Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, February 14, 2009

I love ... me :-)

Czy ja pisalam, ze Wspanialy jest romantyczny? Nie pamietam, to na wszelki wypadek napisze. Wspanialy, w przeciwienstwie do mnie jest bardzo romantyczny i gdyby nie moje zakrecenie to pewnie trzymalibysmy sie za raczki i patrzyli sobie w oczeta az do zarzygania. To ja jestem romantyczna inaczej, czyli wybucham niekontrolowanym smiechem w najmniej odpowiednich momentach i nie potrafie sie opanowac. Jak sie juz powoli zaczal przyzwyczajac do tych moich glupawek, to pewnego dnia kiedy On sie zbieral w sobie na romantyczne zareczyny ja zapodalam przy niedzielnym sniadaniu:
-- Odpowiedz brzmi "tak" i jak nie chcesz miec klopotow, przez najblizsze 3 tygodnie, to daj mi ten pierscionek...
W koncu wiedzialam, ze pierscionek jest juz w domu, a nastepnego dnia Merkury wchodzil w stan retrograte (nie wiem jak to sie po polsku nazywa) na cale 3 tygodnie. A ja jestem astrologicznie zwichnieta;)
Tamtego ranka zapytal z niedowierzaniem:
-- Tak po prostu mam Ci go dac????
-- Jesli koniecznie chcesz klekac, to prosze bardzo, ale dla mnie to nie ma znaczenia, natomiast czekanie przez dodatkowe 3 tygodnie moze byc ryzykowne.
W ten sposob odbyly sie "zareczyny". Jakos tak mam, ze te wszystkie tradycje i obrzedy owszem podobaja mi sie i moge je nawet obserwowac z lezka w oku pod warunkiem, ze nie gram roli glownej, a jestem tylko obserwatorem.
Znow sie rozpisalam, a chyba wystarczy tego wstepu...
Dzis znow zostalam zaskoczona.
Pospalam dluzej, bo wiadomo, ze nie spalam w nocy tylko tworzylam notke i rano obudzil mnie pocalunek w policzek i zapach kawy. Wspanialy przygotowal sniadanie do lozka. Troche trudno to nazwac wykwintnym sniadaniem, bo raptem tost z jajkiem na twardo, pol pomaranczy i kawa, ale za to ladnie podane na tacy i nawet z czekoladka truflowa w ksztalcie serduszka i koperta opatrzona napisem "I love me". W kopercie na szybko zrobiona domowym sposobem kartka z naklejonym sercem, a zamiast zyczen kartce towarzyszyly 2 banknoty studolarowe.
Popatrzylam i znow zachowalam sie bardzo nieromantycznie, bo z durnowata mina (jeszcze nie rozbudzona) zapytalam:
-- Oooo to az taka dobra bylam ostatniej nocy?
Tym razem On zarechotal i wyjasnil, ze skoro nie musze robic zadnego przyjecia urodzinowego, to tym razem bedziemy obchodzic Walentynki, ale inaczej i te $200.00 mam wydac na co tylko chce tylko i wylacznie dla siebie, ale musze to zrobic dzisiaj.
Hah!!! no z wydawaniem pieniedzy nigdy nie mialam problemow:))
Ledwie doczekalam 10tej i zadzwonilam do niedawno otwartego w okolicy Spa i zafundowalam sobie facial, body scrub i masaz ciala. A jak juz tam bylam, to jeszcze z rozpedu dolozylam nastepne $50.00 i walnelam pedicure i manicure.
Ooo!!! takie Walentynki to mi sie podobaja:)) Jak mnie juz wyszorowali jakas mieszanina cukru z czekolada, wymasowali, wyglaskali po gebie i wylakierowali pazury to zadzwonilam, zeby Wspanialy przjechal po odbior "ciala".
Pozniej sie przyznal, ze sam pomysl byl wynikiem ostatniej chwili, bo my nigdy nie obchodzimy zadanych Walentynek, ktore to swieto ja uwazam za infantylne i odpowiednie dla 8-10 latkow.
Natomiast oboje wyznajemy zasade, ze czlowiek powinien kochac siebie najbardziej, a dopiero potem partnera, dzieci, rodzicow czy jakiekolwiek inne osoby.
Mamy nawet zwyczaj, ze jak jedno mowi "I love you" to drugie odpowiada "I love me too" i dla nas jest to bardzo normalne, ze tak powinno byc. Stad wlasnie napis na kopercie i brak zyczen na kartce, ponoc jakbym bardzo chciala to moglam sobie sama te zyczenia dopisac.
No zaaferowana wydawaniem pieniedzy, ktore niejako spadly mi z nieba, zapomnialam o zyczeniach dla samej siebie, ale przeciez i tak logicznie wiadomo, ze chyba raczej zycze sobie dobrze;)

