Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, October 5, 2008

Sodomja i Gomorja

Pisalam, ze Wspanialy zrobil sobie magazyn rzeczy roznych w sypialni goscinnej?? Oczywiscie, ze pisalam.
No to jedziemy dalej.
Za 5 dni wesele corki, za 3 dni przyjezdza Tesc z E. ... no to sie Wspanialemu w dupie zagotowalo i juz w piatek zaczal mnie delikatnie testowac czy tez wyrazam ochote aby pomoc Mu przywrocic magazyn do stanu pierwotnego czyli sypialni goscinnej. Argumentem bylo, ze w zwiazku z ta wizyta nie mam zadnego wielkiego gotowania wiec moglabym wykazac na tyle dobrej woli i serca...
Dobra wola dobra wola, serce sercem a ja sobie nawymyslalam gotowania i nawet stwierdzilam, ze ta nalewka czekoladowa, to napewno Ojcu bedzie smakowac itp. I zanim sie Wspanialy obejrzal to ja sobie dziarsko urzedowalam w garach a magazyn i sprzatanie domostwa zostalo starym zwyczajem na Jego glowie.
Bo takie tez jest niepisane prawo w tym domu, ze ja za gotowaniem nie przepadam, natomiast sprzatac nienawidze. Pozbycie sie platnej pomocy do walki z brudem bylo pomyslem Wspanialego wiec to na Nim ciazy obowiazek sprzatania, utrzymaniem porzadku przez jak najdluzej to mozliwe zajmujemy sie oboje. Ale tez zawsze jest tak, ze jak On sprzata to mnie jakos sumienie nie pozwala byczyc sie czy tez siedziec na kompie, wiec zeby bylo sprawiedliwie ja wtedy gotuje. Im wiecej Wspanialy ma sprzatania, tym wiecej ja wymyslam gotowania.... no musze sie wykazac:)
Ale dzis byl sadny dzien!!! Najpierw trzeba bylo znalezc miejsce dla tego pierdyliarda klamotow, ktore Wspanialy skladowal w goscinnym. No i zaczelo sie:
-- Czy moge to schowac do Twojej szafy??
-- Czy moglabys cos zrobic z Twoimi butami, bo chcialbym to miejsce wykorzystac??
-- Czy mozemy walizki wlozyc do Twojej szafy na polke??
W pierwszym odruchu juz mialam krzyknac po trzykroc NIE !!! ale szybko przypomnialam sobie, ze polowe ogromnej szafy Wspanialego zajmuja moje ciuchy tzw. niesezonowe. A ja oczywiscie mam sama dla siebie rownie wielka szafe, wiec ubiegajac mozliwosc awantury poddalam sie i tak zaczelismy szamotac sie miedzy tymi szafami. Gora do dolu, dol do gory, z lewej na prawa i spowrotem na lewa.
Trwalo to dobra godzine. Upchnelam co moglam u siebie i oddalilam sie znow do kuchni.
Przewidujac, ze to sprzatanie bedzie jednak troche trwalo zaproponowalam raczuszki z jablkami na sniadanie... w koncu stanie przy patelni zdecydowanie kwalifikuje sie do godzinnego odpoczynku przed kolejnym zadaniem. W rozkladzie jazdy mialam jeszcze pieczenie schabu, gotowanie kapusty z grochem (Tatus lubi, pamietasz kochanie;))), pieczone kotlety schabowe na dzisiejszy obiad (cos musimy jesc) i pasztet warzywny. Tak oblozona jadlospisem poczulam sie calkowicie bezpieczna.
