Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, November 2, 2008

Halloween czy Zaduszki

Od kilku lat obserwuje zaciekle dyskusje na polskich forach i blogach na temat Halloween i Zaduszkow. I tak sie zastanawiam po co ta dyskusja? Czy naprawde ktos stoi z batem i nakazuje przebieranie dzieci i wysylanie "po prosbie"? czy naprawde ktos z drugiej strony wygania na cmentarz z chryzantemami pod pacha i workiem zniczy w rece? Przeciez chyba kazdy moze robic co chce i jak chce wedlug wlasnego zyczenia nie patrzac na sasiadow. Glownym zarzutem przeciwko Halloween jest, ze jest to swieto komercyjne przybyle ze zgnilego zachodu. No tak, ale przeciez kazde swieto jest komercyjne rowniez Zaduszki, bo ktos robi kase na tych lampkach, swiecidelkach i nawet jak wyczytalam w jednym z blogow sa tez jakies ustrojstwa gadajace modlitywy za zmarlych. Ktos to przeciez produkuje, sprzedaje a inni kupuja - czy to aby nie komercjalne podejscie do pamieci o zmarlych? A juz najwiecej przy tej okazji obrywa sie Ameryce, bo to stamtad to poganskie swieto przyszlo. Tylko kto je przygarnal, kto wpuscil?? Jak popatrzycie na te stroje halloweenowe to czy sa one produkcji amerykanskiej? cos mi sie wydaje, ze nie. A poza tym gdyby nie bylo na to zbytu, to pewnie wycofanoby je ze sprzedazy, bo nikt kto cokolwiek produkuje nie robi pieniedzy na samej produkcji ale dopiero na sprzedazy. Produkcja to wrecz strata pieniedzy jesli nie idzie za nia sprzedaz.
Jak wiecie pierwsze 30 lat mojego zycia przezylam w Polsce i pamietam te dni doskonale.
Pamietam, ze najbardziej lubilam jezdzic z ojcem na cmentarz na wies kielecka, bo tam mozna bylo sie dopiero przygladac jak to naprawde wyglada.
Zjezdzaly sie cale rodziny z roznych stron Polski no i trzeba sie bylo pokazac. A wiec w ruch szly najnowsze ciuchy, kapelusze, buty, kozuchy i futra i to wszystko bez wzgledu na pogode. I tak odstrojone przechadzaly sie te damy po alejkach tylko od czasu do czasu przystajac i pokazujac, wymanikurowanym paluszkiem na ktorym obowiazkowo musial byc nowy pierscionek , groby przodkow o ktorych ani nie slyszaly ani nie byly zainteresowane slyszec. Zagadniete na temat nowego kapelusza dumnie wymienialy nazwe sklepu w ktorym niniejszy zostal zakupiony, przy czym czekaly na dalsza mozliwosc zaprezentowania kolejnych czesci garderoby zdobytej specjalnie na okolicznosc. W tym momencie nastepowalo rozpiecie futra lub kozucha, ktoremu towarzyszylo westchnienie:
-- Ach... jak czlowiek przyjezdza z tak daleka to nigdy nie da sie tej pogody przewidziec.. skad moglam wiedziedc, ze dzis bedzie tak goraco.... No i buty tez nieodpowiednie, bo cos mi sie wydaje, ze te kozaczki po dzisiejszym blocie beda do wyrzucenia..... czy na tym cmentarzu nie mogliby zrobic jakichs solidnych alejek?
Ostatnie zdanie wypowiedziane wyraznie zdegustowanym glosem.
Panowie w tym czasie wysluchiwali narzekan ubogich krewnych na prace w polu i dumnie podsuwali pod nos tychze krewnych zdjecia swoich pociech, ktore to nie byly uprzejme przyjechac do rodzinnej wioski ojca czy matki, bo "we szkolach maja tyle zajec, ze nie maja czasu".
Czesto zdarzalo sie, ze jakis miejscowy krewniak wyjmowal z dna torby kielbasy swojego wlasnego wyrobu i chleb jeszcze dzis rano pieczony... wtedy przyjezdny szedl do samochodu stojacego przed kosciolem i przynosil pol litra wodki. No bo przeciez trzeba do tej kielbasy...
Tak naprawde to nikt juz nie zajmowal sie grobem tylko dzieci mieszaly w lampkach liscmi lub kawalkami uschnietych patykow od czasu do czasu wolajac:
-- Oooo zgasla lampka... niech ktos przypali...
Wtedy dopiero zwracano uwage na dzieci bawiace sie swieczkami i zniczami, ale tez tylko na moment.
Pamietam, ze najbardziej lubilam ten zapach wiejskich zniczy najczesciej robionch domowymi sposobami i to byla jedna z atrakcji, ten kopcacy dym palacego sie loju.
Pamietam tez jaka byla afera jak jedna z przegrzanych dam zemdlala, jak innej zapalil sie kozuch gdy za bardzo wypiela sie ogarniajac i przestawiajac ozdoby grobowe. Czy bylo tam duzo wspomnien o zmarlym?
