtorami i sznurkami byly garnitury nocne dla pan :)) Przystanelam i pomyslalam sobie, ze w zasadzie takie cos moze mi sie przydac, bo nie posiadam, a skoro mam spac w Polsce w prywatnych domach to taki garniturek moze sie okazac calkiem przydatnym sprzetem. Ja z tych co to spia w tym garniturku, w ktorym sie urodzili, jakos ciagle wierze w to, ze czlowiek sie pownien na noc rozbierac a nie ubierac.... ale niech tam. Poogladalam garniturki i nawet jeden zakupilam, jak juz mialam garniturek to sobie przypomnialam, ze moze przydaloby sie cus takiego pod tytulem szlafrok. Moja Mama miala szlafrok, pamietam z moja kolezanka z dziecinstwa bawilysmy sie w krolowe wlasnie za pomoca tego szlafroka, robil wtedy za szaty krolewskie... Pierdziu zakupilam szlafrok, co prawda ten sie nie nadaje na krolewskie szaty, bo takich zacnych szlafrokow jak kiedys juz nie robia ...
Kuzwa nic juz nie robia takiego jak kiedys !!! Jak czasem patrze na ludzi, to tez podejrzewam, ze wiekszosc zostala zrobiona z jakichs wybrakowanych polproduktow. Zaczelam rozgladac sie za kasa.... ni chusiaczaka ... ni ma!!! Wnerwa dostalam lekkiego, bo przeciez, gdzies na tym ogromnym pietrze musi byc kasa... a jak co nie daj Bog bede chciala opuscic pietro, to mnie znajda ... Szukam przeczesujac dokladnie cale pietro, w miedzczasie znow wrocilam miedzy cycniki, wiec z nudow zakupilam 3 sztuki (a niech sie cycki ciesza). Nareszcie znalazlam, uprzejma pani kasowniczka nawet mnie zapytala czy znalazlam wszystko czego poszukiwalam. W odpowiedzi rzucilam krotkie "tak", znow katem oka zauwazylam, ze garniturek do spania i szlafrok beda najdrozszymi sztukami mojej garderoby w Polsce.
Kuzwa a moze by w tym po ulicach chodzic?? - przemknelo mi przez mysl.
W miedzyczasie pani kasowniczka podala mi zgrabna torbe firmowa Macy's na ktorej to torbie bylo oprocz nazwy sklepu wydrukowane bialymi literami na czerwonym tle ogromne "ahh!" No wiec poczulam sie jak "ahh" i poszlam dalej. Zjechalam 2 piertra w dol i polazlam miedzy szmaty... Ludzie kochani, albo ja juz zapomnialam jak powinna wygladac garderoba, albo swiat sie przekrecil do gory dupa, ale to co wisialo na wieszakach i lezalo na polkach w niczym nie przypominalo szmat, ktore chcialabym nosic i co wazniejsze zaplacic za nie tyle ile wskazywaly metki!!! Taka na ten przyklad suknia wieczorowa za cale $438.00 na wieszaku przymocowanym do stojaka za pomoca metalowego preta i klodki, takowe zabezpieczenie swiadczy o tym, ze towar jest wartosciowy i wlasnie w tenze sposob zabezpieczony przed kradzieza. No ja babcie serdecznie przepraszam, ale musze sie wyrazic, "ani to kurwa ladne, ani to kurwa wykonczone, ani to kurwa .... wogole kurwa do niczego nie podobne" Babcia moze wyjac koreczki z uszu - skonczylam :) Lazac miedzy tymi szmatami zauwazylam kilku panow siedzacych na laweczkach ze znudzona mina oczekujacych pewnie na towarzyszki, ktore lada moment wylonia sie z przymierzalni z entuzjastycznym: "no i jak ci sie podoba? kochanie".
Panowie mieli mniej wiecej takie same miny jak ta ktora przyozdabiala moja twarz, wiec nie spodziewalabym sie wiele zachwytow, chyba, ze tylko po to, zeby wreszcie wyjsc na zewnatrz. Tak wogole to ja nie mam zwyczaju ciagnac Wspanialego na takie zakupy, podobno Nasza Zona miala ten zwyczaj i On do dzis twierdzi, ze w "Lord and Taylor" zna kazdy zakamarek.... hmmm ... moze nalezaloby to sprawdzic... zrobilam notke mentalna na okolicznosc.
Po szmatach jadac schodami w dol wlazlam jeszcze w buty i torby... tu juz sie nawet nie zatrzymywalam, bo butow to ja nienawidze!!!!! Z moimi stopami niestety nie ma takiej mozliwosci, zeby jakis producent zawracal sobie glowe wyprodukowaniem czegos w czym moglabym chodzic i czuc sie wygodnie.
Wreszcie po 2.5 godzinach wyszlam sie na ulice i zgodnie z umowa wykonalam telefon do Wspanialego:
-- Zaraz wchodze do kolejki, spotkajmy sie przy stacji, bo koniecznie potrzebuje cos zjesc i napic sie piwa a nie mam ochoty taszczyc sie w tym celu az do domu.
I tak tez sie stalo, spotkalismy sie i razem poszlismy do sklepu ekologicznego, w ktorym to zakupilam jakies preparaty na komarzyska i cus co ponoc ma mi pozwolic spac w podrozy. Po czym poszlismy do zaprzyjaznionej knajpki na jedzonko i piwko w mrozonych kuflach. Niebo!!!

