Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, October 22, 2008

Plumerie

Zaczelo sie wczesna wiosna 2007, lezalam przykladnie w wyrku i ogladalam telewizornie, a ze prowadze otwarta wojne przeciwko reklamom, to jak cokolwiek ogladam i jest reklama to ja natychmiast przelaczam sie na kanal zakupowy. Mam tu takie 3 kanaly, gdzie sklep jest otwarty 24/7 i bardzo mnie sie to podobuje, bo sklepow jako takich niecierpie...nie lubie byc napadana przez sprzedawcow, nie lubie mieszac na polkach, nienawidze wlazic do przymierzalni, no i nie cierpie stac w kolejce do kasy. Wobec powyzszego taki sklep telewizorniany jest dla mnie doskonalym wynalazkiem i tak jak sobie przeskakuje z kanalu na kanal uciekajac przed reklamami to zawsze mi cos wpadnie w oko i kupie.... a nuz sie przyda ;)
I wlasnie tamtego dnia wpadlam do mojego sklepu w momencie jak sprzedawali kwiaty hawajskie, jak zwykle nie mialam czasu ani cierpliwosci zeby sluchac co z tego ma wyrosnac i juz zlapalam za telefon szybko ukladajac sobie w glowie "nie jestem zadnym talentem ogrodniczym, to na wszelki wypadek kupie dwa"
-- Hallo - odezwal sie mily glos sprzedawczyni na drugim koncu kabla
-- Ooo to ja poprosze 2 sztuki tych hawajskich kwiatow - wyrzucilam z siebie juz troche niecierpliwie, bo przeciez chcialam szybko wrocic do kanalu, ktory naprawde ogladalam.
Pani szybko przepytala mnie na okolicznosc czy nie zmienil sie adres, albo co nie daj boze numer karty kredytowej i zapowiedziala ze przesylka przybedzie w ciagu tygodnia.
No, tak kupowac to ja lubie!!!
Piec dni pozniej pan pocztylion przyniosl wypchana koperte wcale nie za duza, przytachalam to do domu, bo moje wszelkie zakupy sa przysylane do pracy jako, ze dom swieci pustkami w ciagu tygodnia i musialabym jezdzic na poczte po odbior. W domu rozpakowalam koperte i okazalo sie, ze zawiera ona 4 patyki dlugosic ok. 25-30cm a grubosci mniej wiecej kija do szczotki.
Wspanialy popatrzyl na mnie niepewnie i pyta:
-- A co to niby jest? czy tez ma byc?
-- No z tego beda piekne hawajskie kwiaty .... Skarbie bedziemy mieli Hawaje na tarasie - dodalam z radoscia ale jakos bez przekonania... Jakos te patyki nie wygladaly obiecujaco.
-- No Ciebie chyba tym razem calkiem pogielo... - wyrazil glosno swoja opinie.
-- Pogielo nie pogielo potrzebuje 4 doniczki zeby to zasadzic - zaczelam czytajac instrukcje
-- I kazda z tych doniczek ma miec 22cm srednicy....
-- No zglupialas !!! to ja mam teraz leciec po doniczki?? a skad wiesz czy cos z tego wogole wyrosnie?? przeciez to nic wiecej tylko jakies suche patyki ...
Ja oczywiscie zaczelam marudzic, ze nie rozumie i nie ma serca dla mojego zapalu zeby wychodowac piekno na tarasie... i wogole to jest bez serca ... i na co mnie taki maz jak nie docenia ...
Popatrzyl po zapasie doniczek balkonowych i przyniosl jedna duza i mowi:
-- No dobra juz dobra, wsadzimy to na poczatek w jedna doniczke i zobaczymy co z tego wyjdzie?
-- Ale przeciez tu wyraznie napisane, ze kazdy patyk ma miec swoja wlasna doniczke.... - zaczelam oponowac wymachujac Mu przed oczami instrukcja.
-- To jak sie przyjmie to przesadzimy do osobnych doniczek, a narazie to nie wiadomo, czy to sie wogole przyjmie.... ja mam powazne watpliwosci...
Ustapilam, niech Mu bedzie. Przyniosl ziemie i wsadzil te patyki, ja podlalam i zaczela sie akcja "hodowla patykow". Minelo jakies 6 tygodni i patyki ani drgnely.... juz zaczelam sama watpic, ale po kolejnych 2 tygodniach cos sie zaczelo niesmialo dziac na czubkach (!!!)
A jak juz bylo wiadomo, ze to beda liscie to natychmiast napadlam na Wspanialego:
-- A widzisz?? Mowilam, ze to trzeba bylo od poczatku wsadzic w osobne doniczki!! I co teraz??
Pojechal do ogrodniczego kupil 4 doniczki i zaczelo sie przesadzanie... czyli.. No wlasnie!!!
Wspanialy bezpardonowo zlapal za najdluzszy noz w kuchni i zaczal kroic ziemie miedzy patykami!!!
-- Kurwa co Ty robisz???? - wrzasnelam.
-- No jak to?? Co?? .... musze je przeciez jakos podzielic .... nie ?? - zaczal sie tlumaczyc ciagle z nozem w ziemi.
-- Korzenie pokaleczysz ... zmarnujesz moje kochane ... kwiiiaaatuuuuuszkiiiiii buuuuu ....
Nawet nie zareagowal. Wampir!!!!! I dalej tym nozem machal i cial zawziecie a ja wyszlam bo mi serce krwawilo. Godzine pozniej 4 patyki staly dumnie w czterech osobnych doniczkach, a ja ciagle marudzilam, ze pewnikiem teraz juz nie da sie ich uratowac.
Przezyly... malo tego tak zaczely zapierdalac, liscie wypuszczac jeden za drugim, a liscie nie powiem ogromniaste... Wspanialy ktoregos dnia zlapal ta moja instrukcje, poczytal i mowi:
-- Czy Ty wiesz, ze z tego wyrosna normalne drzewa??!!!!
-- No takie normalne... to moze... nnnnie .....
-- No do 180cm wysokosci to dla Ciebie nie normalne?? a co Ty chcesz z tym zrobic na zime?? przeciez nie moga zostac na zewnatrz bo przemarzna??
-- Wstawimy do domu oczywiscie!.
-- Oczywiscie!! A gdzie do tego domu?? tak "oczywiscie"???
No nie powiem, tego nie przewidzialam... ale jakos udalo sie je upchnac w mieszkaniu. Potem stracily liscie i nie bylo tak zle... dobrze tez nie, bo takie gole patyki nie sa ozdoba mieszkania, ale ... Jedna plumerie udalo mi sie wczesniej wydac kolezance, a 3 zostaly.
Wiosna tego roku, wynieslismy je spowrotem, tym razem juz nie na taras, bo zajmowalyby za duzo miejca ale na podworko. Kuzwa tym razem urosly dwa razy tyle!!! Ale juz kwitly!!! Dwie maja piekne czerwone, a jedna biale kwiaty... pachna przecudnie!!!!
Wlasnie w miniony weekend trzeba je bylo juz gdzies schowac na zime, bo temp. spadla na tyle, ze bylo im juz za zimno. No i sie zaczelo:
-- Kochanie trzeba plumerie przyniesc do domu - zaczelam niesmialo.
-- No trzeba, ale gdzie my je teraz postawimy takie wielkie??
Fakt ta najwyzsza jest mojego wzrostu czyli blisko 170cm no i rozlozyste to owszem, owszem.
-- Trzeba pomyslec.... - odpowiedzialam z nadzieja, ze moze On cos wymysli.
-- Szkoda, ze nie myslalas jak kupowalas.... moze je poprostu trzeba przyciac?
-- Absolutnie NIE!!!!! one sa jeszcze za mlode na przycinanie.
-- No to ja nie bardzo widze mozliwosc...
Wstawilismy, oczywiscie, ze sie da jak sie chce... nie mam dostepu do dwoch regalow dzieki temu, ale sa.
Ja cala zadowolona zaczelam odstawiac taniec szczescia, a Wspanialy popatrzyl na mnie z poblazaniem i powiedzial:
-- Wiesz, czasami to sie troche boje myslec o tym jakie niespodzianki mnie jeszcze z Toba czekaja...
-- Alez to nie mysl skarbie - ostatnie slowo przypieczetowalam namietnym pocalunkiem.
"To prawda lepiej zeby nie myslal o takich przyziemnych sprawach;))" pomyslalam konczac pocalunek:))

