Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, February 2, 2009

Szwedzi mowia po polsku

Namowilam wczoraj Wspanialego na wyjazd do IKEA, bo pomimo wspanialosci to Jego trzeba czasem do takich rzeczy namawiac. Powodow zeby nie jechac jest tysiecy: bo beda korki na trasie, bo bedzie tlok w sklepie, bo mozna jechac w przyszlym tygodniu, albo mozna jechac jeszcze kiedy indziej, a w ogole to czy naprawde musimy. I tak jak nastepownaly "trudnosci" tak ja je rozwiewalam: korki sa zawsze; w sklepie tlok jest zawsze; ale dzis bedzie mniejszy bo cala gawiedz siedzi przed telewizornia i oglada jakis pierdolniety football co to nie ma nic wspolnego z fooballem; w przyszlym tygodniu nie pojedziemy, bo juz mamy przyszly tydzien zaplanowany; kiedy indziej nie pojedziemy, bo nie bedzie potrzeby, bo pojedziemy dzisiaj; moze naprawde nie musimy ale chcemy.
No zawzielam sie a wiadomo, ze na zawzieta babe nie ma lekarstwa.
A kupic chcialam nowy komplet talerzy do codziennego uzytku, bo ten to juz ma 24 lata i mnie wkurwia, bo trudno zeby nie wkurwial. Kto to widzial, zeby talerze przetrwaly dluzej niz jakiekolwiek z moich malzenstw?
No szlag nic nie tluczemy, normalnie jakby czlowiek chcial nic nie potluc to pewnie cos by pierdolnelo na podloge i posypalo sie w drzazgi, a my takie talenty, ze nic nie jest potluczone, no gdzies tam jakis talerz moze miec malenki, prawie niewidoczny uszczerbek, ale calutki komplet jest i sie dobrze miewa.
A mnie sie zachcialo, zeby miec talerze kwadratowe i tylko biale i czarne bez zadnych pierdolek, ozdobnikow, wzorkow i muchomorkow.
Pojechalismy, przez pierwsza polowe drogi nic nie mowil tylko ciezko oddychal jak baba w porodzie, ja to olewam. Oddycha znaczy, ze zyje i tak ma byc. Nagle przemowil:
-- Tego sie wlasnie obawialem...
-- A czego Ty sie kochanie obawiales? - ja na to z usmiechem.
-- Jak to czego? Widzisz ten traffic powrotny.
-- No widze, ale przeciez my jedziemy w przeciwnym kierunku, wiec nie rozumiem, czemu Cie meczy powrotny traffic?
-- Ale przeciez bedziemy wracac. Nie?
-- Bedziemy za 3 godziny, Ty myslisz, ze te ludzie tak w kolko jezdza zeby Tobie na zlosc zrobic?
Zamilkl, widocznie sie zorientowal, ze pieprzy od rzeczy. Ale jak juz weszlismy do sklepu, to Go nagle wszystko zaczelo interesowac. Teraz ja zaczelam marudzic:
-- Na jaki gwizdek my sie szwedamy miedzy gratami skoro mamy kupowac talerze?
-- Ogladamy.
-- A po chuj ogladamy skoro nie kupujemy?
-- Ale przeciez mowilas, ze trzeba kupic jakies dodatkowe polki na ksiazki i jeszcze cos tam..
-- Mowilam, ale dzis ich nie kupujemy.
Bo my tak mamy, ja nienawidze sklepow i ide jak musze i wiem po co, wpadam, kupuje i wychodze.
Wspanialy moze lazic po sklepach jak po muzeum, tylko z domu Go ciezko wyciagnac, ale jak juz wejdzie do sklepu, wtedy musi wszystko obejrzec, pomacac, powachac. Zeszgo!!!
Zaciagnelam do windy i zjechalismy na dol. Tu sie znow zaczelo, bo ustawial te talerze jeden na drugim, ogladal, z bliska, z daleka...
-- Przestan przebierac w tych talerzach jak w ulegalkach, zacznij odliczac wszystkiego po 12 sztuk i bierzemy.
-- Ale napewno wiesz, ze takie chcesz? a moze jeszcze zobaczymy tam po tamtej stronie regalu..albo..
-- Nie bedziemy nic ogladac, pakuj je do wozka.
Normalnie nie mozna Go spuscic z oka, bo jak tylko to sie natychmiast gdzies zawieruszy, a to Mu sie sloiczek spodobal i teraz stoi i duma na co by Mu sie taki sloiczek przydal.
-- Sloik kosztuje $4, podoba Ci sie to go bierz a pomyslisz w domu.
-- No nie wiem, ale tak mysle, ze moze ...
Pierdyknelam sloik do wozka, idziemy dalej. No querwa ta IKEA to faktycznie sklep labirynt i czlowiek nie moze tak sobie wpasc, zlapac co chce i wyjsc, bo musi przejsc cale pietro od A do Z. Znaczy sie ja bym tam przeleciala przez to jak burza, ale sama z moim Wspanialym sie nie da.
Juz stalismy w kolejce do kasy jak On ciagle jeszcze strzelal oczami po jakims badziewiu.
Jak pakowalismy te pierdoly do samochodu to nagle powiedzial:
-- Slyszalas? Szwedzi mowia po polski.
Dwa ostatnie slowa byly powiedziane "po polski".
-- No mowia, bo sie pod Czestochowa nauczyli i ich do tej pory trzyma.
Faktycznie w sklepie, zgodnie z moimi przewidywaniami nie bylo za wielkiego tloku, ale za to zdecydowane 70% kupujacych to Polacy. A Wspanialy spryciula osluchany w jezyku przez moje nasiadowki telefoniczne to mi tu dowcipem zaczal blyskac. Jeszcze byl zawiedziony, ze te wszystkie ludzie co to robili taki tlok na trasie powrotnej to faktycznie sobie juz gdzies pojechali i bylo calkiem spoko.

