Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, November 10, 2008

Mowimy po polsku

Juz dawno temu Wspanialy mial takie ambicje zeby nauczyc sie polskiego. Kiedys bedac na Greenpoint (polska dzielnica) wypatrzyl ksiegarnie i zapytal, czy tam moze dostac rozmowki polskie.
-- Oczywiscie, ze mozesz.
Zakupilismy rozmowki, polazilismy po dzielnicy, bo On lubi takie "egzotyczne" dla Niego klimaty po czym wybralismy sie do knajpy cos wrzucic na ruszt. Wspanialy w oczekiwaniu na danie zabral sie do pierwszej lekcji polskiego. Otworzyl rozmowki i na pierwszej stronie jest fonetyczny zapis jak wymawiac poszczegolne grupy literowe, takie tam sz, cz, ch, rz, itp. Jako przyklady sa podane slowa zawierajace te grupy literowe i fonetyczny zapis jak wymawiac dane slowo. Knajpa prawie pusta, bo to taka akurat byla pora, a ten siedzi przy stoliku i nagle zaczyna brzeczec i brzyszczec. W pewnym momencie mowi:
-- Cipka!
Mordzisko Mu sie jarzy w dumnym usmiechu a ja zamarlam:
-- Cos Ty powiedzial??
-- Cipka, tu jest napisane cipka - powtorzyl zadowolony.
-- Pokaz to slowo
Tu wskazal palcem, a ja na to:
-- Czapka, nie zadna cipka. Cipka to bardzo brzydkie slowo - dodalam polglosem.
-- Brzydkie?? to dlaczego tak napisane?
-- To nie jest tak napisane. Czapka to nakrycie glowy, a cipka to wlasnie brzydkie slowo. Powtorz czapka.
-- Cipka - zawolal dumnie.
-- Zostaw ta cipko-czapke na pozniejsza lekcje, moze przerobimy to w domu, bo juz patrza na nas podejrzanie.
Ale jakos na zapale sie skonczylo, moze gdyby nie ta czapka, to byloby lepiej.
Jemu przeszlo, a ja nigdy nie nalegalam, bo tak naprawde to jest bardzo wygodne i ma swoje dobre strony.
Pozniej kiedys przy jakiejs okazji dalam Mu kartke na ktorej w tytule napisalam "skarbie"
Bardzo Mu sie to spodobalo i nie myslalam, ze zapamietal, ale kiedys przekonalam sie ze moj "skarb" chomikuje sobie rozne zaslyszane ode mnie polskie slowka.
Bylismy wlasnie u znajomych i cos opowiadal i w pewnym momencie mowi:
-- Bo dawno temu przed slubem to ja bylem "skarbi" a teraz jestem "dupek"
I mnie przyszlo w udziale wytlumaczyc nieznajacym polskiego znajomym co te slowa oznaczaja.
Z tym skarbem to nie powiem bylo calkiem latwo, ale nad dupkiem troche sie musialam nagimnastykowac;))
W czasie pobytu w Polsce nawet nie zdawalam sobie sprawy, ze tak wiele slow zapamietal, oczywiscie nie rozumial dokladnie co sie mowi, ale "lapal" pojedyncze slowka i jakos mogl sobie z tego wykombinowac sens i temat rozmowy. Najlepiej bylo jak kiedys cos opowiadalam oczywiscie po polsku, a On juz wiedzial o czym mowie, bo jak stwierdzil slyszal juz te opowiastke w wydaniu polskimi i angielskim tyle razy, ze zna na pamiec w obu jezykach.
Najbardziej Wspanialy lubi jezdzic na Greenpoint po zakupy, lazi wtedy po sklepach, oglada i czyta opakowania. W ten sposob chce np. zeby kupic Mu dzim (dzem), kiasto (ciasto) itp.
Mimo, ze opakowania sa dwujezyczne to on ambitnie czyta polskie nazwy tyle tylko, ze ja za kazdym takim slowem musze podejsc i sprawdzic co tez On nowego wyczytal, bo za cholere nie moge sie domyslec.
Ale zabawe mamy przednia, najlepsze sa "orzechy", ktore w wykonaniu wspanialego brzmia jak "orziczi", przy czym rz jest wymawiane osobno jako r i z. Czasem sie dziwie, ze sobie jezyka nie polamie na tej tworczosci.
Najczysciej wychodzi Mu "pizda" i nauczyl sie to mowic z taka eskpresja i akcentem, ze normalnie powlala na kolana. Nawet wie kiedy wykorzystac te umiejetnosc, bo jak sie czasem o cos droczymy i juz brakuje Mu argumentu to mowi:
-- Nie badz taka.... pizda!!!
Taki malpiszon wredny. Przed wyjazdem do Polski tylko wyszlifowal "chodz tu", "sluchaj", "pij piwo" i "dziekuje". I to Mu jakos wystarczylo, zeby sie dogadac:)) Ale zauwazylam, ze poniewaz nie mial wielkich mozliwosci konwersacji to duzo wiecej zaobserwowal niz ja. Bardzo czesto zaskakuje mnie tymi dorobiazgami, na ktore ja mielaca jezorem wogole nie zwrocilam uwagi.