Raczej nie, no chyba, ze grob byl w miare nowy i ktos zmarl w ciagu ostatnich kilku lat.
Generalnie rzecz biorac te cmentarne pochody zywych sluzyly wielu innym rzeczom, ale nie pamieci zmarlych. Znam przypadek pani, ktora wlasnie na cmentarzach w Swieto Zmarlych szukala meza dla swojej siostry i faktem jest, ze jej sie udalo. Jakos niewiele pamietam tej podnioslej zadumy, o ktorej tak wiele sie mowi. Oczywiscie obowiazkiem bylo odmowienie modlitwy nad grobem i to chyba jedyny moment kiedy byla cisza i skupienie. Ale jesli ktos odwiedzil tego samego dnia powyzej 5 grobow to czy ta modlitwa tez nie byla odklepana? Czy piszac to wszystko wyolbrzymiam?
Oczywiscie, ze wyolbrzymiam, ale tak to zapamietalam. Czy na miejskich cmentarzach bylo duzo inaczej, tez nie, bo zawsze jak juz wrocilismy do miasta to jeszcze szlam z ojcem na cmentarz miejski do dziadka. Tam zbierali sie troche inni ludzie ale rozmowy byly te same. Byla to zawsze okazja do przekazania rodzinie, co sie wydarzylo przez ten rok, tak jakby ci ludzie nie spotykali sie przy zadnych innych okazjach i teraz musieli nadrobic. Bo tak tez czesto bywalo, ze na codzien nikt nie mial czasu, ba ze zmarlym tez widzieli sie rzadko, bo za jego zycia rowniez nie mieli czasu. Ilez to razy spotykamy sie przy okazji czyjejs smierci i slyszymy, albo sami mowimy "szkoda, ze nie spotykamy sie czesciej", "szkoda, ze trzeba bylo tak przykrej okazji, zeby sie spotkac". Czesto mysle, ze Zaduszki sa bardziej dla zywych niz zmarlych, sa okazja do spotkania, pokazania, pochwalenia sie osiagnieciami.
I czy warto w tej sytuacji klocic sie o to, ze ktos wieczor wczesniej spotkal sie ze znajomymi wlasnie w nieco innych okolicznosciach? Nie dajmy sie zwariowac, mozna z dziecmi rozmawiac o przodkach przy kazdej innej okazji. Ja pamietam, ze ojciec najwiecej opowiadal mi o swoich przodkach w czasie podrozy do rodzinnej wsi, a byla to doskonala okazja, bo przez lata cale autobus nie dojezdzal na sama wies i trzeba bylo isc przez las ok. 4 km. Wiec cala te droge przegadalismy On opowiadal, ja chetnie sluchalam, zadawalam pytania. Jakos nie pamietam zeby ktos posadzil mnie przed grobem w Swieto Zmarlych i opowiadal o czlowieku, ktory w tym grobie spoczywal. Ja dziwnym zbiegiem okolicznosci najwiecej opowiedzialam Potomkowi o Jego przodkach przy okazji Wigili, kazda okazja jest dobra.
I niech sobie kazdy robi to jak jemu jest wygodnie, jesli w dzieciach zaszczepimy umilowanie do tradycji to one beda je przestrzegac, ale czy zmuszanie lub zabranianie jest odpowiednia forma?
Ja oddaje czesc moim zmarlym tak normalnie na codzien, z moim ojcem wrecz rozmawiam, informuje Go o tym co sie dzieje w moim zyciu. On troche dziwnie nie reaguje, ale mnie to nie przeszkadza.. Jesli zdarzy mi sie byc w kosciele to zapalam swieczki za wszystkich zmarlych. Jakos nie przeszkadza mi fakt, ze tutaj nie ma tego specjalnego dnia i co wazniejsze nie ma zwyczaju palenia swieczek ani zniczy na cmentarzach, to ze wzgledu na bezpieczenstwo.
Sa zwyczaje i tradycje tego kraju, ktore przejelam z radoscia np. Thanksgiving, sa takie ktore mnie ani ziebia ani grzeja, jak wlasnie Halloween. Sa rzeczy, ktore omijam i taka rzecza sa reklamy telewizyjne, przez 24 lata zycia w tym kraju nie obejrzalam chyba zadnej reklamy, bo albo zmieniam kanal, albo wychodze do lazienki czy na papierosa, albo po prostu wylaczam zdolnosc obserwacji mimo, ze reklama leci tuz przed moimi oczami. Ale wcale mnie nie denerwuje ze one sa....
No i moze czas dorosnac, przestac pokazywac palcem winnych i zaczac byc odpowiedzialnym za wlasne wybory i decyzje, bo czasem mam wrazenie czytajac te dyskusje, ze Stany wysylaja specjalnie szkolone oddzialy do przebierania polskich dzieci tak jak kiedys zrzucaly stonke na polskie kartofle.
Amerykanie naprawde nie maja pojecia czy w Polsce sie swietuje Halloween czy nie.

