Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, February 23, 2009

Dzien dobroczynnosci dla domu

Jak w tytule notki, czyli wkurw maximus. Jak juz wszyscy wiedza sprzataniem mieszkania zajmuje sie Wspanialy, ale to jest sprzatanie tego co na wierchu, a za drzwiczki szafek to juz niestety ja musze zajrzec. Wiosna idzie, mimo, ze zimno jak jasna cholera, nie chce mi sie wyjsc z chalupy, wiec pomyslalam, ze wezme sie za szafki kuchenne.
I tak skacze z drabinki i apiat na drabinke i znajduje produkty, o ktorych istnieniu juz zdarzylismy zapomniec. Oboje ze Wspanialym mamy takie zboczenie, ze lubimy kupowac, glownie zarcie i wszystko z czego zarcie mozna wyczarowac.
Pamietam jak jeszcze w czasach kiedy jezdzilam do Niego w odwiedziny, pewnego razu wyjmowal cos z zamrazalnika a ja bedac w kuchni zerknelam i ogarnal mnie szalony smiech. Ale byl to raczej smiech przerazenia niz radosci. Na Jego pytania co takiego smiesznego zobaczylam we wnetrzu zamrazalnika odpowiedzialam wymijajaco, ze to nie zamrazalnik, ale cos mi sie przypomnialo.
A tam w tamtym zamrazalniku, byly rowniutkie rzedy pojemniczkow z zamrozonym jedzeniem, ktore wczesniej gotowal. Tak, tak Wspanialy umie tez gotowac, nie az tak dobrze jak ja, ale jak musi to z glodu nie umrze. Kazdy z tych pojemniczkow byl elegancko opisany z nazwa potrawy i data przygotowania, prosze sie nie smiac, to naukowiec jest.
Kiedys nawet mial na jajkach (kurzych) daty zakupu popisane flamastrem, bo dokupil jajek i sie bal, ze nie bedzie wiedzial, ktore nalezy wczesniej wykorzystac.
No paranoja!!!!
Ale prosze sie nie obawiac, juz Mu te wszystkie nawyki przeszly, bo ja mam taki wplyw na ludzi, ze dobre im przechodzi a zostaje cala reszta i jeszcze sie troche zlego ucza.
Wracajac do kupowania zarcia, to oboje mamy tak i teraz Wspanialy wie z czego ja sie tak smialam na widok tego otwartego zamrazalnika, bo oboje mamy te sama manie, ze ciagle cos kupujemy, dopychamy kolanem i znow kupujemy. No jakas choroba taka. Mysle, ze gdyby cos sie stalo i nie byloby mozliwosci zrobienia zakupow, to spokojnie mozemy z tego co jest w domu zyc przez jakies pol roku.
Pisze te notke na raty oczywiscie, bo robie sobie przerwy cobym sie nie przepracowala;)
Narazie dochodze do konkluzyji, ze potrzebna nam wieksza kuchnia, albo nawet nie wieksza, ale wiecej szafek i bardziej przepastnych. No tak, tylko, ze jak zobaczylam to mieszkanie to wydawalo mi sie, ze nie bede miala czym zapelnic tych szafek kuchennych, bo jest ich naprawde wyjatkowo duzo. To moze jednak trzeba bedzie wlaczyc opcje terapii odwykowej, albo mloteczek gumowy, coby my se krzywdy na wzajem nie zrobili.
Kiedys juz probowalam taka terapie zastosowac, chodzilo o swieczki, na ktorych punkcie tez mam niezlego joba. Przy okazji przeprowadzki (prawie 5 lat temu) okazalo sie, ze mam tyle swieczek, ze moglabym otworzyc male stoisko w sklepie, Wspanialy popatrzyl, pokrecil glowa i rzekl:
-- Mam nadzieje, ze tych swieczek wystarczy na jakis czas.
-- No to umowmy sie, ze jak tylko zobaczysz, ze chce kupic swieczki to za leb i do drzwi.
-- OK nie ma sprawy, mozesz na mnie liczyc, tylko zebys posluchala.
I tak umowa zostala zawarta. Jakies pol roku pozniej jechalismy w odwiedziny do Tatka i po drodze chyba w Pensylwanii jest taki ogromniasty sklep ze swieczkami, no zywcem hala.
Jak tylko zobaczylam drogowskazy, to zle mi blysnelo w oku i zawolalam:
-- Pojedzmy do tego sklepu, prosze..
-- Ale przeciez sie umowilismy, ze nie kupujesz zadnych swieczek do czasu kiedy nie zuzyjemy tego zapasu, ktory jest w domu.
-- Ale ja tylko .... poogladaaaaammmm
Pojechalismy, bo Wspanialy ma tez to do siebie, ze nie potrafi odmowic, zwlaszcza jak ja robie taka mine blagalna.
Bosze wpadlam do tego sklepu i laze jak w krainie czarow, ale zawzielam sie w sobie, ze nic nie kupie, rece mnie normalnie swierzbily, ale slowo dane to musi byc dotrzymane. W amoku tego ogladania zgubil mi sie Wspanialy, ale pomyslalam, ze to zaden problem, bo jak sie juz naogladam to zadzwonie na komorke i sie znajdziemy na parkingu. Wiec chodze, ogladam, macam, wacham i nagle... a ktoz to podaza z koszyczkiem pelnym swieczek? Wspanialy!!!!!
-- No i kto nie wytrzymal? - zasmialam Mu sie w nos.
-- A pomyslalem sobie, ze Ojciec nie pali, a jak my przyjezdzamy to zawsze zapala swieczki, zeby pochlanialy dym, to zawieziemy Mu w prezencie.
W prezencie!!! na pochlanianie zadymienia ktore spowodujemy bedac tam przez 3 dni, zakupil ponad 30 szt. swieczek!!! Hahahaha. Nie komentowalam, ale oczywiscie Tatek dostal z tego chyba 4 sztuki a reszta przywedrowala z nami do domu.
To samo Wspanialy ma z roznymi rodzajami maki, no kuzwa jedna cala szafka zalozona maka, jak w mlynie, bo On lubi piec chleby, ale robi to raptem kilka razy do roku!
I herbaty tez lubimy kupowac, ja kupowlam rozne rozniste herbaty nawet jak bylam sama, a ja w ogole nie pije herbaty, no jedynie czasem zima przed snem, tak dla rozgrzewki, a zawsze mialam kilkanascie roznych herbat w domu. Teraz mi sie czesciej zdarza, bo Wspanialy czasem pije herbate, wiec dla towarzystwa daje sie namowic.
Nareszcie uporalam sie z tymi szafkami. Nie powiem znalazlo sie troche rzeczy, ktore nawet nie wiedzialam, ze mam, miedzy innymi dodatkowy pojemnik suszonych grzybow. I przypraw od groma, ale to normalka, nie normalne natomiast, ze niektore sie powtarzaja po 2-3 sztuki.
Bedzie spokoj na jakis czas.

