Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, January 22, 2009

Po omacku

Przez te kilka dni spedzone na intensywnym siedzeniu przed tv zauwazylam, ze potrzebuje okulary do ogladania telewizji. Mam juz do czytania i do pracy, teraz bede miala do ogaldania telewizji, potem przyjdzie czas na te do chodzenia, a jak kiedys przyjdzie czas na te do siadania na sedesie, to znaczy, ze juz nadszedl koniec ziemskiej wedrowki. No bo na cholere zyc jak czlowiek na kibel trafic nie bedzie mogl bez okularow. Zadzwonilam dzis i umowilam sobie wizyte u okulisty na sobote i przy tej okazji przypomniala mi sie moja pierwsza wizyta, a zafundowalam sobie takowa w wieku lat 45. I to nawet nie dlatego, zeby okulary byly mi koniecznie potrzebne, w koncu w pracy zawsze uzywam lampe powiekszajaca, ale chcialam tak seksownie wygladac z okularami wiszacymi na szyi na ozdobnym lancuszku. No nie mialam juz co wymyslec, a jak sie czlowiekowi nudzi to sie czepia, przynajmniej ja tak mam. I wlasnie o taki status dojrzalej kobiety mi chodzilo. Fakt, ze czasem jak cos czytalam drobnym drukiem to jakos rece mi sie robily za krotkie, ale ciagle jeszcze widzialam, a mowia, ze wzroku nie nalezy rozleniwiac.
Wracajac do wizyty. Umowiona bylam na godz. 10 i zapowiedzialam szefowej, ze powinnam byc w pracy zdecydownaie na godz 12ta, oczywiscie nic nie wspominajac, ze ta wizyta "u lekarza" to wlasnie wizyta u okulisty. Rano podreptalam do gabinetu, zglosilam panience z okienka, ze ja do doktora X i siadlam w poczekalni, wyciagnelam ksiazke, bo ja tak mam ze jak tylko gdzies przysiade to musze czytac, wiec zaczelam czytac. Troche mnie dziwilo, ze wszyscy ludzie w poczekalni byli "parami", no dziwnie tak - pomyslalam - nie maja co robic czy co? takie trzymanie sie za raczke...ale rozne sa objawy manifestowania milosci... Skupilam sie nad czytaniem. Za chwile panienka z okienka wywolala moje nazwisko i polecila isc do gabinetu doktora. Poszlam. Pan dochtor zadal kilka niewiele znaczacych pytan, dal mi zakraplaczem po oczach i kazal wrocic na poczekalnie. Dziwnie - pomyslalam, ale co tam ja pierwszy raz, to jako dziewica mialam prawo nie wiedziec o co chodzi. Siadlam znow w poczekalni, wyjelam ksiazke i.... O kurwa !!!! Nic nie widze!!!! Ladne kwiatki...rozejrzalam, a wlasciwie usilowalam sie rozejrzec po poczekalni i nic!!! Normalnie te wszystkie ludziska, co tu jeszcze kilka minut temu siedzieli to mordy im sie pozlewali w taki jeden zamazany ciag szarosci jakby ktos obiektywem za szybko przejechal. Ja pierdole - wystraszylam sie nie na zarty... i wlasnie w tym momencie otworzyly, albo chyba sie otworzyly drzwi gabinetu i pan dochtor okulista powiedzial:
-- Mrs. Stardust... - poszlam za glosem bo i tak nic nie widzialam.
Jak juz bylam w gabinecie i dochtor zamknal drzwi to glosno wyrazilam swoje niezadowolenie:
-- Doktorze, ja tu przyszlam, bo mi sie zdawalo ze z lekka niedowidze, ale to co mnie pan zrobil tym zakraplaczem to jest zbrodnia jakas na zdrowym ludzkim organizmie, ja teraz dopiero slepa jestem jak kawka.
Dochtor smiejac sie wyjasnil mnie, ze to chwilowa slepota, coby mogl mnie gleboko we dno oka wejrzec i zobaczyc co sie tam dzieje. Kazal usiasc przed jakims aparatem, nie mam pojecia jak to wyglalo, bo nic nie widzialam tylko jakies swiatelko tam bylo. Pomacalam krzeslo i ostroznie usiadlam, bo jeszcze tego by brakowalo, zebym na slepo dupa w krzeslo nie trafila i zlamala se konczyne albo poprzetracala jakie meble w gabinecie doktorowym.
Po badaniu, dochtor pochwalil, ze na moj wiek i rodzaj pracy to wzrok mam sokoli (do dupy z takimi sokolami jak ciagle nic nie widzialam) i przepisal te okulary, w ktorych tak seksownie mialam wygladac, podziekowal i zawezwal nastepna ofiare. Wygramolilam sie na korytarz, ciagle slepa, ale ta panienka w okienku jest chyba szkolona na okolicznosc slepych pacjentow, bo na moj widok dala glos. Znow poszlam za glosem, jak Ona kasowala naleznosc za badanie, to ja wreszcie zrozumialam dlaczego te wszystkie pacjenty parami przyszli. Zapytalam panienke, ktora godzina:
-- 11:20 - odpowiedziala grzecznie. Zostalo mi 40 min na dojechanie do pracy i przyjscie pierwszej klientki. No coz wiedzialam, ze to nie byl dobry pomysl, ale przeciez ta slepota kiedys musi sie skonczyc. Wyszlam na ulice, zlapanie taksowki nie jest problemem, bo one zolte na szczescie sa i jak czlowiek wystawi lape to cos musi kiedys przystanac. Udalo sie. Z placeniem tez nie mialam problemu, bo jedyne miejsce gdzie mam porzadek to portfel i pieniadze mam poukladane nominalami w odzielnych przegrodkach. Jakos dojechalam pod Bloomingdale's i po omacku wgramolilam sie na schody do spa. Jak tylko dziewczyny w recepcji mnie zobaczyly to juz nie musialam nic tlumaczyc, takie mialam ciagle ogromne zrenice.
Poszlam spac do wolnego pokoju, bo i coz moglam robic innego. A normalny wzrok odzyskalam dopiero ok. 15tej.
Mam nadzieje, ze tym razem mnie tak nie urzadza, ale na wszelki wypadek pojade tam ze Wspanialym. A skoro o Wspanialym mowa, to mus zameldowac, ze chlopina juz calkiem glupawki dostaje. Wiadomym jest, ze co noc przed snem doprowadza mnie do smiechu, to juz taka regula, ale wczoraj znow wymieklam.
Chcialam zeby zasnal, bo On wczesnie wstaje, a ja mialam ochote jeszcze troche tv ogladac, wiec zastosowalam metode taka jak stosuje sie przy malych dzieciach. Czyli delikatne glaskanie po lepetynie, pamietam ze to zawsze dzialalo na Potomka. Wiec leze tv sciszone na maxa tak ze ledwie moge slyszec i glaszcze ta lysine, juz myslalam, ze mi sie udalo, ze jeszcze kilka glaskow i wyczuje ten miarowy oddech zasypiania, a ten nagle podniosl lepetyne, spojrzal na mnie rezolutnym wzrokiem i oznajmil:
-- Ale ja tak nie moge zasnac.... - tutaj zrobil mine zbitej psiny.
-- Ale skarbie, ten program sie konczy za 12 min...prosze, sprobuj zasnac...
-- Ale ja nie moge, bo jak Ty mnie tak glaszczesz, to mi meble w glowie przestawiasz...a juz byly poukladane...
Parsknelam takim smiechem, ze o malo sama z lozka nie spadlam. I tak mam co noc, ten czlowiek mnie smiechem wykonczy.

