Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, February 17, 2009

Starlitism

Podobno nie jest to zadna grozna choroba, ale wielce upierdliwa, tak przynajmniej twierdzi Wspanialy, ktoren to dokonal rozpoznania obserwujac wszystkie syndormy.
Stwierdzil, ze pierwsze objawy zaczelam wykazywac ok. rok temu. Jak ktos proponowal spotkanie gdzies na miescie, czy chcial nas ewentualnie zaprosic do siebie, to ja mowilam:
-- Nieee, zapros ich do nas, wiesz ja zrobie obiad, posiedzimy. Nie chce mi sie wloczyc po knajpach, w domu nie ma zadnych ograniczen czasowych. No przyjemniej jest i swoboda.
Latem prawie co weekend planowalismy gdzies pojechac, na laczke, do parku...no gdzies, a jak przychodzil weekend to ja znow:
-- A tam, pierdole po cholere mamy sie telepac w korkach z tabunami ludziskow, czy nie lepiej posiedziec na tarasie. Spokojnie wypic piwko, albo i dwa..a moze nawet cos mocniejszego. No popatrz taka ladna pogoda, wszystko pod reka...
I zostawalismy w domu.
Najwieksze nasilenie mialam ponoc przed podroza do Polski, ktora to podroz planowalam przez ponad rok. I w czasie planowania bylam tak podekscytowana, ze nie moglam usiedziec na dupie. Planowalam, jezdzilam paluchami po mapie, szukalam knajp, w ktorych chce zjesc obiad, zbieralam wszelkie informacje o wartych zobaczenia zakatkach. No szal!!! A potem przyszedl tydzien przed wyjazdem, pierdolnelam walizkiem o podloge w sralonie i nie moglam sie zmusic do wrzucania ciuchow w ten walizek... no wkurwa dostawalam i nic mi sie nie chcialo. Koniec koncow Wspanialy zabral sie do pakowania moich szmat, mnie sie juz nie chcialo ani pakowac, ani leciec.
No wypalilam sie samymi planami, realizacja juz mnie wogole nie intresowala. Ale juz na miejscu, w Polsce bylo bardzo fajnie i cieszylam sie, ze tam jestem.
I tak podobno mam zawsze a przynajmniej w wiekszosci przypadkow.
Od dwoch tygodni wiedzialam, ze w niedziele jedziemy na Manhattan do Jego syna i bylo OK, nawet cos brzeczalam, ze jak to ladnie, ze "dzieci wydaja obiad z okazji urodzin Wspanialego i ja sama nie musze gotowac". No fakt, brzeczalam cos takiego...
A tymczasem w niedziele wstalam moze nie tyle wkurwiona, co wielce nieszczesliwa, ze bede musiala gdzies wyjsc. Do godziny 10tej bylo jako tako, o 12tej zaczelo mnie wszystko nie tyle bolec co dawac sygnaly ze jest i oczekuje skoncentrowanej uwagi i conajmniej glaskow i miziania. Najpierw zaczely mi po nogach zapierdalac stada mrowek, no to wstalam polazilam...przeszlo, potem dostalam jakichs mdlosci zupelnie jak baba w ciazy i zaczelam wymyslac na co mam ochote zeby te mdlosci przeszly. Zezarlam troche serka mascarpone z jezynami i sosem czekoladowym i tym sposobem umizialam mdlosci. Znow o 13tej odezwala sie glowa, tez chyba chciala miziania, ale oznajmilam Wspanialemu, ze teraz to ja natychmiast musze sobie uciac drzemke. Popatrzyl wzrokiem pelnym zdziwienia z domieszka niedowierzania nie tyle na mnie, co za mna jak maszerowalam do sypialni. Jak znam zycie to pewnie zabrzeczal cos w rodzaju:
-- Ja kurwa nie wierze, ze na 2 godziny przed wyjsciem Ty sobie musisz uciac drzemke...
Obudzil mnie o 14tej i przez godzine udalo mi sie doprowadzic do stanu nadajacego sie na opuszczenie mieszkania. Tuz przed wyjsciem, umundurowana juz po zeby jeszcze westchnelam gleboko i z cieniem nadziei w glosie zapytalam:
-- A czy ja moge w tej chwili zachorowac i pojedziesz sam?
-- Nie, nie mozesz. A wogole to nie rozumiem w czym problem?
-- Hmmm w czym problem? no ja mam troche problemow...
-- Wiem, Ty od pewnego czasu cierpisz na Starlitism i trzeba zaczac go zwalczac - odpowiedzial delikatnie wypychajac mnie z domu.
W drodze na Manhattan przedstawil mi wszystkie objawy Starlitismu i zapowiedzial leczenie zapobiegajace poglebianiu sie choroby. Podobno da sie z tego wyjsc;))

