Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, January 7, 2009

Bajki babci Gaski

Mysle, ze kazdy z nas wychowal sie na bajkach, bo na tym polega urok dziecinstwa. Potem dorastamy i zycie to bajkowe przegrywa w zderzeniu z rzeczywistoscia, taka przynajmniej wedlug mnie powinna byc naturalna kolej rzeczy. W praktyce wyglada to roznie, pozwole sobie przytoczyc pare przykladow.

Zalozylam wlasnie nowego ciucha i pytam Wspanialego:
-- Jak Ci sie podoba?
-- Moze byc...wazne zeby sie Tobie podobalo.
No ja przepraszam, ale dla mnie to nie jest odpowiedz, a przynajmniej nie odpowiedz na zadane pytanie. Skoro kupilam to juz swiadczy o tym, ze mnie sie podoba. Pytanie bylo czy podoba sie Jemu.
No ale, w/g Wspanialego jest to pytanie z ukrytym ladunkiem wybuchowym, bo On sobie tak rozumuje, ze jak powie prawde, ze ciuch Jemu sie akurat nie podoba, to pewnie moze sie pozegnac z seksem na nastepny tydzien. Tak byl tresowany w poprzednim malzenstwie, ktore staral sie przezyc po najmniejszej linii oporu, a i tak sie nie udalo.

Jesli to samo pytanie postawie Potomkowi, to moge liczyc na 100% szczera odpowiedz. Potomek skrytukuje to co Jemu sie nie podoba, albo to co ewentualnie zle na mnie wyglada. Mozna powiedziec, ze Potomek z racji relacji matka - syn nie boi sie zagrozenia odstawienia od loza. Niby tak, ale ja mysle, ze polega to glownie na tym, ze Potomek wychowany przeze mnie wie, ze jak ja pytam, to nie oczekuje od Niego bajek, a jestem przygotowana na konkretna odpowiedz, nawet jesli ta odpowiedz moze byc krytyczna.

Raz do roku wysylam email do moich klientek z konkretnym pytaniem "co moge zrobic, zeby poprawic sprawnosc i standart uslug w moim zakladzie?".
Za pierwszym razem przez tydzien nie bylo zadnej odpowiedzi, wobec powyzszego wyslalam email ponaglajacy upominajac sie o zabranie glosu, bo w przeciwnym wypadku uznam, ze wszystko jest tak swietnie, ze nic nie musze poprawiac, a to znaczy, ze One nie maja zadnych podstaw do narzekania na nic przez najblizszy rok. Powoli zaczynaly naplywac odpowiedzi, ale kazda zaczynala sie od slow "Stardust, ja przepraszam, ze nie zareagowalam od razu, ale nie myslalam, ze Ty tak na serio".
No nie, ja nie na serio, tylko tak sobie nie mam co robic, nudzi mi sie i z braku rozrywki/zycia rodzinnego/towarzyskiego (niepotrzebne skreslic) wiec zawracam Wam glowe...

Jedna z moich kolezanke sie nadela, wiec pytam:
-- J. zauwazylam, ze cos oziebily nam sie stosunki i sama nie moge dojsc dlaczego, czy mozesz powiedziec co sie takiego stalo miedzy nami, co powoduje narastanie dystansu?
-- Eeee, mmmeeee, beee smeeeee... no wiesz nic takiego....
-- Sluchaj ja naprawde nie jestem jasnowidzem i bardzo chetnie cos naprawie, ale najpierw musze wiedziec co wymaga naprawy. Jesli mi nie powiesz to nie wiem, bo ja sama jakos nie moge sobie nic przypomniec.
-- Ale nie obrazisz sie??

No jak mozna z takimi ludzmi rozmawiac??
Wspanialego przez te prawie (w marcu bedzie rocznica) 7 lat juz nauczylam, ze jak ja pytam, to oczekuje odpowiedzi i zadne z moich pytani nie ma ukrytego ladunku. Jestem juz naprawde duza dziewczynka i nie boje sie konsekwencji mojego postepowania i dam sobie rade. Uwazam, ze kontakty i stosunki miedzyludzkie polegaja w glownej mierze na obopolnym porozumieniu, wlasnie do tego porozumienia czlowiek zostal wyposazony w mozliwosc mowy, a pozniej przyswoil sobie nauke czytania i pisania, zeby moc porozumiewac sie nie tylko na zywo za pomoca glosu, ale rowniez czytajac i pisemnie.

Znam kobiete, ktora twierdzi, ze ma wspaniale poczucie humoru, fakt jak czlowiek zobaczy ja w towarzystwie to potrafi sie zasmiewac z kazdego dowcipu, sama tez bedzie opowiadac rozne dowcipy. Ale to wszystko do momentu kiedy ktos nie powie czegos, co ta kobieta moze gdzies tam w podtekscie odebrac jako krytyke jej osoby. W tym momencie konczy sie jej poczucie humoru i natychmiast zabiera meza pod byle jakim pretekstem i wychodza. Kiedys taka sytuacja zaistniala w ich domu, nie bylo gdzie wyjsc, no to pani domu sie natychmiast tak rozchorowala, ze cale towarzystwo musialo sie rozejsc w ciagu 20 min.

I tak sobie siedze i dumam, czy to tylko ja wyroslam z bajek Babci Gaski, czy moze wlasnie ja jedna jestem nieprzystosowana do zycia? Czy zycie to tylko przytakiwanie i przyklaskiwanie? I jak ktos o cos pyta, to najlepiej odpowiedziec w sposob jakiego pytajacy oczekuje, nawet jesli to nie ma nic wspolnego z prawda, czy tez nasza osobista opinia?
No ja tu czegos chyba nie rozumiem, przez 50 lat zycia mowilam, to co myslalam, a teraz mam byc jasnowidzem i mowic pod publike.
A w trabe z tym!!! Czy sie komus podoba, czy nie to ja bylam, jestem i bede soba.