Stardust radosnie

22 comments:

  1. Jak miło, m też potrafi mnie zabic jednym tekstem :-)
    A taksówki stanowczo powinny byc zolte albo najlepiej rozowe!

    ReplyDelete
  2. Też tak miałam. Wyszłam od okulisty,idę na przystanek autobusowy i słyszę jak ludzie mówią:"ale się zalała baba, idzie i rękami macha". Bo ja ślepa macałam coby w słup nie wejść.

    ReplyDelete
  3. Akuku, akuku, tez tak miałam, i się zdziwiłam. Oczy zakropili, na korytarzu kazali poczekać. Na zegarek patrzę, i nic nie widzę. I jeszcze samochodem do domu musiałam wrócic cały kawał. Oj ciężko się jechało, trochę po omacku.

    ReplyDelete
  4. E tam meble. Dobrze, że tapet nie zdarłaś!
    :-))))))

    ReplyDelete
  5. 1. ja na taka wizyte pojechalem samochodem. po wyjsciu z gabinetu na ulice myslalem, ze slonce spadlo n ziemie - taka jasnosc wokol byla. No i musialem zamowic transport do odwiezenie mnie i mojego samochodu.
    2. Popitolilo mi sie - czytalem jednoczesnie 2 watki i moj komentarz odnosnie Wspanialego znalazl sie w komentarzach o Torbiszczu

    ReplyDelete
  6. Batumi--> wiekszosc tego co Wspanialy wyczynia nie nadaje sie do publikacji, no traci tez urok przez tlumaczenie. Ale jak mowie, ze ten facet mnie kiedys smiechem zabije, to mowie calkiem serio.

    ReplyDelete
  7. Neskavka--> a trza sie bylo przyznac, ze jestes nawalona i tyle:)))

    ReplyDelete
  8. Elo--> prowadzenia samochodu w takim stanie to sobie juz wogole nie wyobrazam, ale wiem, ze przezylas, bo widzialam:))

    ReplyDelete
  9. Sze--> Tez mysle, ze dopiero przy zdzieraniu tapet bylaby tragedia. A w ogole to On przesadza z tymi meblami, tak jakby tam conajmniej jakies sralony mial w tej lepetynie. I tak wiadomo, ze tam pustka i tylko wiatry duja.