Stardust z SS (starlitism syndrom)

19 comments:

  1. Mam to samo.U mnie w domu mogą się przewalać tłumy.Ugoszczę czym chata bogata. Jak ja mam gdzieś wyjść to zaraz mnie coś strzyka.Nie cierpię rodzinnych nasiadówek,spędów,imienin itp.Ciężko mnie gdzieś wywlec na piknik,grila czy rodzinne zbieranie grzybów.A jak się już uda to Cris swoje wysłucha......

    ReplyDelete
  2. O dżizas...Zapisuję się do klubu...

    ReplyDelete
  3. A, jeszcze miałam napisac, że nowe zdjęcie bardzo mi się podoba

    ReplyDelete
  4. Niestety mam to samo do mnie do domu może przyjść każdy,ale jak ja już mam wyjść szukam tysiąc powodów żeby tego nie zrobić,choć muszę przyznać że jak już wyjdę z domu to przeważnie nie żałuje.Jestem troszku młodsza od Ciebie,ale widać ta choroba dotyka coraz młodsze pokolenie .

    ReplyDelete
  5. znakiem tego założyłaś klub chorych;) wstępuję:)))))
    Składkowe?;)

    ReplyDelete
  6. ha! to już wiem, jakiej choroby NIE MAM!
    lubię wychodzić z domu, co nie znaczy wcale, że nie lubię gości.
    gości też lubię :)

    ReplyDelete
  7. To ja tez sie zapisuje do tego klubu, cholera jasna tez tak mam.

    Stardust, ale mi smaka tym mascarpone narobilas

    ReplyDelete
  8. To ja do tego klubu polowicznie. Bo mam tak fifty-fifty. Czasem tez sie napale, a w ostatniej chwili szukam wykretow, a czasem z kolei nie moge w domu usiedziec.
    Mam takie miejsca i ludzi, do ktorych zawsze jak w dym, o kazdej porze dnia i nocy. A do innych, gdy trza isc, to kazda choroba z encyklopedii zdrowia mnie dopada...

    ReplyDelete
  9. oo to jest nas trochę:)))))bo ja miewam tak samo..wypalam się przed,a potem warczę.

    ReplyDelete
  10. To widze, ze nie jest ze mna tak zle i mam calkiem fajne towarzystwo:)))

    ReplyDelete
  11. Stardust nie wpadaj w panikę...
    "starość"a cóż to takiego już wolę jak walniesz niecenzuralne słówko niż piszesz o starości brrrr koń tylko jest stary
    ech pozdrawiam RRR
    a ja nie lubię zachmurzonych z szczęką opadjącą na klawiaturę
    starych bab... w moim mniemaniu Ty nie należysz do nich i nie chrzań o starości ok.

    ReplyDelete
  12. Ja nie rozumiem tego zamieszania ze slowem "starosc" przeciez samo zycie jest niczym wiecej jak ciaglym procesem starzenia. No chyba, ze ktos zna osobe, ktora z uplywem czasu mlodnieje, to bardzo prosze o kontakt:))

    ReplyDelete
  13. a właściwie to możeszp rzetłumaczyć co znaczy ten starlitizm? Znaczy chodzi mi o źródłosłów

    ReplyDelete
  14. Lorenzo-> Starlitism pochodzi od Stardusta i jest wymyslony przez Wspanialego:) Ot takie naukowe podejscie do mojego wkurwiajacego zachowania..Co prawda Wspanialy utworzyl nazwe syndromu od mojego imienia, ale ja tutaj na potrzeby bloga wykorzystalam do tego celu nick. No takie my zdolne som.

    ReplyDelete
  15. ha...Ja rowniez cos takiego obserwuje od jakiegos czasu u siebie,ale tlumacze sobie to zmeczeniem zimowym.

    ReplyDelete
  16. To wyzej to ja Aleksandra1973 tylko,ze zalozylam poczte na google,bo nie umialam dodawac komentarzy i teraz pokazuje mi samo Aleksandra zamiast to co poprzednio

    ReplyDelete
  17. Uśmiałam się,jak beżowa norka, bo oczywiście też TO mam. Z boku wygląda zabawnie...
    srebrzysta

    ReplyDelete
  18. Srebrzysta-> "z boku" to ja sie nawet jeszcze do zycia nadaje:))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...