Stardust pomyslowo.

12 comments:

  1. No malo sie nie posikalam ze smiechu - Ty to jednak jestes rąbnięta:P



    p.s. narazie zamknelam bloga.
    Dam znac jak cos sie zmieni.

    ReplyDelete
  2. -> Flavvi a ja myslalam, ze sie bawilas ustawieniami i nie potrafisz tego odkrecic, bo to pewnie tak mi sie pomyslalo przez pryzmat tego co ja moglabym nawywijac. Rabnieta?? no nie kochanie ja sie juz z wiekiem bardzo ustatkowalam. Wspanialy i tak mial wyjatkowe szczescie trafic na mnie juz w najlagodniejszym wydaniu:))

    ReplyDelete
  3. Marylko ty jestes wspaniale "rabnieta" super wspaniale...
    A Twoj Wspanialy to jest wspanialy usciskaj go ode mnie!!

    ReplyDelete
  4. A co zrobisz za dwa lata jak patyki osiagną wielkość baobaba?
    :-))))) Do Central Parku nocą wywieziesz? :-)))

    ReplyDelete
  5. -> Sze, mysle, ze jednak pozwole Wspanialemu przyciac..bo chyba lepiej zeby przycial patyki niz mnie:) Ale tak daleko to ja nie mysle w kwestii tych patyko-baobabow:))

    ReplyDelete
  6. a mnie nic nigdy nie rośnie. pewnie złą kobietą jestem...

    ReplyDelete
  7. napisałam "rąbnięta" w sensie pozytywnym:)

    ReplyDelete
  8. Ech, a ja to bym chciala miec mieszkanie z olbrzymim balkonem alboi z tarasem. Wiec troche zazdraszczam.
    A moze tym baobabom zbudować jakąś budke na zime?

    ReplyDelete
  9. A ja myślę, że Stardust robi to specjalnie, w ten sposób, przekonuje Wspaniałego, że muszą kupić ogromny dom z ogromnym ogrodem dla tych plumerie.
    A jak już będzie miała ten dom z ogrodem to zrobi imprezkę dla wszystkich ulubionych blogiń.
    Co nie Stardust???????

    ReplyDelete
  10. -> Flavvi ja wiem:) ale jednoczesnie przyznaje sie do tego ze mam troche nie tak pod pulapem:))
    -> Batumi mnie przez pierwsze 40 lat zycia nic nie roslo, wiec moze po prostu jestes za mloda? zla kobieta? skad wogole takie pomysly w pieknej glowce?? :)))
    -> Lorenza, nic sie nie bedzie budowac bo to nie nasze wiec w najgorszym przypadku bedzie sie spac z tymi baobabami.
    -> Prunnella, imprezka swietny pomysl, ale na posiadanie domu to ja zawsze mialam dlugie zeby...jakos mnie to nigdy nie rajcowalo.

    ReplyDelete
  11. -> Lorenza prosi to Lorenza ma :)) plujdymordy w nowej notce:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...