Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, February 10, 2009

Dziewcze jak Jagoda

Neskavka mi przypomniala o pewnym zdarzeniu zwiazanym z imionami.
Jeszcze jak bylam w szczesliwym zwiazku z Owczesnym (byl taki czas;)). On wtedy pracowal w jakiejs firmie, ktora bardzo chetnie zatrudniala Polakow i wlasciciel potrzebowal sekretarke, no kobitke-dziewczyne co by prowadzila jakas drobna ksiegowosc, przyjmowala zlecenia itp. Akurat tak sie zlozylo, ze do naszych sasiadow przyjechala kuzynka, ktora chciala sobie troche zarobic. Praca byla na czarno, dziewczyna znala angielski w stopniu komunikatywnym i zostala przyjeta ku ogolnej radosci pracownikow, bo dziewcze bylo ladne, no jak jagoda. I wlasnie zwala sie nie inaczej tylko, Jagoda.
Chlopom sie w glowach i nie tylko poprzewracalo, jak wchodzili rano i na koniec zmiany do biura to stawalo wszystko co tylko stanac moglo, lacznie ze srubokretami w kieszeniach. Ja myslalam, ze moj juz sie uodpornil, bo przecie sie opatrzyl wczesniej i juz sie zdarzylo, ze szczeke z podlogi zbieral przy pierwszym spotkaniu z dziewczeciem. Bylo nie bylo Jagoda siedziala juz caly miesiac wczesniej u sasiadow i spotykalismy Ja dosc czesto.
Ale gdzie tam!!! Chlop je chlop!!! I tak wracal z pracy i zaczynal: "Jagoda dzisiaj, Jagoda to, Jagoda tamto, Jagoda, Jagoda, Jagoda...."
Pierwszy tydzien przezylam z nadzieja, ze to chwilowe, drugi tydzien dostawalam powolnego wkurwa i to niekoniecznie dlatego, ze taka zazdrosna bylam, ale ilez mozna sluchac??
Ja z powodu braku cierpliwosci do tego samego tematu Dynastii nie ogladalam, a ten mi tu ten sam temat w kolo macieju serwuje.
No to sie wkurwilam na maksa i bez slowa ktoregos dnia przygotowalam obiad:
Zupa jagodowa
Nalesniki z serem i sosem jagodowym (na lepienie pierogow bylam za malo zazdrosna;))
Jagody z bita smietana na deser.
Wrocil z pracy, zasiadl przed micha zupy jagodowej, pozarl bez slowa. Przy nalesnikach spojrzal na mnie dziwnym wzrokiem. Ale jak wjechalam z deserem to powiedzial skromnie:
-- Aluzje pojalem.... przepraszam.
A potem sie zastanawial co ja bym zrobila gdyby dziewcze mialo na imie Halina na ten przyklad. Wiec Mu z usmiechem wytlumaczylam, ze dostal by walkiem po lbie. Uznal, ze jednak woli terapie jagodowa:))
Tym sposobem temat Jagody zakonczyl sie raz i po wsze czasy.

Stardust z subtelnym przeslaniem

21 comments:

  1. Łomatko! Myślisz,że z powodu Tek też może być terapia jagodowa w niektórych domach?
    A propos wałka. Moja przyjaciółka jako jeden z wielu prezentów ślubnych, dostała ode mnie takie ustrojstwo z pięknie wypalonym napisem: "Bij raz a dobrze".
    Ostatnio mówiła (27 lat po ślubie), że jej się nigdy nie przydał jako argument.

    ReplyDelete
  2. O matyldo, uchichrałam się jak kotka. Pomysł przedni, aż Ci go zazdroszczę:))))

    ReplyDelete
  3. Dobre ja sama nie wiem co bym zrobiła w takiej sytuacji oj dziewczyno miałaś cierpliwość ja jednak bym użyła wałka
    ZANTA

    ReplyDelete
  4. kurna - kiepska pogoda dzisiaj to i przymulony pewnie jestem, bo subtelnego przeslania nie zalapalem.
    Wal Stardust tak prosto z mostu a nie tam jakies subtelnosci....