Stardust w sobie zakochana

12 comments:

  1. O rety! 200 dolców?
    A ja durna za darmo! Idę cennik opracować!

    Też nie uznaję tego "walniętego" święta, ale jak Cris zrobi kotoszrekowe oczy i w łapie "coś" (czytaj kwiatek lub inny prezent)trzyma to ja wymiękam totalnie. I jak takiemu buzi nie dać. A on pasjami lubi, oj lubi...

    ReplyDelete
  2. Jasne! Jak sie lubi siebie, to i swiat wokol sie lubi! Egoizm w dawkach umiarkowanych jest bardzo zdrowy. I przy dzieciach, i przy mezu procentuje! Na przyklad wolnym czasem dla siebie... By w niedziele ok. 13-tej siedziec przed monitorem, a nie w pocie czola komponowac trzydaniowy obiad dla Wladcy!

    ReplyDelete
  3. Brawo, tak ma być!
    Może ja też niebawem siebie polubię;)

    ReplyDelete
  4. Neskavka-> Bo widzisz ja to w kapitalistycznym kraju zyje i tu nie ma nic za daromo. To sie nauczylam, ze kazda usluga ma cene, gotowac tez nie gotuje za darmo:) A jak myslisz dlaczego Wspanialy sprzata i zmywa i z praniem zapiernicza? bo nie chce placic.. NO! skapiec jeden;)

    ReplyDelete
  5. Zgago-> Czasy panowania meskiego minely bezpowrotnie razem z moim poprzednim malzenstwem. Wspanialy nie ma zadnych oczekiwan, ani ja nie mam zadnych obowiazkow, ot jak chce to zrobie, jak nie chce to nie zrobie. A przeciez Jemu rece do dupci nie przyrosly? Jak mi sie nie chce gotowac to na obiad moze byc niebieski serek z gruszka i tez bedzie zadowolony.

    ReplyDelete
  6. podoba mi się hasło "I love me"
    pożyczę sobie na trochę, o!

    ReplyDelete
  7. Ładnie :-) Podoba mi się.

    ReplyDelete
  8. A ja się tak zastanawiam czy możliwy jest taki rodzaj związku jak Twój wśród ludzi około 30letnich. Bo jak tak czytam i patrzę to mam wrażenie, że taki układ jest możliwy dopiero jak człowiek swoje w życiu przecierpi, zaliczy jakieś tam małżeństwo i dopiero potem wie czego chce.

    ReplyDelete
  9. Shent-> To mi dalas zagwozdke:)) Naprawde nie wiem, ale mysle, ze jednak trzeba do pewnych rzeczy dojrzec i nabrac dystansu do siebie i do swiata. Zrozumiec co jest wazne, a na co warto przymknac oko. Ja wiem, ze sama zmienilam sie bardzo z wiekiem i chyba nauczylam sie doceniac to co naprawde wazne. Kiedys bylo wazne, zeby partner byl wysoki i przystojny, zeby mial czupryne czarnych bujnych wlosow...teraz wiem, ze to wszystko z wiekiem przemija, ale jak ktos ma dobre serce, to zwykle ma go na zawsze. Z drugiej strony znam ludzi w moim wieku, dla ktorych te priorytety wcale sie nie zmienily...nie wiem.
    Wiem natomiast, ze ta obecna milosc jest zupelnie inna od poprzednich. Mniej zwariowana, szalencza, ale tez bezpieczna, dojrzalsza. Dzis nie mialabym juz ani energii ani checi na te wszystkie burze jakie ze soba niosly tamte milosci. Dzis chce wiedziec, ze jest tak jak jest i tak bedzie jutro. Bardziej cenie zaufanie i bezpieczenstwo niz te motylki w okolicy zoladka trzepotajace skrzydlami niepewnosci i wymagajace ciaglych zapewnien i zabiegan.

