Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, November 22, 2008

W holdzie Wspanialemu

Wymyslilam sobie, ze w tym roku nie bede robic nic na Thanksgiving. Mimo, ze jest to moje ulubione swieto, bo nie majac nic wspolnego z religia, narodowoscia itp. pierdolami nie dzieli a wrecz laczy ludzi. Moj pomysl powstal po tym jak A. z Zona zameldowali, ze wlasnie Jej rodzice zapraszaja Ich na kilkudniowy rodzinny urlop, Tatek tez powiedzial, ze w tym roku nie przyleci, bo przeciez dopiero co byl z okazji slubu Y.
No to wykombinowalam, ze ja tez moge sobie zafundowac przerwe w swietowaniu i powiedzialam o tym Wspanialemu:
-- Poniewaz czesc rodziny nam sie wykruszyla to wobec powyzszego nie bede w tym roku robic nic na Thanksgiving...
-- Jak to niiiiicccc?? - zapytal patrzac na mnie takim wzrokiem jakby mi conajmniej druga glowa wyrastala spod pachy.
-- No bo i po co?? A. i I. jada na urlop, Tatek nie przyjedzie, Y. i T. dopiero co sie pobrali to maja dwie matki od tego, zeby zrobily Im swieta. Pozostaje ja, Ty i Potomek... Jakos nie bardzo sobie wyobrazam, zeby byl sens pieczenia calego indyka dla 3 osob...
-- No to co??? nie bedzie swietaaaaa???
-- No, swieto bedzie, a my mozemy isc na obiad do restauracji - odpowiedzialam.
-- Mozemy... - powiedzial bez przekonania.

I tak zostalo, ale zaraz na poczatku listopada przyszedl Potomek i wlasnie szlismy razem ulica, gdy uznalam, ze to odpowiednia okazja powiedziec Mu o mojej decyzji. Wiec wyluszczylam sprawe, a On jakby wstrzasu jakiegos dostal, zatrzymal sie w polowie kroku, oczy wytrzeszczone i mowi:
-- Mamo!!! No co Ty!!!! do restauracji, ale ja nie chce isc do restauracji...
-- A przeciez lata temu chodzilismy - zaczelam
-- No bo lata temu, bylo nas tylko dwoje, a teraz mamy rodzine..
-- Wielka rodzina... zostaje nas troje na ten dzien w tym roku...
-- No Mamo!!! Ja przez caly rok opowiadam wszystkim jaki moja Matka robi swietny obiad na Thanksgiving, a Ty mi mowisz, ze nie bedzie ...
-- No to przez najblizszy rok bedziesz opowiadal o jakims innym obiedzie - powiedzialam w miare stanowczo.
-- Ale to zrob cos innego na ten obiad, ale nie do restauracji...ja naprawde nie chce do restauracji... no, mozesz nawet kurczaka zrobic.
-- OK to zrobie cos innego.
I na tym sie chwilowo skonczylo.

W czwartek w drodze do domu zaczelam glosno kombinowac co by tu zrobic na ten obiad i mowie do Wspanialego:
-- Wiesz Zamorska przyslala mi przepis na jakas super perliczke z bananami. Ale gdzie ja tutaj dostane perliczke to moze kupimy jakas kaczke dziwaczke czy nawet kurczaka i zrobie. No wiesz chodzi o to zeby to ptaszydlo nie bylo takie wielkie.
-- Ale przeciez mozemy kupic malego indyka...- podchwycil temat.
-- Jakiego malego?? czlowieku opanuj sie, przeciez indyk to wielkie ptaszydlo jest ...
-- No takiego ponizej 10 funtow... - wyszeptal cicho i juz widze katem oka, ze zaczyna robic mine.
-- Wspanialy, ale zrozum, ze nawet 10 funtowy indyk to jest gora miesa na 3 osoby??
-- Ale ja lubie indykaaaaa - i juz widze, ze mina zaczyna sie formowac. Bo Wspanialy jak chce mnie do czegos bardzo przekonac, to robi mine zbitej psiny. On wie, ze to na mnie dziala.
-- Ty wiesz ile tego zostanie po obiedzie??
-- Przeciez Potomek chetnie zabierze do domu, no i ja ... ja moge jesc to co zostanie przez nawet 2 tygonie - zadeklarowal szybko.
-- No dobrze, ale jak uslysze jakies narzekanie, ze Ty juz nie mozesz patrzec na indyka, to ostrzegam, przez nastepne 3 lata nic nie robie.
Oczywiscie byl blysk w oczach i mordzisko rozpromienione w usmiechu.
-- To ja zaraz zadzwonie do Potomka, zeby Mu powiedziec. Napewno sie ucieszy.
-- Nie dzwon, zrobimy Mu niespodzianke.