    A moze ja tez zajagodzony?
    Jasne, ze tak, wszak Jadzka to Jagoda.

    ReplyDelete
  5. Moze i zmasowany atak jagodami lepszy od walka w ciemie? Az zal, ze tak malo ,,jadalnych'' imion mamy! Jakiez pole do popisow kulinarno-malzenskich...
    Troche szkoda, ze Owczesny tak szybko aluzju ponial. Mozna go bylo podreczyc z tydzien...

    ReplyDelete
  6. Mariniku-> Nie mialam jak podpisac wiec sobie wymyslilam "subtelne przeslanie" bo wszak takim przeslaniem byl ten jagodowy obiad:)
    A Ty to masz szczescie, ze Cie z Twojej Jadzki-Jagody nikt nie wyleczyl np. pierogami:)))
    Ucalowania dla Jadzi prosze przeslac.

    ReplyDelete
  7. Neskavko-> Najsmieszniejsze jest to, ze walka to ja wogole w tamtym mazenstwie chyba nie posiadalam. No tak, bo walek to sobie zanabylam dopiero jakies 10 lat temu:))) Alez ze mnie gospodyni-Magda:)) Teraz Wspanialy moglby zarobic, a walek silikonowy to pewnie i sladow by nie bylo:))

    ReplyDelete
  8. Stardust - nic slac nie bede - ot ucaluje i juz.
    A z Jadzki trudno byloby pierogami uleczyc - Jadzka jest mistrzynia pierogowania

    ReplyDelete
  9. Zanta-> Ja w takich sytuacjach stawiam na zabawe, a jak gosc oporny, to rozwod;) Tak sie tez kiedys skonczylo w przypadku Owczesnego.

    ReplyDelete
  10. Zgago-> No malo mamy jadalnych imion, ale chcialabys miec na imie Cebula albo Wolowina? wyjsc za maz za Krokieta, albo inszego Nalesnika??? Ja mialam wyjatkowe szczescie z ta Jagoda:))

    ReplyDelete
  11. Halina ? A to nic trudnrgo bo...Halina to po prostu kura niestety. Powaznie moja znajoma ma do dzis wscieka ze ja S.P. Mamusia dala takie imie. Bo kto to widzial dzeiecie kura nazwac: nawet jak Halina tak ladnie brzmi... No tak jej przynajmniej tlumaczono.
    Dzis znow sie twierdzi ze Halina to odmiana Heleny czyli Ksiezyca tak jak i Ilona. I badz tu madry.
    E co tam...Podalabyc kurczaka przy blasku ksiezyca ot co...
    Ot i wymadrzyl sie Tabathea :-)

    ReplyDelete
  12. No parę dni mnie nie ma i prosze - zmiany, zmiany, zmiany!
    A teraz po kolei (albo i nie):
    1. Co do Jagody to jestes po prostu genialna
    2. Co do hasłowania - wkurza mnie to i tyle. Nawet ostatnio jedna taka co lubiłam ją czytac zahaslowala sie, a mnie sie nie chcialo prosic o kluczyk. Poszla won i tyle
    3. Co do komentowania - nawet nie wiesz, ile mnie to kosztuje, zeby cos skomentowac, robie to na nielicznych blogach i to nie zawsze, bo ja po prostu malomowna jestem. Serio. Dla mnie blog to ksiazka, a z ksiazkami tez nie dyskutuje, tylko je czytam. I dlatego tez nie korzystam z gadu gadu - nie znosze rozmowy pisanej. Albo listy i e-maile, albo telefon. Pare razy zauwazylam, ze gdzies kogos o cos np. zapytalam, a potem o tym zapomnialam i nawet nie sprawdzilam, czy odpowiedzial. Bez sensu. Poza tym np. notka jest ciekawa, dyskusja pod nia tez sie niezla wywiazala, niestety, skonczyla sie dwa dni temu albo chocby i godzine temu. To do kogo ja mam w tym momencie gadac, jak wszystkie juz dawno poszly gdzie indziej albo spia?