Stardust porzadkowo

28 comments:

  1. Ej Stardust, spokoju nie bedzie, bo ani sie spostrzezesz juz nowe herbatki zalegna, nowe cynamony, nowe galki....Ja tak mam, mojego meza moznaby mianowac Wielkim Inkwizytorem i Wielkim Nabywca,wyrzucamy, nabywamy, ciagle cos wokol spozywania sie dzieje.

    ReplyDelete
  2. Oj tak tak. U mnie może w mniejszym stopniu ale też to samo. Cris jak otworzy lodówkę i nie znajdzie w niej ukochanej kiełbasy to klęskę głodowa ogłasza!
    I też wczoraj robiłam porządek w szufladach w kuchni i znalazłam przyprawy o których zdążyłam zapomnieć, że je mam.
    Świeczki to moja miłość-zbieram maniacko tylko ostatnio ceny mnie odstraszają...

    ReplyDelete
  3. grnt to się nie przejmować...
    tylko kupować kupować kupować...a potem jak znalazł.. patrzeć należy ..terminy daty
    a tak na poważnie nie bardzo lubię kupować. Młżonka a i owszem kupuje na zapas.a ile tych bluzeczek kapeluszy,czy innych rzeczy...lubię oglądać Ją czyli moją małżonkę w nowych wyskokowych strojach... ona się cieszy, a mnie cieszy oko choć już mamy swoje lata Jeżeli chodzi o mąkę czy świece...tak uwielbiamy razem z małżonką zapach palących się świec czy kadzidełek, tego u nas w domu dostatek
    pozdrawiam RRR

    ReplyDelete
  4. wyjaśniam...
    w mące nie lubię oglądać swoiej małżonki
    a już palącej się mąki...czyli zapachu brrr
    RRR

    ReplyDelete
  5. Nie robię zapasów, nigdy. Kończy się, to kupuję. Tylko w zamrażalniku jest więcej, ale z wiadomych powodów.

