Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, December 11, 2008

Rano

Wstalam jak zwykle ok. 6tej. Nago wyskoczylam z sypialni prosto do kuchni po wiadereczko kawy, po drodze zlapalam jakas szmate co by sie troche przyodziac i wystawilam leb na balkon w celu zapalenia papierosa. Aaaa jeszcze lecac do kuchni juz kliknelam kompa, niech sie wlaczy, zanim ja wypale. Po czym szybko zasiadlam do codziennej odprawy blogowej, wpadlam tu i owdzie, rozejrzalam sie po znajomych... Shit, przypomnialo mi sie, ze zapomnialam podlaczyc komorke do ladowarki...no tak, ale mam troche czasu, zdarzy sie podladowac.
Zanim sie obejrzalam juz minelo ponad 2 godziny... polecialam pod prysznic i po 20 minutach wybieglam z jakas bluzka zawieszona na glowie, portki od dresu zalozone na jedna noge, a druga nogawke trzymalam przewieszona przez ramie...szybko, bo przypomnialo mi sie, ze musze napisac email do klientki. No tak, mialam to zrobic wczoraj...fak, fak, fak...
Z rozpedu zaplatalam sie w te szmaty i wlasnie w tym momencie uslyszalam:
--Czy Ty tak zawsze??
O kurwa, zapomnialam, ze Wspanialy w domu na chorobowem... i zamiast wylegiwac sie w poscieli jak przystalo na regularnego zdechlaka juz pracuje przy swoim kompie.
-- Co zawsze?? o co Ci chodzi?? - zapytalam probujac trafic noga w druga nogawke, ale nie bardzo widzialam co robie, bo jak sie pochylilam to ta cholerna bluzka spadla mi na oczy.
-- ... no czy tak zawsze latasz nago po chalupie z rana?
-- Pomogl bys czlowiekowi, a nie zadajesz durne pytania... co to wogole za przesluchanie?Niby pomogl, ale w zamian za to uznal, ze moze mi dotrzymywac towarzystwa i zaczal gadac... Nawet nie wiem o czym gadal do czasu kiedy uslyszalam imie nowej tesciowej Y.
-- Dobra, dobra, zacznij od poczatku...co to bylo na temat Ch.???
-- Ty wogole nie sluchasz....
-- No nie slucham, bo nie mam czasu, a Ty mi sie placzesz pod nogami.... boszeeee Ciebie wogole nie powinno byc w domuuuuu - zawylam, ciagle jeszcze starajac sie pamietac o tym napisaniu do klientki.
-- Ja tylko chcialem wiedziec, czy my idziemy tam na swieta??
-- Bardzo Cie prosze nie wkurwiaj mnie!!! Ty sie MNIE pytasz czy my TAM idziemy na swieta??.... wiesz nie rozmawiajmy teraz na ten temat, bo ja zaraz sama z siebie wyjde!!!!
Zostawilam Go w pol slowa z wielkim znakiem zapytania w oczach i rzucilam sie do kompa.
Tylko teraz juz zupelnie zapomnialam o czym to ja mialam pisac....
No i godzina sie zrobila jakas taka .... "do wyjscia"...
Wpadlam do kuchni i zaczelam sobie szykowac kurczaka do pracy jednoczesnie zdejmujac z siebie to co wlasnie z pomoca Wspanialego nareszcie zalozylam.
W polowie upychania kurczaka do pojemnika przypomnialo mi sie co to mialam napisac, polecialam znow do kompa.
-- Czy Ty juz skonczylas z tym kurczakiem?? czy moge sprzatnac??
-- Nic nie ruszaj!!!!!!!!!!!!!!! Ty masz byc chory, lez moze w lozku i nie krec sie...
Klikajac w klawiature i jednoczesnie usilujac zalozyc kolczyki, staralam sie pamietac, co to ja jeszcze mam zrobic przed wyjsciem... Polecialam do sypialni w poszukiwaniu stosownego ubrania na dzis, wlokac zdjete z siebie szmaty po podlodze:
-- Skarbie jaka ma byc dzis pogoda!!!???
-- Nie wiem, nie sprawdzalem .... poczekaj zaraz zobacze.
Stojac w otwartej szafie przerzucalam bezmyslnie wieszaki, w to sie nie mieszcze, to mi sie juz nie podoba, kurwa a co tu letnie ciuchy robia?, normalnie nie mam co na siebie zalozyc.
Ooo i przypomnial mi sie ten ciagle niespakowany kurczak na stole w kuchni, znow przelecialam jak tornado przez cala chalupe w celu dokonczenia pakowania lunchu.
-- Ty znow jestes nago!! - zawolal Wspanialy odkrywczo.
Pierdyknelam kurczaka w pojemnik, dopchnelam mini sloiczkiem sosu zurawinowego i wrocilam do szafy.
-- Dzis bedzie tak samo cieplo jak wczoraj, ale ma padac...- zawolal Wspanialy z kuchni.
3 minuty pozniej stal w drzwiach trzymajac moja parasolke, a ja cmoknelam Go gdzies w okolice miedzy uchem i ramieniem i zostawiajac za soba wszystkie drzwi otwarte polecialam na przystanek. Autobus dopadlam jak juz mial ruszac... byla godzina 10:30.
I kurwa po co ja wstaje o 6tej?? jak i tak robie wszystko na ostatnia minute.
To dobrze, ze Wspanialy zostal w domu, On posprzata ten balagan jaki zostawilam po sobie....ach i zapomnialam kurczaka ..........Poza tym have a nice day!!!!

