Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, February 16, 2009

Tesciowie

Bylismy wczoraj na obiedzie z okazji urodzin Wspanialego u Jego Syna i Synowej. Mlodzi kupili jesienia nowe mieszkanie na Manhattanie, wiec byla okazja rowniez do pierwszej wizyty. Mieszkanie widzialam juz wczesniej w czasie malowania, bo Wspanialy oczywiscie pomagal, a ze On przyrosniety koscia biodrowa do mnie to po malowaniu poszlismy wszyscy czworo do knajpy na obiad. Ale mieszkanie w czasie malowania, a mieszkanie juz urzadzone i umeblowane to dwie rozne sprawy. Wczoraj przed obiadem zasiedlismy w przy lampce wina i zakaskach, Wspanialy obrzucil fachowym okiem meble i zapytal:
-- A gdzie kupiliscie stol do jadalni i krzesla?
-- W "crate and barrel" - odpowiedzial A.
-- Tam strasznie drogo, a czy byliscie w "pier 1"?
-- Bylismy, ale tam nam sie akurat nic nie podobalo, bylismy jeszcze w .... - wymienil kilka innych sklepow - ale jakos najbardziej przypadl nam do gustu ten.
-- A czy byliscie w "door"? - ciagnal przesluchanie dalej Wspanialy.
Nie mialam Go jak kopnac, bo siedzielismy w fotelach przy lawie, wiec wszystkie nogi widac, ale czulam juz przez skore jak I. dostaje wzdecia.
Padlo jeszcze jakies dodatkowe pytanie ze strony ojca, syn odpowiedzial grzecznie, a I. nie wytrzymala i maskujac wkurw usmiechem skwitowala:
-- A jakie to ma znaczenie gdzie kupilismy, jest stol i nam sie podoba.
-- Mnie sie tez podoba ... - powiedzial Wspanialy ratujac wlasne dupsko.
-- I. to takie typowo "tesciowe" rozmowy moja droga, albo sie bedziesz musiala przyzwyczaic, albo ustal od razu na wstepie tematy nalezace do kategorii "W" i bedziesz miala spokoj - doradzilam zyczliwie.
Po czym wyjasnilam, ze katergoria "W" to wszystkie wscibskie tematy i pytania, ktorych rodzice nie powinni zadawac. Wspanialy oczywiscie bronil sie, ze On tylko niewinnie prowadzil rozmowe i przeciez nawet nie zapytal o cene. Jeszcze by tego brakowalo!!! pomyslalam.
Reszta wizyty uplynela w milym i radosnym nastroju zwlaszcza jak dotarla kolejna para niedawnych nowozencow Y. i T.
A ja przypomnialm sobie jak niedawno rozmawialam z moim bratem, ktorego Corka i Ziec wlasnie przeprowadzili sie do nowego mieszkania i za miesiac, poltora oczekuja dziecka.
Brat mi wlasnie opowiadal jak to w czasie pierwszej wizytu u Mlodych, On wdal sie w rozmowe z Matka Ziecia na temat mieszkania i jak to sobie mlodzi powinni radzic jak juz bedzie w domu placzace dziecko, a Tatus dziecka przeciez musi sie wyspac do pracy. Wygladalo to ponoc tak:
-- No przeciez maja dwa pokoje to B. z mala moze spac w malym pokoju, zeby nie przeszkadzac spiacemu czy szykujacemu sie do pracy K. - to moj Brat.
-- Ale dlaczego B. mialaby spac w malym pokoju z dzieckiem, a nie z K.? - oponowala Matka K.
-- No bo chyba to logiczne, ze jak jest dziecko to albo trzeba go przewinac, albo placze, albo trzeba nakarmic, to po co Ona ma przeszkadzac K. jak moze to wszytko robic tam razem z mala w jednym pokoju - bronil swojego stanowiska moj Brat.
-- Ale przeciez malzenstwo nie przestaje byc malzenstwem w momencie urodzenia dziecka... obecnosc dziecka, nie ma tu nic do rzeczy i powinni spac razem - wyluszczyla swoje poglady Matka K.
Nie wiem jak dlugo to trwalo, ale tylko zapytalam Brata czy ani B. ani Jej Maz nie wyprosili ich za drzwi, no bo ja bym takich tesciow zdecydowanie wystawila na zewnatrz do przemyslenia zakresu wtracania sie w moje zycie.
I tak sobie mysle, ze gdzies musi byc taki moment, kiedy rodzic przestaje byc rodzicem i ma dwie mozliwosci albo zostac lubianym, albo upierdliwym tesciem. Wszyscy znamy upierdliwych tesciow, a tez kazde z nas marzy o tym zeby byc lubianym.
Ciekawe jaka ja kiedys bede tesciowa? Staram sie ciagle pamietac o moich doswiadczeniach z wlasna tesciowa i mam nadzieje, ze nigdy o nich nie zapomne. Jesli mi sie to uda, to moze moja synowa ze mna wytrzyma, jesli nie to znow powieksze grono tych wtracajacych sie w nie swoje sprawy. Pamietam jak moja Tesciowa po narodzinach Potomka, przychodzila i ciagle powtarzala jaki to Potomek jest podobny do Ojca, czyli Jej Syna. A mnie szlag jasnisty trafial, bo to bylo MOJE dziecko!!! Az pewnego dnia nie wytrzymalam i powiedzialam:
-- Faktycznie jest podobny do ojca.
-- Prawda jaki On podobny do M. - zawolala z radoscia, ze ja wreszcie przytaknelam. Na co ja niewiele myslac powiedzialam:
-- M. jest moim mezem, ale czy Mama jest przekonana, ze rowniez ojcem mojego dziecka?
Zapadla grobowa cisza i kilka minut pozniej Tesciowa sobie poszla i nie wracala przez 3 tygodnie, a ja bylam cala z tego powodu szczesliwa. W koncu moj maz poszedl do Nich po cos i po powrocie zapytal:
-- Dlaczego powiedzialas cos TAKIEGO??
-- Bo mialam dosc, bo juz nie moge tego sluchac i jak trzeba bedzie to bede to powtarzac az do skutku. To dziecko jest tak samo moje jak Twoje, a nie tylko TWOJE, jak mysli Twoja Mamusia.
To bylo chyba najwieksze spiecie jakie mialam w zyciu z tesciowa, ale ustawilo nasze stosunki raz i na zawsze w kolumnie "prawidlowe".
Mam nadzieje, ze moja synowa nie bedzie mi musiala tak powiedziec.
W drodze do domu przeszkolilam Wspanialego na okolicznosc, ze w takich wypadkach obowiazuje zasada: chwalic i o nic nie pytac, ktora to zasade On normalnie stosuje w sposob doskonaly... no nie wiem co Mu sie stalo. Ojciec sie w Nim odezwal i to akurat w niedopowiednim momencie.
Tak na przyszlosc, to mysle, ze moje lenistwo bedzie tez pomocne, bo mnie to sie nie chce gadac w takich sytuacjach, a juz na pewno na tematy zakupow i cen kupowanych przedmiotow. Sama sie na tym nie znam, nie nawidze kupowac, lazic po sklepach, to po jasna cholere mialabym sie wymadrzac?