dopisane pozniej
Wlasnie dlatego uwielbiam amerykanskiego komika o nazwisku George Carlin, bo to byl (zmarl kilka miesiecy temu) facet, ktory nazywal rzeczy po imieniu. Mowil np. "nie pokazuj do usrania zdjec swoich dzieci, bo wiadomo, ze dla ciebie sa piekne i madre, moje dla mnie tez, ale niekoniecznie dla innych. jak dzieciak ma wielka glowe to ci powiem, ze ma. a jak zostawisz 10 letniego dzieciaka na skrzyzowaniu ulic w obrebie 3 km od domu i po tygodniu nie wrocil, to dowod na to ze glupi." Carlin potrafil szczerze i obiektywnie krytykowac, nasmiewac sie z balwochwalczej milosci do dzieci, wspolmalzonkow, rodziny, kraju, religii itp.
Bo normalna milosc jest zrozumiala, ale balwochwalcza jest niebezpieczna, bo dazy do stagnacji "zawsze mowil, jak nie potrafisz przyjac krytyki to bedziesz stal w miejscu, bo nie wiesz co poprawic"
Eeeee trzeba wiecej takich ludzi na ziemi...

Stardust konkretnie

48 comments:

  1. Ha, to mam podobnie. Jak pytam to chcę odpowiedzi a niekoniecznie potwierdzenia własnych myśli. A jak idę na zakupy i pytam jak w tym wyglądam to chcę usłyszeć prawdę, nawet jeśli będzie to coś w stylu 'jak szynka w siatce'. Lub 'jak w piątym miesiącu ciąży'. No lubię rzeczy mówione prosto z mostu.
    Hm. Właśnie dotarło do mnie, że chyba dlatego tylu ludzi mnie nie lubi. Nie żebym się przejęła ;)

    ReplyDelete
  2. Szczerosc to nie jest najbardziej lubiana cecha charakteru. Niby cnota, ale jakos malo popularna. Faktycznie dzieci sa szczere do bolu, potem gdzies zaczynamy dostrzegac, ze to sie nie oplaca i zaczynamy brnac w bajki.
    Ja wychodze z zalozenia, ze im ktos mi blizszy, tym wiecej szczerosci mu sie nalezy. Moge zbywac bajeczkami pania w sklepie czy osobe przygodnie, jednorazowo spotkana.

    Poczucie humoru na wlasny temat to tez unikat...

    ReplyDelete
  3. Kurcze,a ja jestem podobna,ale w jedną stronę.Lubię i chcę,żeby odpowiadano konkretnie na moje pytania.Mam kłopot,jeżeli ja jestem pytana.Problem polega na tym,że jak widzę,że moja koleżanka ma coś na sobie,co według mnie jej kompletnie nie pasuje,a ona jest zachwycona i twierdzi,że w tym dobrze się,to nie mam odwagi walnąć jej,że moim zdaniem,to owszem,ciuch świetny,ale nie dla niej.

    ReplyDelete
  4. May-li to mamy ten sam problem z przystosowaniem sie do tych co wyrosli a nie zdarzyli dorosnac:)))

    ReplyDelete
  5. Zgago, czyli jest latwiej zyc w balonie samouwielbienia? pewnie tak, ale ja nie potrafie, nie umiem udawac, ze jestem kims kim nie jestem.

    ReplyDelete
  6. Beata, ja jak kogos nie znam dobrze, to najpierw pytam, czy mam powiedziec prawde, czy to co ten ktos chce uslyszec? Za drugim razem z ta sama osoba juz mowie prawde, bo uwazam, ze ten ktos juz powinien wiedziec, ze jak mnie pyta to dostanie w odpowiedzi gola prawde. Dawno temu nawet nastoletni koledzy i kolezanki mojego syna nauczyly sie, ze ja nie opowiadam bajek.

    ReplyDelete
  7. To się takie proste wydaje: pytam - oczekuje prawdziwej odpowiedzi. Pytasz - prawdziwą odpowiedź dostajesz.

    Może czarownice tak mają, a inni niekoniecznie?

    M - czarownica

    ReplyDelete
  8. ja lubię krótko szybko i na temat,żadnego lania wody,kłamania,opowiadanie bzdureczek bajeczek.nie znoszę!
    a i szczególnie nie lubię,jak ktoś się przechwala,jaki to on mądry,wspaniały,dooobry,że klękajcie narody, dosłownie..a w gruncie rzeczy to np łapówkarz,gnida,oszust itd..

    a moja szczerość to mnie kiedyś zabije.

    albo se założę hasło!

    ReplyDelete
  9. A wiesz Stardust, ze ja całkiem inaczej na to patrzę. Nie jestem zwolenniczka kłamstwa ale nie lubie jak ktos wali prawdę między oczy nie patrząc na przykrość jaka komuś robi.
    zawstydza mnie czasem czyjaś nadmierna szczerość; ale chyba potrafię śmiać się z siebie:)

    ReplyDelete
  10. Marketa, a jaki moze byc inny cel pytania? jesli nie otrzymanie prawdziwej szczerej odpowiedzi, tak tylko zeby sobie pogadac? Ja rozumiem jesli dzieci pytaja dla samego pytania i niekoniecznie zalezy im na odpowiedzi, bo i tak ledwie odpowiesz to juz pytaja na nowo..:))) Zwlaszcza dwulatki z niekonczacym sie "dlaczego?"

    ReplyDelete
  11. Mijka, szybko, krotko i na temat:))) podoba mi sie. Chyba nie masz wiele niedomowien:)) No chyba, ze druga strona gra w ciuciubabke, a potem mowi "myslalam ze sie domyslisz" Ze mna nie trzeba sie niczego domyslac, jak pytasz to masz na srebrnej tacy;))

    ReplyDelete
  12. Odentka, ale ja naprawde jeszcze nigdy nie podeszlam do nikogo na ulicy i nie walnelam miedzy oczy. Generalnie to mam gleboko gdzies co robia, mysla i mowia inni, ale jak mnie juz ktos zapyta, to wytlumacz mi jaki sens klamania w odpowiedzi?