Stardust roztargniona

11 comments:

  1. Czy Ty przypadkiem nie masz siostry bliźniaczki? W Polsce ?
    No jakbym siebie widziała....
    Też się tak miotam po chałupie z rana.Tylko z tą różnicą ,że w szlafroku! Dopiero piszczący pies mnie odrywa od kompa.
    I też mam milion pomysłów na notki. A jak Cris jest w domu to kaplica. No nie da się i już....

    ReplyDelete
  2. omatko:))))
    ja wstaję o 6.30,żeby za piętnaście ósma latać z suszarką i szczotką..wyjeżdżamy za dziesięć ósma..
    ja się miotam w piżamie..

    ReplyDelete
  3. Ja nawet jak sie staram miotac jakos przyzwoicie odziana, to sie okazuje, ze i tak swiece dupa, bo mam nieskoordynowane ruchy z rana i se nie moge trafic, a to w nogawke, a to w rekaw.

    ReplyDelete
  4. ja zaczęłam trafiać od czasu jak zaryłam mordą w podłoże....

    ReplyDelete
  5. taaaaa.....rycie ryjkiem w podłoże? skąd ja to znam?
    Tyle, że ja jednak jestem z tych co to "godzinę wcześniej wyjdą" niż mają się spóźnić pińc minut;)

    ReplyDelete
  6. O, ja sie nigdy nie miotalam... Az mi troche zal, bo to takie kobieco-urocze. TYlko, ze ja nigdy z rana nie zagladalam do kompa. Gdybym zajrzala, pewno by tak samo bylo.

    A punktualnosc mam tak wpojona, ze zawsze i wszedzie jestem ,,tri pried czasom''. Malz tez, na pierwsza randke oboje przyszlismy godzine za wczesnie i czailismy sie przed soba nawzajem na dworcu w Gdansku.

    Dobrze, ze skrocilas nasze meki, Stardust!

    ReplyDelete
  7. A ja mam querva za zimno w chacie, zeby z gola dupa latac. Wiec w polarowej pizamie i na to w polarowym szlafroku i po ciemku, bo swiatlo razi w oczy - a przeciez mamy noc plarna - snuje sie polprzytomna jak zombi. Ostatnio doszlam do ciekawego stanu. Do pracy chodze na osma. I o osmej wychodze z domu, mam piec przystankow i w polowie przesiadke i jazde po schodach trasy WZ. I jak mam miejsce siedzace w trramwaju, to mi sie zdarza stracic kontakt z rzeczywistoscia.

    ReplyDelete
  8. no i blizniaczka na Islandii tez mieszka. Postanowilam wstawac tylko na godzine przed wyjsciem bo to sensu nie ma, zeby wstawac wczesniej bo i tak bede pedzic jak durna i tak :):)

    wiec rowniez ganiam z jedna nogawka gdzies na ramieniu, z mascara w lapie i szczoteczka do zebow w paszczy :)

    ReplyDelete
  9. florist,,ja an kibelku ze szczoteczkami siedzę,jedna w zębach,drugą wsadzam sobie do oka:)))

    ReplyDelete
  10. Mówcie mi miszczyni. Pęd i obłęd w oczach jest, ale z ato według planu. Po latach doświadczeń doszłam do wniosku, że strasznie dużo energii marnuję, więc teraz oszczędzam. Za to Szeherezadowy tak lata i przez niego i jego bezsensowne poganianie zdarza mi się zapomnieć różnych rzeczy.
    Jutro wstanę o 7,30, zdążę odpalic kompa, wypic herbatę, zrobić kanapki, przyodziać się niechaotycznie, popalic papierosów i o 8,30 będę wchodzić do tramwaju.
    O, tak własnie!
    :-)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...