Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, January 30, 2009

Kuszenie losu

Mam te przypadlosc od zawsze. Jak czegos koniecznie chcialam to jakos podswiadomie zachowywalam sie tak jakbym juz to miala. Pamietam jak wyszlam za maz i natychmiast chcialam miec dziecko, natychmiast, najlepiej przedwczoraj, bo wczoraj to juz za pozno. Siedzialam w pracy i wybieralam imie dla mojego dziecka. Jak juz mialam imiona dla obydwu plci, to przypadkowo na wystawie sklepowej wypatrzylam ubranko, taki komplecik (sweterek, czapka i buciki). Zolte to bylo, bez zastanawiania sie weszlam do srodka i kupilam.
Przyszlam do domu z tym zakupem, maz ciekawie zajrzal i zaczal sie glupio rechotac:
-- Ladne to, ale nie moj rozmiar.
Obrugalam Go na okolicznosc i powiedzialm, ze ja chce dziecko!!!!
Cos mi tam probowal tlumaczyc, ze lepiej jest chodzic w ciazy w jakiejs konkretnej porze roku... no pierdoly, ktorych ja wcale nie sluchalam. Potem dodal, ze tak w ogole to ciaza trwa 9 miesiecy i jakby co to z tymi zakupami jestem za dluuuuugo naprzod.
-- Ty mi tu bajek nie opowiadaj, tylko bierz sie do roboty. Jeszcze nie slyszalam, zeby ktos zaciazyl od gadania. 9 miesiecy powiadasz?? Pfff ja nie mam zamiaru tak dlugo czekac, ja chce dziecko teraz, zaraz.
Niewatpliwie myslal, ze zbzikowalam, a tak naprawde to ja juz bylam zbzikowana od urodzenia, cokolwiek "zbzikowanie" ozancza. Ok. 2-3 tygodnie pozniej juz bylam w ciazy i jakos te 9 miesiecy dalo sie przeczekac.
I tak mialam zawsze, ze jak cos sobie ubzduralam to juz, tu i teraz.
Po przyjezdzie do Stanow, chcielismy dostac mieszkanie miejskie wiec poszlam do znajomych obejrzec jak takie mieszkania wygladaja. Wracajac do domu, kupilam znow jakis drobiazg do nowego mieszkania.
Mieszkanie dostalismy w ciagu 2 miesiecy.
Lata temu jak z magnetofonow ludzie przesiadali sie na CD, Potomek zakupil sobie sprzet i kolekcje dyskow. Ja nagle ni z gruchy ni pietruchy zaczelam kolekcjonowac swoj wlasny zbiorek, kupowalam co tydzien po kilka dyskow i jak mialam ich juz ok. 30tu to Potomek popatrzyl i przemowil:
-- Wiesz Mamuska, Ty tak kupujesz te CD i nie wiem czy Ty sobie zdajesz sprawe z tego, ze nie masz do tego sprzetu? Nie chcialbym, zeby Cie spotkalo rozczarowanie. Moze Ty powinnas zaczac wlasnie od kupienia sprzetu, zamiast dyskow.
-- Wiem, ze nie mam sprzetu, ale jak kupie najpierw sprzet, to przeciez nie bede grac ciagle jednego dysku. Musze miec najpierw kolekcje dyskow, dopiero sprzet...
-- No jakos to "od tylu" wedlug mojego rozumowania...
-- Od tylu, czy od przodu, zanim o Tobie skowronki zaczely cwierkac, to juz miales imie i pierwsze ubranie.
-- Oooo... to widocznie u Ciebie to tak dziwnie dziala, ale prosze oszczedz mi szczegolow.
I poszedl. Jak mialam juz kolekcje 50 dyskow wtedy kupilam sprzet i znow bylo OK.
Kiedys jak pracowalam w Spa, w Bloomingdale's to oczywiscie jako pracownicy rowniez sklepu mielismy specjalne ulgi i ekstra obnizki cen dla pracownikow. Ja tam nie mam nerwow do takich rzeczy, wiec w wiekszosci przypadkow nie korzystalam, ale ktoregos dnia kolezanka powiedzila, ze nastepnego dnia rano, przed otwarciem sklepu sa wystawione na sprzedaz koszule meskie, takie wyjsciowe i to okazja tylko dla pracownikow.
