Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, December 8, 2008

Gowno szczescie przyniesc moze...

...jesli tylko chcesz;)))
Moj Brat sie podobno w czepku urodzil (cokolwiek to znaczy, wole nie wiedziec), a ja nie. Pamietam jak czasem Babcia rozmawiajac ze swoja siostra mowila "on to bedzie mial w zyciu dobrze, przeciez w czepku urodzony", nie powiem troche bylam zazdrosna o ten "czepek". Ale ja za to ile razy wyszlam na podworko sie bawic, to prawie zawsze wlazlam w jakies psie gowno i wtedy ta sama Babcia mowila czyszczac moj smierdzacy but "gowno to na szczescie". Teraz jak patrze z perspektywy polowy wieku na nasze zycie, to nieraz sobie mysle, ze mnie to gowno przynioslo wiecej szczescia niz Jemu ten czepek.
Nie zeby Brat mial takie straszne zycie, bo jest calkiem OK, ale ja to jestem naprawde szczesliwa kobita.
Brat dobrze trafil z malzenstwem, pamietam jak Bratowa jeszcze jako narzeczona zawsze "wrozyla" Mu z kart i mowila "no nic tylko Ci wychodzi szczescie dozgonne z blondynka". Gowno sie znala na tych kartach, ale Ona wlasnie blondynka, w znaczeniu koloru wlosow na szczescie tylko. No i faktycznie to szczescie dozgonne z blondynka Mu wywrozyla :))
Mnie ptak nasral na leb w czasie randki i skonczylo sie slubem pozniej, bo najpierw to byla kompromitacja na calego. Pamietam, ze tak sobie wtedy myslalam, ze wstyd wstydem, ale dobrze ze to na leb a nie np. na ramie, bo wtedy musialabym sama czyscic a to pewnie skonczyloby sie niezla rzygawka. A we wlosach to ja ptasiego gowna nawet nie widzialam, a biedny przyszly maz musial sie z tym jakos uporac. Slowem szczescie:)
W Polsce w tamtych czasach to bylo zupelnie latwo wejsc w gowno, bo nikt nie sprzatal po psach i jak tylko czlowiek nie patrzyl uwaznie pod nogi to na mur beton mial okazje wejsc na mine. Zywcem bylo tego szczescia skolko ugodno wszedzie, latwo dostepne i nie reglamentowane.
Tutaj troche trudniej, bo jednak juz nawet te 20 pare lat temu kazdy wyprowadzajacy psa mial obowiazek po nim sprzatac. Do przyjemnosci to nie nalezy, ale obowiazek jest i nieprzestrzeganie jest karalne dosc slono.
Jak poznalam Wspanialego to na poczatku przyjezdzal po mnie do NY samochodem i razem jechalismy na weekend do NJ, potem dopiero doszlismy do wniosku, ze to sie czasowo wcale nie oplacalo, bo w piatki byly straszne korki na trasie i ja pociagiem przyjezdzalam o polowe szybciej.
Ale w tym czasie kiedy jeszcze po mnie przyjezdzal, to wlasnie pamietam zakupilam sobie nowe sandalki, skonczylam juz prace i tylko czekalam kiedy przyjedzie. Postanowilam, ze skoro i tak czekam to sobie wyskocze na papierosa i wyskoczylam ... prosto w psie gowno na trawniku.
No to trzeba miec pecha!!! Nie dosc ze o psie gowno ciezko, to o trawnik w NYC jeszcze ciezej;)) a ja znalazlam i jedno i drugie. Wkurwiona do bialosci przylecialam na gore do zakladu, juz jak przechodzilam przez recepcje to kolezanka spojrzala na mnie dziwnie, bo smrod sie za mna wlokl. Zamknelam sie w lazience i probowalam to gowno wyczyscic, ale jak?? czym?? No przeciez nie bede skrobac psiego gowna paznokciami!!!
Ani zadnej szczoteczki ani nic, a moje nowe sandalki (sportowy model do szortow) mialy jakies rowki w podeszwie i gowno sie tam zaklinowalo... Otworzylam wode na cala moc ile tylko moglam i trzymajac sandalek tak aby nie zamoczyc za bardzo wierzchu, staralam sie splukac podeszwe.
I wlasnie w tym czasie zadzwonila moja komorka, Wspanialy ... jest juz na dole i czeka.
Pierdole, zalozylam sandalek, zlapalam torbe z ciuchami na weekend i polecialam..
Srodek lata, normalni ludzie maja wlaczona w samochodzie klimatyzacje, a ja jak osiol upieram sie, ze nie jest tak goraco i mowie Mu zeby wylaczyl to i otworzyl okno. Popatrzyl na mnie troche zdziwiony, ale polecenie wykonal. A ja wiedzialam, ze w czasie jazdy to prad powietrza wpadajacy i wypadajacy przez okna rozdmucha ewentualne pozostalosci smrodu. Nawet to dzialalo, ale tylko do czasu kiedy wjechalismy do tunelu, a tam korek jak cholera. Samochod za samochodem i predkosc 2km/godz. zadnego ruchu powietrza i smordek zaczal sie rozprzestrzeniac. Wspanialy zamknal okna wlaczyl klimatyzacje, ale to niewiele pomagalo.
No i co robic ?? Jakos oboje staralismy sie ten zapaszek inetligentnie przegadac, ale zauwazylam, ze chlopina zaczyna sie dziwnie rozgladac po samochodzie no i nie mialam wyjscia, musialam sie przyznac.
Jak juz dojechalismy do domu, to oczywiscie chyba nie musze tlumaczyc kto szorowal to gowno...
No i niech mi ktos powie, ze gowno nie przynosi szczescia?? 3 lata pozniej byl slub!!!!
Znow Babcia miala racje;))
Ale dlaczego mnie wlasnie dzis zebralo na taki gowniany temat??
No bo dzis to ja powinnam miec dzien wolny od pracy, ale pojechalam bo to byl jedyny dzien kiedy jedna z moich klientek mogla przyjechac do mnie. Brooke urodzila 9 tygodni temu i wlasnie dzis jechala z dzieckiem do lekarza, wiec mogla przy okazji wpasc do mnie, no to powiedzialam, ze oczywiscie dla Niej przyjade. Brooke jest moja klientka od co najmniej 12 lat, wiec czego sie nie robi dla starych klientek, a tym bardziej w czasach kryzysu, kiedy biznes ledwie zipie.
Przyjechala z mala Camille i zapytala czy moze ja nakarmic, oczywiscie ze tak. Lubie dzieciaki to jedno, a drugie to i tak nie mialam nic wiecej do roboty. Nakarmila, w miedzyczasie gadalysmy i nagle dziecko jak to dziecko zaczyna wykazywac objawy... Wiadomo, ze takie male bachorki to nic innego jak przewod pokarmowy z dwoma dziurami .. jak w jedna wlejesz to z drugiej zaraz zaczyna sie wylewac.
Brooke popatrzyla na mnie i lekko zawstydzona zaczela przepraszac a ja na to:
-- No nie przepraszaj, dziecko jest dziecko i robi co powinno zrobic ...
Po czym zwrocilam sie do malej Camille:
-- Sraj mala sraj... gowno szczescie przynosi..
Mam nadzieje, ze tym razem tez mi pomoze:))