Ciekawa jestem czy kiedys jeszcze najdzie mnie ochota na zakupy?? A w sparawie tego wesela... no coz .... zaczynam rozwazac mozliwosc choroby.... w koncu normalnemu czlowiekowi nalezy sie dzien chorobowy?? no nie??



Stardust z alergia do zakupow

16 comments:

  1. Wpadłam na moment w przerwie gotowania obiadu i ryczę ze śmiechu !!!!
    Normalnie popłakałam się i fotel cosik wilgotny się zrobił.....Bomba!!!

    Marylko Twojego bloga powinni zapisywać na receptę jako lekarstwo na depresję,pesymizm i wszystkie "plagi egipskie". Lepsze niż Chmielewska i Grochola razem wzięte. Chylę czoła i proszę o więcej.
    Pozdrawiam piq (rycząca ze śmiechu)

    PS. Ja nie znoszę zakupów ubraniowych. Masz szczęście, że coś tam kupiłaś. Ja potrafię 3 dni chodzić i nic nie wybrać bo nic mi się nie podoba.

    Cycniki i sznurki w du.... hehe- ja tam wolę normalne majtasy.

    ReplyDelete
  2. ja podobnie jak ty Marylko nie lubie przyodziewac sie do snu tak wiec nie lubie kiedy ktos u nas spi lub kiedy spie poza domem no bo wtedy niestety cos narzucic trzeba coby ludziska rano na zawał nie padli ech
    zakupy ciuchowe brrr to dopiero jest odjazd szczególnie ze standardowy rozmiar konczacy serie ciuchow w sklepie jest 2 numery mneijszy niz ten ktory nosze tak wiec pomarzyc tylko moge, ubieram sie w ciuchlandach tam rzeczy sa tak tanie ze po prostu pakuje do torby a przymierzamw domu przed moim wyszczuplajacym lustrem z ktorym bardzo sie lubimy dodam ze to zupelny przypadek bo szafa ktora zakupilam miala juz takie lustro w sobie a nie bylo to tatyktyczne zagranie z mojej strony chociaz powiem szczerze ze na przyszlosc chyba juz z premedytacja bede kupowac takie lustra bo to swietna sprawa zero kompelksow a przy normalnym lustrze stresowałabym sie czyms co w swumei mimo staran ciezko mi zmienic wiec jest dobrze tak jak jest
    w sumie bielizne zakupuje tylkow normalnych sklepach no i czasem buty choc te czesto przez internet moj bilans to 1 para zbyt małych (oddanych tesciowej) i 1 para troche za duzych (upycham troche waty i jest ok) no a pozostałe sa super
    co do perfum to gdyby ktos mi tak psiknął to bym przywalila jstem z tych co sa wierni jednym perfumom całe zycie no ale na szczescie u nas tez karteczki ;-) pozdrowionka