Stardust po szwedzku:)

15 comments:

  1. Normalnie czlowiekowi zyc sie chce jak czyta Twojego bloga.
    Zas sie usmialam jak norka.
    Ja swego czasu w Ikea poznalam wszystkie skroty, jak husbak z ex zona wybierali lozko dla potomka.

    ReplyDelete
  2. Crisa też ciężko wyciągnąć na zakupy inne niż spożywcze. Ale jak już mi się uda i Cris mi się w sklepie "gubi" to wiadomo, że go znajde przy śrubkach albo inszych skarbach dla panów.

    ReplyDelete
  3. Nie lubie Ikei wlasnie z powodu labiryntu. Chce sie czy nie, trzeba kilometrow narobic...
    U nas też ,,Szwedzi mowia po polski''... Nawet 99%!

    ReplyDelete
  4. Lukrecja->Tak generalnie to ja nawet te IKEA lubie i moglabym polazic, w koncu to prawie jak 4 godziny na treadmil. Ale jak mam wpasc po cos konkretnego to wpadam i wypadam. No.

    ReplyDelete
  5. Neskavka-> Sklepow ze srubkami staram sie unikac jak ognia, ide tylko jesli jest cos bardzo potrzebne mnie. Bo te sklepy srubkowe to zaraza jakas jest.

    ReplyDelete
  6. Zgago-> Jak czlowiek bardzo chce to moze ten labirynt ominac, albo przeleciec truchtem cwiczebnym bez zatrzymanki. Lazic po IKEA to ja nawet lubie, jak wiem, ze chce cos kupic, ale nie mam konkretnej koncepcji. W tym wypadku wiedzialam. Zreszta na lazenie to trzeba jechac rano i lazic, wtedy czlowiek spedza tam caly dzien, tu polezy na wyrku, tam posiedzi na kanapie i jakos da sie przezyc. Mnie sie generalnie podoba ten styl, bo proste i funkcjonalne.

    ReplyDelete
  7. ja zawsze pod prąd się ładuję..no jakoś tak od dupy strony..i się wkurzam!uhh gupiam i tyle!

    a wytłumaczenie znajomości polskiego no weźźźźź:))zakrztusiłam się kawunią!

    ReplyDelete
  8. ja jak Mijka -> w ikei pod prąd - ZAWSZE!
    I kocham ikeę:)))))
    I ręczniki, i talerzyki i kieliszki i pierdołki do kuchni a garnki ichnie poprostu wielbię:))))))
    I pościele!
    I wszycho:)

    ReplyDelete
  9. Mój mąż na lotnisku w Dortmundzie przwitał właśnie przylecianą grupę szwedzkich kibiców machaniem ręką oraz takim wykrzyknikiem:"IKEEEEEEEEEEEEEEAAAAAAAAAAAAAA"
    :-))))))
    Lubię pierdoły w Ikei.
    Jeżdzę tam tylko w dni powszednie w dzień. Inaczej masakra.
    INKEA ;-)

    ReplyDelete
  10. Mijka-> Jak trzeba to ja mam na wszystko wytlumaczenie:)

    ReplyDelete
  11. Flavvi-> Ty z Mijka to moze na wstecznym biegacie dlatego tak jest. Nigdy nie kupowalam poscieli w IKEA wiec nie wiem, ale glownie kuchenne pierdoly i kupowalam mebelki do pracy.

    ReplyDelete
  12. Sze-> INKEA bije wszytko!!!! Tez bym chciala w ciagu tygodnia i w dzien, ale nie moge:( Najgorszego wkurwa dostaje na te rodziny z dzieckami co to zalegaja tam caly weekend. Bachory jak karaluchy oblegaja wszystko co tylko mozliwe. W takich sytuacjach kocham dzieci ale tylko na obrazku. Coraz czesiej mam wrazenie, ze moj Potomek byl ostatnim bachorem wychowanym na krotkiej smyczy.

    ReplyDelete
  13. ja mysle,ze jakbysmy wlazly z Flavvi obie naraz pod ten prad... to Ikea zmienilaby kierunek ruchu!o!!!

    A ja moje na szelki wzielam,jeszcze krotsze niz smycz:))))

    ReplyDelete
  14. Ja nie chciałam tego pisać z wiadomych względów ;-)
    A INKEA jakże pasuje, nie? Chociaż musze przyznać, że na starość miłośc ta nieco blednie ale za to do DESY się rozpala :-)
    Pościel z Inkei jest OK!
    Sze (nie zalogowalam sie, kurde)

    ReplyDelete
  15. Ja tez lubie sobie polatac po ikei, przy okazji z jakas patelenka odejsc od kasy, ale juz tak zwany dobry gust globalny (od Sztokholmu po Szanghaj a potem N.York via Paryz, Barcelone do Moskwy) tez mi sie przejadl. Te same bibloteczki w Atenach co i Sankt Petersburgu, niby ladne, ale te same,to ja juz wole wyskrobac jakas szafeczke od Cyganow nabyta na Kole, czy innym targu staroci gdziekolwiek indziej.Pamietam taki jeden rok gdziesmy podrozowali wielokrotnie po 3 kontynentach. I zawsze spalismy w slicznej poscieli - w duze maki - ktora akurat w sezonie wypuscila ikea. A na dodatek sami taka nabylismy.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...