Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, November 25, 2008

Nic...czyli COS (edycja tytulu na prosbe Marinika:)))

No querwa nic sie nie dzieje, nie ma o czym pisac, posucha straszna panie dziejku. A moze nawet nie posucha, ale okres przedswiateczny to u mnie okres wiekszego ruchu w pracy. No chwala Bogu, bo inaczej to mozna by sie obwiesic, przy tej ekonomii to moj biznes najbardziej w dupe dostaje. Siadlam tydzien temu i wypisalam chyba ze 300 kuponikow na rozne obnizki pojedynczych uslug, kazdy kuponik zwiniety i wrzucony do takiej fiolki plastikowej i potem to wszystko badziewie pizgnelam do pekatego flakona. I to razem czyli wazon z fiolkami i kuponikami nazywa sie Loteria Swiateczna!!!!
No ladnie sie nazywa, ale najwazniejsze, ze dziala, bo polega to na tym, ze babulce przychodzace od 15 listopada az do konca roku biora udzial w tej loterii i potem musza te kuponiki zuzyc do konca kwietnia, czyli w jakis sposob czlowiek (ja znaczy sie) zapewnia sobie jakis biznes na nastepne 4 miesiace. To prawda, ze jak babulec ma przyjsc to i tak przyjdzie, ale one lubia wiedziec, ze cos im sie daje extra. No to maja, a te loterie to lubia pasjami, bo ja na ten pomysl wpadlam jakies 5 lat temu.
Normalnie to zaklady kosmetyczne wysylaja takie masowki kartek swiatecznych i kazda kartka jest tej samej tresci: "cenimy ze przychodzisz, dziekujemy i przyjdz jeszcze" Wiadomo co ludzie robia z takimi kartkami ... no leci toto do kosza bez otwierania, ja tez tak robie. Zwlaszcza teraz kiedy czlowiek dzien w dzien ma zapchana skrzynke badziewiem i kazde badziewie oznacza, ze znow ktos cos chce. To ja sobie wymyslilam loterie i baby sie ciesza, ja mam troche roboty z przygotowaniem, ale radoche mamy nie ma co ukrywac.
Pomaga mi w tym Wspanialy oczywiscie, bo On tez ma radoche jak u mnie sie cos dobrego dzieje. No taki On jest i tyle, lubi brac czynny udzial w moim zyciu zawodowym.
A ja dostarczam Mu do tego okazji ... rozne one bywaja, ale napewno sa.
Kilka lat temu siedze sobie w pracy i nagle patrze srubka na podlodze, podnioslam, popatrzylam ... no nie mam pojecia od czego ta srubka wiec pierdolnelam do kosza.
Jakies kilka tygodni pozniej znow srubka na podlodze, ta juz bez zastanowienia znow pierdyknelam do kosza.
Ale jak sie sytuacja powtorzyla, to sie dopatrzylam, ze ta trzecia srubka wyglada dokladnie tak jak te dwie poprzednie...hmmm. No ale doszlam do wniosku, ze skoro tamte wypierniczylam to i ta powinna podzielic ich los. Dwa dni pozniej siedze sobie na krzeselku, klientka lezy ja probuje krzeselkiem przejechac na druga strone lezanki ... ups ... wyladowalam na podlodze!!! No i wtedy sie dopiero okazalo, ze te wszystkie srubki to z mojego obrotowego krzeselka byly. Ladnie sama sobie rozkrecilam siedzenie pod wlasna dupa!!!
To trzeba miec talent, zlapalam za telefon i dzwonie do Wspanialego, a On na to:
-- No ale jak Ty moglas te wszystkie srubki wyrzucic???
-- Normalnie, no wiesz tak jak sie wyrzuca wszystko inne do smieci.
-- Ale przeciez jak srubka lezy, to znaczy, ze ona sie skads wziela i pewnie za chwile cos sie rozkreci... to nie mozna sobie ot tak wyrzucac... no dobra ... juz nie tlumacz, wiem, wiem. Ty jestes poprostu Stardust a stardustom takie rzeczy sie zdarzaja...
Zakonczyl z glebokim westchnieniem i w najblizszy weekend dokupil srubki wedlug rozmiaru tej, ktora jeszcze w krzesle zostala i naprawil.
Od tamtej pory zapamietalam sobie, ze jak na podolodze lezy srubka to nalezy ja zachowac i obserwowac, bo cos sie musi rozsypac... no nie ma innej mozliwosci. Przeciez Wspanialy tak mowil, a Wspanialy wie!!
No i mam juz od chyba 8 miesiecy srubke, ktorej strzege jak oka w glowie i nic!!! No nic sie nie rozwala!!!!
Ciekawe ....

