Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, March 1, 2009

Siem wzieno i zacieno

Nie bylo mnie przez kilka dni, a wlasciwie to bylam tyle, ze nie tutaj. Cos mi bylo bylejak wiec zrobilam sobie przerwe. A wszystko zaczelo sie od Wspanialego, ktoren sie tak rozchorowal w poniedzialek, ze jak przyjechal z pracy to wygladal nie tylko jak trup-nieboszczyk, ale i sierota obrzygana w jednym kawalku. On twierdzil, ze to zatrucie pokarmowe, moze i tak, ja tam nie z tych co to beda o skorke z gowna wojny wszczynac. Wazne jest, ze chlopisko nawiozlo w sposob ekologiczny kilka trawnikow na terenie NJ zanim sie do pociagu dostal, a i w pociagu mial niezla rozrywke latajac do kibelka, skonczylo sie na tym, ze jednego razu nie wyrobil i puscil pawia, ot tak ogolnie a szczegolnie bardziej na siebie. Ja pierdykam, zawsze mam lek przed takimi chorobami wlasnie w srodkach masowej komunikacji, co prawda mnie sie zdarzalo mdlec w pociagach i autobusach, ale to ciut czysciejsza i mniej smrodliwa robota.
Ponoc konduktor proponowal wezwanie lekarza, ale Wspanialy wiedzac, ze konczy sie to zwykle zatrzymaniem pociagu na czas mocno nieprzewidywalny (a ludzie chca do domu) powiedzial, ze da sobie rade jesli tylko do konca podrozy zaparkuja Go blisko kibelka. Tak tez sie stalo, mily konduktor poszedl nawet nieco dalej i wywiesil na kibelku kartke z napisem "out of order" co oznacza, ze z kibelka nie wolno korzystac. A Wspanialy reszte podrozy odbyl z prywatnym kiblem i wolna sekcja 6 miejsc wokol siebie, bo jak stwierdzil "ludzie mimo, ze zyczliwi to sie od Niego odsuneli". Hahha ja tez nie za blisko podchodzilam dopoki sie nie przebral i nie doprowadzil do stanu uzywalnosci;)
Tak czy inaczej Wspanialy byl chory przez 3 dni, pozwalajac sobie jedynie na banany i krakersy. W czwartek wieczorem cos mnie zaczelo sciemniac, jakies takie glupie uczucie, niby nic nie boli a jednak wszystkie czesci ciala przypomniaja czlowiekowi o swoim istnieniu.
Nic to - pomyslalam i poszlam spac.
W piatek rano tez bylo dziwnie, ale wytlumaczylam sobie, ze jestem moze nie dospana, troche zmeczona, bylo nie bylo to koncowka tygodnia i poszlam do pracy.
W pociagu caly czas nie moglam sie pozbyc wizji publicznego rzygania, ale zwalilam to na pamiec o doswiadczeniach Wspanialego, nic ino sila sugestii znaczy sie, zrobilam pare razy Ommmm i jakos dojechalam do pracy.
Pierwsza klientka, ktorej nie widzialam od 2 lat (mieszka w Texasie) miala wyrazna ochote na pogawedke, a ja sila powstrzymywalam sie zeby Jej nie wypchnac za drzwi, tak bardzo mialam ochote polezec sobie na lezance.
Nareszcie poszla, wlaczylam relaksujaca muzyke, przyciemnilam swiatlo i sie polozylam....2 godziny pozniej obudzila mnie nastepna klientka dzwonkiem do drzwi.
Po godzinnym zabiegu znow powtorzylam powyzsze czynnosci i poszlam spac ze swiadomoscia, ze jakby co to moge sobie tu spokojnie umrzec i nikt nie bedzie wiedzial.
Na wszelki wypadek caly dzien nic nie jadlam i tylko pilam wode z cytryna, bo perspektywa ewentutalnego rzygania przerazala mnie coraz bardziej. Wieczorem przyjechal Wspanialy i z trudem wiszac na Jego ramieniu przeszlam 1.5 ulicy do stacji metra, potem dojechalismy taksowka do domu i znow poszlam spac. Wczorajszy dzien rowniez przespalam, posilajac sie od czasu do czasu krakersami i bananami i pijac duzo herbaty i wody z cytryna.
Wczoraj byly urodziny Potomka, zadzwonilam z zyczeniami i zaprosilam Go na niedzielny obiad.
Niby czuje sie normalnie, ale cos jest nie tak, zobaczymy co bedzie jak zjem troche normalnego jedzenia. Jakos caly czas sie boje, ze ta poniedzialkowa choroba Wspanialego to troche wiecej niz normalne zatrucie pokarmowe.
Wczoraj mialam absolutna niechec do wszystkiego i co dziwne rowniez do internetu, nawet nie wlaczylam loptoka, co jest zupelnie nienormalne, bo ja nawet jak chorowalam to chorowalam z loptokiem w jednym lozku.
Dzis rano weszlam na kilka blogow, poczytalam zaleglosci i ... teraz bedzie zmiana tematu:)
Znow natknelam sie na zachwyty nad doktorem Housem. Ten doktor mnie od pewnego czasu przesladuje i nagle ni stad ni zowad wynurza sie Jego postac z roznych blogow, forow i dyskusji. Glupio sie przyznac, ale nie znam czlowieka, nie ogladam zadnych seriali, bo nie. No taka mam zasade, czyli religia mi wyraznie zabrania ogladania seriali;)
Mam wrazenie, ze jak sie wciagne w jakis serial, to serial zacznie rzadzic moim zyciem i bede uzalezniona, co doprowadzi do tego, ze bede jak w amoku leciec na zbity leb zeby nie przegapic nastepnego odcinka. Tak juz mam z kilkoma programami, ktore bardzo lubie, a nie mam czasu ogladac, wiec oszczedzam je na skrzynce kablowki i ogladam kiedy moge ciurkiem. Jeszcze mi tylko doktora Housa brakuje!!!
No ale przeciez wypadaloby chociaz wiedziec o co z tym doktorem biega?
Dzis nie wytrzymalam. No zaciekawilo mnie jak to sie dzieje, ze ja nawet nigdy nie slyszalam nic o rzeczonym doktorze ani od klientek, ani nawet nie wpadlam na taki serial zupelnie niechcacy przeskakujac z kanalu na kanal. Wyguglalam sobie wiec doktora i tajemnica sie wyjasnila. Odcinki doktora Housa w amerykanskiej telewizorni leca na kanale Fox, a ja mam zablokowane wszystkie kanaly Fox'a ze wzgledow politycznych. Nic wiec dziwnego, ze nigdy na to nie wpadlam, skoro na moim telewizorze nie ma Fox'a. No nie bede znienawidzonej organizacji nabijac statystyk tylko po to zeby byc na biezaco z blogami, wiec chocby skaly sraly i moje osobiste zycie zalezalo od doktora Housa to nie obejrze. Taka religia.
Skoro ta notka juz i tak sie kupy nie trzyma, to dodam jeszcze, ze na domiar wszystkiego mamy miec absolutny powrot zimy. Od rana zapowiadaja jakas burze sniezna, zapowiadaja i zapowiadaja, a burzy jak ni ma tak ni ma. Tylko Wspanialy ma z tym zajecie, bo co i raz leci do jakiegos okna, tak sie tego sniegu doczekac nie moze. I wcale nie dlatego, ze jeszcze balwana nie lepil, albo se na sankach pojezdzic chce, tylko w nadziei ze napada tego tyle, ze bedzie mial dobra wymowke, zeby jutro do pracy nie jechac. Mnie tam ganc pomada, ja i tak mam jutro wolne.