-- Mara, ale o czym Ty mowisz, przeciez wiesz, ze ja nawet chlopa chwilowo nie posiadam...no chyba ze te koszule sa juz na zywych, przystojnych modelach... - zazartowalam.
-- Pierniczysz!! A syn to co? patyk od kaszanki?? Nie mow, ze nie przyda sie doroslemu chlopakowi taka wyjsciowa koszula na jakas ekstra okazje na studiach czy kiedys do pracy.
Moze i Ona ma racje, pomyslalam, wieczorem zapytalam Potomka jaki rozmiar nosi, bo ja nie wiem, bo moi mezczyzni musza umiec sie sami zaopatrywac w ubranie, nawet jesli jak w wypadku syna, robia to za moje pieniadze. Nastepnego dnia skoro swit (8 rano) zameldowalam sie w sklepie, a tam ....Sajgon!!!!!
Ja myslalam, ze te koszule beda normalnie na stoisku poukladane rozmiarami, kolorami .... kurwa!!! A to wszystko pierdolniete do 6 ogromnych kartonow (2x3m), nad kartonami klebi sie tlum ludziskow i tak przebieraja przerzucajac tymi koszulami w lewo i w prawo, no Wesolego Gmeranka!!!
Ja pierdole!!! W takich warunkach to ja nie potrafie kupowac!! Wkurwilam sie, bo przeciez wstalam specjalnie po to o 6 rano i teraz mam nic nie kupic?? Zawiesilam sie tez nad jednym z kartonow i zaczelam szukac odpowiedniego rozmiaru... ale szlag mnie trafil i doszlam do wniosku, ze w ten sposob to ja nic nie znajde. A faktycznie koszule byly w cenach od $80.00 do $150.00 i kazda z nich mozna bylo kupic za jedyne $20.00.
No to zaczelam brac jak leci, aby tylko podobal mi sie fason i aby byla oryginalnie zapakowana, a rozmiar? Szlag z rozmiarem... o tym pomysle pozniej. Tym sposobem wrocilam do domu objuczona w chyba 20 sztuk koszul meskich roznego kroju, koloru i rozmiaru. Potomek przejrzal je i mowi:
-- Z tego wszystkiego tylko 4 sa mojego rozmiaru. Babo!! co Ty zrobisz z reszta tych koszul??
-- Nie martw sie.
Siadlam przy telefonie i zaczelam obdzwaniac znajomych:
-- Przyjdz z mezem/synem/kochankiem (niepotrzebne skreslic) i bierz te koszule za te same, jedyne $20.00 . Ja na tym nie chce zarobic, ja sie chce tego pozbyc.
I tak w ciagu miesiaca koszule powoli zaczely wychodzic z domu, ale zostala jedna, ktora rozmiarem na nikogo nie pasowala. No szlag jedna z 20tu to nie jest tak zle. Pizgnelam ja gdzies na polke w szafie i zapomnialam.
Kilka miesiecy pozniej spotykalam sie z takim jednym Ewentualnym i wlasnie przed wyjsciem na jakas impreze szturmowalam szafe w poszukiwaniu odpowiedniego odzienia gdy koszula spadla z polki na podloge.
-- Oj, zobacz czy ta koszula to aby nie Twoj rozmiar?
-- Ale co to za koszula?
-- Zadajesz durne pytania. Koszula, jest koszula, meska, ma dwa rekawy, zapina sie z przodu. Przymierzaj i nie gadaj.
Przymierzyl. Pasowala jak ulal!!!
Jak juz poznalam Wspanialego i wreszcie po prawie roku zaprosilam Go do mojego krolestwa to zaczal przyjezdzac coraz czesciej i czasem rowniez korzystal z mojego kompa. Ja nie pozwalam ot tak sobie na korzystanie z mojego kompa, tu naprawde trzeba sobie zdobyc odpowiedni stopien zaufania.
Pewnego dnia zamowilam sobie "on line" prenumerate jakiegos magazynu fachowego z dostawa na adres domowy. 2-3 tygodnie pozniej magazyn przyszedl poczta, a ja patrze i o malo mi oczy z orbity nie wyskoczyly!!! Adres sie zgadza, ale nazwisko!!!! Ja pierdole, jak to sie stalo?? nic nie rozumiem??
Pisze jak wol "Stardust" ale zamiast mojego nazwiska jest nazwisko WSPANIALEGO!!!!!!