Stardust z nadzieja

17 comments:

  1. No patrz Waćpanna... Mojej rodzicielce też nasrały na kunsztowną koafiurę na randce i ślub był !A ja stale w psie bomby włażę bo u nas psów bez liku a trawników mało, a sprzątaniem się nikt nie bawi !
    To dlatego ja sie mam za osobę szczęśliwą.... A myslałam, że z innego powodu.
    A jak Cris za mną na początku latał to mróz był więc ptaki chyba nie srały,co ???

    ReplyDelete
  2. A jeszcze mi się przypomniało...
    Jak już te ptaki na randce mamie na kunsztownym koku pamiatkę zostawiły, to Mama w płacz! A Tato do niej:
    Krysieńka, Ty sie ciesz, że krowy nie maja skrzydeł!

    ReplyDelete
  3. Marla,że co??? Że ja niby z Częstochowy do Ciebie klikam ?
    Nigdy w życiu !
    No chodzi mi o to kuku z prawej strony !

    ReplyDelete
  4. Ja cię Stardust chyba będę związywać co drugą notkę, no przecież ja nie mogę tyle czytać, ja muszę pracować!
    Chyba sobie będę Ciebie drukować przed wyjściem z pracy i czytać w łóżku...
    Do tego jeszcze zawsze chciałabym coś skomentować, a tu już trzy następne notki są. Teraz hurtem już nie pamiętam. Pamiętam tylko, że znowu się poryczałam :-)

    ReplyDelete
  5. no co to za kuku jest?

