Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, October 16, 2008

Donosze..

Zadzwonil telefon, zerknelam na ekran - C. - szybko pomyslalam sobie, ze udalo mi sie nie rozmawiac z Nia cos ok. tygodnia wiec odebralam.
--Czesc, wiesz jestem normalnie zniesmaczona... - zaczela oburzonym glosem.
-- A cos Ty jadla?? - zapytalam zartobliwie, bo ja moge byc wkurwiona ale zniesmaczenie kojarzy mi sie z jedzeniem...
-- Nie zartuj sobie wiesz o co chodzi... nie spodziewalabym sie tego wlasnie po Wspanialym...
Szybciutko w rozumku zaczelam robic rachunek sumienia, co tez mogl Wspanialy nawywijac, ale jakos nic nie przychodzilo mi do glowy...tymczasem Ona ciagnela swoja litanie.
-- Dzwonilam do Was wielokrotnie, ale z reguly nikt nie odpowiadal...dwa razy zdarzylo sie, ze odebral Wspanialy, ale raz powiedzial, ze jestescie zajeci, bo macie gosci, a drugi raz, ze Ciebie nie ma i nie potrafil powiedziec gdzie poszlas i kiedy wrocisz.... - tu zrobila mala przerwe na zlapanie oddechu i szybko wpadla w ten sam ton - jest mi przykro z tego powodu, bo zawsze myslalam, ze to taki porzadny czlowiek, z duzym sercem i zrozumieniem dla drugiej osoby...
-- A nie pomyslalas czasem, ze my tez mamy swoje wlasne zycie, ze mamy prawo nie miec ochoty na wizyty, ani nawet na rozmowy? - zapytalam, przerywajac Jej wywod.
-- Myslalam, ze wlasnie ze wszystkich osob mi znanych moge liczyc na Ciebie, wiesz, ze jestem zdruzgotana... - tu zaczelo sie rutynowe pociaganie nosem.
-- Moja droga C. zruzgotana to Ty jestes juz od ponad roku i przez caly ten czas tak ja jak i Wspanialy sluzylismy Ci ramieniem do placzu, uszami do sluchania, towarzystwem do spedzania czasu, goscina na wszelkiego rodzaju swieta, dobra rada ... i czego Ty jeszcze oczekujesz?? Adopcji !!!????
Wylaczylam sie nie czekajac na odpowiedz...no diabli mnie wzieli, ale zaraz przyszlo mi do glowy, ze przeciez Wspanialy nawet slowem nie wspomnial, ze Ona dzwonila, to znaczy, ze sam ma juz dosc. No bo chyba i garbatego by wkurzylo... Z tym garbatym to powiedzonko mojej Babci, nie wiem moze garbaty mial obowiazek miec anielska cierpliwosc, ale mnie daleko do aniola.