    ReplyDelete
  6. A mnie cholera bierze, jak przechodzimy koło jakiegos sklepu w rodzaju "Kuchni świata", bo MW natychmiast włazi między półki i wszystko jej sie wydaje takie strasznie atrakcyjne i potrzebne. A ja nie cierpie wydawać pieniędzy na jedzenie, zwłaszcza takie od czapy.

    ReplyDelete
  7. Zawsze mam zapas - czuje sie bezpieczniej jakoś. A świec mam pół komórki. Spalam ich ogromne ilości i nie ma szans na staly zapas, więc ciagle kupuję.
    ;-)
    To rozumiem, nie?

    ReplyDelete
  8. U mnie sie legnie makaron i ryz oraz woreczki z mala iloscia cukru pudru, ktorymi obsypane jest wszystko wokol. Chociaz niedobitki staram sie gumka recepturka zabezpieczyc...
    A w komorce obok kuchni rosnie lawinowo ilosc sloikow z jednym ogorkiem, trzema grzybkami itp.
    Taka karma!

    ReplyDelete
  9. Aaaa ja jeszcze magazynuję olejki zapachowe do kominków.
    I, nie wiedzieć czemu, kostki mydła, które babcinym spoosbem trzymma w szafie ;-)

    ReplyDelete
  10. American Candle co?
    Uwielbiam ten sklep, ale ostatnio miloscia palam do swieczek firmy Archipelago.
    Z makami to mam tak jak Wspanialy, ostatnio Amisze mi przywiezli.
    A herbat mam ze 20 gatunkow (chociaz sama nie przepadam, ale co tam, wazne ze mam), kawa natomiast zadna sie nie uchowa.

    ReplyDelete
  11. a tą herbatą potem kogoś częstujecie? :))) skoro nie lubisz za bardzo, to taki zapas zwietrzeje?
    ja mam mnóstwo herbaty, ale pijam nałogowo.
    innych zapasów nie bo nie ;)
    świeczki nabywam w ilościach hurtowych i spalam prawie codziennie, więc nie mam zapasów.
    a mydła w szafach - żeby ładnie pachniałao, tez tak mam.

    ReplyDelete
  12. Lorenzo-> To sobie wyobraz nas czyli takie MW w podwojnym wydaniu, bo my oboje tak mamy:)

    ReplyDelete
  13. Sze-> Ja tez pale swieczki gdzie tylko sie da ale niektore np. takie swiateczne to sie nawet nie wypalaja przez sezon, a ze zapach typowo np. choinkowy, to odkladam na nastepny rok. I w ten sposob ciagle jest zapas:)
    Masz racje to chyba jakies swoiste poczucie bezpieczenstwa:)

    ReplyDelete
  14. Zgago-> Sloiki z jedna sztuka czegos, to mnie doprowadzaja do pasji. Na szczescie ten problem minal wraz z wyprowadzeniem sie Potomka, to On byl specjalista od takiego zostawiania resztek.

    ReplyDelete
  15. Lukrecjo-> Archipelago tez znam i lubie:))

    ReplyDelete
  16. Bere-> Na szczescie mamy troche znajomych pijacych herbate i dziecka tez lubia.
    Mydelka w szafie tez trzymam dla zapachu:))miedzy recznikami i posciela. Zawsze sie obawialam, ze to takie tylko moje zboczenie, wiec sie ciesze, ze jest nas wiecej:)

    ReplyDelete
  17. Stardust: wyobrażam sobie i ten... no słowa juz nie powiem.
    Ale jeszcze wytłumaczcie mi PO CO WY PALICIE TE ŚWIECZKI - macie awarie światła czy o co z tym chodzi?