    ReplyDelete
  3. Uwielbiam ekstrawaganckie buty (chociaz nie chadzam na obcasach). Nienawidzę wydawać pieniędzy na jedzenie, normalnie szlag mnie trafia, jak wychodzimy na zakupy z dziegciem w jakimś konkretnym celu, a on mnie ciagnie do sklepu btypu "Kuchnie swiata" i oczy mu lakomie lataja od jakiejs wody sodowej z Meksyku do japońskich galaretek.

    ReplyDelete
  4. -->>Piq w komentach do poprzedniej notki napisalam, ze skoro maz sie zainteresowal to moze go namow niech tez cos skomentuje. Zachec ale nie zmuszaj;))
    -->>Malgoska ja kupuje ciuchy przez televizornie, katalogi, internet co sie da, byle tylko ominac sklep... a perfumy to akurat jestesmy przeciwienstwem bo ja mam na szafce ok 12-15 flakonikow i wszystko zalezy ot tego, ktory akurat wpadnie mi w reke :))) Mimo wszystko jestem ciekawa co to za zapach, ktoremu jestes tak wierna?
    -->>Cocie, to ja bym mogla na te zakupy pt."roznosci swiata" chodzic z dzieciem :)) czasem zdarzaly sie niewypaly, ale ogolnie to lubie nowosci;)

    ReplyDelete
  5. no to masz tak jak ja... nienawidzę zakupów!!!! nienawidzę!!! Czuje się chora, brudna, napadnięta, zaatakowana. Szczególnie nienawidzę szpanerskich sklepów. Kiedyś weszłam, bo chciałam kupić prezent dla siostry, która się przyodziewa głownie w markowych sklepach.
    Staram się uprzejmie podchodzić do ludzi i nie wykorzystywać ich podłej sytuacji podległości służobowej, ale po 32 pytaniu w jednym sklepie "czy mogę w czymś pomóc... proszę zwrócić uwagę na naszą promocje" miałam chęć tylko syknąć- "spierdalaj"...
    Jedyne zakupy, ajie lubię robic- to kupować warzywa na targu...

    Doskonale Cię rozumiem...
    Cieszę się , zę to napisałś , bo już mysłałam, ze jestem jakaś nienoramalna...

    Agik

    ReplyDelete
  6. LO matko, telepatia jaka, czy co??? Konkretnie - to w sprawie szlafroka. Od paru dni krecila mnie mysl, zeby na WZ zapodac watek o szlafroku.
    Pizama tez dla mnie nie musi istniec, no jak zdarza sie spac w lokalu gdzie oprocz mnie i Jadzki ktos moze byc - to ewentualnie bokserki. 2 zesatawy pizam w krotkimi majtasami zostaly dla marinika zakupione 2 lata temu- jak mial zagoscic na troche w szpitalu. Wtedy takze jako niezbedy sprzet nabyty zostal szlafrok. Bedac w tym szpitalu zalozylem go jeden raz, potem lezal w nogach lozka - bo po cholere mi takie odziewadlo - w szpitalu bylo przeciez cieplo, a pizama, w ktorej paradowalem - calkiem przyzwoita. Szlafrok wrocil razem ze mna do domu i od tej pory lezy gdzies gleboko w szafie. PO co mi w domu szlafrok? Jak spie - to spie, jak wstaje, to sie myje i ubieram w "dzienne" ciuchy.
    To tyle w kwestii szlafroka i pizam, o cycnikach sie raczej nie wypowiem, moze tylko tyle, ze moja nazwa to NACYCNIK, a sznurki w dupie tez wydaja mi sie malo komfortowe.
    Za to zakupy BAAAARDZO lubie robic, a na pytania upierdliwych sprzedawcow o to w czym moga pomoc odpowiadam zwykle, ze i owszem moga - w znaczacej redukcji tej bezsensownej ceny