    ReplyDelete
  13. Odentka
    Ale to nie chodzi o rabanie prawdy miedzy oczy niczego nie spodziewajacym sie ofiarom, tylko od uczciwą odpowiedz na pytanie zadane przez druga stronę.
    Z tym robieniem komus przykrosci a raczej nie robieniem, to bardzo szybko mozna sobie popsuc relacje z ludzmi.
    Ja cenie sobie relacje z ludzmi prawdziwe.
    To ladnie widac w malzenstwie, jak ktores z jego uczestnikow znosi sytuacje fundowane przez druga strone, w zaden sposob nie okazujac, ze go to frustruje albo nie moze tego zniesc. I tak zyje na zacisnietych zebach rok, dwa,trzy, zeby nie zrobic meżu/zonie przykrosci az tu nagle! Jak nie pierdolnie! I czesto juz nie ma nawet czego zbierac.
    W relacjach ze znajomymi, przyjaciolmi, w pracy jest podobnie.
    Myslę, ze komunikaty typu "ja" czyli "kiedy robisz to czy tamto, to ja wtedy czuje to lub tamto", sa podstawa do budowania jakiegokolwiek zwiazku miedzyludzkiego, uczciwego, prawdziwego i mogacego sie rozwijac tak, by zainteresowane strony dobrze i bezpiecznie sie w nim czuły i mogły byc soba a nie udawac, lub zyc w niedopowiedzeniach i na zacisnietych zebach.
    Mowienie o swoich uczuciach zwłaszcza tych nieprzyjemnych to rowniez sztuka.
    Ale ja sobie staram przyswoic pewien "myk", za ktory Stardust chwaliła kiedyś Wspaniałego.
    Sens, ktory mi pozostał w pamieci, ze zamim sie wyłuszcze na temat tego, co mysle na dany temat, warto zapytac czy mogę to zrobic.
    Ciezko mi to wprowadzic w zycie ale poki co trenuje na obcych czyli w niektorych komentach. I z dzieckiem trenuje, tzn. ona mnie trenuje, bo rzadko ma ochote slyszec moje rady, wiec oglednie zaczynam od"Wiem, ze moge sie mylic, ale ja odbieram to taki tak..."
    Pfff.
    No! :-)

    ReplyDelete
  14. Ruda, ciesze sie, ze rozumiesz o co biega:) To tak jak z udawaniem orgazmu, a dopiero w czasie rozwodu pada szczerosc, tylko czyja to wina?? No i badzmy szczerzy kto jest najczesciej strona udajaca??
    Ruda chorobcia naprawde zapamietalas ten szczegol o Wspanialym. Wiesz ja sie do Niego duzo ucze, ale jednoczesnie najwiekszym komplementem jaki w zyciu uslyszalam to wlasnie jak Wspanialy powiedzial ze jestem zawsze szczera, ze to jedyny w Jego zyciu zwiazek, kiedy w kazdej chwili wie co sie dzieje i nie ma zadnego grania. Sam musial sie wyzbyc tego strachu przed "ladunkiem", ale wlasnie my kobiet uczymy ich tego, ze wolimy klamstwo od prawdy. No to klamia, bo przeciez o to prosimy.

    ReplyDelete
  15. Szczerość jest bardzo ważna między ludźmi. Uważam jednak, że forma, sposób podawania informacji jest bardzo ważny.

    ReplyDelete
  16. My chyba trochę o czyms innym mówimy. Szczerość owszem dobra dobra rrzecz, ale ja akurat mam na myśli takie sytuacje, kiedy komuś się wydaje, że jego prawda jest najlepsza, że ma prawo każdemu wywalic wszystkko nie bacząc na formę.
    I wiesz Sardust - my z mężem sobie obiecalismy że nie bedzie miedzy nami żadnego grania, udawania - tylko stuprocentowa prawda - i to sie sprawdza.

    ReplyDelete
  17. Sze, forma ma niewielkie znaczenie jesli w gre wchodzi prawdziwa szczerosc. Bo w szczerej rozmowie podteksty i czytanie miedzy wierszami nie maja racji bytu, slowo znaczy slowo, nie ma potrzeby domyslania sie czy tez dopisywania jakiejs historii.

    ReplyDelete
  18. Odentka, ja nie mowie o przekonywaniu, to jest temat na osobna notke, bo to juz kolejny etap stosunkow i ukladow miedzy ludzmi. Jak widzisz w notce dalam tylko te przyklady, gdzie wystetpuje pytanie i odpowiedz. Ciesze sie, ze masz taka zasade w malzenstwie, ale nie dziwi mnie, ze dziala, bo po prostu musi dzialac. Nie ma innej mozliwosci:) Ale skoro dziala w malzenstwie to znaczy ze moze dzialac tez w innych ukladach i dlaczego nie sprobowac?

    ReplyDelete
  19. Star... Troszku mnie chyba nie zrozumialas tym razem. Ja ocenialam stan faktyczny, a nie siebie. A o samouwielbieniu to tam zywcem NIC nie bylo!

    ReplyDelete
  20. Zgago ja Cie zrozumialam i wiem, ze nie pisalas o sobie. Moja odpowiedz tez nie dotyczy Ciebie tylko generalnie stwierdzam, ze w tym ukladzie jest latwiej zyc przytakujac i zachwycajac sie wszystkim i wszystkimi dookola lacznie ze soba czyli samouwielbienie plus kolko wzajemnej adoracji.

    ReplyDelete
  21. Sze, moze jasniej, forma ma znaczenie, ale nalezy rozpatrywac to co zostalo powiedziane lub napisane czyli konkretne slowa, a nie co poeta mial na mysli, czy tez to czego sie sami domyslamy a nie ma pokrycia w uzytych slowach.