W pewnym momencie z mojego pokoju biurowego doszedl mnie odglos czegos spadajacego na podloge. Nie zareagowalam, bo ja reaguje tylko wtedy gdy po tego typu odglosach nastepuje jek Wspanialego. I tak sie niechybnie dowiem co sie stalo. No i dowiedzialam sie. Kilka sekund pozniej Wspanialy wszedl do kuchni trzymajac w rece rozbebeszone zelazko.
-- Tak postawilas to zelazko, ze ledwie otworzylem szafke i spadlo i sie rozpierniczylo ...
Cisza po mojej stronie..... faktycznie tak go durnowato postawilam, dopychajac drzwiami szafki... no to co sie wielkiego stalo, zelazko stare... najwyzszy czas zeby kupic nowe.
-- Akurat teraz!!! Jak ja bede potrzebowal zelazko, zeby rozprasowac zagniecenia nowej koszuli...
-- Tylko tego mi naprawde brakowalo do szczescia!!!
-- Sprobuje moze to sie da naprawic.... a jak nie to ja nie mam pojecia co zrobic??
No tu juz nie wytrzymalam:
-- Jak to nie wiesz co zrobic!!!??? Wiesz czasami zastanawiam sie czy Ty sie napewno urodziles w tym pieknym miasteczku nad Niagara czy tez moze w Bangladesz.... Querwa, w tym kraju mozna zelazko kupic o kazdej porze dnia i nocy ... przestan marudzic.
-- Ale ja nie mam czasu... ja mam tyle spraw do zalatwienia...
-- A czy to zelazko jest Ci potrzebne juz dzis??
Nareszcie przestal marudzic. Kurde dlaczego mezczyzni tak maja? Nie przyzna sie taki, ze jest podekscytowany tym slubem corki, ja to rozumiem Jego malutka dziewczynka, jedyna coreczka wychodzi zamaz, przeciez to normalne, ze ma prawo dostawac z tego powodu kuku na muniu. Ale nie, On bedzie udawal, ze nic Go to nie rusza, a caly jest klebkiem nerwow. A zelazko swoja droga nalezalo tylko docisnac i juz kliknelo spowrotem na swoje miejsce i dziala.
Kilka dni temu zakomunikowalam, ze chce umowic wizyte u fryzjera na piatek i czy chce zeby Jemu tez umowic.
-- W piatek ja nie bede mial czasu, ja bede bardzo zajety w piatek...
-- A co Ty bedziesz robil w piatek?? przeciez wesele jest w sobote...
-- Jak to co?? musze zawiezc alkohol!!!
-- Wiesz mowisz to tak, jakbys mial z tym alkoholem jechac do Californii, Skarbie wesele Twojej corki jest w Brooklynie i zajmie Ci to maximum 2 godziny.
Umowilam obydwu fryzjerow, bo wiem, ze pozniej bedzie wariowal dlaczego za Niego nie pomyslalam.
Normalna panika i ja rozumiem i jest OK, ja tez bylabym zwariowana gdyby to moje dziecko bralo slub, ale dlaczego sie do tego nie przyznac (???)
Tak sobie mysle, ze szczescie od Boga, ze nie mamy gdzies w domu guziczka do broni nuklearnej ....
Oby do soboty....