Stardust nie majac nic do powiedzenia

26 comments:

  1. Skoro masz srobke a nic sie nie rozpada to moze 'udaj' ze ja wyrzucilas, wtedy na pewno jakas inna wypadnie i bedziesz wiedziec co sie dzieje ;)))))))))

    ReplyDelete
  2. Może to jakiejś klientce wypadła z - tak dla przykladu - spiralki.

    ReplyDelete
  3. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  4. Wy sie nie smiejcie, ale ta srubka daje mi niezlego stresa, bo wyraznie podwaza teorie Wspanialego:))))

    ReplyDelete
  5. Lorenza no tak gleboko to ja nie siegam :)))))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  6. Czemu ten post NIC ma w tylule?
    Takie nic to nie nic, a bardzo wazne COS.
    Mam w domu calkiem niezly zbior roznych COSIOW, ktore sie pojawiaja czasem niespodziewanie - najczesciej na podlodze i niekoniecznie sa to srubki. Bywaja rozne dziwne, calkiem nieidentyfikowalne elementy. Ich przeznaczenie pozostaje gleboka tajemnica. Nie tak dawno gruchnal nam jakis tryb w maszynce do mielenia i dopiero po udaniu sie do fachowca i naprawie zorienowalismy sie, ze taki sam tryb niedawno znalezlismy w pudelku ze sprzetem do foundee (skad ta cholera tam sie wziela?) Teraz mamy na zapas - ale jak znam zycie - kiedy trybik gruchnie znowu - to zapasowy bedzie gdzies bardzo spytnie ukryty.
    Marylu- prosze mi tu nie pisac, ze nie ma nic do pisania - NIC to zdecydowanie COS.

    ReplyDelete
  7. Mariniku - juz sie poprawilam. Oooo takie znaleziska to tez sa nasza specjalnoscia, zwlaszcza, ze i ja i Wspanialy mamy zwyczaj "chowac" takie ustrojstwa z prostego powodu "kiedys sie przyda". Tylko jak "kiedys" nadchodzi to nikt nie wie gdzie "przydas" zostal schowany.

    ReplyDelete
  8. No ja nie wiem, bo ja wszystko wyrzucam i jeszcze nic mi się nie rozleciało:)
    Tylko papierów to się nie tyczy, jak tylko coś wypieprzę, to się natomiast okazuje, że to NIEZWYKLE WAŻNY DOKUMENT a odtworzenie, go zajmuje miesiące i jest niezwykle ksoztowne....

    ReplyDelete
  9. tak, stanowczo ja jak Purn, wywalam dokument i okazuje się, że zonk! to była płatność której data realizacji minęła pól roku temu.
    Teraz wiesz o jakim mordzie edzie w mojej notce?
    Jesooos!

    ReplyDelete
  10. srubka to bardzo wazna rzecz i trzeba o niej rozmawiac. Ty nawet jakbys miala o wacikach gadac to by bylo interesujaco tak samo jak o wydarzeniach. O Twojej srubce sie czyta jak o Bondzie :)

    ReplyDelete
  11. OJOJEJ Flavvi to ja Ci strasznie współczuję.
    Kiedyś wypieprzyłam odpis aktu rozwodego, bo uznałam, że minęło tyle lat, że już nie będzie mi potrzebny.
    W skrócie: BYŁ.
    I okazało się, że ktoś popełnił błąd w nazwisku, ja nie miałam numeru sprawy itd, itd
    no miesiąc z życia mi to zabrało....

    ReplyDelete
  12. Przypowiesc o srubce - bezcenna! Byc moze obowiazuje ,,regula trzeciej srubki''. Dopiero ona ujawnia, o co kaman.
    Ja raczej drobnych niezidentyfikowanych przedmiotow nie wyrzucam. Mam taka szufladke malutka jako ladowisko dla takowych. I juz nie raz uratowalo to nas od kosmicznej katastrofy. Co do papierow, tu bywa roznie....

    ReplyDelete
  13. Ja jak znajdę "cosia" to go najpierw oglądam ze wszystkich stron,prześwietlam rentgenem,potem łażę po chałupie i niucham gdzie się coś wali - a potem go chowam.
    I zapominam gdzie...
    A jak już się okaże co się rozpieprzyło to Cris kupuje nowego "cosia".