    ReplyDelete
  22. ja do prawdy i szczerości mam stosunek powiedzmy lekko podejrzany. Może tak jak ten twój Wspaniały na początku. Jak ktoś chce prawdy albo prawdę podkreśla to ja się spodziewam ukrytego ładunku wybuchowego i niestety zwykle mam rację.
    Może dlatego że od matki w ramach "prawdę ci mówię" słyszałam najgorsze rzeczy na świecie. W sytuacji "dziś pytanie , dziś odpowiedź" to ja chcę owszem odpowiedzi szczerej ale generalnie pytania unikam. Bo niewielu osób mam tyle zaufania, żeby przyjąć odpowiedź. Jak na pytanie odpowiadam to staram się jednak wywnioskować intencje pytającego i jeśli są niezgodne z tym co chcę powiedzieć to trochę ściemniam albo sie migam.
    Forma ma moim zdaniem znaczenie ogromne, bo prawdę można ubrac w słowa absolutnie nie do przyjęcia. Mi kiedyś szefowa zwróciła uwagę że wyglądam jakbym na rurze przyszła tańczyć. Miałam niebieską sukienkę do połowy ud, bawełnianą , dopasowaną. Było lato i impreza pracowa. Moim zdaniem wyglądałam normalnie , ta sukienka nawet elegancka nie była a co dopiero wyzywająca. Zawsze można powiedziec ze nie mam dystansu do siebie i poczucia humoru. No w takich sytuacjach nie mam.

    Może to kwestia definicji. A może urazów. A może trzeba jasno oddzielić fakty od ich interpretacji i być ostrożnym z interpretacjami.

    Moj ex-mąż był mistrzem krytykowania mnie w taki sposób że ja czułam się winna , bo on mi przecież tylko prawdę mówił.

    Masz niewatpliwie rację co do natychmiastowej reakcji na to co sie komuś nie podoba, bo rzeczywiście nikt wróżka nie jest.

    Dodam jeszcze że idealny układ oparty na miłości, szczerości i odpowiedzialności (w tej kolejności) to mam wypracowany z córką. Prawdę sobie mówimy szczerą zawsze. Jak nie chcemy mówić to mówimy że nie chcemy mówic i druga strona nie naciska. Jak nosimy ładunek wybuchowy to go nie ukrywamy tylko ostrzegamy "słuchaj, jestem zdenerwowana. Lepiej mnie omijaj".
    Sie rozgadałam, ale własciwie się z toba zgadzam. Tylko dla mnie to zasady których chciałabym sie trzymać a do tanga trzeba dwojga.

    ReplyDelete
  23. Przez te wszystkie lata nauczylam sie troche hamowac,
    dlaczego?
    bo wiekszosc ludzi prawdy nie chce slyszec, a jak mam pierdoly gadac znajomej typu wygladasz pieknie w tej kiecce, to wole sie nie odzywac, bo mam pozniej kaca moralnego, ze zas nie bylam soba.
    Nie cierpie ludzi ktorzy " slodza" i ochaja typu jak "pieknie wygladasz , a Ty kuzwa masz za soba nieprzespana noc i makijaz zrobilas na zasadzie na odwal"
    normalnie odruchu wymiotnego dostaje,
    a wrecz nienawidze ludzi, ktorzy po 3 miesiacach wygarna ci
    " a bo ty to i to zrobilas" normalnie wkurw mnie ogarnia,bo ja nawet sytuacji nie pamietam.
    Jezeli chodzi o garderobe i ocene tejze , to tylko i wylacznie moje dziecko jedyne, ktore zawsze mowi mi prawde bo wie ze z tego powodu fochow stroic nie bede. Najwyzej lach z powrotem do sklepu albo Salvation Army, no ewentualnie ebay.
    Taka jestem. I juz.

    ReplyDelete
  24. Odwodnik--> Ciesze sie ogromnie, ze sie rozpisalas, bo bardzo lubie Cie czytac. Mysle, ze generalnie taki podejrzany stosunek do prawdy ma wiekszosc ludzi, bo bierze sie to z naszych doswiadczen z prawda. Jest powszechnym bledem oceniac obecne wydarzenia i ludzi na podstawie doswiadczen z przeszlosci z zupelnie innymi osobami. Ale tak sie wlasnie tworzy stereotypy. I w tym wypadku tez nie jestem bez grzechu, nie sadze czy ktokolwiek jest. Wspanialy jest bliski idealu, a ja sie ciagle od Niego ucze. Chyba Zgaga napisala wyzej, ze dzieci sa szczere a potem zycie nas uczy jak unikac i manipulowac szczeroscia. Ja powiedzialabym wiecej, ze to my dorosli uczymy dzieci nakazami i zakazami jak unikac bycia szczerymi. Ja tez mialam nie lepsze doswiaczenia ze szczeroscia w czasach dzieciecych, nastoletnich i nawet malzenskich, zawodowych, szkolnych. Musze przyznac, ze te doswiadczenia wyszkolily mnie na mistrza w klamaniu i manipulowaniu szczeroscia. Dopiero w doroslym zyciu podjelam calkiem swiadoma decyzje, ze chce byc szczera, chce po prostu byc soba. Mialam kilka sytuacji, w ktorych bylam postawiona pod murem i w jakims sensie bez mozliwosci wyboru klamalam ale wtedy czesto zaznaczalam, ze w tym momencie klamie, bo nie mam innego wyjscia.
    Tak jak Ty z corka, tak ja z synem wypracowalam sobie atmosfere szczerosci, bo uwazam, ze czlowiek klamie bez wzgledu na wiek jesli boi sie konsekwencji powiedzenia prawdy. Jesli ustalimy, ze nawet najwieksze przewinienie zostaje wybaczone w minimum 50% w momencie powiedzenia prawdy, to juz mowienie prawdy zaczyna sie oplacac. Dlaczego nie 100%? bo najczesciej trzeba czasu, zeby te pozostale 50% przetrawic czesto przy pomocy winowajcy:) Oczywiscie, ze do tanga trzeba dwojga i trzeba obopolnej checi zeby takie uklady sobie wypracowac. Ja uwazam, ze przynajmniej z ludzmi, z ktorymi chce przebywac i kontaktowac sie w jakis bardziej zazyly sposob warto. Jesli chce sie przed kims otworzyc to chce wiedziec, ze ten ktos jest gotowy na to samo.
    Sama bardzo rzadko zadaje pytania, zamiast pytac wole obserwowac i wyciagac wnioski, bo wiem, ze nie kazdy jest przygotowany na szczera odpowiedz. Wole nie wiedziec nic niz pytaniem zmusic kogos do klamstwa. Nieszczere informacje nie maja dla mnie zadnej wartosci, wiec nie pytam, bo po co mam stawiac kogos w sytuacji kiedy nie chce powiedziec prawdy a uwaza, ze musi odpowiedziec. Bo bardzo niewiele ludzi potrafi powiedziec "nie chce odpowiedziec na to pytanie" wiekszosc uwaza, ze musi sie jakos "wymigac".
    Zachowanie Twojej szefowej, bylo uwazam zlosliwe i to delikatnie mowiac, przeciez Ty jej nie pytalas o ocene Twojego ubioru. Ale to juz inna nieco kwestia kiedy ludzie wydaja opinie i dobre rady wogole nie pytani. Jest tak niewiele ludzi, ktorzy przed wyglaszaniem swoich rad pytaja "czy moge prosic o pozowolenie wyrazenia mojej opinii?" Oczywiscie nie mam tu na mysli wymiany opinii np. na blogach w otwartych dyskusjach. Uwazam, ze blogi to specyficzne miejsce, gdzie czlowiek sie otwiera z pelna swiadomoscia, ze nie wszyscy czytelnicy beda zawsze przyklaskiwac. Ale mialam kiedys kolezanke, ktora przyszla do mnie z wizyta ze swoja kolezanka (w zyciu nie widzialam kobity) i ta mi wlasnie zaczela doradzac jak powinnam przemeblowac mieszkanie. W ogole nie pytana, bo akurat wiedziala lepiej niz ja no to chciala wyglosic swoje zdanie i jeszcze byla oburzona dlaczego ja nie chce sluchac.