Stardust lingwistycznie

25 comments:

  1. posikałam się ze śmiechu!:))))))))))

    ReplyDelete
  2. no Marylko..ja też mam takie "gwiazdki" w wykonaniu mojej - przyszlej synowej z Brazylii - najlepiej jej wychodza ...niestety przeklenstwa po polsku./ Chociaz dziewczyna ambitna i coraz bardziej mnie zaskakuje, slownictwem po polsku. W lutym maja przyjeczac do mnie i zoooobacze ile sie nauczyla./..bo ponoc uczy sie pilnie.

    ReplyDelete
  3. Akurat dzisiaj, w Katowicach - stolicy Górnego Śląska wręczano nagrody Wielkiego Ambasadora Polszczyzny. Wspaniały na pewno miałby wielkie szanse. Może w przyszłym roku ?

    ReplyDelete
  4. ->Kurakowa, a myslisz ze udaloby Mu sie powiedziec "polszczyzna"??? bo ja sie powaznie obiawiam:)))

    ReplyDelete
  5. Wspaniały jest wprost Genialny !
    Boskie !

    ReplyDelete
  6. Amerykański chłopak siostrzenicy został kiedyś zagoniony do telefonu, by w dniu urodzin Babci powiedzieć jej po polsku ,,Wszystkiego najlepszego''! Babcia się wzruszyła, więc Ola, rozochocona, mówi do Stefanka:
    - Powiedz Babci coś jeszcze po polsku! Przecież trochę umiesz.
    Na co Stefanek bez namysłu walnął tekst, który opanował bardzo dobrze: - Kocham Cię, chodź co łóżka!

    ReplyDelete
  7. ->Zgaga hahahahaha dobre, to sie babci trafilo wyznanie i propozycja:))fajne sa takie sytuacje. Moj tesc, ktory kiedys dawno pracowal z kilkoma Polakami tez sie pochwalil ktoregos dnia, ze moze cos powiedziec po polsku i powiedzial "psiakrew, cholera". Ubaw mialam, bo On nie mial pojecia co to znaczy, a psiakrew to ja ostatni raz slyszalam w wydaniu mojeg niezyjacego od lat Dziadka.

    ReplyDelete
  8. ->Jasiu, to dobrze, ze przyszla synowa ma ambicje, ale nie oczekuj za wiele, natomiast nastaw sie na dobra zabawe. Z mlodymi to inaczej, beda miec dzieci i prawdopodobnie dwujezyczne wiec Ona tez musi sie uczyc.

    ReplyDelete
  9. Stardust, życzę Jasi, by wnuków miała dwujezycznych i by jej syn podniósł statystyki i nie tylko :) Bo niestety, wg statystyk i moich obserwacji, to tatusiowie poza granicami swego kraju niezbyt są chętni do uczenia dzieci własnego języka. :/ Mam sporo takich znajomych, niestety.

    Za to gratuluję Wspaniałego ;)

    ReplyDelete
  10. ->Kamyku, to nie tylko tatusiowie tak maja, mamusie tez niewiele lepsze, przynajmniej ja;) Po 24 latach co prawda moj syn mowi po polsku, pisze fonetycznie, a czytac jak musi to owszem przeczyta. Ale kiedys czytal anons pogrzebowy mojego znajomego w polskiej gazecie i tam bylo "zawiadamiaja Zona, Syn i Corka" oczywiscie bez polskiej czcionki a Potomek wola "Mamo a kto to jest Korka??"
    Ja sama widze, ze mi slownictwo ubozeje wiec stad pisanie bloga, ale mam problem ze slowami z "wyzszej polki".

    ReplyDelete
  11. Pewnie, że są ludzie, którzy z jakichś powodów (lenistwa nie przyjmuję do wiadomości :)) nie nauczyli swoich dzieci swego języka - niezależnie od płci, ale niestety, facetów jest więcej.
    Sama nie wiem, jak by mi się mówiło do dziecka, gdybym je miała - teraz, po 16 latach życia w Polsce. Mimo, iż jestem cięta jak osa na rodziców zaniedbujących językowo swe dzieci :>
    A że język na "zesłaniu" ubożeje, to niestety prawda. Dlatego przywiozłam sobie ostatnio książki o tematyce, którą tylko po polsku się uczyłam i sobie teraz głośno czytam :) Mam nadzieję, że sąsiedzi nie słyszą :D

    A co do śmiesznych sytuacji - to mój ex mało nie został kiedyś wplątany w bijatykę, gdy pojechaliśmy do mnie do domu. Czego bym go nie uczyła, wszystko łapał w mig, ale "najgorsze" było to, że miał prawidłowy akcent :)
    Poszliśmy do baru, posadziłam chłopa przy stole i powiedziałam, co ma powiedzieć, jak ktoś będzie chciał się przysiąść. W sensie, że "to miejsce jest zajęte".
    Po kilku minutach wracam Ci ja do stolika, a tam krzepki pan drze japę do ex i grozi mu mordobiciem :)
    Co się stało? Chłop chciał usiąść, więc ex wyklepał formułkę. A ten dalej chciał siadać, mówiąc, że tylko na chwilę, a ex znów swoje. W końcu ex przypomniał sobie słowa, które ktoś z moich ćwiercinteligentnych znajomych mu nauczył i chcąc powiedzieć: przepraszam, ale nie będę dyskutował z panem powiedział: pocałuj mnie dupę. :) I właśnie na takie dictum dotarłam - niejako z piwem i odsieczą ;)