    ReplyDelete
  13. Tabathea-> No z ta Halina-kura to akurat nie wiedzialam:)) Slowem mozna znalezc rozwiazanie na kazde imie, jak sie czlowiek uprze.

    ReplyDelete
  14. Batumi-> Wszystko co piszesz to swieta prawda. Tylko ja wiem, ze Ty masz bloga i bywam u ciebie, tez nie zawsze komentuje i jest OK. Ale kiedys dostalam maila od osoby, ktora u mnie bywa z konkretnym zapytaniem czy moglabym pociagnac jedna historie na moim blogu, ktora tylko zasygnalizowalam. Historia jest natury raczej prywatnej i niekoniecznie musze miec ochote dzielic sie nia publicznie. Ale potem zobaczylam na innym blogu, ze ta wlasnie osoba ma wlasnego bloga, o czym ja w ogole nie wiedzialam. I do tej pory nie wiem oficjalnie, nie powiem zrobilo mi sie przykro. Bo jak ja czytam jakiegos bloga i komentuje to uwazam za naturalne zeby zaprosic autora do siebie. Na blog.pl jest to proste bo w komentarzach jest specjalna rubryka na wpisanie adresu wlasnego bloga i tak robie (jesli nie za pierwszym to napewno za trzecim razem). Na blogspot nie ma takiej rubryki, ale przeciez to nic trudnego napisac w komentarzu "zapraszam do siebie na adres xxxx" I wlasnie glownie o takie sytuacje mi chodzi. Zamknac tego bloga nie zamkne, bo to bez sensu, ale .... no wlasnie moze wymysle jakies ale;) No tak sobie mysle, ze to tak samo powinno dzialac jak rewizyta w normalnym zyciu.

    ReplyDelete
  15. O rany rany! A ja tez sie juz dawno nie odzywalam a wpadam jak tylko mam okazje teraz. W kazdym razie pozdrawiam Cie serdecznie z Las Vegas juz wlasnie. Tak jak prosilas pomachalam miastu na wszystkie strony od Ciebie, calowac nie bede no bo jakos mi tak nie w smak po ulicach latach i slupy calowac:D:D Buziaki i pozdrawiam!!!

    ReplyDelete
  16. Aj no.. To mialo byc oczywiscie do tej notki o haslowaniu..;P I ja nie jestem pewna czy to mnie mialy uszy zapiec w kwestii przypadkowego 'odnalezienia"?:D Jeszcze raz buziaki!!!!:):):)

    ReplyDelete
  17. Nienorka-> Ciesze sie, ze juz dotarlas do LV. Kocham to miasto, no nie na tyle, zeby tam mieszkac, ale zdecydowanie jest to jedno z niewielu miejsc na ziemi, do ktorych bede wracac;)) Niech Cie nic nie piecze;) tu sie wszystko odbywa anonimowo. Lece poczytac Twoje relacje, bo tez zaniedbalam;)

    ReplyDelete
  18. Jagoda rewelacyjnie rozwiazana. NieWikng moj, jako ze mu historie przekazal, opul sie niekulturalnie ze smiechu :)

    ja nadal kichajaca

    ReplyDelete
  19. Miauka-> No co z tym ciaglym kichaniem. Wiesz na to najlepszy jest rumianek, czyli rum do brzuszka i Janek do lozka. A jakby NieWiking mial cos naprzeciw to proponuje drugie z listy lekarstwo, czyli pieprz. Polozyc wspomniane ziarnko pieprzu na brzuchu i rozcierac na pyl drugim cialem :))))

    ReplyDelete
  20. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...