    ReplyDelete
  25. A co tu jaśniej? Najpierw stwierdziłaś, że forma nie jest ważna. Potem potwierdziłaś, że jednak tak.
    No to co?
    Tę samą myśl można podac na różne sposoby. Walenie między oczy mało ma wspólnego ze szczerością. Dlatego uważam, że forma ma kolosalne znaczenie. I tyle :-)

    ReplyDelete
  26. stardust: Śmiem twierdzić że właśnie dlatego że postanowiłam relacje z najbliższymi budować na prawdzie to kontakt moim zdaniem normalny mam jedynie z córką. Matka mnie ledwie toleruje, bo się przyzwyczaiła, siostra jeszcze mnie chce wychowywać, przyjaźnie jedne się wykruszają inne dopiero raczkują (ale już na zdrowych zasadach). O relacjach z facetami szkoda gadać.
    Wiesz facetom sie wydaje że ja "nie mówię poważnie". Gadam sobie ot tak dla gadania, kokietuję a tak naprawde to myślę co innego i chcę czegoś innego. I oni w głowę zachodza czego, zamiast słuchac.
    Zaczęło się od męża. Uprzedziłam ze odejdę jeśli (tu bardzo ważny warunek). Nie dotrzymał warunku. Wyprowadziłam się. Obraził sie na mnie. Po pięciu miesiącach chciał mi wybaczyć , bo doszedł do wniosku że mi przeszło i tylko na pozwolenie czekam. Zdziwił sie jak sie okazało że ulozyłam sobie bez niego. Po tym, co mi zafundował później własciwie jeszcze się do końca nie podniosłam.

    Drugi twierdził że mnie kocha, był żonaty i dzieciaty i mimo to dwa lata ze skóry wyłaził żeby mnie mieć. Pękłam na rejsie na którym był kapitanem. Jacht był luksusowy ,facet romantyczny a ja kocham wodę. Powiedziałam, że związek mnie nie interesuje, że w życiu nie będe miała zaufania do faceta który zdradza żonę i niech to potraktuje jak przygodę erotyczną. Po rejsie niestety straciłam do niego resztki szacunku. Poczuł sie wykorzystany i potraktowany przedmiotowo. Jak mogłam mu to zrobić skoro on mnie kocha i jestem jego powodem do oddychania.
    Z następnym byłam 5 lat. Z racji różnicy wieku powiedziałam na wstepie ( no nie na pierwszej randce ale po paru miesiącach), ze za mąż za niego nie wyjdę (tu przedstawiłam szereg powodów) i dzieci nie chcę. Powiedział że przyjmuje do wiadomości i akceptuje, jeśli mu się zmieni to powie. Po pieciu latach przyłapałam go na usiłowaniu zapłodnienia mnie. W wielkiej awanturze okazalo sie że chuj, nic nie przyjął do wiadomości. Myślał że mówiłam tak specjalnie , zeby on się nie bał że do ślubu dążę. On chce ślubu i dzieci, skoro ja nie chcę to po co zmarnowałam mu 5 lat?
    Sama jestem i na razie mi dobrze.
    Okopałam się w moim małym światku a na zewnatrz opowiadam bajki babci Gąski.

    ReplyDelete
  27. Ludzie często proszą o szczerą wypowiedż, a w sumie to chcą sie przejrzeć w nas na zasadzie "Lustereczko powiedz przecie". I ja z tym mam pewien kłopot. Są rzeczy, których nie mówie. Za długo zyje i wiem, ze niektorzy sa niereformowalni.
    Poza tym czesto "szczerosc" jest uzywana zamiast "brutalne ranienie".
    Imperatyw szczerosci czesto jest bezsensowny. Na przyklad po co ludzie mowia partnerowi, ze go zdradzili - a robia to wlasnie w imie szczerosci. To jest gowno nie szczerosc. To jest przerzucenie mojego problemu na kogos.
    A forma ma znaczenie. Konwenanse po to wym,yslono, zeby ulatwialy a nie utrudnialy zycie. I w tym psychologicznym belkocie, ktorego czesto ucza na psychoterapiach tez jest pewien sens. To sa te formy, ktore pozwalaja na to, zeby komus cos powiedziec a zranic go jak najmniej.