    ReplyDelete
  18. Lubię ich światło i zapach. Tworzą klimat po prostu. Nie da tego żadne światło elektryczne, nawet najlpiej dobrane lampy.
    A herbaty (ale prawdziwej nie tam naparów owocowych czy innych mieszanek plastikowych, to obraza herbaty jest) mam spory wybór. Bo ja straszna herbaciara jestem. Kawę mam w szczelnie zamknietym słoiku na wypadek gości kawowych. Nawet mam do niej specjalne kubkko-filiżanki, żeby mi moje herbaciane nie prześmierdły :D
    Ani my kawy nie pijemy, ani rodzina, trochę znajomych, ale wiedzą, że na kawę to tzreba się anonsować i jeszcze samemu parzyć ;-)
    Z tym mydłem, to babcine sposoby na zapach pościeli. Kiedys nie było lenora ;-)
    I tak zostało.
    Sze

    ReplyDelete
  19. Sze-> Ja tez lubie zapach swiec a szczegolnie zapach zgaszonych swiec, moge jak narkomanka wchlaniac ten dym:))

    ReplyDelete
  20. Stardust, pocieszyłaś mnie, bo ja też tak mam, że wszystko co złe (no, pewne niedbałości, chodzenie w życiu na skróty i takie tam rzeczy, których wolałabym nie mieć, choć bardzo ułatwiają życie), to mi rodzina uczy się błyskawicznie, a ja nawet ochrzanić nie mogę, no bo jak, wzorzec jak w Sevres. Tylko się zastanawiam, czemu ja od nich nie przejmuję takich rzeczy? Ideały oni są przeze mnie strącone z piedestału? A może kopiowanie ich wad mi nie odpowiada? Co prawda nie wiem, co by to mogło być. Te wady. Te, które znam to za nic bym ich nie chciała. A ja też muszę dobrać się do szafek i schowków, porządki zrobić - n i e n a w i d z ę t e g o.

    ReplyDelete
  21. :-))))))))))))
    Już nic nie mówię :-)))))))))

    ReplyDelete
  22. Beem-> Znaczy sie mamy "wplywy" niekoniecznie dobre, ale mamy:)) No przy mnie to nawet Wspanialy zaczal palic, a juz nie palil przez 3 lata. Z tego akurat nie jestem dumna, ale On mnie pociesza, ze to nie moj zly wplyw, tylko Jego dorosla decyzja..nie sprzeczam sie z grzecznosci;))Lenistwo tez Mu juz zaszczepilam i tak Mu z tym do twarzy. Masz racje, nie mozemy w tej sytuacji krytykowac, trudno cos za cos:)))
    Porzadkow szafowych i szafkowych nie nawiedze jak zarazy!!!

    ReplyDelete
  23. mam identycznie z żarciem:( Ostatnio robiłam porządki w zamrażarce bo....będę gotowała bigos....oczywiście ze dwa worki odłożę na zaś:(
    Kluski sprzed pól roku znalazłam! i buraczki smażone:( i mnóstwo kawałków boczku:(

    A świeczki lubię, kocham wręcz, więc pasjami skupuję te małe, do pogrzewania herbaty - też są pachnące:)))))

    ReplyDelete
  24. Nie rob porzadkow! Tylko ci sie zrobi wiecej miejsca na nowe zapasy. Mozesz mi wierzyc. A najlepiej zrobie zdjecie i pokaze wam moja "szufladke" na przyprawy

    ReplyDelete
  25. Nie robię zapasów, nie kupuję świeczek, nie gotuję na zapas. W szufladach mam poukładane niezbędniki w pudełkach po lodach algida. Gumki recepturki, folie śniadaniowe, klipsy do opakowań płatków śniadaniowych. Wszystko ma swoje miejsce.
    To co mam w domu musi się przydawać. Jak czegoś nie używam znaczy się wynocha.
    Anthea. Tylko mniej pracowita a bardziej zbzikowana ;-))

    ReplyDelete
  26. Eeee Malgoska, to nudno:)) Ja to jestem krolowa przydasiow i podobamisiow:)))

    ReplyDelete
  27. O Matko Swieta, Malgoska, a tu gumki, a tu przydasie przydasiowe.
    I wszystko w nalezytym pudeleczku.To ja bym zwariowala sama z soba.Chyba.
    A moze i nie, moze nareszcie bym docenila te Ordnungi na uzytek domowy. Ciagle sie zastanawiam.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...