I tym oto sposobem, chcial nie chcial mam w czwartek swieto.
Wobec powyzszego pojechalismy dzis po zakupy, takie wieksze bo dawno takich nie robilismy. Na takie duuuze zakupy jezdzimy do Costco to taki ogromny sklep-hurtownia gdzie mozna kupic wszystko do jedzenia, sprzatania, ksiazki, sprzet elektroniczny... no slowem wszystko. Wielkie to, ichny parking moze pomiescic ok 500 samochodow i w dni przedswiateczne jest prawie caly zapchany.

I wlasnie w tym sklepie poczynilam pewne obserwacje.
Zwykle do sklepu przyjezdzaja ludzie parami (niektorzy calymi rodzinami - wkurwiajace) i wyglada to tak, ze maz pcha wozek, a kobitka idzie obok i zapelnia wozek towarami z polek. Od czasu do czasu maz wola przewracjac oczami:
-- No to chyba juz wszystko... no wystarczy... - majac nadzieje, ze babolek ustapi, co sie rzadko zdarza.


U nas zupelnie odworotnie. Ja pcham wozek, bo jest sie o co oprzec, przynajmniej do czasu kiedy nie jest za ciezko pchac, wtedy grzecznie oddaje pchanie. Wspanialy maszeruje obok lub tuz przed wozkiem torujac mi droge i wrzuca co potrzebne. Wlasnie bylismy w alejkach produktow sprzatajacych kiedy kilkaktotnie wyrwalo mi sie:
-- A czy my nie potrzebujemy plynu xxxx ??
-- A czy jeszcze mamy serwetki obiadowe??
-- Ooo moze powinnismy kupic xxxxx??
Wspanialy odpowiadal rzeczowo na kazde z powyzszych pytan, a ja po chwili uswiadomilam sobie, ze to nie ja, a On wie wszystko co jest w domu, czego nie ma i czy powinnismy kupic. Zamilklam bo i po co przypominac Mu, ze ja nic nie robie i na dobra sprawe nawet nie mam o niczym pojecia.

W drodze do domu przypomnialam sobie jak to wygladalo w moim poprzednim malzenstwie z Owczesnym....no Owczesny cieniutko wyglada na tle Wspanialego. I tak rozmyslajac doszlam do wniosku, ze Wspanialy jest jednymy czlowiekiem jakiego znam, ktory w pelni akceptuje mnie ze wszystkimi moimi wadami, a glownie lenistwem, Wspanialy nie ma zadnych wymagan, ani oczekiwan... hmmm no moze ma jedno;)) Ale jesli to jedno jest spelnione, to poza tym On moze zrobic wszystko, a ja mam tylko BYC.
Tak naprawde to jedyne co jeszcze robie to gotowanie i to nie codziennie, ot jak mam ochote no i wiadomo na swieta. Ucieszylam sie w tym momencie, ze kupilismy te ponad 13 funtow indyka:)) W miedzyczasie dojechalismy do domu, On znosil te tony zakupow i chowal produkty gospodarcze, ja posortowalam mieso. Jutro bede robic chili i gulasz.
-- Co chcesz dzis na obiad?? - zapytalam
-- Ty gotujesz jutro, wiec ja dzis zrobie spagetti z sosem. Moze byc?? - uslyszalam w odpowiedzi.
-- Oczywiscie ze moze - odpowiedzialam cmokajac Go w policzek.
I po chwili dodalam:
-- Wiesz Wspanialy, Ty naprawde jestes najlepszym mezem jakiego kobieta moze sobie wymarzyc.
-- Taaaak?? a to dlaczego??
-- No nie bedziemy sie wdawac w szczegoly, wazne ze jestes. Czy to nie wystarczy, ze ja o tym wiem i mowie Tobie??
-- Wystarczy w zupelnosci wystarczy.
I chyba wiem za co bede w ten czwartek szczegolnie dziekowac Ziemi i Niebiosom;))

Stardust dziekczynnie

39 comments:

  1. Stardust - ja Ci zazdrosczę. Normalnie Ci zazdroszczę. Zazdroszczę Ci tego kuźwa happy endu z Pretty Woman ze Wspanialym w roli głównej. I ach jak by było wspaniale jakbyś np opisała w jakiejś notce (czy już było?) - jak to było WCZEŚNIEJ. No wiesz. Jak to było wcześniej OKROPNIE i jak znienacka przyszła WIELKA NAGRODA! jak już no zwątpiłaś we wszystko oprócz nowego koloru włosów ;) potrzebuję takiego opisu ;))))

    ReplyDelete
  2. Napisałaś: "...Czy to nie wystarczy, ze ja o tym wiem i mowie Tobie??"
    Okazało sie, że nie wystarczy :-) Teraz my o tym wiemy, mimo, że wiedzieliśmy już o tym wcześniej :-))). Jednak czy Wspaniały wie, że teraz wszyscy Twoi blogowi wielbiciele Go podziwiają?
    Uściskaj go baaardzo mocno :-)

    ReplyDelete
  3. Pięknie o NIM piszesz. Uściski dla Was.
    Ja też zazdraszczam bo Cris nie gotuje ( chociaz wiem że umie)....