    ReplyDelete
  28. Widze, ze dyskusja przeszla na tory "dzielenia wlosa na czworo" i ciagle powtarza sie argument "walenia pomiedzy oczy". Bywa i tak, ale czy przyklady jakie podalam w notce sa waleniem pomiedzy oczy? Jesli tak, to tym bardziej nic nie rozumiem?? Bo skoro nie moge oczekiwac od "nadetej" kolezanki szczerej informacji o co sie nadela, od meza szczerej oceny czy Mu sie podoba ciuch czy nie, przy innej kolezance nie moge opowiedziec dowcipu bo pewnie odczyta go jako krytyke jej osoby a nie dowcip itd.itp. to po co wogole rozmawiac?? W tym ukladzie nie dziwie sie, ze Odwodnik napisala, ze ma problem z relacjami, bo ludzie nie chca szczerosci. No ja chce i upieram sie, ze szczerosc poplaca. Bo jak ide do sklepu kupic ciucha i z braku osoby towarzyszacej pytam sprzedawczynie o opinie to chce zeby byla szczera, a nie kierowala sie tylko procentem jaki dostaje od sprzedarzy. Ja osobiscie nie potrafie i nigdy nie sprzedalam klientce produktu, do ktorego sama nie mialabym zaufania. Nigdy nie polecilabym klientce zabiegu, ktory jest drozszy. Nigdy nie powiedzialam ze efekt danego zabiegu bedzie rewelacyjny bardziej niz jest naprawde. No taka etyka zawodowa. Jesli pytam co moge zmienic zeby klient byl bardziej zadowolony to tez nie jest to kokieteria i lapka na komplementy. Chce konkretow, bo chce polepszyc i usprawnic nie tylkko dla obecnej klienteli ale z mysla o przyszlych. Kiedys w restauracji poprosilam wlascicielke i szeptem "na stronie" powiedzialam, ze dania sa super, ale za slone i chetnie wrocilibysmy ale ...no ta sol. Wlascicielka nie tylko, ze sie nie obrazila, ale podziekowala. No mialam szczescie, ze trafilam na kobiete, ktora umie wykorzystac krytyke. Do dzis tam od czasu do czasu (jak jestesmy w okolicy) chodzimy i zawsze jak nas widzi to podejdzie i porozmawia, czasem pytam o ocene czegos. No widocznie chora;)) na szczescie na te sama chorobe co ja.

    ReplyDelete
  29. w obronie mojego exmęza powiem, że własciwie to miał prawo tak myśleć, Wybaczyłam mu zdradę, wybaczyłam mu nawet to że mnie uderzył, choć wcześniej mówiłam że nie wybaczę. Ten bardzo wazny warunek to miała być lojalność wobec mnie. a i tę nielojalnośc wytrzymywałam wiele razy. Miał pełne prawo myśleś że to "takie gadanie".
    ruda napisała : "I tak zyje na zacisnietych zebach rok, dwa,trzy, zeby nie zrobic meżu/zonie przykrosci az tu nagle! Jak nie pierdolnie! I czesto juz nie ma nawet czego zbierac"

    No właśnie z nami tak było. Tylko ja od tamtej pory już zawsze we wszystkim byłam konsekwentna. Pierwszego lutego minie 10 lat od tej decyzji. To 10 lat "nowej" mnie. Najtrudniej było zacisnąć zęby i ułożyć jego kontakty z córką, ale opłacało się. To była ciężka praca i trwała latami, ale mogę z czystym sumieniem powiedziec że nie tak ma jak sobie zapracował. Uczciwie powiem , że owszem wykorzystywałam swoją przewagę, ale tylko w kwestiach kiedy córką próbował manipulować tak jak mną, kiedy jej mówił że ma śliczne krzywulki (o nogach), urocze piórka (o włosach) i kiedy jej wciskał ze dziewczynki maja być grzeczne i potulne. Nie zabiłam go, dzielna jestem , prawda? Od dziesięciu lat siebie lubię.

    ReplyDelete
  30. Odwodnik--> ja tez mam zdecydowanie mniej przyjaciol niz inni, ale za to na moich przyjaciol moge liczyc, no sa jakiejs lepszej jakosci:) Jesli chodzi o stosunki damsko-meskie tez mialam klopot i to dlugo, ale sie uparlam, ze szczerosc jest #1 na mojej liscie oczekiwan. I znalazlam!!! Od pierwszej randki ustalilismy, ze interesuje nas tylko szczerosc, ze nie oczekujemy zadnych gier w imie kokieterii, ze nie bedziemy prowadzic zadnej wojny o dominacje w zwiazku. I trzymamy sie tych postanowien. Wspanialy mial lekkie obawy do tego ladunku wybuchowego, ale jak sobie wyjasnilismy, ze to wlasnie Jego obawy przed ladunkiem sa pewnie w jakims tam procencie przyczyna nieudanego zwiazku z Nasza Zona to natychmiast zaniechal. Teraz nie ma klopotu. Mam nadzieje, ze kiedys na Twojej drodze zycia stanie ktos taki.
    Wiesz ja tez jeszcze czasem opowiadam bajki Babci Gaski ludziom spotkanym w autobusie, pociagu, bo i po co mi sie silic na szczerosc z kims kogo nigdy wiecej nie spotkam. Ale jesli chce z kims nawiazac zdrowe stosunki to jestem szczera.

    ReplyDelete
  31. Odwodnik, to co napisala Ruda i teraz Ty podkreslilas spotkalo rowniez mnie i pewnie wiele, wiele innych kobiet. I tak czlowiek zyje z zacisnietymi zebami dopoki sie nie zdobedzie na odwage byc szczerym sam wobec siebie. Jak sam wreszcie zdobedzie sie na to zeby spojrzec prawdzie w oczy i ocenic ten zwiazek, to ucieka jak najdalej. I nagle zaczyna byc szczesliwym, bo moze byc soba, bo nie musi udawac, nie ma obaw i strachu przed byciem oszukiwanym. W ten sposob ja odzyskalam SIEBIE i nie mam zamiaru tego utracic. Potem czlowiek zaczyna budowac sam siebie wlasnie na tych wyzszych wyzwolonych zasadach. I wreszcie zaczyna szukac zwiazkow, ktore nie okradaja go z tych nowych wartosci ale je wzbogacaja. Ja nie mam juz zadnych przyjaciol z dawnych lat, z czasow tego zycia z zacisnietymi zebami, ale w ich miejsce mam 2-3 prawdziwe szczere przyjaznie. W miejsce Adonisa, ktory oszukiwal mam przecietnego czlowieczka, ktory jest ... no Wspanialy. I co najwazniejsze w miejsce siebie zagubionej wsrod konwenansow udawania mam siebie i z przyjemnoscia patrze w lustro.