Stardust przygotowujac sie do roli tesciowej

20 comments:

  1. Ja, jako dubeltowa teściowa, tez sie nie wtracam. Albo akceptuje, albo milcze dyplomatycznie. It's no way poza tym...

    ReplyDelete
  2. A ja sobie obiecałam, że nie będę "toksycznym"
    rodzicem ale czy wytrwam w postanowieniu? No wątpię.
    Mnie wkurwiały pytania typu: "a do kogoż to maleństwo jest podobne"? I mój warkot:"do samej siebie".
    Głupie ludzie !

    ReplyDelete
  3. Wiecie co, wczoraj o tym myslalm, i doszlam do nastepujacego wniosku, ze jako tesciowa nie bede
    sie wtracac.

    ReplyDelete
  4. Obawiam sie, ze latwo myslec przed faktem...jakos czasem sama sobie nie wierze. Z drugiej strony ja juz teraz nie pytam. Ludzie sie dziwia, ze na wiekszosc pytan na temat Potomka odpowiadam "nie wiem". No dorosly jest, jak uzna za konieczne to mnie poinformuje, nie? A poki co to nie wiem.

    ReplyDelete
  5. nie mam z tym problemów, gdyż nigdy nie będę teściową, ha!

    Stardust, ale Ty chyba będziesz przeciwieństwem teściowej z kawałów :)

    ReplyDelete
  6. Bere-> Jak sie tak serio zastanawiam to nie powinno byc ze mna tak zle, bo wiesz sama jestem leniwa, wiec nie wymagam od innych zeby sie zapracowywali na smierc. Potomka nauczylam wszystkiego co powinien czlowiek umiec zrobic, zeby przezyc, wiec nie musze oczekiwac od synowej zeby uprasowala Jego koszule. Lo jejciu, tak mi teraz wpadlo do glowy: moze On sie dlatego nie zeni? ze taki prawie samowystarczalny:)) no oprocz jednej malej rzeczy, ale z ta rzecza akurat mezczyzni nie maja za wiele problemu. No nie wiem, narazie zapowiadam sie dobrze, ale jak bedzie w zyciu? Mysle, ze pewne zachowania jest trudno przewidziec dopoki nie znajdziemy sie w danej sytuacji.

    ReplyDelete
  7. Stardust-to Twoje foto.Ale Cię zmieni w tym Spa! No no....