    ReplyDelete
  10. Mariniku--> cos mi sie wydaje, ze dam sie grzecznie prowadzic za raczke jutro po tej wizycie;)

    ReplyDelete
  11. Stardust, ja pierwszy raz czytam o kobiecie, co w 45 wiosnie życia chciała sobie dodać poważnego wyglądu :)))))

    ReplyDelete
  12. Lorenza, moze nie koniecznie powaznego, ale statecznego;) Ja nigdy nie mialam problemu z moim wiekiem, jakos nie widze roznicy miedzy 17, 29, 43 czy obecne 54. No ciesze sie, ze dozylam i nareszcie nie musze byc grzeczna dziewczynka i moge uzywac "wyrazow":))) Kazdy wiek ma swoje dobre strony.

    ReplyDelete
  13. jesos ja zejdę zakrztuszona kawą!weźcie co??łapami powiadacie machały i nawalone szły??
    dobrze,że ja mam do okulisty niedaleko i mogę pieszo,bo mąż nie prowadzi samochodu,a tak to pod rękę z nim pójdę.bo też mi się ostatni znacznie ręce wydłużyły..koleżanka ostatnio zaproponowała mi położenie dziennika na stopach..hmm...

    Lorenza..jestem druga..potrzebuję okularów,bo mnie nikt na poważnie nie bierze!!!!no i te ręce...

    ReplyDelete
  14. i jeszcze się powtarzam ostatnio ostatnio..łeeeee innych słów nie ma czy jak?

    ReplyDelete
  15. Z atropina w slepiach nie mialam do czynienia. Ale dawno temu mielismy wypadek samochodowy, po ktorym wygladalam jak panda. Wybralismy sie z Malzem i szwagierka do stolicy. On sluzbowo, my do Domow Centrum. Dzien byl szary i bury, ja w slonecznych okularach kompletnie nic nie widzialam, a Danka swoich patrzalek zapomniala.

    Przez to wlazlysmy na jakims stoisku za lade i za plecami ekspendientek grzebiemy w jakichs garach i talerzach... Bosmy myslaly, ze tam samoobsluga! Oj, byl obciach...

    ReplyDelete
  16. Ja co prawda na wzrok nie narzekam, ale był czas, że podobały mi się okulary. Zdarłam z nosa koleżance i wsadziłam sobie. Mamma mija, ziemia pod stopami była tak daleko, a ja taka wysoka. Później przyszedł czas na kolorowe soczewki. Kupiłam niebieskie,takie jebui mać! I na granicy celnik do mnie: "Rany, ale ma pani oczy, denaturatu się pani napiła?" W paszporcie tez niebieskie, to nie musiałam sie przyznawać i mówię do niego "nie pijam takich trunków, ale czy to nie jest fioletowe?"

    ReplyDelete
  17. Mijka, Ty sie nie krztus tylko zbieraj cudze doswiadczenia, jak przyjdzie czas beda jak znalazl:))

    ReplyDelete
  18. Zgaga--> Super!!! A panienka za kasa pewnie myslala, ze Wy jestescie ekipa remanentowa:))

    ReplyDelete
  19. Athina, te kolorowe soczewki przynajmniej te pierwsze to faktycznie tak dawaly po oczach, ze niemal swiecily w ciemnosci. A celnik widac daltonista:))

    ReplyDelete
  20. Hejka Sardust no to wreszcie wiesz jak ja mam lol. Tylko, ze ja w okularach tez widze tylko polowe - o matko jaki ten swiat jest piekny i czysty :-)), a jaki Polowek przystojny :-). Taa, wszystko ma dobre strony. Atropina to nie robi na mnie az taaaakiego wrazenia bo tyz polowe widze ale inaczej :-) :-). Przynajmniej jaks odmiana, a ze stalym klientem jestem u oczolekarzy juz od wczesngo dziecinstwa to sie przyzwyczailam.

    Ale faktycznie samemu nie polecam wracac a nie daj Boze jechac samochodem.

    Ja mialam jeszcze lepsze spotkanie z kroplami. Kiedys mnie badano (jakis tam wazny Prof.) czy mozna by mnie ciut zlaserowac co bym przestala byc slepa jak kret a zaczela przynajmniej jak kura. Badali wiec jakos tam wilgoc w moim oku. Nie wiem kuzwa na co im to bylo ale procz atropiny dostalam jeszcze jakies inne swinstwo ktore po 30 sekundach zaczelo mnie doslownie piec jak cholera - tak, ze oczu nie moglam otworzyc a panienka przylazla po pol godzinie jeszcze z jakims papierkiem czy innym swinstwem ktore to mi wsadzila pod powieke. No myslalam ze Babe pobije. Chwala Bogu gdzies po 40 minutach pieczenie na tyle ustapilo ze moglam choc na pol patrzaly otworzyc. To bylo naprawde obrzydliwe.

    ReplyDelete
  21. Lekarzy boję się jak ognia to i unikam. Aczkolwiek muszę chyba właśnie do okulisty, bo coś ciężko mi ostatnio czytać... I dobrze że czytam, bo inaczej poszłabym sama ;)

    ReplyDelete
  22. Tabathea--> ja jestem bardzo wrazliwa na atropine i trzyma mnie jak diabel soltysa:)))
    May-li--> Niech Cie reka broni isc samej!!! Koniecznie parami i za raczke, bo jesli jestes tak wrazliwa na to swinstwo jak ja, to naprawde mozesz miec powazny klopot.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...