    ReplyDelete
  14. Przypomina się mi historia pewnej zacnej Pani, która w swej zapobiegliwości , hołdowała maksymie "że to może się jeszcze przydać", skrzętnie zbierała wszystko co popadło w jej ręce. Może zaczęło się od jednej srubki gdy postanowiła składować w swoim mieszkaniu tysiące niepotrzebnych nikomu rzeczy, dla niej nader użytecznych,Otóż tak bardzo starała się w tym zbieraniu wszelakich okazów,że zatraciła się co jest potrzebne a co nie.Od szmatek, po własnie śrubki a o kartonach już nie wspomnę. Mijały lata i pewnego dnia okazało się, drzwi do jej mieszkania nie dają się zamknąć. !!!Rupieciarnia..bogactwo..tej Pani.
    Co się działo!!!Sąsiedzi w końcu nie wytrzymali. Doprowadzono do tego,...sprowadzono straż pożarną, dwa samochody ciężarowe siłą opróżniono ten skarb .. sezam.. królestwo wspomnianej Pani.Morał taki..jestem za Marlą niepotrzebne rzeczy niech lądują tam gdzie ich miejsce, śrubkę zawsze można dokupić..ale chęć zbiertadztwa z myslą " to się może jeszcze przydać" w przyszłości nesie katastrofalne skutki, albowiem być może w nas drzemie nutka tej nadmiernej zapobiegliwości Moja ukochana żona zawsze tak mówi przy segregacji rzeczy / przynajmiej 2 razy w roku/ jeżeli ta rzecz , ubranie itp nie jest używane przez 3 miesiące oddaj ją bardziej potrzebującemu bo i tak nie będziesz ich używać...nie dotyczy książek, które pasjami czytamy i kolekcjonujemy
    no na tyle dzisiaj, pozdrawiam
    ja "nikt"czyli Kapitan Nemo
    pyk pyk pyk
    kawa w zasięgu ręki
    Fezje pesyłam, rumu nie polecam skoro masz Marlo cofke na jej widok
    muszę na kilka dni szanowną Panią Marlę pożegnać...obowiązki na wzywają

    ReplyDelete
  15. Fezje pesyłam, rumu nie polecam skoro masz Marlo cofke na jej widok
    muszę na kilka dni szanowną Panią Marlę pożegnać...obowiązki na wzywają
    wkradł się błąd winno byc frezje przesyłam
    literówka psia kość sorry
    Kapitan Nemo

    ReplyDelete
  16. radziłabym sprawdzić leżankę klientek :-)))

    ReplyDelete
  17. Ale fajnie masz mając takiego wielbiciela Kapitana Nemo :)pozdrawiam

    ReplyDelete
  18. Hahaha u nas w Zakładzie Pracy też były loterie (troszke inne), ale za to była happy hour - DWA drinki w cenie TRZECH :-)
    A ludność się cieszyła i rechotała :-))))

    ReplyDelete
  19. Zapracowana bylam straszecznie wczoraj wiec dzis nadrabiam:)
    ->Prunnella no takie rzeczy jak rozkrecenie krzesla pod wlasnym tylkiem zdarzaja sie Stardustom, widocznie Prunnelle maja insze uroki :))

    ReplyDelete
  20. ->Mgdaleno, bo sie zaczne rumienic;) ale milo i dziekuje:))

    ReplyDelete
  21. Na temat dokumnetow to chyba kiedys bedzie osobna notka, oj napewno bedzie, ale musze sie do tego przygotowac psychicznie, bo to straszne jest!!!

    ReplyDelete
  22. ->Zgaga Ty chyba prawde rzeczesz kobieto. Tylko teraz nie wiem, bo ja sie latwo gubie w swoich wlasnych myslach, czy ja mam te jedna srubke co to jej strzege wyrzucic?? bo prawo dotyczy 3 srubek, czy moze czekac cierpliwie jak sie ta jedna zacznie mnozyc??

    ReplyDelete
  23. ->Kapitan ma duzo racji w tym co pisze, ja moze nie jestem az takim drastycznym przykladem jak paniusia z opowiesci, ale jednak musze przyznac, ze mam sklonnosci;)
    No przykro, ze Kapitan znika na czas blizej nieokreslony, ale widocznie te "nikty" tak maja, wiec akceptuje i postaram sie o te frezje dbac coby przetrwaly do powrotu. A w kwestii rumu to wyjasniam, ze sam widok mi nie szkodzi, gorzej ze spozyciem;)))

    ReplyDelete
  24. ->Batumi ta srubka co jej strzege jest maciupka a lezanka ma solidne sruby, to moze sie nie zapadnie pod jakas babulka. Moje baby w 98% chude jak szkapy, moglabym je jak sardynki po 4 ukladac na tej lezance. Ale jedna jest naprawde gruba...no ta moglaby lezanke zalamac;))

    ReplyDelete
  25. ->Sze, ja mam w dzielni taki Zaklad prowadzony przez Irlandczykow i oni naprawde maja glowe do interesu, kurde tam sie ciagle cos dzieje i ciagle jest ruch. Miejsca siedzace to chyba tylko w poludnie mozna znalezc.
    A swoja droga to te drinki musialy miec odpowiednia moc, skoro pacjent wypijal DWA a placil za TRZY:-)

    ReplyDelete
  26. ja jak neskavka pochowam gdzies bo moze sie przydac a jak przychodzi moment ze sie przydaje to nie wiem gdzie schowałam ;-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...