Stardust czekajac na snieg

13 comments:

  1. No to sie wyjaśniło gdzie się podziała Stardust....
    Dla pocieszenia napiszę,że ja też nie wiem kto zaś ów doktor House,no nie wpadł mnie w oko w telejajku.

    ReplyDelete
  2. To byłam oczywiście ja, batumi Jarząbek

    ReplyDelete
  3. no i Stardust jest hurrra.... choc grypka żołądkowa traciła,,,,ale dzielna z Ciebie istota no niech skały sraja na to żołądkówkę, wiem że nie poddasz się...pisz pisz pisz
    po przyjacielsku
    RRR
    a lubisz Ty mnie trochę!!???
    nie znam doktora Housa, ale jeżeli Ciebie trochę przypomina może, może

    ReplyDelete
  4. Obejrzałam parę odcinków i styka. Znudził mnie ;-)
    Podobnie miałam z Prison Break. Ale Prisona póxniej nadrobiłam kompulsywnie... :-)
    Trzym się tam mocno!

    ReplyDelete
  5. Tez pare odcinkow zaliczylam, ale zeby sie zaraz zakochac? Ja nie taka predka do tego...
    A stomac flue to ja nawet lubie. Bo mozna bez wysilku i wyrzeczen pozbyc sie paru kilogramow. A jesli sie jest do tego emerytka, to mozna nie wychodzic z domu (czytaj: z kibelka) i nie narazac sie na ostracyzm w srodkach komunikacji!
    Fajnie, ze znow jestes!

    ReplyDelete
  6. No to widze, ze ja tez nie w temacie bo kurcze nie wiem kto to jest Doktor House,
    jedyny serial jaki raz od czasu obejrze ( jak nie zapomne) to "Bones", ale tez mnie juz nudzi.
    Stardust, wypoczywaj, pij duzo, cobys sie nie odwodnila.
    U mnie grypa zapanowala, laze jak scieta.
    Snieg pada od rana, brrrr.

    ReplyDelete
  7. Wspaniały rzeczywiście zasługuje na swoją ksywkę. żeby w takim momencie myśleć o innych ludziach a nie o sobie.. ja bym kazała zatrzymać ten pociąg ;)

    ReplyDelete
  8. Melduje, bo mi sie juz wczoraj wieczorem nie chcialo dopisywac, ze zyje:)) Zlego diabli nie biora tak szybko, glodowka chyba spowodowala, ze cokolwiek to nie bylo przeszlo lagodnie. Wczoraj zezarlam obiadek i wcale nie dietetyczny, bo z okazji urodzin Potomka, kotre byly w sobote. Przepis na www.gotujebomusze.blogspot.com - musze wkoncu zrobic porzadek z tymi linkami. Jesooo jak mi sie nie kce;)) Sniegu napadalo od cholery i ciut ciut, wiec Wspanialy sie doczekal.

    ReplyDelete
  9. ds-> On chyba nie potrafi nawet myslec o sobie, no taki jest. Ja bym tez pieprzyla wszystko i zazyczyla sobie lekarza, a jak Go znam to pewnie nie bylo konca przprosin za zamieszanie i tyle.

    ReplyDelete
  10. To ja, to ja napisałam Housowi panegiryk. Uwielbiamy go obie z córką. Odcinki kolejne oglądam na dvd wiec nie ma mowy i czekaniu na następny odcinek.

    ReplyDelete
  11. odwodnik..ja rok temu Housa dzień i noc po kilka odcinków,bo miałam na płycie..uwielbiam go!ma świetny głos i jest mądry...

    ja wpisałam wcześniej komentarz,znikł czy nie wejszło?

    ReplyDelete
  12. Współczuję z powodu problematyczności zdrowotnych... Haus by Wam w mig pomógł :)))) jak mam mozliwość (i nie zapomnę) to oglądam i lubię :))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...