    ReplyDelete
  32. zaraz ci tu życiorys zapodam , bo widzę, że mi się poulewało. Wszystkie moje posty były po to żeby ci powiedzieć że to bardzo piękna cecha ta szczerość w związku zwłaszcza i świat by od razu wypiękniał gdyby wszyscy tak. Tylko doświadczenia niestety uczy że cecha jest równie piękna jak rzadko spotykana i tak jak napisała Lorenza , nawet ci którzy deklarują szczerość albo mówią że jej oczekują to tak naprawdę oczekują potwierdzenia siebie. Eh rozpędzam się bo mi się ostatnio 20letnia przyjaźń posypała dlatego że przyjaciółka była szczera bez pytania.

    ReplyDelete
  33. Odwodnik, ale takich gości, których opisujesz wychowały kobiety !
    Takie co jedno mówią, a drugie robią. Na pytanie o co się gniewają mówią O NIC. Foch przez tydzień ale NIC. Wrzeszczą, że już nigdy, a za chwilę już to robią. Pytają czy ładnie im w sukience, a jeśli nie daj boże ktoś odpowie, że średnio to obraza przez tydzień z odcięciem od łoża i kuchni włącznie.
    Jestem Torquemadą jeśli chodzi o łgarstwa i niekonsekwencje kobiet, właśnie dlatego, że faceci idą po najprostrzej linii oporu. Skoro trzy poprzednie mówiły jedno, a robiły drugie to takie są wszystkie.
    Zatłukłabym za to kapciem!
    Własnego męża uczę od 10 lat, że nie musi mnie dołować z własnej woli, ale jeśli pytam jak w danej szmacie wyglądam to pytam serio. Nie mam odpowiedniego lustra, wiec musze polegać na nim. I mam w dupie odpowiedzi dla świętego spokoju, bo świętej wojny za to nie wywołuję.

    Ale forma szczerości ma duże znaczenie :)

    ReplyDelete
  34. Lorenzo, a ja osobiscie wolalabym zeby maz, ktory mnie zdrazil powiedzial o tym sam, a nie byc postawiona w sytuacji kiedy zdrada sobie trwa, wszyscy o tym wiedza tylko ja nie. Mowie o zdradzie takiej spontanicznej, nie planowanej..ot przydarzylo sie chlopu nie zapanowac nad "odruchem". Bo jesli planowal, to znaczy, ze juz nie byl szczery, a taki jest mi do niczego nieprzydatny:)

    ReplyDelete
  35. Głupia sprawa - ja bym wolała, zeby ludzie nie byli wobec mnie szczerzy, kiedy ich o to nie proszę.

    ReplyDelete
  36. małgośka: No w pierwszej chwili trudno się z toba nie zgodzić ale zaraz po sekundzie refleksja. Zaraz , zaraz a czy to przypadkiem nie jest taki oklepany argument wytrych na wszystko. Gotować nie umie, niedojada i ciamajda jest, na katar umiera bo mamusia rozpieściła, elementarnego wysiłku żeby kobietę ukochana poznać nie wykona bo go inne kobiety tak nauczyły. Ale po tyłku na zdjęciu pozna i tego nie musiał się uczyć tak? Jakby nie patrzyła to wszystkiemu winne kobiety bo sobie takich facetów urodziły i tak ich wychowały. Halo? a dlaczego nigdy przenigdy nie słyszałam że kobiety tatuś czegoś nie nauczył? albo mąż?

    ReplyDelete
  37. Lorenzo, a to juz zupelnie inna sprawa. Jesli takie sa Twoje preferencje i mowisz o nich jasno, to nalezy je uszanowac. Ja traktuje zycie troche jak wielkie miasto. Byl czas, ze poruszalam sie po tym miescie, bez mapy, czesto nawet nie pytajac o droge, bo pewnie sama nie wiedzialam gdzie chce isc. Dlatego tez mialam takie a nie inne doswiadczenia. Z czasem nauczylam sie, ze jesli chce sie po tym miescie poruszac bez straty czasu i napotykania nieprzewidzianych i nie zawsze milych niespodzianek, to potrzebuje mape. I nie tylko mape, ale i cel do ktorego chce dotrzec, no i przede wszystkim musze wiedziec w jakim punkcie miasta sie znajduje, bo bez tego wszelkie drogi nic mi nie dadza. A zeby wiedziec gdzie sie znajduje czyli na czym stoje potrzebna mi jest wlasnie szczerosc, tak moja wlasna wobec siebie jak i otoczenia. Jak wiem gdzie jestem to wiem czego moge sie spodziewac i jak uniknac lub napotkac to na czym mi zalezy. No taka troche chalupnicza filozofia zycia;) Na tej samej zasadzie jesli ide na ten spacer z kims za reke to chcialabym zebysmy szli obok siebie w tym samym kierunku. A jak ta druga osoba ciagle zbacza z drogi to po jakims czasie moze sie okazac, ze nam generalnie nie po drodze ze soba. I takie spacery juz odbywalam, bo nagle ktos sobie gdzies tam zboczyl i nie byl laskaw powiadomic o swoich intencjach. No w moim wieku juz nie mam ochoty na takie zabawy. Co nie znaczy, ze chce ukamienowac tych co lubia;)

    ReplyDelete
  38. Odwodnik nie uogólniaj :)
    Nie wszystkiemu, tylko czemu są winne.
    Tak samo jak winny jest facet, który małżonkę trzymał przez 15 lat w domu, bo lubił ciepłe obiadki, a teraz ma pretensje o to, że prócz opowieści durszlakowych nie mają sobie nic do powiedzenia. I robi jej wyrzuty, że nie zarabia na dom.

    To nie znaczy, że usprawiedliwiam bez reszty pacana, który nie słucha co do niego mówię. Wręcz przeciwnie, jestem w stanie złamać mu szczękę. Albo nos. Bo właśnie jeden gamoń przez tę szczególną wagę słuchu do końca swoich dni będzie Belmondo. Wpadłam w furię po raz piętnasty klepnięta w tyłek, kiedy zapowiadałam złe.
    Później się okazało, że to była taka gra z jego ex. Ona piszczała i mówiła nie, a klepnięta piszczała radośnie. Z jaką radością złamałabym nos również jej nawet nie pytaj.

