Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, March 25, 2009

Nim kur trzy razy zapieje

Dzis musialam jechac na Long Island, juz kiedys piasalam o tym, ze raz na 6-8 tygodni robie taki wyjazd do klientki, ktora organizuje u siebie w domu eyebrow party, czyli schadzke dla kobiet na woskowanie brwi. No nie powiem, ze jestem tym zachwycona, ale w obecnej stytuacji na rynku, niestety trzeba robic co sie da, zeby jakos zarobic. Nie jest zle, bo siostra Tiffany, ktora mieszka 10-15 min jazdy samochodem przyjezdza po mnie, potem Tiffany odwozi mnie na pociag i jakos to jest. Z tym, ze wczoraj wieczorem Tiffany zadzwonila, czy moge byc gotowa na 9:00 bo ma kilka dziewczyn, ktore musza przyjsc rano.
9 rano!!!! Trzy godziny przed hejnalem!!!!
Dla mnie to tragedia. Poprosilam Wspanialego zeby mnie obudzil o 5:30 jak bedzie wychodzil do pracy.
-- No Ty chyba oszalalas, Valerie przyjedzie po Ciebie o 9tej, to po jasna cholere potrzebujesz tyle czasu?
Biedactwo, nie wie, ze ja codziennie wstaje ok. 6tej zeby zdarzyc na 12ta w poludnie:))
No taka jestem, ze potrzebuje dobre dwie godziny, zeby sie obudzic i zaczac istniec.
On przed wyjsciem przygotowuje kawe, wiec jak ja wstaje to mam juz chociaz to z glowy, bo dawniej, za czasow kiedy mieszkalam sama, to najwiecej wypadkow kuchennych mialam przy porannej kawie. Kiedys niechcacy przestawilam mleko w lodowce i na miejscu mleka postawilam sok pomaranczowy, to sobie rano wlalam soku do kawy. Bo ja musze z rana miec wszystko pod reka, na stalym miejscu, bo wiekszosc ruchow wykonuje automatycznie z zamknietymi oczami. Innym razem Potomek przyszedl na weekend i rano wstalam nastawilam kawe i jak zwykle na czas parzenia kawy zasiadlam w moim ulubionym fotelu z gra gameboy. Potomek wstal, wszedl do kuchni i krzyknal:
-- Kurde, co Ty robisz??
-- Co sie stalo? - zapytalam niewinnie, nieprzyzwyczajona do krzyku z samego rana.
-- Mamo nastawilas zaparzacz do kawy i nie podstawilas dzbanka, cala kuchnia jest zalana kawa.
Wstalam i zupelnie jeszcze nieprzytomna chcialam wejsc do kuchni, ale mnie wygonil.
-- Lepiej stad wyjdz, ja juz posprzatam, wystarczy tego co narobilas. Teraz wejdziesz bez kawy i jeszcze wytluczesz polowe garow.
Posprzatal, co prawda nie za dokladnie, ale ja sobie potem poprawilam. A kawa faktycznie zalala caly blat i wlala sie do szuflad i szafek, a reszta na podloge.
No taka zdolna jestem.
Dlatego wole wstac wczesnie, wtedy wiem, ze moge spokojnie poswiecic te dwie godziny na powolne rozbudzanie. Bez dwoch duzych kubkow kawy nawet nie probuje wejsc pod prysznic.
Najgorsze byly czasy malzenstwa z Oczesnym, ktory dla odmiany byl rannym ptaszkiem, no bardzo to wkurwiajace bylo.
Wyskakiwal taki radosny jak skowronek, kurwa jego mac, jeszcze zanim budzik zadzwonil, wstawial kawe i lecial pod prysznic. Mnie zaczynal ruszac zapach kawy, wiec zbieralam doczesne szczatki z wyra i z okiem na kamizelce siadalam nieprzytomna przy stole gdzie postawil moja kawe. Wyobrazam sobie, ze nie byl to zbyt piekny widok, bo jeszcze mam na tyle wyobrazni, ale ktoregos dnia mnie wkurwil do wiwatu, bo zapytal:
-- Czy nie lepiej byloby, zebys prosto z lozka poszla pod prysznic i sie obudzila?
-- Posluchaj, bez tej kawy to ja nawet nie wiem co to jest prysznic. Chcesz zebym sie tam zabila?
Bodajby taki drutem kolczastym sral!!! Zadnego zrozumienia dla czlowieka, a ja wtedy zaczynalam prace o 10tej, tragiczna godzina.
Ze Wspanialym mam dobrze, bo On tez nie jest rannym ptaszkiem, w weekendy snujemy sie oboje z na wpol zamknietymi oczami i bez slowa. Najwyzej jakis pomrok ktos wyda, na znak, ze tez chce wiecej kawy. On tylko w ciagu tygodnia wyskakuje jak z katapulty, ale to kwestia dyscypliny a nie zamilowania do rannego wstawania.
Z drugiej strony nie potrafie sie wylegiwac jak nie spie i nie potrafie sie zmusic do powtornego zasniecia jak juz mam oczy otwarte. Wtedy mnie wszystko boli, wiec wstaje, siadam z kawa przed loptokiem i latam po blogach, nowinkach.
Wspanialy potrafi nakryc glowe koldra i spac dalej, ja sie dusze na sama mysl o glowie pod koldra czy nawet samym przescieradlem.
Wiec dzis mialam ciezki dzien, bo musialam wczesnie wstac i dodatkowo byl to dzien bez internetu, straszne.
A teraz dobranoc, lece nadrabiac te stracone dzis rano pol godziny:)