Stardust ze stoickim spokojem.

23 comments:

  1. No to masz podobny "model" do mojego.
    Stan na dzień dzisiejszy:
    stary telefon w szafce z papierem toaletowym (!), skrzynka z narzędziami w szafce z butami,a stare buty zamiast wynieść do śmietnika zaniósł do piwnicy. Ale to jego problem bo piwnica jest jego, ja tam nie wchodzę !!!!

    ReplyDelete
  2. Ups - boje sie, ze to ani sodomja ani gomoria, ani tez stoicki spokoj, a BALON ze wzbierajacym od srodka cisnieniem.
    Wytrzyma do soboty????

    ReplyDelete
  3. -> Piq skrzynke z narzedziami w szafie na buty zaakceptowalam juz dawno. Problem polega rowniez na tym, ze my mamy naprawde ogromne, ale tylko 3 szafy (twoja, moja i gospodarcza) Z tym, ze gospodarcza rowniez robi za goscinna (plaszcze zimowe itp). Magazyn rzeczy roznych w sypialni goscinnej byl wynikiem li tylko lenistwa.
    -> Mariniku, wytrzyma spoko ... ten typ tak ma;)) Wczoraj pogadal juz z coreczka i przyszlym zieciem i jest lepiej. To naprawde fantastyczna para wiec wzbierajace cisnienie jest chyba typowe dla Ojcow corek w takich sytuacjach. Pamietam moj tez sie nie lepiej zachowywal;))

    ReplyDelete
  4. Melduje, ze wieczorem zostalam zaproszona na uroczyste otwarcie sypialni goscinnej. Podoba mi sie :)))

    ReplyDelete
  5. ufff no i przazyliscie....teraz tylko slub przezyc. :-)Pozdrawiam i sciskam serdecznie! Jak tam kiecka? Cos chyba pezegapilam kupilas jaka chcialas?

    ReplyDelete
  6. ->Tabathea, kiecke kupilam. A czy taka jak chcialam?? cholera wie, bo przeciez ja nawet nie wiem jaka chcialam:))) To co wisi w sklepach to jakies szmaty nedzne i czasem zastanawiam sie kto i jakim prawem nazywa to ubraniem. Nienawidze zakupow szmacianych!!!!

    ReplyDelete
  7. Coś mi się widzi, że najlepsze odcinki "blogowe" z tematem ślubnym są dopiero przed nami :-D
    Przyznam, że już się nie mogę doczekamć, co to się jeszcze będzie działo :-))) Stoicki spokój Charliego został wystawiony na wielką próbę.
    Tak, czy siak życzę żebyście się świetnie bawili.
    Ps. A poczta sama się zrobiła, czy ciągle jeszcze czeka na Ciebie ;-)

    ReplyDelete
  8. -> Smakosiu, wiele to na temat tego wesela nie bedzie, bo to takie kameralne weselatko na 70 ludzia tylko;) A poczta rosnie, bo juz z 3 tygodni oryginalnych zaleglosci zrobilo sie 5 i tylko rachunki zostaly wylowione i zaplacone. Jakos nie chcialo mi sie tam jechac dzisiaj, wiec wpadlam na pomysl, ze jak Wspanialy ma pomagac w malowaniu mieszkania w nastepny weekend to pojedziemy razem (on do malowania, ja do poczty) i potem sobie gdzies wpadniemy na obiadek i do domciu. Razem zawsze mniej przykro jechac ;)

    ReplyDelete
  9. Nie nie, ja wcale nie miałam na myśli ciekawości związanej z samym weselem. Myślałam raczej o tych wszystkich akcjach przed. Coś mi podpowiada, że bez wesołych sytuacji i niespodzianek życiowych się nie obejdzie :-))) Przecież u Ciebie ciągle coś się dzieje :-D No...ale może tym razem będzie inaczej...?
    Ech, ta poczta! Muszę coś wymyślić żeby sama się robiła. potem to opatentuję i będę najbogatszym człowiekiem na świecie ;-)

    ReplyDelete
  10. Sodoma i Gomora - chyba jak pamiętam z biblii przedstawia stan nagłego zdziwienia, szoku spowodowanego jakąś nagłą wiadomością, bądź widokiem. W domyśle wyobrażamy sobie zdziwioną osobę, która "zamiera, jak słup soli".
    Marylko nie rób tego...kto nam będzie tak pienie zdawać relację z przezyć...tylko nie w słup soli błagam pozdrawiam pieknie kama z dalekiego Podlasia

    ReplyDelete
  11. winno być pięknie przepraszam za literówkę roztargniona kama

    ReplyDelete
  12. Ja jednego nie rozumiem, w jaki sposób im te narzędzie pączkują; Jak mieliśmy mało miejsca w mieszkaniu, to mieliśmy skkrzynkę z narzędziami w szafce z butami. Jak się nam mieszkanie rozrosło, to mamy już całą komórkę narzędzi.
    Ale jak myślicie ile leżą w domu grafiki, co je przyniosłam od ramiarza?
    Bo nie można ich powiesić w tym majdanie nie ma odpowiedniego dynksa.
    No ile?