Patrzylam na to nazwisko w okularach i bez to odkladalam magazyn na chwile, po czym znow bralam. Ni cholery!!! Ciagle to samo: Moje Imie i Nazwisko Wspanialego!!!! Kurwa!!!! Ki diabel!!!!
Dopiero potem dotarlo do mnie, ze pewnie Wspanialy cos zamawial z mojego kompa, a nasze nazwiska zaczynaja sie od tej samej litery i ja nie zwrocilam uwagi, tylko predko kliknelam na Jego nazwisko przy moim imieniu zamawiajac ten nieszczesny magazyn. Ale obciach!!! Dzizas chowalam ten magazyn przez cale miesiace ilekroc Wspanialy pojawil sie w moim domu, ale kilka miesiecy pozniej, jakby tego wszystkiego bylo malo,
Wspanialy wprowadzil sie do mnie na stale!!!! Jakos przezylam ten rok i udalo mi sie, ze nigdy nie mial okazji zobaczyc. Jak tylko przynosilam poczte to natychmiast zrywalam nalepke z adresem, kiedys nawet wyrwalam z okladka, bo tak dobrze byla przyklejona, ze sie franca nie dala odkleic.
A Wspanialy jak sie juz wprowadzil to pewnego dnia oznajmil:
-- Ja wiem, ze tu bardzo bezpieczna dzielnica, ale tak sobie pomyslalem, ze skoro parkuje samochod na ulicy, to moze powinienem kupic taka wajche do zabezpieczenia kierownicy przed kradzieza.
-- Nie kupuj, ja mam!!
-- Jak to masz?? przeciez nie masz samochodu?? - zapytal zdziwiony.
Juz mi zaczal tlumaczyc o co Mu dokladnie chodzi, bo pewnie myslal, ze ja nie rozumiem.
Ale ja bez slowa wczolgalam sie na dno szafy i po chwily ruchem wstecznym wyczolgalam sie z nowa, oryginalnie zapakowana wajcha w lapie.
Zamurowalo Go i po chwili biorac ode mnie wajche wydusil:
-- Ja nie rozumiem?
-- A co tu jest do rozumienia? Kupilam i lezy, potrzebujesz to bierz.
-- Ale po co kupilas wajche, jak nie mialas samochodu?
-- Bo wiedzialam, ze bede miala... - odpowiedzialam rezolutnie i po chwili dodalam z zawadiackim usmiechem:
-- Tylko sie nie spodziewalam, ze dostane ten samochod z kierowca.
Jak juz mieszkalismy razem to pewnego dnia robilam porzadek w mojej bizuterii i cholera mnie podkusila, zeby zalozyc do pracy pierscionek, ktory mogl "robic" za pierscionek zareczynowy. Malo tego zalozylam go na palec, na ktorym nosi sie piersionek zareczynowy. No zupelne bezmyslne dzialanie, bo ja chyba generalnie malo mysle, a przynajmniej przed faktem.
Polecialam do pracy i nagle w ciagu dnia, kiedy szlam do klientki lezacej pod maska w moim pokoju, recepcjonistka zerknela na moj palec i zapytala:
-- Stardust, czy ten pierscionek to zareczynowy?
-- Uhhumm - baknelam od niechcenia i poszlam uwolnic klientke z maski.
Dopiero jak zdejmowalam te maske, to sobie uswiadomilam co powiedzialam. O kurwa !!!!
Ale jak juz wyszlam, to oczywiscie wiadomosc rozeszla sie po calym zakladzie i wszyscy lecieli z gratulacjami.
Cyrk na kolkach!! A ja za leniwa na wyjasnianie i odkrecanie, pomyslalam sobie, ze przeciez i tak za 2 tygodnie konczy sie moja umowa i odchodze z tego Spa. To szlag!! Niech juz tak zostanie.
Szczescie, ze nikomu nie przyszlo do glowy dzwonic do Wspanialego z gratulacjami.
A 6 miesiecy pozniej dostalam prawdziwny, zareczynowy....
Pozniej gdzies wyczytalam, ze takie postepowanie ma sens i jak czlowiek czegos bardzo pragnie to powinien sie zachowywac tak jakby juz to mial.
Chyba to prawda.... przynajmniej w moim przypadku:))