    ReplyDelete
  10. To nie miała być zagwozdka, raczej wynik moich przemyśleń z jakimi się zmagam od jakiegoś czasu. Bo jedyne dobre związki które widzę gdzieś obok i takie o których czytam to są związki ludzi generalnie po 35 a najczęściej 40 roku życia, którzy mają dziecko/dzieci stosunkowo odchowane, zazwyczaj rozwód za sobą itd. Dlatego się zastanawiam czy jest możliwe stworzenie takiego fajnego, partnerskiego i dojrzałego związku wcześniej (którego potwornie Ci zazdroszczę) czy swoje po prostu przecierpieć trzeba i autentycznie nie ma innej możliwości :)

    ReplyDelete
  11. Shent-> Mysle, ze z wiekiem czlowiek jest mniej nastawiony na "walke o dominacje" a bardziej na partnerstwo. Doswiadczenia poprzednich zwiazkow tez pomagaja, zwlaszcza jesli partnerzy chca sie uczyc na bledach przeszlosci, bo przeciez nikt nie zaklada nowego zwiazku z planem zeby znow cos nie wyszlo. Sama pamietam, ze jak bylam mlodsza, to wydawalo mi sie, ze partner powinien sie wielu rzeczy "domyslec" i nie mowilam o co mi chodzi. Teraz wiem, ze nikt nie staje sie jasnowidzem przez sam fakt, ze sie zwiazal z druga osoba. No chyba jest cos takiego jak dojrzalosc i szacunek do odmiennosci drugiej osoby. Wiem, ze ze Wspanialym od samego poczatku postawilismy na rozmowy i oboje nie chcielismy zadnych zabaw w domysly. Czy jest to mozliwe w przypadku mlodszych osob? Chyba tak, tyle ze trzeba naprawde wiele zaufania i szczerosci. No powiedzialabym mowic, mowic i jeszcze raz mowic o wszystkim, szczerze i az do skutku. Z drugiej strony wymaga to tez pelnej akceptacji drugiej osoby nie tylko zalet ale i drobnych wad. Natomiast jest takie powiedzenie, ze kobiety wychodza za maz majac nadzieje, ze partner sie zmieni, a mezczyzni odwrotnie, maja nadzieje, ze pratnerka pozostanie taka jak jest w narzeczenstwie. Bo w narzeczenstwie czesto "pokazujemy sie" od najlepszej strony, a potem juz nie ma potrzeby. Pomaga tez zycie razem pod jednym dachem przed slubem, bo wtedy trudniej "grac" role i wychodza te drobne, ale czesto upierdliwe wady. Sama pamietam jak na poczatku kiedys skrytykowalam Wspanialego za jeden drobiazg, ktory On robi pewnie od wielu lat, a ja akurat tego nie lubie. On sie nic nie odezwal, a ja do rana spac nie moglam, bo caly czas myslalam o tym ile takich drobnych rzeczy On bez slowa akceptuje we mnie. Nastepnego dnia przepraszalam jak glupia, bo tak bardzo bylo mi przykro, ze On w swojej milosci do mnie akceptuje mnie w pelni, a moja milosc do Niego byla w tym momencie niepelna. Znow pewnie nie odpowiedzialam na Twoje pytanie, ale staram sie najlepiej jak umiem:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...