    ReplyDelete
  13. Ja mam obraz do powieszenia, ktory lezy juz ok. 18 miesiecy... juz zdarzylam o nim zapomniec, Twoj post mi przypomnial. Wiec wlasnie o to chodzi, ze ja nie mam nic przeciwko narzedziom jesli sie je uzywa.

    ReplyDelete
  14. o Adressbuchu Gdańska z 1937 roku :-)))
    Trudno się mówi, kto nabałaganił, ten sprząta! Ogromne pozdrowienia dla Wspaniałego.

    ReplyDelete
  15. Charli gdzie jesteś?!
    Marylka napisała: "...o to chodzi, ze ja nie mam nic przeciwko narzedziom jesli sie je uzywa."
    No to teraz masz na swoją żonę "haczyk" :-DDD
    Idź do kuchni i sprawdź, które narzędzia kuchenne Marylka używa. Wiesz...chodzi o te "przydasie", o których istnieniu już dawno zapomniała :-DDD
    Ps. Tylko litości...nic Jej nie mów, że z Tobą spiskuję. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  16. ->> Smakosiu i to jest wlasnie jeden z wielu powodow dla ktorego nie bardzo chce zeby Wspanialy nauczyl sie polskiego :)))))

    ReplyDelete
  17. ->> Sze niestety Adressbucha Gdansk 1937 nie znaleziono :(((

    ReplyDelete
  18. obśmiałam się jak norka:)))))
    Kochana! ciesz się, że Wspaniały robi co robi i to z dobrym skutkiem! Moje ślubne szczęście kochane jest i kumpel z Niego fajnacki i kochany mąż i super ojciec, ale kurna!
    Bogowie z jakiegokolwiek bądź kościoła!!!!!! brońcie mnie przed remontowaniem/naprawianiem/śrubek wkręcaniem/ czy cokolwiek z tych spraw niby-męskich wykonywanych przez Grubela!
    To katastrofa w domu!!!!!!
    Wszystko "robię" gdy Go nie ma i nie dopuszczam do sytuacji pod tytułem "kochanie, wymien szczelkę w prysznicu".
    Never!

    ReplyDelete
  19. -> Flavvi to mamy dwie skrajnosci, bo moj jest bardzo przydatny, ale jak tylko ma cos zrobic to ja dostaje wkurwa i najchetniej wychodze z domu. Bo wiadomo, ze On do tego podejdzie w sposob naukowy i analityczny. Glupie wbicie gwozdzia na byle obrazek to jest projekt niesamowity. Ja biore mlotek wbijam gwozdzie i potem dopasowuje w/g wymiarow obrazkow, ktory gdzie moge powiesic. Calosc wykonana w 5 min. Wspanialy mysli, przymierza, uklada na podlodze, kombinuje jak kon pod gore i na powieszenie 2 obrazkow potrzebuje tygodnia. Czyli jakby tak Wspanialego wymieszac z Grubelem i potem ulepic z tego 2 sztuki chlopa to moze by bylo dobrze.

    ReplyDelete
  20. Stardust >>> to nie jest głupi pomysł, ale fizis zostawiamy co nie?;)

    ReplyDelete
  21. -->> Flavvi, zdecydowanie tak fizisa nie ruszamy:))

    ReplyDelete
  22. Oj, nie bądż taka drobiazgowa :)Jak prosze J. zeby sprzatnął swoje szpargały i ciuchy to on je przenosi z krzesła na fotel. albo z pokoju do korytarza. I co ja mam powiedzieć .... :)

    ReplyDelete
  23. -->> ols toz wlasnie na tej zasadzie przenoszenia Wspanialy zrobil sobie magazyn z sypialni goscinnej. Teraz go przycisnelo, ze Ojciec przyjezdza wiec musial te sypialnie odgruzowac.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...