    ReplyDelete
  7. Zakupy lubię robić do momentu jak znajdę się w centrum i nie ma gdzie zaparkować. To juz pierwsza złość. Następnie jak trzeba coś kupić konkretnego, kurtkę, buty czy suknię np na wesele. Te ciuchy takie jakieś dziwolągi, większość na jedno kopyto. Numerację mam standardową 38, a jednak też ciężko mnie zadowolić. Moje zakupy to raczej przypadkowe idąc po coś zupełnie innego. W wakacje byłam w Niemczech i tam miałam w czym wybierać i w ciuchach i tym bardziej w bieliźnie.A szlafroka nie mam, idąc do szpitala pożyczyła mi przyjaciółka, i jak marinikowy leżał gdzieś w kącie.

    ReplyDelete
  8. -->> Agik ja tez nienawidze byc napadana przez sprzedawczykow, doprowadza mnie to do pasji. Szczegolnie jak sprzedawczyk mowi "och z twoimi niebieskimi oczami to bedzie sliczne" a w lapie ma jakiegos niebieskiego ciucha. Tylko kurwa sprzedawczyk nie wie, ze ja w niebieskim wygladam jakbym umarla 3 tygodnie temu!!!!
    -->> Mariniku, Ty dokladnie jak moj Ojciec :) On tez mial przez cale swoje dorosle zycie jedna dyzurna pidzame "na wypadek gdyby w sanatorium nie udalo sie dostac jedynki". Czesto sie nie dawalo, ale dwojki owszem bywali i jak zeznawal Ojciec po drugiej nocy w garniturkach, skoro swit obydwaj panowie dochodzili do wniosku, ze nie beda sie katowac w tych szmatach. Jak jeden wstawal to drugi dyskretnie odwracal wzrok i bylo glanc pomada.
    -->> Elo, mnie sie tez najczesciej zdarzaja zakupy przypadkowe czyli ide po marchew wracam z butami itp. Co mnie tym razem podkusilo?? nie wiem. Najlepiej jednak jesli juz musze, to lubie sklepy typu butiq, male gdzie mozna sobie naprawde cos zobaczyc. Jak widze ten ogrom szmat na wieszakach i polkach duzych sklepow to ja poprostu nic nie widze, dostaje jakiegos wscieklego ataku i wychodze.

    ReplyDelete
  9. To idzcie, idzcie, a ja sobie w tym czasie brykne buty poogladac.

    ReplyDelete
  10. Ano jak Cot mysli, ze mu sie od tego polepszy ;) to niech se Cot oglada do woli :)))

    ReplyDelete
  11. Moze jakies kupie, kto to moze wiedziec.Moze bedzie przecena oficerek? Albo takich odjechanych butow z gaftem? Albo Emu? Dla mnie to jest dobro trwale (w odrozieniu od tych japonskich galaretek i innego jadla), na ogol tez jest moj rozmiar, no i ekstrawaganckie buty odwracaja uwage od reszty mojej nadobnej postaci. I niech tak na razie zostanie.

    ReplyDelete
  12. Ja za zakupami ciuchowymi tez nie przepadam ,ale tez nie jest to dla mnie jakas siodma plaga egipska.Przewaznie wiem po co przychodze do sklepu powiedzmy potrzebuje kurtki to kieruje sie od razu w wybranym kierunku ,ogladam mierze jesli pasuje isie podoba biore,place wychodze.Nie spedzam duzo czasu ,bo mnie to poprostu meczy.Z corka natomiast cos kupowac to czasem bialej goraczki dostaje,bo to kolor nie taki albo ubranie jest smutne i beznadziejne itp.Ale prawdziwy koszmar to isc na zakupy z moja polowka,nie dosc ze od drzwi juz mu sie nic nie podoba i napewno nic dla niego nie znajdziemy,pozatym on nic nie potrzebuje a i zapomnialabym glowa go od razu boli-slysze za uchem.W koncu obieram taktyke jak zawsze,bo inaczej zakupy by trwaly w nieskonczonosc jesli mu sie cos podoba to od razu bierzemy na reke powiedzmy czy to sa t-schirty czy koszule czy spodnie itd.Czasem mam na reku i ponad 20szt roznych rzeczy,jego instaluje w przymierzalni ja czekam przed i podaje mu rzeczy do mierzenia,te ktore nie pasuja od razu odwieszam na stojak przyprzymierzalni.A on sobie tam w tej przymierzalni marudzi ze do dupy te rzeczy sa ,ze za male badz za duze ze ze stretchem a on nie ubierze nic z domieszka stretchu jakiegos ma takiego czuja na ten stretch zawsze.W koncu z ponad 20 rzeczy wybierze ze 3 -4 sztuki to wszystko,czasem nawet nie mierzy niektorych rzeczy tylko od razu wyrzuca z przymierzalni,szlag mnie bnormalnie trafia.

