Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, December 30, 2008

Bez sensu

Kilka lat temu napadlo mnie na kupowanie karafek. Jakos tak mi sie upstrzylo w glowie, ze skoro robie nalewki to mozna by miec ladne karafki. I tak nie powiem zebrala mi sie niezla kolekcja, kilka kupilam na targach staroci i te sa ze tak powiem najcenniejsze, bo maja charakter. Pozostale to w sumie takie zwykle hamerykanskie grube, ciete szklo, bo jak sie wiesc rozeszla wsrod znajomych o moim nowym zamilowaniu to wiadomo, ze przy roznych okazjach dostawalam karafke, a ze "nieladnie" dac w prezencie cus kupionego na ulicy, to ludzie przynosili to co mogli kupic w sklepie.
Przy okazji tych karafek, to tez czasem udalo mi sie upatrzec w sklepie z procentami jakas wodecznosc w fikusnej butelce. I wlasnie w ten sposob zakupilam absolutny niewypal, no zupelnie bez sesu butelke.
Bylismy wlasnie w rosyjskiej dzielnicy i tam wypatrzylam butelke, ktora tak przykula moja uwage, ze nawet nie interesowala mnie jej zawartosc. Po prostu musialam miec.
Wspanialy popatrzyl na cene ($40.00) i z niedowierzaniem zapytal:
-- Czy Ty naprawde masz zamiar wydac 4 dychy na butelke???
-- Tak, a dlaczego nie?
-- Bo w tej butelce jest jakies armenskie brandy i nawet nie wiadomo, czy to sie da wypic...
-- Ale butelka jest bajerancka i bede ja mogla wykorzystac do nalewek.
Jak powiedziala tak zakupila.
Brandy stalo i stalo, i stalo, az wreszcie ktoregos dnia postanowilismy otworzyc. I co sie okazalo??
Nie dosc, ze brandy jest fatalne w smaku, a ja w ogole za brandy nie przepadam, no niezjadliwe to jest nawet widelcem i nozem nie wchodzi... to jeszcze butelka zamiast przyzwoitej nakretki ma korek(!!!)
No bez sesu zupelnie, kogos pogielo zeby cos takiego wymyslec do jednorazowego uzytku...



No prosze tak to wyglada. Butelka owszem ciekawa, tylko co z tego?? Wspanialy twierdzi, ze jak sie zaprzemy to moze uda nam sie znalezc gdzies korek odpowiedniego rozmiaru. Moze to i prawda, ale to trzeba sie naprawde zaprzec i szukac, a tymczasem nikt o tym nie pamieta. No i co zrobic z tym brandy???
Stardust pytajaco

9 comments:

  1. Brandy to ja bym dawała niechcianym gościom.Tylko jest ryzyko, że może im posmakować.
    Co do butelek i karafek. Moja Rodzicielka ma niezłą kolekcję karafek i nikt nie wie skąd bo rodzina jest z tych niepijących.
    Ja sama rzadko coś kupuję ale mam kilka oryginalnych butelek i za żadne skarby świata nie wyrzucę.
    Odnośnie korków. Przypominam sobie romantyczny wieczór na którym Cris otwierał wino śrubą bo nie mieliśmy korkociągu.....I mam taki zwyczaj, że każdym nowym korkiem (nawet od szampana) pocieram miejsce za uchem-na szczęście.
    Korki korkowe zbieram.

    ReplyDelete
  2. Butelka rzeczywiście zabawna, korek jakby sie czlowiek uparl do by dopasowal, ale brandy, brandy, zabilas mi klina, co z nim zrobic. ez kiedys zbieralam korki korkowe, bo chcialam nimi wylozyc sciane w lazience.
    Natmiast w tym roku zrobilam nalewke rozana, ale tak wcisnelam korek, ze nie jestem go w stanie wyjac. Przyszedl ojciec, pwiedzial ze zaden problem i tez ne dal rady. Wycofal sie z honorem, twierdzac, ze to zadanie nalzy rozlozyc na kilka etapow.

    ReplyDelete
  3. Brandy służy do podlewania piernika. Cos ze dwa miesiące się to robi.
    A koniak z Armenii, ten szczególny gatunek - nojak, jest najlepszy na świecie :-)

    ReplyDelete
  4. Odstaw lub przelej do sloika. Kiedy bede w okolicy, wpadne. I mozesz liczyc na to, ze bez poswiecenia zwalcze ten trunek. Uwielbiam brandy, a juz armenskie czy gruzinskie to w szczegolnosci!
    Sciskam Noworocznie!

    ReplyDelete
  5. Tja... rzeczywiście niektóre rzeczy z Armenii nie mają sobie równych :)))

    ReplyDelete
  6. Se podsmiechujki robita:))
    A niech Wam sie szczesci za to, a ja i tak mam butleke. Korek narazie jest ten oryginalny, ale mnie sie marzy taki szklany jak przy karafkach wystepuje. Cza bedzie polatac letnia pora po pchlich targach.

    ReplyDelete
  7. Neskavka, bo to wlasnie tak jest, ze ten co pije to nie ma karafek, bo i na co?? U pijacego plyn nie stoi to po cholere karafka? U mnie nalewki stoja rok, czasem 2 lata i dlatego chcialam miec ladne karafki i butelki.

    ReplyDelete
  8. Akuku akuku dawno mnie nie było urlop dawali to bralim. U mnie tylko jedna karafka, znakiem tego lubię wypić i większość w koło też. Raczej nie wybrzydzam, tylko różne trunki w różne konfiguracje mieszam:))

    ReplyDelete
  9. Elo, dobrze, ze jestes po urlopie wypoczeta pewnie. A z tymi mieszankami to ja tez tak lubie mieszam i mieszam, czasem wychodza z tego jakies cuda, ktorych sie nie da wypic, ale czasem nie powiem calkiem smakowite trunki ;))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...