Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, August 15, 2008

Zaproszenie

Lezalo nieodwolalnie w skrzynce pocztowej i mialo na kopercie wydrukowane moje nazwisko. Zaproszenie na bridal shower dla corki Wspanialego, wydawanego przez Matke czyli Nasza Zone i Jej siostre H.
Bridal shower to takie przyjecie polegajace na zbiorce prezentow dla Panny Mlodej, ktore organizuje sie przed weselem i w ktorym biora udzial tylko kobiety. Zwyczaj jak zwyczaj, bylam juz nie na jednym i jest to troche nudne, bo ilez moze sie normalna kobieta zachwycac na widok kilku sznurkow, ktore maja robic za bikini albo na widok patelni tudiez tluczka do miesa?
Problem w czym innym, juz kilka miesiecy temu, jak tylko ustalona zostala data slubu zapowiedzialam uroczyscie Wspanialemu, ze na shower dla I. nie pojde. Moje slowa zamienily mojego Wspanialego w chwilowy slup soli, na twarzy ktorego malowal sie wielki, ogromny znak zapytania, bo tez z ust nie moglo sie wydobyc nic. Z otworem gebowym na wpol rozwartym, na wpol niedomknietym, z oczami na pol centymetra wybauszonymi z oczodolow czekal z zapartym tchem na wyjasnienie.
No to dostal jak nastepuje:
-- Wiesz jak bardzo lubie I. i wiesz, ze zrobilabym dla niej bardzo duzo, jesli nie wszystko, a jednak na to przyjecie nie pojde. Nie pojde, bo jakos nie mam ochoty na bycie ignorowana, nie mam ochoty znow zajmowac sie Twoja byla Tesciowa, nie mam ochoty na jeszcze kilka innych rzeczy, ktore moga lub nie, zdarzyc sie przy okazji tego przyjecia.... po prostu nie mam ochoty.
-- Rozumiem ... masz do tego pelne prawo... - odpowiedzial jakkolwiek wiem, ze bylo Mu troche przykro.
I ja to tez rozumiem, bo jesli chodzi o nasze wlasne dziecka to wiadomo, ze kazdy rodzic jest z lekka przewrazliwiony. Ja tez mimo, ze nie jestem matka-wariatka, gdyby ktos, cos mojemu doroslemu juz dryblasowi, to normalnie wzielabym widelec i za pomoca tegoz widelca wyjela oczko osobie krzywdzacej moje dziecko. Normalna reakcja normalnego rodzica .... a moze nienormalna?
Natomiast w kwestii zaproszenia na te uroczystosc, to postanowilam, ze nie, bo stracilam juz cierpliwosc i dobra wole do obcowania w towarzystwie Naszej Zony.
Od samego poczatku podchodzilam do Niej jak do jeza, zdajac sobie sprawe z faktu, ze wiekszosc kobiet poddaje sie jakiemus niezrozumialemu dla mnie poczuciu rankingu i rywalizacji miedzy byla a obecna.
Mnie to akurat lata, bo ja mam w Duzej Pogardzie takie konkurencje, jestem kim jestem i malo mnie obchodzi kim sa one. Zreszta z Byla mojego Bylego bylysmy w calkiem dobrych stosunkach, ktore to kiedys uwienczone zostaly wspolnym biesiadowaniem i rozleglym pawiem w wykonaniu Bylej w naszej lazience, ktorego (pawia znaczy sie) Byly byl uprzejmy posprzatac. Dawne to czasy, ale kobitka byla super i nic dziwnego, ze sie z moim Bylym rozwiodla, co tez ja uczynilam kilka lat pozniej z niechamowana radoscia.
T. czyli Nasza Zona, to jednak przypadek szczegolny, ta jest z gatunku manipulatorow i jak sie tylko da to bedzie manipulowac wszystkim i wszystkimi dookola. O czym bylam ostrzegana zarowno przez Wspanialego, Jego Ojca jak i innych czlonkow rodziny, rowniez Dzieci choc w Ich wypadku tylko miedzy wierszami.
Ja oczywiscie twierdzilam z uporem maniaka, ze to nie jest tak, bo trzeba samemu/ej byc byla zona, zeby zrozumiec i jak tylko sie dlugo dalo wykazywalam dobra wole w utrzymaniu cywilizowanego kontaktu.
Spotkalysmy sie do tej pory tylko (i az) 4 razy i mam dosc. Probowalam babsko oswoic, udowodnic, ze nie gryze zwlaszcza niczego zylastego. Probowalam zrozumiec, ze jestem 6.5 roku mlodsza wiec jest to jakas tam moja przewaga, z drugiej strony ona jest ode mnie o polowe chudsza a to wg hamerykanskich tabel daje Jej wyrazna i niepodwazalna przewage nade mna. Jeszcze z innej strony Ona jest sama, jakkolwiek to Ona chciala rozwod (Wspanialy nigdy nie wpadlby na tak genialny pomysl) to jednak zycie "po" wcale nie okazalo sie dla Niej laskawe. W rozwodzie dostala wszystko co chciala lacznie z domem, bez zadnych awantur, bez skakania sobie do oczu. Ja poznalam Wspanialego jak juz byl 3 lata po rozwodzie, wiec moje rece sa absolutnie czyste, zreszta zadna kobieta nie byla przyczyna rozwodu poza Nia, bo to Ona nagle ni z gruchy ni z pietruchy zaanonsowala, ze chce byc wolna. Menopauza?? Byc moze... ale co mi tam, dzieki temu ja mam Wspanialego.
Tak wiec biorac pod uwage te wszystkie okolicznosci staralam sie ..............ile moglam..........ale gowno z tego wyszlo. W przypadkach spotkan calej rodziny kiedy jestem w towarzystwie Wspanialego jest jako tako i stara sie byc normalna. Natomiast przy okazji bridal shower dla obecnej synowej, babsko mnie totalnie ignorowalo, co ja moge olac, bo mi kuzwa nie zalezy. Ale jak baba rzucila swoja wlasna matke na fotel jak goracy kartofel i przepadla na caly czas imprezy to mnie zatrzeslo.
Matka Naszej Zony ma 86-87 lat i byla wtedy po wylewie, miala problem z jedzeniem, chodzeniem, i wogole wszystkim... wiec wiadomo kto sie Nia opiekowal (!!!!)
Zreszta, majac do wyboru towarzystwo Naszej Zony lub Jej Matki zawsze wybralabym Matke.
N. mimo wieku i przebytej choroby jest Normalna.