Bo cala historia z C. ma korzenie jakies 10 lat temu...
Poznalam Ja na urodzinach wspolnej znajomej, ktora potem przeprowadzila sie do Colorado zostawiajac mi C. niejako w spadku. Nie bylo tak zle, obie bylysmy wtedy samotne, od czasu do czasu wyskoczylysmy do jakiegos klubu i wcale ta znajomosc nie byla uciazliwa.
2 lata pozniej C. poznala T. Uwaga, uwaga - w kosciele(!!!) no mnie sie takie cuda nie zdarzaly, bo wiadomo nie chodze do kosciola. Ale Ona byla cala w skowronkach. T. byl wdowcem, mial 3 juz doroslych i zonatych dzieci, ktore z kolei mialy juz 7 potomstwa, no sytuacja idealna.... prawie.
Prawie, bo problem polegal na tym, ze C. umyslila sobie, ze koniecznie musi wyjsc za maz, a T. wcale nie wykazywal zadnych sklonnosci malzenskich i wogole sie z tym nie kryl.
Mowilam Jej, ze skoro facet jest szczery i nie ma zamiaru sie zenic, a Jej celem jest malzenstwo to moze jednak nie jest to odpowiedni facet. Ale uparla sie i stwierdziala, ze T. jak kazdy mezczyzna nie wie czego chce i musi dojrzec.
W czasie kiedy T. dojrzewal, Ona przyjezdzala do Niego w kazdy piatek i zaczynala lepienie pierogow na niedzielny obiad, na ktory to przybywaly Jego dzieci lacznie z liczna dziatwa.
Wybitnie liczyla na to, ze uda sie chlopa wziac na pierogi...
Lata mijaly... Ona lepila, a Jemu to dojrzewanie szlo wyjatkowo opornie...
Widywalismy sie bardzo sporadycznie, bo ja nie za bardzo lubie pierogi i za Ich towarzystwem tez nie przepadalam w sposob jakis nieuleczalny. Aczkolwiek zdarzylo sie, ze w czasie tych nielicznych spotkan w luznych rozmowach T. kilkakrotnie podkreslil, ze nie ma zamiaru sie zenic. W miedzyczasie ja poznalam Wspanialego i sprawy potoczyly sie tak jak sie potoczyly. C. na wiadomosc o naszym slubie dostala ataku paniki, przypomnialam Jej tylko, ze przeciez nie ma o co miec pretensji do T., bo On byl od poczatku szczery i zdania nie zmienil.
Ale Ona znow wiedziala lepiej ... no coz nie moj woz nie bedzie minie wiozl, pomyslalam i dalam sobie spokoj.
Az tu ok. rok temu dzwoni C. z placzem i mowi, ze T. Ja porzucil. Porzucil to tez wielkie slowo, bo przeciez byl to luzny zwiazek i nalezalo sie z tym liczyc, ze kiedys sie skonczy. Bylam przekonana, ze znow napadla na Niego z tym slubem i facet dostal wsciku i sie wypial tym razem ostatecznie.
Ale tak ryczala, ze mi sie Jej szkoda zrobilo i mowie no to jesli chcesz pogadac i sie wyplakac, to wpadnij ... i tak to sie zaczelo, az do dnia dzisiejszego.
Ona po prostu zaczela zyc naszym zyciem, co moze jeszcze nie byloby tak upierdliwe, gdyby robila to bez naszej obecnosci, po cichutku bez swiecenia swiatla, ale Ona z czasem zaczela wrastac w nas tak jak wrosla w to lepienie pierogow.
A Wspanialy, czlek wielkoduszny i nie znajacy szczegolow dramatu jeszcze dodatkowo otoczyl ramieniem i nawet jak ja zaczelam narzekac, ze mam juz troche dosc, to wmawial mi, ze przeciez nalezy wykazac odrobine serca i cierpliwosci dla blizniego.
Przez jakis czas nie wtajemniczalam Go w szczegoly dramatu, ale kiedys juz nie wytrzymalam i powiedzialam, ze T. jest niewinny, a C. sama sie w te sytuacje ubrala i ma moze nie to co chciala, ale to na co zasluzyla... albo chociaz sama sobie zapracowala.
Okazuje sie, ze przy okazji tych pierogow mozna sobie ulepic niezly dramat zyciowy, ale zeby sie chociaz z tego otrzasnela i zaczela zyc... Nie!!! Ona wrecz pokochala bycie nieszczesliwa i tak jak kiedys marzylo Jej sie, ze T. dojrzeje i padnie na kolano z roza w zebach i pierscionkiem w dloni, tak teraz czekala chyba na manne z nieba... albo adopcje...

Mam nadzieje, ze po dzisiejszym telefonie sie obrazila.