    ReplyDelete
  8. Stardust ja myślę, że takiej przyszłej teściowej jak Ty to ze świecą szukać :)

    ReplyDelete
  9. Shent-> Staram sie do tego dobrze przygotowac:) Juz od lat mowie, ze ja na wyrost juz kocham moja synowa, bo jak mogloby byc inaczej, skoro Potomek Ja pokocha;)) A wiesz, ze od lat mielismy taka umowe z Potomkiem jak bylam sama, ze oboje bedziemy akceptowac naszych partnerow. I Potomek ma super uklad ze Wspanialym najbardziej mi sie podoba jak ogromny Potomek wola do Wspanialego "Papa!!! chodz to Cie ukocham". Smiesznie to wyglada, bo Potomek wielki, a Papa maluczka przy Nim chlopina:)))

    ReplyDelete
  10. awatara masz przecudnego
    szkoda że jesteś za młoda na moją teściową
    o swojej się nie wypowiem, bo nie;)
    bo szkoda pleść po próżnicy he he

    ReplyDelete
  11. Nie ma co kombinować, jaką będziesz teściową :) Jakby co, to i tak tu się pochwalisz, to znajdzie się w razie czego stado chętnych do prostowania ;) Albo do oklasków ;)
    Jak zerwałam z moim Niedoszłym-Przyszłym, to ryczałam jak zraniony bawół, bo... teściowej mi było żal zostawiać ;)
    Złota kobieta - przez kilka lat naszego związku tylko dwa razy się wtrąciła w nasze życie - i też był to opitol w kierunku jej syna. Nawet się Go wyrzekła na chwilę ;)
    Życzę sobie i każdemu takiej teściowej. Wszystko jej pasowało, smakowało, podobało - a jak nie, to dobrze ukrywała, albo udając Greka dopytywała się delikatnie co i dlaczego.

    ReplyDelete
  12. Kamyk-> Mam nadzieje, ze jeszcze taka znajdziesz i zycze Ci tego z calego serca. Ja to generalnie nie lubie zadawac pytan, bo tak sobie mysle, ze jak pytam o cos o czym pytajacy nie chce rozmawiac, to albo mnie zjebie albo bedzie klamal. Na wszelki wypadek unikam i jednej i drugiej sytuacji i czekam cierpliwie czy mi cos powiedza. Jesli mowia to wynika to z ich wlasnej nieprzymuszonej woli, a jesli nie mowia to znaczy ze nie ma takiej potrzeby.

    ReplyDelete
  13. Nie mam pojęcia, jaką będę teściową i ani myślę zarzekać się, że dobrą :) - życie pokaże. Natomiast moja osobista teściowa mogłaby służyć w Sevres jako wzorzec pozytywny - to mogę zeznać nawet pod przysiegą.
    srebrzysta

    ReplyDelete
  14. nie "życie pokaże,jaka bedę teściową", tylko samemu wziąć w ręce kształtowanie swojego charakteru, póki czas!
    Taką będziesz teściową, kobieto, jakim jesteś człowiekiem - możesz zadbać, by być osobą życzliwą w ogóle, miłą w stosunkach z ludźmi z zasady, uważną i taktowną zawsze! Można się tego nauczyć zawczasu, a przyda się w każdym razie, nie tylko jako teściowej.

    ReplyDelete
  15. Witaj B (zapiski tesciowej)! Czyzbys juz doczytala, ze nie jestem osoba taktowna? A ja myslalam, ze milczenie w sparwach osobistych jest zawsze taktowne;)

    ReplyDelete
  16. Odzywam się, bo podejrzewam, że to mogło być także pod moim adresem.
    Miła b,zapiski teściowej - charakter mam już doskonale ukształtowany i zadbany,acz polecam maksymę: nigdy nie mów "nigdy".
    srebrzysta

    ReplyDelete
  17. Chętnie bym Cię wydrukowała i przedstawiła na szerszym forum rodzinnym. Co z tego, jak nie trafi na żyzny grunt...

    ReplyDelete
  18. Stardust, musiałabym zagościć w tym wątku dłużej. To nie tak proste jak myślisz. Jestem od roku teściową. Chociaż wyznawałam zasadę nie wtrącania się, to siłą rzeczy młodzi sami wciągają nas w swoje życie.
    Chętnie kupowałam różne drobiazgi dla synowej i wnusi. Robiłam to z prawdziwą przyjemnością.
    Młodzi mieszkają w NL my w Polsce. Nie wiedzie im się lekko, ale synowa żyje ponad stan. Syn pracuje po 14 godzin i na życie byłoby starczyło gdyby nie jej wybujały apetyt na np drogie kosmetyki, suplementy diety i jakieś gówna. Cholera jasna, ja sobie nie kupuję bo mnie nie stać. Dzwoni do mnie i prosi o to czy tamto bo w NL tego nie ma. Nie umiem wołać o pieniądze. Ale zaczynam mieć już tego serdecznie dosyć. Do mamy nie zadzwoni bo mama nie ma, a ja że całe życie zapierdalałam od 4 rana do 20 to mam. Co oni myślą? Ile możesz w Polskich warunkach odłożyć? Ach szkoda gadać!!!
    Jak mnie wkurwi to nie będę dobrą teściową!!!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...