    Leję ze śmiechu!
    Uwielbiam Cię:*

    ReplyDelete
  6. Dziewczyny znalazlam to nowe bawitko (po prawej) spodobalo mi sie jak nie wiem co no i sobie zainstalowalam:))
    Nie wiem dlaczego Neskavka mowi, ze pokazuje Ja z Czestochowy, moze to znak bozy, ze wlasnie tam powinna byc:)))

    ReplyDelete
  7. Batumi--no moze sprobuj namowic szefa, zeby Ci czytanie mojego bloga wpisal w zakres obowiazkow sluzbowych:))

    ReplyDelete
  8. Hi hi - przypomina mi sie orzel Izusiowego Najlepszego :)))))))
    Znamienne jest to, ze zwierzece gowienka ku szzcesciu prowadza, ale jak ludzie gownem rzucaja to juz nie takie cacy cacy.
    Kurna Stardust a co to za Big Brother sie pojawil?????

    ReplyDelete
  9. Mariniku, no wlasnie wyjasnilam, ze znalazlam nowe bawitko i se zainstalowalam...a co?? zle?? przeca Judasz robi to samo...tyle ze Judasz dziala w ukryciu, a tu mnie sie podobuja te flagi i jeszcze jak se klikne to mi pokazuje mape swiata i moge sie nawet geografi nauczyc;)
    No i Obama juz niedlugo zejdzie ze strony, to trza cos nowego... No querwa nie mow, ze Ci sie nie podobuje... bo mi sie zrobi buuuu...

    ReplyDelete
  10. nie bucz, nie bucz - ot tak se spytalem - z przekory.
    Niech sobie bedzie - myslalem ze jak na Lodz klikniesz to moja usmiechnieta gebe zobaczysz.
    No wlasnie tylko czym Baraka zastapisz?

    ReplyDelete
  11. No wlasnie dlatego ze Barack wyskoczy to juz w mysl "przezorny zawsze ubezpieczony" znalazlam nowe bawitko:))
    A faktycznie to szkoda, ze geby usmiechnietej nie pokazuje, chyba wymaga udoskonalenia;)

    ReplyDelete
  12. Hahhha ,ale sie usmialam,ja czasem podgladam blog,ale dawno nie komentowalam,bo zas mi sie cus poprzestawialo w kompie.Podoczytywalam ,to co wczesniej nie zdazylam.Kobieto pisz,super sie czyta

    ReplyDelete
  13. He He.. Z kolei u mnie, a raczej moich rodzicow, sytuacja prawie identyczna jak z pierwszego komentarza Neskavka, z ta roznica, ze to tatus moj szanowny zostal szczesliwie ofajdany przez zlosliwe ptaszysko. Jakby nie bylo wyszlo na dobre, bo zyja razem i maja sie wysmienicie:)
    A nowy podgladacz mi sie rowniez bardzo spodobal:)

    ReplyDelete
  14. oj bo w gówno to się zawsze człowiek wpakuje:)))))tak całkiem znienacka:)
    ide obadac bawitko..

    ReplyDelete
  15. a mnie ptak kiedys osrał to sie tylko obciachu najadłam bo duzo ludzi było i smiac sie miał kto a z wycieraniem juz gorzej wiec to gowniane szczescie to na mnie chyba nie działa ;-/

    ReplyDelete
  16. W kwestii czepka: moja kuzynka się w takowym urodziła, ciotka na pamiątke wiekuista trzymala, raz mi pokazala to paskudztwo. Taka pomarszczona biala blonka, fuj! Kuzynce raczej srednio sie w zyciu wiodlo, pare lat temu zapila sie na amen!

    W szczescie zapowiadane przez ,,kufienko'' wierze bardzo, zwlaszcza, gdy sie przysni! A w realu kiedys w samochodzie przezylismy atak bociana. Nie polecam! Szybe na caluskiej powierzchni zapaskudzil... Mus byl stanac, bo widocznosc zero!

    ReplyDelete
  17. Jestes zajebista leje ze śmiechu 😂😂😂😂😂 to prawda kurde ja dzis wpadam do Krakowa w odwiedziny do kumpeli wbijam
    Do niej do domu z pająkiem we włosach ... Po tem spacerujemy wzdłuż Wisły leci ptak i mnie tak obsral ze bede miała plamę forever na mojej zajebistej bluzce 😂 ciekawe co mnie czeka 😂😂🙈🙈🙈🍾🍾🍾🍾

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...