No i jeszcze chcialam uprzejmie doniesc, ze Typ (ten od kradziezy Pradziadka) odpowiedzial na moj email. Napisal mianowicie, ze we Wszystkich Swietych pojedzie w towarzystwie swojej Matki na cmentarz do tych Pierdkowic i tam jeszcze raz obejrzy groby. A dotychczasowe informacje zdobyl wlasnie ze spacerow po cmentarzu z Matka i z tego co Matka pamieta.
No cos mnie tu kuzwa zalatuje nieprzyjemnie... Matka Typa urodzila sie w 1937 roku, a moj Pradziadek zmarl w 1948. Mam wrazenie, ze nawet na najbardziej zakutej wsi jaka sa Pierdkowice 11 letnia dziewczynka powinna znac nazwisko wlasnego Dziadka....
Puscilam wodze fantazji i sobie wykumkalam taka historyjke.... a moze ta kobieta, ktora Typ przypisal mojemu Pradziadkowi byla jakas dziewoja lekkich obyczajow i nigdy nie miala zadnego meza... moze wlasnie z tego powodu Jej wnuczka (matka Typa) upatrzyla sobie mojego Pradziadka... moze nie chciala sie przyznac wlasnemu synowi.... moze to wstyd Nia pokierowal....ze jej babka .... ale zeby az 7 sztuk nieslubnych dzieckow i to same corki?? .....
Oojjj cos mi sie chyba pierdoli od rzeczy....
Poczekam cierpliwie, do 1 listopada niedaleko.


Stardust donosicielka

13 comments:

  1. tak, najłatwiej jest zwalić swoje problemy na kogoś, kto łątwowiernie i naiwnie wysłucha, przytuli, nakarmi, napoi i będzie cay czas czuj duch.
    Mam też takich u siebie.
    Czasem jestem tak zmęczona, ze....jak widzę nr telefonu to poprostu nie odbieram.
    2 lata temu, jeszcze przed przeprowadzką spotkalismy kmpla ze studiów, natychmiast ściągną swoją żonę i umówiliśmy się na kolację w jednej z gdyńskich knajpek.
    Nie poznałam Zuzy, chociaż dośc mocno się przyjaźniłysmy lat temu 30 z okładem.
    Jak tylko rozjechaliśmy się po świecie (Oni ze Stolycy, my pozstalismy wierni Ggdyni) tak i kontakt się urwał.
    Po spotkaniu na wyższym szczeblu dostałam zaproszenie do nich na wieś, bo kupili chałupe pod Grunwaldem.
    Grubel w rejs, Mirek w rejs a ja w samochód i 200 km przebyłam aby pomieszkać z Zuzą i kotam,i i psami na wsi.
    Nożesz!
    miałam pobyć tydzień lub nawet dwa - wracałam na trzeci dzień i to chyłkiem.
    Tyle mądrości mi chciała nawkładać, tyle różnych rzeczy nauczyć - łącznie z zagonami marchewki i kartofli, z przecierami i dżemami, że o winach nie wspomnę. I w ogóle jaka to jest gospodyni i żona ach! A tak w dupę od życia dostała....
    Rozmowy takie odbywały się codzinnie od rana....piwko, winko(własnej roboty)drineczki - do wieczora ledwo mówiła.
    Ja nie piję z racji leków, czasem szklankę piwa lub kieliszek, 2 wina, ale to naprawdę muszę się dobrze czuć.
    Chyba zrozumiała, ze ja poprostu zwyczajnie uciekłam.
    Już nie zaprasza nachalnie "wypijemy, posiedzimy, pogadamy nauczecie Cie robić to czy siamto".
    A przy tym wytykanie, że ja coś napewno źle robię, i napewno nie umiem.
    Kocham takich!

    ReplyDelete
  2. To jest kwestia ,,wampirów'' emocjonalnych. Taki wampir wpadnie, zostawi swoje problemy i wyjdzie zadowolony, a Ty zostaniesz z jego smutkami i będziesz się zagryzać. Zatrzymać to trzeba szybko, bo inaczej wampir zamieszka u Ciebie na wycieraczce pod drzwiami! Uciąć to, innego wyjścia ni ma!

    ReplyDelete
  3. W dupie z C. - jej chyba tylko wibrator pomoc moze.
    Skupie sie na Typie. Marylko- wydaje mi sie, ze twoja idea historii rodzinnej Typa jest bardzo prawdopodobna. Jedenestoletniej dziewczynce matka mogla zapodac ladny scenariusz. a ta - nie dociekajac sedna sprawy pozostala przy wersji podanej przez matke. Tyle tylko, ze 1 listopada niczego raczej nie zmieni - ogledziny grobow przeciez nic nie wniosa. Gdyby Typ byl rzetelny- zajrzalby do ksiag koscielnych.