    ReplyDelete
  4. nie ma to jak pisac o wspanialym tak wspaniale:)
    piwko mu daj ode mnie :)
    pozdr....

    ReplyDelete
  5. O.o.o. Podpisuję się pod tym co spt napisała - ja też chcę! :) I proszę :)
    Biedny Wspaniały, pewnie będzie miał niezła czkawkę, jak rzesze Twoich czytelników przeczytają te peany o nim ;) Dobrze mu tak :)

    ReplyDelete
  6. Po przeczytaniu tego co napisalas nadal mam banana na ustach ;)))

    ReplyDelete
  7. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete
  8. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete
  9. och jak milo sie na serduszku zrobiło, ten wspaniały to jest gosc ;-) pozdrawiam

    ReplyDelete
  10. Ja wiem z grubsza jak było przedtem, więc nie będę nalegać na wyrzygawki na blogu niezahasłowanym. A zazdraszczam jak Spt. Nawet już pytalam, czy Wspaniały brata jakiegoś nie ma, co by mógl u mnie być za dochodzącego. Ale nie ma. Unikat.

    ReplyDelete
  11. ->Przede wszystkim wyjasniam, ze te dwa usuniete przeze mnie posty, to duplikaty postu Nadii, ktora mnie o to prosila, bo nie wiedziala jak sobie poradzic z dubelkiem. Wiec nie ma zadnej cenzury i nie bedzie !!!!

    ReplyDelete
  12. ->Spt przyznam, ze Pretty Woman nigdy nie udalo mi sie obejrzec do konca, ale wiem o co biega. No troche to podobne:))Do takich wspomnien to niestety musialabym sie oflagowac;))i czasem przyznam, ze chodzi mi to po glowie. Natomiast tak "tymczasowo" to mozesz sie ze mna skontaktowac przez moj email, Twojego nie widze w profilu:(

    ReplyDelete
  13. ->Smakosiu, Wspanialy pewnie sie domysla;)bo czasem pyta, czy pisze tez cos o Nim. Powiedzialam, ze owszem czasami;)) Zreszta Ty Go spotkalas i mialas widziec jaki On jest. Nieslychanie spokojny, latwy w uzyciu, w 98% zawsze zadowolony...no Wspanialy:)))

    ReplyDelete
  14. ->Neskavka, On tez nie gotuje, no wiesz spagetti do sosu to w sumie nie jest gotowanie, ale fakt, ze nie chcial, zeybm gotowala dwa dni pod rzad. No taki jest. Natomiast latem grilluje i wtedy ja mam urlop od kuchni, bo tylko salaty mieszam.

    ReplyDelete
  15. Gdybyś nie mieszkała za Wielką Sadzawką, to bym pomyślała, że mamy wspólnego męża! Może jakiś nieznany bliźniak? Przynajmniej mentalnie... Ale mamy szczeście, nie?

    ReplyDelete
  16. ->Bodek melduje, ze wczoraj wieczorem zrobilam Wspanialemu grzanca!! On tego nie znal i nawet Mu sie spodobalo:))

    ReplyDelete
  17. ->Lorenza - no wlasnie Lorenza miala okazje widziec, bo udalo nam sie spedzic razem prawie caly dzien. No zupelnie jakby czlowieka nie bylo, my nadawalysmy caly czas po polsku, a On bez slowa narzekania ciagnal sie za nami nie majac pojecia o czym rozmowa, o co biega i zadowolony.

    ReplyDelete
  18. ->Zgaga - no nie da sie ukryc, ze to szczescie. Musze sobie nawet o tym czesto przypominac, bo jak czlowiek ma to na codzien to jakos tak... No boje sie zeby mi nie spowszednialo i dlatego musze sobie robic takie porownania i rachunki sumienia. Wiesz jak to jest latwo niedoceniac, a ja tego nie chce, bo to naprawde Skarb.

    ReplyDelete
  19. Stardust, bo Wspaniały też jest jak Leon. Rozmawiamy? Fantastynie! Nie rozmawiamy? Super, to wy gadajcie a ja sobie na was popatrze albo pomysle o czyms innym. Siedzimy - super, odpoczniemy. Chodzimy aha, swietnie, ruszymy sie i cos obejrzymy.