Stardust ziewajaco

14 comments:

  1. No to miłych snów.Niech Ci się wiosna przyśni.

    ReplyDelete
  2. Tobie to dobrze ja musze wstawać o 4 rano od poniedziałku do piątku i wpadam do łóżka ostatnia.Nie mam pojęcia kiedy ja się wyśpie.Chyba jak już dzieci się usamodzielnią a ja pójde na emeryture,a na dodatek nie moge se pozwolić na takie błogie lenistwo z samego rana.Star szczęściara jesteś.
    ZANTA

    ReplyDelete
  3. O tototo... pierwsza kawa, to szlafroku i przede wszystkim w pojedynkę! Tylko z własnymi myślami:)

    ReplyDelete
  4. no to ja jestem taki typ nocnego marka jak Wspaniały. No jak musze wstać to wstaję i w kwadrans jestem gotowa. Jak mogę to sie wyleguję w łozku. Moja córka ma to samo na szczęscie. Kiedys na moją uwagę : "śliczny poranek" odpowiedziała "królowa oksymoronów" i nawet nie spojrzała w okno

    ReplyDelete
  5. ja pracuje teraz od 10 do 18...no i mam dzien roz.....babrany. Do pracy mam jakies 10 min, a nigdy nie moge zdazych tak zeby byc choc na minute przed, do domu wracam jako zezwlok i siadam przy lapie ew cos w ekspresowym tempie zrobie do konsumpcji i poaniej juz lewituje nad lapem albo obok meza probuje lewitowac na ksiazka. I tak do drugiej nad ranem. Rano piec razy wale w komorke coby sie nie darla....kawa....i znow to samo :)

    Pychol Stardascie :*

    ReplyDelete
  6. Ja to sie rano o wlasne nogi potrafie wywrocic.
    4 lata temu pokonalam wlasne wrodzone skapstwo i zakupilam takie ustrojstwo - co to tylko wode sie wlewa i ziarna kawy wsypuje, i tylko guziczek przyciska.
    jak nie ma wody to piszczy fill water.
    Najlepszy sprzet w mojej kuchnii.

    ReplyDelete
  7. Lukrecja, to chyba mamy bardzo podobne ustrojstwo:) Nie wiem tylko czy moje piszczy przy braku wody, bo jakos sie nigdy nie zdarzylo, zeby nie wlac wody. Wspanialy wsypuje ziarenka kawy i wlewa wode wieczorem i ustrojstwo jest nastawione na czas. Wlacza sie na 10 min przed budzikiem, wiec juz Wspanialy wstaje na swieza kawe. Zamiast dzbanka ma toto termos, wiec jak ja wstaje 1.5 godz. pozniej to tez mam swieza kawe. Takie ustrojstwa to zbawienie dla ciala. Mam juz toto przez jakies 10 lat, pierwszy model byl ze szkalnym dzbankiem zamiast termosu. Ale martwi mnie, ze juz tego nie produkuja, cholera jak trzasnie, a kiedys trzasnie, bedzie rozpacz, bo kochamy nasze ustrojstwo.

    ReplyDelete
  8. Zenta-> ja kiedys tez mialam male dziecko i prace od 7 rano, wiec znam ten bol. Na szczescie to minelo, chociaz nigdy nie wiadomo co czlowiek jeszcze w zyciu bedzie musial robic. Na szczescie natura ludzka jest bardzo elastyczna i potrafi sie przestawic.

    ReplyDelete
  9. Dikejka-> ja to nawet nie wiem, czy mam jakies mysli przy tej pierwszej kawie;)) Tak tepo laze i czytam, to tu to tam zagladne.

    ReplyDelete
  10. Miauka-> ja mam jeszcze bardziej dzien rozbabrany, bo od 12 do 19 praca. Ale na dobra sprawe to mnie juz nie zalezy, bo i co ja bym robila z poukladanym dniem, w ktorym mialabym albo rano, albo wieczorem duzo czasu? My po prostu spimy w domu i za to placi sie czynsz:))

    ReplyDelete
  11. Czy spie 3 godziny, czy 8, wstaje na rowne nogi gotowa na wszystko. A kawy nie uzywam juz wcale od dluzszego czasu. Czesto dopiero na zewnatrz, gdy wychodze z psem, zaczynaja sie nogi platac i ogolnie blednik nawala. Ale w mieszkaniu nie obijam sie o sciany, naczyn nie tluke, sniadanie bez ofiar w ludziach i sprzecie robie.
    A po obudzeniu sie lubie sie jeszcze powylegiwac, szczegolnie w niedziele. Nawet do 13-tej sie zdarza...

    ReplyDelete
  12. Star,
    Zycie mi to ratuje jak pozbawiony kofeiny czlek sie snuje.

    ReplyDelete
  13. Ha! Ja myślałam, że jestem wielki śpioch (bo jestem - spanie to moje ulubione zajęcie), ale nie pomyślałabym, że naprawdę można być po wstaniu nieprzytomnym dłużej niż minutę. Zawsze myślałam, że to taka przenośnia, ale z lektury dowiaduję się, że nie.

    ReplyDelete
  14. Ja byłam typem ówczesnego, co to "wyskakiwał z łóżka jak skowronek, kurwa jego mać..." Hihihi. Teraz troche mi przeszło, bo i spać kładę się późno. Łba pod kołdrę też nie włożę. A z tym wybieraniem się mamy coś wspólnego, troszeczkę. Wstaję o szóstej, a nigdy nie mogę zdążyć doprowadzić dziecko na ósmą do przedszkola.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...