    ReplyDelete
  13. Cot nie uwierzy, ale juz niedlugo zobaczy :) ze to jadlo w moim przypadku zamienia sie w wartosc trwala, ktora to wartosc umiejscowila sie wygodnie w moich biodrach i tak trwa juz 2 lata:))
    -->>Aleksandro, Twoj maz ma szczescie, ze ma Ciebie, bo gdyby mial taka zone jak ja to pewnie chodzilby naprawde z gola dupa. Wyobraz sobie, ze ja mam 3-ciego meza ale jeszcze nigdy nie kupilam zadnej czesci meskiej garderoby, z wyjatkiem zakupow dla Potomka kiedy jeszcze byl maloletni. Moi mezowie musza sami o siebie zadbac zreszta w wielu innych dziedzinach zycia rowniez ;))

    ReplyDelete
  14. Marylko tak na marginesie to moj drugi maz.Ogolnie to zaradna bestia z niego jest,przez jakis czas rowniez mieszkal sam ,wiec sam dbal o siebie i robil sam od prania po sprzatanie,oprocz gotowania bo to nie jest jego mocna strona.Ale wlasnie co do ubran on zawsze twierdzi ze wszystko ma i nic nie potrzebuje i wogole po co do tego sklepu idziemy.Jedyne jego zamilowanie i przewaznie sam kupuje to sa kurtki przeciwdeszczowe,namietnie skupuje i przewleka do domu,a chlopina niezmiernie sie cieszy przy tym.W jego szafie niedawno naliczylam 6 czy 7 szt i to oczywiscie nic ze jedna podobna do drugiej,zawsze jest okazja zeby nowa kupic.Czasem sie zastanawiam czy ja mieszkam w krainie deszczowcow czy co,ze tyle tego asortymentu skupuje.

    ReplyDelete
  15. Alexandro ale sie usmialam! Moze poprzednie wcielenie twego meza to byl...parasol i nic procz nieprzemakalnej plachty nie bylo mu trzeba, haha
    Ale moj jest jeszcze lepszy, nienawidzi przymierzac wiec zakupy to wszedlem, zobaczylem, wzialem z wieszaka, kupilem.
    Sa sklepy w ktorych rozmiar sie zgadza i inne wiekszosc kiedy sie nie zgadza ...teraz te nieprzymierzone kioszuke wisza z metkami w szafie bo...oddac nie odda bo za wiele roboty a on nie nawidzi sklepow. Ot i masz babo...
    Po dwoch sklepach ma dosc wiec sie jezy i trzeba biegiem do domu co by bialej goraczki nie dostal juz po drodze bo on skubaniec prowadzi haha.

    ReplyDelete
  16. Ha Tabathea, ja tez nie mam cierpliwosci do przymiezania:))) i tez uwazam, ze z oddawaniem za duzo roboty, tez mam w szafie nieudaczniki, ktorych nigdy nie oddalam. Dlatego wole kupowac wysylkowo, bo wtedy na przymierzenie mam czas i oddawanie to nic wiecej jak wrzucenie wszystkiego do tego samego wora i przychodzi facet z poczty i zabiera. Oczywiscie trzeba sie wczesniej z poczciarzem umowic, ale moj przychodzi prawie codziennie, bo ja wyszystko wysylam do pracy i poczciarz jest juz zaprzyjazniony :)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...