    ReplyDelete
  4. dziwi mnie jedno pomagałaś koleżance jak była w potrzebie?i Ty byłas w potrzeebie,cos mi tu nie gra, bo przestałas wsperac jak pojawił sie jak to Ty nazywasz Wspaniały...oj chyba zazdrość no chyba zazdrość i to usprawiedliwia.co do historii z pradziadkiem, za dużo tych inaczej brzmiacych a potem pisanych słów,ale to tylko tak spostrzegam nie jestem pradziadkiem ..ha.

    ReplyDelete
  5. hejka Marylko, no to juz jasne: dla C. bylas kublem na smieci. Tak maja wlasnie emocionalne wampiry pojsc wywalic komus na leb wiadro pomyj i wyjsc zadowolonym, odprezonym i gotowym do noewgo uzalania sie nas soba i swym ciezkim i jakze niesprawiedliwym losem.
    Tylko tym cholerom do glowy nie przyjdzie, ze wieczna taka czy owaka manipulacja otoczenia same sobie ten los zgotowaly. Nie potrafia byc soba bo nie wiedza kim sa, wiedza tylko czego chca i zakladaja, w ich minimalnym poczuciu wartosci wlasnej, ze cel osiagna tylko i wylacznie manipulacja. Nawet nie probuja i nie przyjmuja do wiaomosci normalnego pukania do drzwi i czekania na prosze wejdz.

    Dpouki jest jak jest to chocbys chciala to takiej osobie nie pomozesz. Oná jest glucha i slepa na wszelkie rady choc udaje, ze ich slucha. Wlasciwie potrzebuje, i po to przychodzi, dzwoni itd., pozalowania czyli utwalenie "jej" prawdy, ze taka biedna pokrzywdzona i w ogole.

    Albo tak jak znajoma flavi potrzebuje tylko publikum ktore powinno podziwiac jakaz ona wspaniala, zapobiegliwa i perfekcyjna kobieta jest.

    Bardzo dobrze zrobilas Marylko i Twoj Wspanaly. Od takich osob trzeba sie niestety odciac bo to zmora nie dajaca innym nic.U takich osob nie dziala nawet terapia bo aby zadzialala trzeba chciec cos zmienic i pozegnac wyuczone stereotypy. To ciezka praca, czasem nawet bolesna ale jedynie skuteczna. Niestety wygodniej sie uzalac - smietnik zawsze sie gdzies znajdzie...


    A co do dziadka mozesz miec zupelna racje biorac pod uwage tamte czasy i wychowanie. Skoro dziadek byl zamozny byl w takiej malej formacji jak wes kims i takie biedule jak Babka Typa chetnie wybieraly kogos takiego na czlonka rodu by ow dowartosciowac. Matka Typa zapewne nawet w to wierzyla i tak podala dalej. Widocznie prwdziwy czlowek- przodek byl jakims tabu badz powodem do wstydu....

    ReplyDelete
  6. anonymus >>> o ile się zorientowalm to razem ze Wspanialym Maryla podtrzymywala przez caly czas C, co rzeczona skwapliwie wykorzystala . Nie widze tu zazdrosnych dzialan Stardust a wrecz przeciwnie - przyjela zmije na klate a ta nie robiac dziur ssala krew.
    Tacy ludzie jak C to faktycznie emocjonalne wampiry - moga zmeczyc na smierc.
    C zameczyla "przyjazn".