    ReplyDelete
  39. to jest asertwyność i dystans do siebie. mało ludzi ma. ale to dobrze. bo mamy mniejszą konkurencję do róznie rozumianego sukcesu ;)

    ReplyDelete
  40. Malgoska--> U mnie tez za klepniecie w tylek grozi lamanie kolem. Zasada "rece przy dupie (wlasnej)" obowiazuje az do odwolania.

    ReplyDelete
  41. 9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków gdy zraniłoby to ich lub innych.

    To jest krok z mitingow AA, Al-Anon i DDA.
    I np. w tych skupiskach ludzkich, co powyżej- kontekscie Twojej uwagi Starduście, o informowaniu drugiej strony o zdradzie- miewa czesto zastosowanie.
    Wogóle uważam 12 Kroków za genialny wynalazek.:-)

    Ale to była taka dygresyjka tylko.:-)

    ReplyDelete
  42. Małgośka!
    NIE! NIE! I jeszcze raz NIE!!!
    Tez tak twierdzilam, do czasu....
    Nigdy nie odciażałam MŁodego, zawsze oczekiwałam takiego samego jak siostry udziału w obowiazkach. Hulało do konca gimnazjum jeszcze jako tako, a potem sie ryplo. I tak to od 2 roku zycia byla ciagła walka o to samo.
    W tym roku kurwa nie miałam juz siły np. wolac do kuchni po 3 razy, zeby po sobie spzratnal.
    Kurwa taki opor materiału, ze ja wymiekłam. I jak moja synowa bedzie mi zarzucac, ze to ja go takiego wychowałam, to ani przez sekunde nie bede miała nawet mgnienia poczucia winy. Bo ja nawet SIEBIE dalam rade wychowac i drugie dziecko - nie na ideały, ale tak by dało sie zyc i nie utrudniac zycia innym. Taki model i przez naście lat nie dało rady tego zmienic.

    ReplyDelete
  43. Ruda, 12 Krokow z AA tez uwazam, za recepte na wszystko. Stosowalam pojedyncze punkty czy tez calosc w wielu sytuacjach zyciowych, nie majacych nie wspolnego z alkocholizmem - zawsze dziala bez pudla. Tak samo jak zawsze dzialaja zasady z malej ksiazeczki pt. Gra zycia i jak w nia grac - tlumaczenie wolne, bo ksiazke znam tylko w wydaniu anglieskim.

    Co do chlopakow, masz racje. Cos w tym jest chyba ten chromosom Y:) Moj jest jedynakiem, ktorego tak tresowalam, ze przynosil mi co niedziela sniadania do lozka, sprzatal mieszkanie w zamian za drobne wynagrodzenie (nie uznaje zasady kieszonkowego za nic). Od 12 roku zycia sam prasowal, sprzatal po sobie umial zrobic pranie. No ideal, a jednak jak sie wyprowadzil len z Niego wylaz, ja przestalam chodzic z wizyta bo po co mam sie denerwowac, wole jak On przychodzi do nas. Jest zdecydowanie bardziej wrazliwy w sprawach damsko-meskich niz przecietny mezczyzna, bo wiadomo wychowany przez samotna matke. Ale to wszystko. A jak mial 4 miesiace i zostalam sama, to sobie obiecywalam ze wychowam idealnego mezczyzne. Teraz wiem, ze chyba nie ma takiej mozliwosci.

    ReplyDelete
  44. Ruda, to działa w obie strony. Mnie wychowali w przekonaniu że wszystko robi się samo, a jednak dbam i robię.
    Jeśli zrobiłaś co mogłaś i nic to nie dało to znaczy, że syn w życiu musi zarabiać na gosposię ;-)

    ReplyDelete
  45. Małgoska!
    Dokładnie tak!
    Z ust mię wyciągłaś. ;-)

    ReplyDelete
  46. Lo matko - dopiero teraz czytam watek - kiedy komentarzy juz tak wiele.
    Uwazam, ze pelna szczerosc, taka sobie szczerosc, wzgledna szczerosc lub jej brak zaleza od tego w jakiej relacji miedzyludzkiej sie pojawiaja. Budowanie wiezi z osoba bliska bez szczerosci absolutnej wydaje sie budowaniem pieknego krysztalowego palacu na watpliwym fundamencie - nawet jak z pozoru budowla zachwycajaca - to predziej czy pozniej pierdzielnie i sie rozleci calkiem.
    Jesli kogos traktuje z duzym dystansem - to w sumie mam w nosie, czy mowie mu cala prawde - tymbardziej jak czuje, ze osobnik chce uslyszec, to co chce uslyszec nie to co ja naprawde mysle. Pewnie, ze forma ma tu wielkie znaczenie bo przeciez nawet niewygodna prawde mozna zapodac nie walac miedzy oczy. Czasem nie mam jednak obiekcji, zeby WALNAC - ot - bez owijania.
    Najsmutniejsze jst dla mnie ostatnio, ze nie moge znalezc nici porozumienia z moimi juz dosc leciwymi rodzicami i tesciami - w miare sprawnymi wciaz i fizycznie i umyslowo, a jednak - wlascie rozmowa z mimi, to przytakiwanie i powodowanie, zeby nie poczuli sie urazeni, zeby byli zadowoleni. Taka rozmowa to bleblanie nie rozmowa.
    :(((((((((((((((((((((((((((((
    Kuzwa - to za 20 lat moje dzieci tez tak ze mna bleblac beda??????????

    ReplyDelete
  47. Marinku i o to wlasnie chodzi, ze to zalezy od przede wszystkim stosunkow w jakich z dana osoba jestesmy. Ja nie wiem co sie robi na starosc, ale ja do mojej Rodzicielki tez bleblam, bo nie ma mowy o innych stosunkach zwlaszcza na taka odleglosc. Wiec to wszystko jest wywazone w zaleznosci od okolicznosci, a jak komus trzeba walnac, to tez potrafie:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...