Stardust zadumana (???)

18 comments:

  1. Ja sie zaliczam do ubolewających nad faktem przeszczepienia helołin.
    Co nie znaczy, że strzelam z balkonu do przebierańców :-)
    Ubolewam także nad buractwem cmentarnym, żeby nie było.
    Jakaś taka ubolewająca jestem :-))
    Sze

    ReplyDelete
  2. A ja cieszę się z halołin, uważam, że to strasznie fajne święto, i te dynie i mgła, i świeczki, i listopad.
    Naprawdę jest w tym jakaś poezja, a że obejrzałam to tyle razy na amerykańskich filmach to nawet nie jest mi specjalnie obce:)
    A jeśli chodzi o cmentarze to moi bliscy leżą na takim właśnie małomiasteczkowym cmentarzu i Zaduszek nienawidzę: parada futer.
    Dlatego jeżdżę tydzień wcześniej.

    ReplyDelete
  3. ech....wrzuciłam bachorkom wczoraj kilogram krówek i michałków do siatki:)(kupiłam dzień wcześniej).
    Tym co nie otworzyli rozbijali jaja pod drzwiami.
    Słyszałam też jak sąsiad piętro wyżej darł się i przeklinał te dzieciaki...
    Głupie to.
    Przecież ja stara nie pójdę jako ten przebieraniec - to dzieci mają się bawić.
    Mało tolerancji w narodzie oj mało.

    Co do Zaduszek....lubie atmosferę mimo, ze nie ma już tego zapachu co kiedyś, lubię chryzantemy i wspominki...
    Masz rację, to pierwszy dzień gdy praktycznie zakladam cieplejsze w tym roku nowe;) łachy, ale nie robię z tego powodu halo.
    Ot jakbym otwierała sezon zimowy - czas cieplej się ubrać.
    Jako dziecko nudziłam sie potwornie wypominkami rodziców o zmarłym nad którego grobem aktualnie staliśmy.
    Nie przypominam sobie kiełbasy i wódki, chociaż w późniejszych latach słyszałam i o takich "zwyczajach".
    Wiesz co mnie bardziej denerwuje niż halołin?
    Lutowe święto zakochanych - walentynki.
    Manifestacja uczuć?
    No, ale do wszystkiego idzie się przyzwyczaić.
    Nimniej jednak nie manifestujemy tego dnia specjalnymi kartkami czy prezentami.
    Tak jak niecierpiałam dnia kobiet za komuny....1 maja i szturmówek....
    Ale było, obchodziło się i tyle.
    Idę poszukać skąd się wzięły Zaduszki.