    ReplyDelete
  20. no to masz w domu Skarb:))))
    należał mu się indyk.i nie tylko:)))

    ReplyDelete
  21. No kochana,jak Ci w ogóle mogło przyjść do głowy nie zrobić święta takiemu człowiekowi?Marylko ,może Ci nie zazdroszczę,ale cieszę się,że taka kobitka jak Ty ma takiego męża.Dajesz tyle radości innym,wiec należy Ci się taki mąż.W pełni na niego zasłużyłaś.

    ReplyDelete
  22. Bardzo podobała mi się ewolucja od niczego przez restaurację do dużego indora :))

    ReplyDelete
  23. ->Beata500 no mowilam, ze jestem leniwa, prawda??

    ReplyDelete
  24. ->Malgoska no ta ewolucja to troche nie bardzo mi na reke, ale z drugiej strony to swiateczny obiad w restauracji nie jest idealnym rozwiazaniem. Przerabialismy z Potomkiem i wcale Mu sie nie dziwie, ze nie chcial;)

    ReplyDelete
  25. Marylko , Wspaniały oczywiscie wspaniały, zasłużyliście na siebie oboje , a ten indyk wart zachodu ,matko Wy oboje jesteście Wspaniali:)) pozdrawiam cieplutko Ciebie i Wspaniałego:)

    ReplyDelete
  26. ->Makusiu i tak sie wspaniale zrobilo od Twojego posta:))

    ReplyDelete
  27. A Ty i Wspaniały ile lat razem? Bo my już ponad 30...

    ReplyDelete
  28. Hahaha Zgago:))) Wspanialy to moj najnowszy model;) niedlugo bedzie 7
    lat calego zwiazku a jestesmy 3.5 po slubie. Teraz mi tak przyszlo do glowy "z marszu" moze dlatego tak sie stara, bo wie, ze ja moge wymienic na nowszy model;))

    ReplyDelete
  29. Podobno co 7 lat ludzie się zmieniają, uważaj! :-)

    ReplyDelete
  30. Jak milusio się zrobiło ;)))))
    Ale przypomiałaś mi - muszę coś powiedziec A., dawno tego nie słyszał ;)))))))

    ReplyDelete
  31. batumi -- wez mnie nie strasz :) ja 5lat po slubie :) hehe
    zmieniaja?? tzn????

    ReplyDelete
  32. Oj szkoda mi było Wspaniałego jak pisałaś, ze tegoroczne święto spędzicie w restauracji bez domowego indyka:( Ale już spoko ja decyzje się zmieniły i Wspaniały, a i Potomek zadowoleni. No to cieszę się z Wami na to święto :))

    ReplyDelete
  33. ->Batumi jezeli "ludzie" sie zmieniaja, to znaczy, ze ja tez:)) no chyba, ze ja to nie ludz:)))

    ReplyDelete
  34. ->EwaC, no wiesz, to trzeba odpowiednio dawkowac;) Jak milo, ze znow jestes:))

    ReplyDelete
  35. ACH TYYYYY...
    BAGA JAGA JEDNA !!!!!!
    Wspanialemu indyka odmowic - tez cos. I w dodatku jakies mysli o nowszych modelach - dyc to model unikatowy, calkiem niepowtarzalny - malo tego - idealnie pasujacy do tego drugiego modelu (modelki) he he.
    No - uwazaj, zeby w ten czwartek jakies gromy sprawiedliwosci nie polecialy.

    ReplyDelete
  36. w zamyśleniu przeczytałem wszystkie ochy i ahy, no cóż " Twój Wspaniały" rośnie w siłę i we wspaniałość od tego cukrzenia
    Przyznaj się Marla, czy nikt przez ores bycia ze Wspaniałym nie wrzucił do Twego wspaniałego ogródeczka odrobinę pieprzu???..tak się składa,że ja też jestem wspaniały jako " nikt" dystans leciutki mam do mojej Wspaniałej
    zapraszam na kieliszek dobrego aromatycznego rumu...tylko mi się nie wykręcaj że tego trunku nie lubisz bo nie uwierzę
    Kapitan Nemo
    / frezje lubisz???/sa wspaniałe
    pyk.pyk. pyk z fajeczki
    kawa...aromat wspaniała

    ReplyDelete
  37. ->Mariniku, z Twoja opinia musze sie akurat zgodzic, bo Ty miales naprawde najwiecej czasu i najlepsza okazje zaobserwowac jak to "w praniu" te modele funkcjonuja:))

    ReplyDelete
  38. ->Kapitan tym razem nie trafil, bo od rumu dostaje cofki, ale frezje nie powiem lubie;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...