Otworzylam wreszcie te koperte i tam stoi jak wol, ze impreza jest 21 wrzesnia, czyli ja akurat bede jeszcze w Polsce ..... I to mi bardzo chwacit.

Stardust uradowana jak nie wiem co.

11 comments:

  1. Opatrzność przyszła z pomocą ;-)
    To we wrzesniu się widzimy w Gdańsku, tak?

    ReplyDelete
  2. Czasem opatrznosc czuwa nawet nad takimi owieczkami jak ja ;-) A co do Gdanska, bylabym przeszczesliwa gdybysmy sie mogly spotkac na chwile przelotna, bo ja przez ten Gdansk jak burza bede szla.

    ReplyDelete
  3. Querva, a Warszawka to co? Ciotka ją z litości urodziła?! Maryla, bierz pod uwage, ze ja strasznie nietowarzyska jestem, a z Tobą chce sie spotka!...

    ReplyDelete
  4. O kurcze blade !!!! A ja caly czas sie przymierzam jak kot do jeza jakby Cotu to 15 min spotkanie zaproponowac ??? Szkoda ze jestem sama i nie ma mi kto strzelic fotki - mordzisko mi sie smieje od ucha do ucha, gdyby nie uszy to by mi sie juz czerep otworzyl :)))))))))))))) Reszta prywatnie na email.

    ReplyDelete
  5. Sze.. niesmialo chce zapytac, czy Ty na serio z tym Gdanskiem??? bo jesli tak to ja chyba pypcia dostane z radosci :)))))) Jesli mozesz to prosze bardzo o kilka slow na moj email, zebym miala namiar na kontakt - tylko blagam nie korzystaj z outluka - ja go tak niecierpie;) chociaz mam wrazenie ze dzieki blogowi nie bede mogla go dluzej unikac ....

    ReplyDelete
  6. ;)z weselem tak szybko się nie wyślizgasz.

    anay

    ReplyDelete
  7. Anay, z wesela to ja sie wcale nie chce migac :) Przezylysmy juz wesele syna i byla pelna kurtuazja lacznie z padaniem sobie w ramiona i calusami z dwururki :)) To tylko w na tym przyjeciu gdzie nie ma mezczyzn, czyli nie byloby tez Wspanialego uwazam, ze nie musze w mysl zasady, ze tak nas traktuja jak na to pozwalamy :) Dzieki ze mnie dowiedzilas :))

    ReplyDelete
  8. uśmiałam się do łez, jesteś niesamowita... dziękuje... jolus

    ReplyDelete
  9. kurna, ale cos ta Nasza Zona siedzi Ci Marylko jak zadra pod paznokciem he he - inaczej nie bylaby chyba godna postu jej poswieconemu

    ReplyDelete
  10. Mariniku, to nie jest tak, ja o Naszej Zonie wogole nie mysle, bo i nie ma o czym. Tyle tylko, ze jak sie pisze bloga to i kamyk w bucie powinno sie umiec wykorzystac jako temat. A ze wlasnie to zaproszenie przyszlo, to Nasza Zona okazala sie calkiem wdziecznym tematem :))))) Na tej samej zasadzie, ze jak piekarz nie mial wystarczajaco maki na chleb to upiekl bulke.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...