    ReplyDelete
  12. Hahaha Wspanialego na dworcu PKS w Kielcach babcia klozetowa gonila wydzierajac sie, a On nie mial pojecia, ze to do Niego ani o co chodzi, wiec nie zwracal uwagi. Dobrze, ze moj brat byl 'pod reka' i uiscil zaplate za sikanie, ktora to zaplata nalezala sie "z gory":)))

    ReplyDelete
  13. Dodam jeszcze, ze w lutym , gdy przyjedzie moj syn z Brazylii, bede miala jeszcze lepszy "ubaw", bo przyjezdza oprocz syna i Vivi (przyszla synowa)matka Vivi.
    Ona zna tylko jezyk portugalski...moj syn zna polski (portugalskiego sie uczy....) i angielski...Vivi angielski i portugalski, a jej mama portugalski.
    To bedzie istny "gluchy telefon"...ale mam nadzieje , ze sie dogadamy hihihihi

    ReplyDelete
  14. ->Jasiu, juz Ci zazdroszcze:)) uwielbiam takie miedzynarodowe gadki, oj bedzie wesolo, bedzie:)))

    ReplyDelete
  15. hm... ciekawe kto Charliego tej PIZDY nauczyl he?
    KORKA w wydaniu Potomka- przepiekna.
    Wracajac do Cherliego - podczac waszego pobytu w Lodzi odnosilem wrazenie, ze prawie w kazdej chwili Charlie wie o czym sie gada.

    ReplyDelete
  16. mój kolega po wachu miał takie przyzwyczajenie mówić o sobie:
    "codziennie z rana jak sie golę i patrzę w lustro, zastanawiam się gdzie jest 6 pozostałych cudów świata "
    no tak do tych cudów świata dołączyć należy Ciebie Stardust
    zostaniesz moją Królową??
    pyk pyk pyk z fajeczki...łyk dobrej kawy
    z pozdrowieniami Kapitan Nemo

    ReplyDelete
  17. Super! U mnie syn puszcza takie teksty..albo ojciec kolezanki. A bylo tak:pojecali kiedys daaawno temu do dalekiej rodziny na polskie wesele. Ani w zab po polsku nie kumali ale bawili sie cudnie wiec tata caly czas myslal jakby tu sprawic gospodarzom pryjemnosc i powiedziec cos w jezyku polskim. Dzien po weselu o poranku w poprawiny dostal olsnienia: Usiadl rozpromoeniony w kuchni na krzesle i patrzac radosnie raz na gospodarza a raz na jego matke, z szerokim usmiechem pokrzyknal klepia cie w kolano: jeb twoja mac!!

    ReplyDelete
  18. usmialam sie do lez Marylko;)) ta cipka i pizda hahahhahaaaaaaaaaaa
    meza masz faktycznie wspanialego:))
    usciski dla Was kochani

    ReplyDelete
  19. ->Mariniku, juz teraz wszyscy mowia na corke mojej kolezanki Korka, tak sie spodobalo:))
    A ta pizda, to wyszla z moich programow politycznych:) jest tu taka jedna baba, ktorej oboje nie lubimy, wiec jak mi wchodzi babsko na ekran to ja tylko sycze piiizda i lece zapalic. I tak to Wspanialemu weszlo;))Ty masz racje, ze On kapowal, wiesz to taki z cicha pekl, niby nic a tu spoldzielnia ucho-oko. Wot cwaniaczek.

    ReplyDelete
  20. przygoda toaletowa boska i jako przestroga dla wnukow zachowana byc winna.

    Jezykowych wpadek mam zaliczonych sporo.
    I jak na zlosc nic nie moge sobie przypomniec.

    Moze tyle, ze w tutejszym jezyku fonetycznie dziekuje brzmi jak nasze tak. I jak przy tubylcu przez telefon rozmawiam po polsku i potakuje to sie potem pytaja za ci ja tak dziekuje.

    Czarnoskory maz znajomej gdy kupowal kwiaty, chcial sie popisac swoim polskim i zapytac ile ma zaplacic i zapytal: ile Ty kostujes ?
    :)

    ReplyDelete
  21. Magdaleno usmialam sie :)) moglas sie nareszcie wysoko sprzedac i nie wykorzystalas okazji. Tylko Piotrowi nie mow co napisalam, bo mnie znielubi, a ja ciagle jeszcze mysle o tej Islandii.

    ReplyDelete
  22. Ubawiłam się tą nauką Twego Wspaniałego. I jak to miło, że CHCE, a że akurat najlepiej mu wychodzą słowa powszechnie uważane za wulgaryzmy - taka widać ich uroda - wpadają w ucho.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...