    ReplyDelete
  4. Ha, no to jest jedna ubolewajaca (Sze) jedna lubiaca (Prunnella) i jedna, ktora stara sie pogodzic jedno z drugim (Flavvi).
    Ja wlasnie zauwazylam, ze przez te 24 lata mojego pobytu w Stanach Halloween jakos wyblakl. Byl bardziej szumnie obchodzony dawniej, ale od lat robil sie szum, ze dzieci powinny byc zawsze pod opieka doroslych, ze jest ryzykowne branie slodyczy od nieznajomych. I tak sie wszystko pozmienialo. Wraz z opieka rodzicielska skonczylo sie rzucanie jajkami po ulicach, chociaz przyznam, ze dawniej to tez nie bylo rzucanie w domy, ale przed domem na chodniku, albo czasem w przejezdzajace autobusy. Rodzice teraz chodza z grupami 5-6 dzieciakow tylko w najblizszym sasiedztwie w godzinach wieczornych, zabawa dla tych mlodszych dzieciakow konczy sie ok.18tej, starsze troche po 20tej. i glownie chodza nie po domach a po sklepach i restauracjach. Nas z reguly nie ma w domu, wiec dopiero w przyszlym roku poniewaz wypadnie w sobote bede wiedziala jak duzo dzieciakow przyjdzie. Starsza mlodziez chodzi na zorganizowane glownie przez szkoly zabawy. A juz zupelnie dorosli chodza na parady miejskie, czesto tez ludzie organizuja sobie z tej okazji takie halloweenowe prywatki w domach. No i co rowniez wazne, jest to jeden z bardzo popularnych dni do brania slubow.
    Ja mam ogolnie jakas wrodzona niechec do takich swiat kalendarzowych. Nigdy nie lubilam dnia kobiet i jestem cala szczesliwa ze tutaj cos takiego nie istnieje, Walentynki sa swietem glownie dla mlodziezy, jakos obserwujac znajomych nikt do tego swieta nie podchodzi w zaden powazny sposob, a wiekszosc zdecydowanie olewa. Walentynki sa bardzo popularne wsrod szkolnej dziatwy, bo jest to bezkarna i nie przynoszaca wstydu okazja dania koleznace, czy tez koledze do zrozumienia, ze sie do nich czuje miete;). W zakladach pracy jedynie w tym dniu na poczekalniach i swietlicach pojawiaja sie slodycze w ksztalcie serduszek dla pracownikow i interesantow.

    ReplyDelete
  5. Ech, narzekania. A nie można tego przyjąć jako naturalne? Potraktować to jak modę? Mi osobiście nic nie przeszkadza. Ani zaduszki, ani halołen, ani 1 maja, ani też żadne inne święto.Każdy niech spędza czas tak jak lubi.Jedni w te dni jadą na ryby, inni na działkę, inni się uchleją. Mają taką wolę niech to robią.Natomiast nienawidzę jak mi ktoś czegoś zabrania lub narzuca swoją wolę. Faktycznie Maryla masz rację. Dzisiaj już nie jest taka atmosfera jak była kiedyś. Ten zapach świec, nastrój powagi, te łuny świateł nad cmentarzem, wieczorny spacer w zadumie. Długo jeszcze można wymieniać. Ważne , że każdy na swój własny sposób czczą pamięć tych co odeszli.

    ReplyDelete
  6. coz - kazdy ma swoj wzorzec swietowania, nie przeszkadza mi swietowanie halloweenowe, choc ciesze sie, ze moje dzieci tak nie swietowaly i nie swietuja. Jestem osoba niewierzaca,nie ma dla mnie boga i nie ma zycia poza zyciem, ale jestem zwolennikiem maksymy, zgodnie z ktora zyjemy tak dlugo jak dlugo zyje pamiec o nas. Dlatego tez 1 listopada jest dla mnie dniem szczegolnym, refleksyjnym. W nosie mam wielki biznes, ktory sie kreci tego dnia, w nosie mam rewie mody - dla mnie wazna jest chwila zadumy nad grobami i wspomnienie chwil przezytych z tymi, ktorzy odeszli. Wazne jest tez przekazanie wiedzy o tych ludziach nastepnym pokoleniom, choc jednoczesnie smutno mi, ze w swojej pamieci nie siegam dalej niz do moich dziadkow, ze znam tylko imiona pradziadkow i w sumie nic o nich nie wiem, a juz kolejne pokolenie wstecz - calkiem dla mnie nie istnieje.