Stardust kusicielka

12 comments:

  1. a jakby to było dziś, to te koszule mogłabyś na ebay sprzedać i jeszcze zarobić. ale niech zgadnę, nie masz do tego cierpliwości ;)

    ReplyDelete
  2. ds-> Zgadlas:)) No i zeby sprzedac na ebay to trzeba sfotografowac, opisac, wystawic na aukcje, potem zapakowac, isc na poczte, stac w kolejce. Bosze, Ty wiesz ile to roboty, a ja leniwa.

    ReplyDelete
  3. łomatko:)))))))weźź no..
    czarownicaś i tyle:)zaklinaczka.

    ReplyDelete
  4. moja matka przybija mi od urodzenia gwoździem do głowy "człowiek myśli, pan bóg "kryśli". A niesłusznie, bo właśnie jak widac tzreba wizualizować.

    ReplyDelete
  5. Odwodnik-> Wlasnie to sie nazywa wizualizacja. Tylko sie zastanawiam, czy czlowiek moze sie tak "nastawic" zeby z przekonaniem wizualizowac cos czego nie ma. To wszystko co sie mnie zdarzylo to bylo dzialanie niezamierzone i nie ukierunkowane na skutki. Np. opcja malzenstwa byla otwarta w tamtym czasie (poprzednio wykluczona) ale wcale mi na tym nie zalezalo, mieszkalismy razem i moglo tak zostac. Zalezalo mi zdecydowanie na dziecku:)

    ReplyDelete
  6. No Starduscik,gratuluje to Ty niechcacy odkrylas "Sekret", jest taka ksiazka ktora wlasnie do tego nawiazuje, prawda jest taka ze w Universum pojecie czasu nie istnieje.
    Parenascie razy w zyciu mnie sie zdarzylo dostac w zyciu to czego nie chcialam, no i kuzwa nie moglam pojac dlaczego, wreszcie nie tak dawno jakies 3 lata temu pewna kobieta mi zwrocila uwage ze mam myslec czego chce, a nie odwrotnie, no i kuzwa dziala.

    ReplyDelete
  7. Podobno marzenia trzeba zglaszac bardzo ostroznie! Ty, Stardust, masz po prostu wielkie szczescie!

    ReplyDelete
  8. dzieki Ci za ten post !

    nigdy o tym nie myslalam, ale masz racje. Zanim kupilismy mieszkanie to NieWiking zaczal zakupy meblowe i inne mieszkaniowe i gromadzil w wynajmowanej piwnicy. Kilka miesiecy pozniej mielismy juz wlasne M.... jak pomyslec to pewnie wiecej takich przypadkow bym wynalazla. Chyba kupie ciuszek dzieciecy coby przywolac Potomstwo
    :)

    Lukrecja fakt! jest film i jest ksiazka "Sekret". No ja sceptyk nie lubie takiego (Stardascie wybacz) amerykanskiego wciskania i hapiendow, ale w film chcialam uwierzyc. Ksiazki nie czytalam. Film musialabym ogladac systematycznie coby nie zapominac sie i nie wyklac po drodze do pracy wszystkich kierowcow stajacych na drodze tylko z usmiechem ustapic, zaspiewac jak Fiona i rozpeknac ptaszka :):)

    ReplyDelete
  9. Miauka, ja nie czytalam ksiazki ani nie ogladalam filmu. Ja generalnie jestem "nie filmowa" no trza by mnie przykuc do siedzenia.

    ReplyDelete
  10. Neskavka-> Nie wiem, bo ja chyba robie to zaklinanie nieswiadomie:)

    ReplyDelete
  11. Mnie się też dwa razy w życiu cos takiego przytrafiło i zadziałało:)))
    Wczoraj był trzeci, bo dałam ogłoszenie, że udzielam korepetycji z niemca, a siostra do mnie sceptycznie, że ludzi nie stać i żebym sie nie nastawiała. Złosliwie do niej rzekłam, że już mam pierwszego klienta, a za dwie godziny napisała do mnie koleżanka, że chce dla syna, ha!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...