    ReplyDelete
  7. Dzien dobry! :-)
    Tu RUDA.
    Po linakch od flavi wejszlam sobie.
    Przeczytalam sobie 5 ostatnich notek
    i jestem pod wrazeniem. Podoba mi sie wartkosc Twoich notek.
    :-))))

    ReplyDelete
  8. Ogolnie do wszystkich:) Ja mam juz takie garbate szczescie do tych pokrzywdzonych przez los. Jakos albo ja ich przyciagam, albo sami wala cala watacha i napadaja na mnie. Mam chyba dosc duzo cierpliwosci do takich typow i chec pomocy, ale jak mnie C. przez 8 lat pytala co sadze o zwiazku z T. i co w/g mnie Ona powinna zrobic no to kuzwa mowilam. Z tym, ze szybko dotarlo do mnie, ze Ona ciagle prosi o rade, ale jak ja dostaje to z niej nie korzysta tylko robi to co robila. No ja Was przepraszam, ale czy ja jestem uliczna katarynka, zeby to samo w kolko powtarzac? Tez bylam przez cale lata sama i wiem jak to jest, ale tez radzilam sobie ze swoja samotnoscia rowniez sama. Nie oczekiwalam od nikogo, ze bedzie mi ukladal czy uprzyjemnial zycie. Ja zreszta bedac sama mialam tak bogate zycie towarzyskie, ze nie mialam czasu na zawracanie dupy znajomym, ktorzy byli w stalych zwiazkach. Rozumiem zalamanie tuz po rozpadnieciu sie zwiazku, ale to "zalamanie" trwa juz blisko 2 lata (wlasnie przeliczylam)!!! No to jesli ktos kocha przezyc zycie na etacie "zalamanego" to przeciez ja nie bede takiemu komus w tym przeszkadzac.

    ReplyDelete
  9. -> Flavvi dzieki za umieszczenie mnie w linkach :)))))
    -> Zgaga dokladnie to wampiry emocjonalne i wcale nie mam wyrzutow sumienia ze pierdyknelam ta sluchawka, wrecz przeciwnie - dobrze mi z tym i chyba nawet do twarzy:)))
    ->Tabathea, co do C. to patrz wyzej (zgaga) a do do pradziadka, to jednak mysle ze naprawde poniosla mnie fantazja. Wiesz to byly jednak nie te czasy i urodzenie 7 corek bez meza w jakiejs zabitej dechami wiosce jakos nie bardzo mi pasuje;) Nie moge tylko zrozumiec, dlaczego kobieta 71 letnia (matka Typa) upiera sie przy historii ktora nie ma zadnego sensu i nie mozna jej podeprzec zadnymi dowodami w postaci dokumentow?? Zobaczymy co bedzie dalej, jestem w tej niewygodniej sytuacji, ze jakos nie usmiecha mi placenie za bilet NY-Wwa tylko po to, zeby walczyc o pradziadka. Jakby co bede musiala skoczyc na schaby mojemu bratu i kuzynom, przeciez oni sa tam na miejscu... eeech rece i cycki opadaja.

    ReplyDelete
  10. -> Ruda, ciesze sie, ze jestes i Ci sie podoba :)) i bardzo prosze zostan ;)))))

    ReplyDelete
  11. -> Anonymous, nie jestem przekonana czy czytalas/es co napisalam, a moze czytalas/es jednoczesnie ogladajac jakis film. Proponuje przeczytac jeszcze raz, jesli nie pomoze, to zwroc uwage, ze wszyscy inni jednak zrozumieli...nie moge pomoc.

    ReplyDelete
  12. -> Mariniku, sorki najpierw pomyslalam, ze Ty i pomysl vibratora zaslugujecie na specjalna odpowiedz a potem Cie pominelam:(( Chyba masz racje, tylko vibrator moglby pomoc, ale wiesz C. nalezy do tych co to szukaja partnera w kosciele, to nie wiem czy to zadziala. No chyba zeby na jakims odpuscie sprzedawali vibratory z gwizdkiem:))) Ale tu nawet odpustow nie ma.
    Wiem, ze ogledziny grobow nie pomoga i tak Mu tez napisalam, ze skoro juz tam bedzie to niech sie wybierze do ksiedza i popatrzy w te ksiegi parafialne. Zobaczymy co zdziala...ja w kazdym badz razie nie przestane Go atakowac;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...