    ReplyDelete
  7. A ja tam lubię każdą okazję do świętowania i zabawy, więc adoptowałam Halloween, od kiedy Didi zaczęła coś jarzyć, czyli od trzech lat. W tym roku, żeby nie robiła nam siary i nie łaziła po sąsiadach, zapewniłam jej odpowiednie atrakcje w domu, o których napiszę u siebie ku pamięci. Bardzo lubię siedzieć i patrzeć na podświetloną dynię, bardzo też lubię stanąć na cmentarzu i obserwować świeczki w mroku dookoła.

    ReplyDelete
  8. Tak sobie mysle..ze ja chyba jakas trzepnieta jestem. Halloween lubie bo nie wiem czemu kojarzy mi sie z Dziadami Mickiewicza i slowianskimi zwyczajami poczatku zimy. Zawsze zreszta mialam slabosc do duchow, zmor wszelakich. rusalek i wampirow oraz topielcow, gromnikow, blednych ogni, nawiedzonych domow...

    Znow pierwszy listopada to dla mnie tez swieto szczegolne - zawsze lubilam cmentarze i chetnie chodzilam z Babcia na grob Dziadka. We wszystkich swietych uwielbialam to morze swiec, i lubilam spotkania rodzinne i wspominki o zmarlym przodku wlasnie wtedy nie Babcine tylko kuzynowskie, ciotkowe...Tej parady futer nie pamietam choc trzeba sie bylo ladnie ubrac fakt ale u mnie w rodzinie nikt sie nie obnosil - albo ja nie zwracalam na to uwagi? Nie wiem, ale takie Paniusie to predzej pamietam z niedzielnej mszy. My dzieci po modlitwie za zmarlych lubilismy podkradac (za pozwoleniem) lampki i zapalac je na tych grobach na ktorych nikt nie zapalil, Wyrywalismy chwasty. Zawsze tak jakos myslalam kim byla ta osoba, zawsze troche postalismy i wieczne odpoczywanie sie powiedzialoi jakos tak sie modlilam zeby tej osobie teraz dobrze bylo tam gdzie jest...
    Na poczatku lub na koncu zapalalo sie jeszcze lampke za tych ktorych nie mozna bylo odwiedzic bo daleko a moze nawet nie bylo wiadomo gdzie kto pochowany lezy ze wzgledu na wiry wojenne.

    Tu w Niemczech nie chodze na cmentarz bo to nie to samo i nikogo tu nie mam ale zapalam swieczke w domu badz kosciele...

    zadumana dorota

    ReplyDelete
  9. Zapomnialem napisac, ze bardzo lubie wieczorne wizyty na cmentarzu - z widokiem niezliczonych swiatelek. Niestety, teraz nie ma tego uroku co kiedys - plomyki pozamykane w lampionach oslonietych od wiatru sa jakby martwe

    ReplyDelete
  10. Pamietam, ze mnie sie tez podobala ta luna swiatla unoszaca sie nad cmentarzami. To faktycznie piekne bylo. Te futra, kozuchy i kielbasy wyjmowane z dna torby to obraz wyjatkowo wiejskich cmentarzy. Dlatego lubilam tam jezdzic bo zawsze cos sie dzialo innego, no i mialam okazje spotkac moja kuzynke, ktora normalnie musialam czekac do lata zeby widziec. Nudno nam bylo stac przy tym samym grobie dziadkow, a cmentarz nie byl duzy, to pozwalano nam lazic i ogladac inne groby i tak zawsze wypatrzylysmy jakas afere.
    Ale lubilam tez chodzic na tz. halloween party organizowane co roku w innym domu i kazdy z gosci musial byc jakos przebrany. Bylo bardzo fajnie i najczesciej te przebierane kreacje robione pomyslowo bez dodatkowych kosztow. Moj pierwszy Halloween wypadl miesiac po moim przyjezdzie tutaj i bylam bardzo zaskoczona, ze 'starzy' sie tak wyglupiaja. A moj owczesny powiedzial "alez ludzie moga sie bawic bez wzgledu na wiek i nie ma nic w tym zlego" I mial racje, zycie nie musi byc tak powazne ja czesto je kreujemy.

    ReplyDelete
  11. piękno Wszystkich Świętych to święto tych którzy są już na najwyższym szczebelku " drabiny" ku niebu i ogladają Boga. Do nich się modlimy i za nich - to nie zaduszki..
    zaduszki są w dniu następnym czyli dzień zaduszny 2 listopada poświęcony duszom zmarłym, którzy w/g naszych wierzeń katolickich oczekują na wsparcie w modlitwie - przebywaja jeszcze w czyszczu. Pogrążam się w zadumie nad tymi którzy odeszli na morzu, które pochłonęło w najmnej oczekiwany sposób, ludzi zacnych, pasażerów lub " przechodniów" morza. Zadumany jestem, bo w głębi oceanów leżą nasi przodkowie, nasi znajomi czy też osoby nam bardzo bliskie.
    W tym dniu symbolicznie zapalam znicz na skaraju wybrzeża morskiego oddając hołd którzy przebywaja w otchłaniach mórz i oceanów.
    zadumany Kapitan Nemo

    ReplyDelete
  12. mało być w czyscu a nie czyszczu literówka
    Kapitan Nemo

    ReplyDelete
  13. Pozwolisz, ze przekleje swoj komentarz od flavi.


    Ja się jeżę jak zwierzę na hasło "Święto Zmarłych".
    Nie jestem w stanie stolerowac tych tłumów.
    Ja swoich zmarłych pamiętam codziennie, mam ich w sercu, gadam czasem z niektórymi. Do niczego nie są mi potrzebne nagrobki. I choc lubię cmentarze, rzadko a właściwie prawie w ogóle nie chodzę na groby bliskich. Uwielbiam natomiast odwiedzac cmentarze w miastach, do ktorych jeżdzę na wakacje i wszystkie żydowskie.
    I dokladnie 1 listopada tego roku znowu mnie dopadło: " NIe! Nie chcę żadnego grobu, żadnych wizyt, bo tradycja każe, żadnych płyt nagrobnych. Wracam do swojego pomysłu sprzed paru lat - skremowac, rozsypac do Odry z zielonego mostku na Ostrowie Tumskim i tam se można będzie przychodzic, jak ktoś będzie mial ochote, pogadac ze mną albo mi nawrzucac za zmarnowane życie.
    Mam nadzieję, że będzie można już rozsypywac prochy tam, gdzie sobie zmarły zażyczył,tak jak to w świecie funkcjonuje.

    ReplyDelete
  14. Zdecydowanie nie jestem za Halloween.
    Bo nasze polskie, rodzime święto to zaduma i powaga.
    Nie lubię cmentarzy. Mam do tych spraw podobną postawę jak Marinik.
    W Zaduszki chadzam na cmentarz z obowiązku, nie chcąc robić przykrości mężowi i Teściowej.
    Piękną tradycją jest zapalanie lampek na zapomnianych, samotnych grobach a ponieważ takich nie znalazłam,postawiłam znicz pod pomnikiem Sybiraków...

    ReplyDelete
  15. ->Ruda juz Cie kocham!!!! Kremacja jest moim marzeniem, jesli marzenie jest do tego adekwatnym zwrotem. I zupelnie nieswiadomie dalas mi temat do nastepnej notki:))za co piknie dziekuje:)))

    ReplyDelete
  16. Dołączam do grona Twoich stałych czytelników.Poruszasz świetne,życiowe tematy.Wiesz,dopiero czytając Twoje dzisiejsze wspomnienia,doszłam do wniosku,że mamy podobne .Teraz już chyba jest inaczej.Nie latam przed 1.11.i nie kupuję sobie ,czy rodzinie nowych ciuchów.Ale z dzieciństwa pamiętam,że tak było.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Beata500

    ReplyDelete
  17. Dołączam do grona Twoich stałych czytelników.Poruszasz świetne,życiowe tematy.Wiesz,dopiero czytając Twoje dzisiejsze wspomnienia,doszłam do wniosku,że mamy podobne .Teraz już chyba jest inaczej.Nie latam przed 1.11.i nie kupuję sobie ,czy rodzinie nowych ciuchów.Ale z dzieciństwa pamiętam,że tak było.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Beata500

    ReplyDelete
  18. ->Beata500 witaj i milo mi, ze Ci sie podoba:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...