Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, April 4, 2009

Dalam sie...

...namowic na pojscie do muzeum ziemi. Namawiac to mnie wiele nie trzeba bylo, bo ja lubie od czasu do czasu polazic po muzeum w celu ogolnego odchamienia, a nie chodzimy czesto, wiec jak Wspanialy wystapil z propozycja to nawet mi sie to bardzo spodobalo.
Bo ta wiosna to tez jakas bardzo pizdzaca jest, zupelnie jak w kieleckim, tak dzis od rana dawalo, ze ciezko sie bylo na nogach utrzymac nawet takiej "kruszynce" jak ja. Wspanialy wypatrzyl, On zawsze cos wypatrzy, ze ma duc do poznego wieczora, podrapal sie w lysine i zakomunikowal:
-- W kalendarzu niby wiosna, wiec siedziec w domu to grzech, a ze wietrzysko leb z korzeniami wyrywa, to moze pojechalibysmy do muzeum.
Wybor padl na Muzeum Ziemi, bo to i nie dawno swieto Ziemi bylo wiec calkiem na czasie.
Wskoczylam w czewika, polezalam godzinke, z postanowieniem, ze wieczorem i tak zrobie te 2 godziny, w koncu w weekend moge troche wiecej czasu poswiecic na tego buciora.
I pojechali. Lomatkoboskuzktoregobondzkosciola!!!
Ja zupelnie zapomnialam jak to sie ze Wspanialym do muzeuma chodzi, bo juz dawno nie bylismy. To jest ten typ, co to wszystko musi obejrzec, przeczytac, przeanalizowac, przetrawic, jeszcze raz zerknac okiem i jak sie Go popchnie to jest szansa, ze przejdzie do nastepnego obiektu, co nie znaczy, ze za chwile znow nie wroci do poprzedniego.
Nie pomoglo moje gadanie, ze przeciez nie po to w tym czewiku leze co wieczor, zeby teraz nachodzic sie do upadlego.
-- Jak potrzebujesz odpoczac, to przeciez sa laweczki i mozesz posiedziec.
Querwa, ja nie chcialam siedziec, tylko chcialam w jakims przyzwoitym tempie ogladac, a tu wygladalo na to, ze kolejni ludzie beda nas ogladac jako eksponaty. Co i rusz sprawdzalam czy nam ktos jakiejs karteczki informacyjnej do plecow nie przyczepil, bo ludzie ida, a my stoimy w miejscu. W takich sytuacjach widze jak bardzo sie roznimy, bo ja moge wszystko, ale po lebkach, aby tylko zobaczyc i cokolwiek wiedziec, a Wspanialy analityczny umysl naukowca, bedzie sie wgapial w kazdy kamyk i ziarnko piasku do sadnego dnia.
Juz mi nawet switalo w glowie, ze moze by sie z Nim umowic na telefon, bo jak juz beda zamykac to chyba i On wyjdzie, ale przeciez nie ma nic gorszego niz komorka dzwoniaca w muzeum.
Dalam sobie spokoj i tak wloklam sie za Nim jak wyrzut sumienia.
W polowie ogladania jak juz zaczely mi kiszki grac marsza postanowilismy isc cos wrzucic na ruszt. W muzealnej kawiarence wyzlopalismy po dwie duuuuze kawy i pozarlismy po kanapce. Tam tez korzystajac z faktu, ze nareszcie mam Jego niepodzielna uwage wyjasnilam, ze w ten sposob to zanim my obejrzymy te ekspozycje, to juz sluzby muzealne beda na nowa wymieniac.
Nabral troche tempa, ale i tak nie zdarzylismy obejrzec wszystkiego, no moze polowe i wyszlismy w przekonaniu, ze nasza ukochana Matka Ziemia rzyga gatunkiem ludzkim.
W poczuciu winy dojechalismy do domu.
A ja caly czas myslalam o tym jak to bedac w Polsce zwiedzalismy w towarzystwie kolegi M. i Jego malzonki J. lodzka Manufakture.
Jak wiecie Wspanialy po polsku niegramotny, wiec M. J. i ja ustalilismy, ze szybciorem przeleci sie przez te Manufakture, bo obiekt wart zobaczenia, ale jednak czasu nie bylo wiec nalezy zrobic to na zasadzie "wpadamy i wypadamy".
Poszlismy i okazalo sie, ze jest tam cala masa napisow rowniez w jezyku angielskim.
Dzizas!! Wspanialy dorwal sie do czytania juz od samych drzwi. Na poczatek nie powiem bylismy bardzo grzeczni i wyrozumiali i staralismy sie nie przeszkadzac.
No kazdy rozumie, nareszcie ma chlop okazje zrozumiec o co biega. Ale jak my czekalismy to On w miedzyczasie przechodzil od jednej tablicy do drugiej i znow do nastepnej... Nie wytrzymalam i zaczelam Go delikatnie popedzac. Popchniety, przesuwal sie dalej tylko po to, zeby znow utknac przy jakims napisie. Biedny M. patrzyl na mnie blagalnym wzrokiem, J. uosobienie wszelkiej dobroci tez juz zaczynala delikatnie wykazywac objawy utraty cierpliwosci, bo Oni oboje mieli juz z gory ustalony program co chcieli nam pokazac i pewnie obawiali sie, ze trzeba bedzie na biezaco robic natychmiastowe ciecia w programie. Wreszcie musialam wyjasnic w sposob konkretny, ze tak naprawde to jestesmy tu tylko na "moment" i dobrze byloby, zeby przystosowal sie do potrzeby chwili.
Udalo sie. To samo bylo w zamku w Malborku, cigle zostawal gdzies 3 komnaty w tyle.
No ma facet zaciecie i glod wiedzy. Moze by Mu tak wykupic jakis tygodniowy pobyt w jakims muzeum? Ale ja chyba rozumiem dlaczego nie chodzimy tam czesciej.
A moze wlasnie czestsze wizyty zalatwilyby sprawe?

Stardust glosno rozwazajac

18 comments:

  1. Ataku smiechu dostalam, normalnie kolka.
    Jestem zupelnym przeiwienstwem Wspanialego, ja bym chyba kurwicy dostala.
    Stardust jestes wspaniala !! i podziwiam Cie za to.

    ReplyDelete
  2. Ja bym mogła ze Wspaniałym zwiedzać którekolwiek muzeum - ale to wiesz.

    ReplyDelete
  3. Ahahahahahahaha :-)))

    Identycznie jak Dochtor :-)))
    Myślałam,że ostaniemy się w British Museum na zawsze. W dziale mumii egipskich.

    Jak ostatnio wyraził ochotę zwiedzenia muzeum historii naturalnej to poprosiłam, żeby jechał sam. Bo na pewno zostałabym tam jak ta skamielina.

    ReplyDelete
  4. o ej,o ej,o ej.Ja lubię muzea i zwiedzanie i czytanie i oglądanie i wybrażanie sobie podczas zwiedzania rzeczywistosci tamtejszej.A jak to byłoby TO muzemum to końmi by mnei nie wyciagnęli:)

    A Deisy - dział MUMII ?!? to byśmy tam obie z Młodą zakwitły:)

    ReplyDelete
  5. i tak sobie pomyślałam,że i owszem.usprwniłabyćś wycieczki zwiedzajac każdym razem jakiś DZIAŁ li i tylko.;)

    ReplyDelete
  6. Lukrecja-> Ja lubie, ale tez chce sie jakos zmiescic w czasie. Jesli wiem, ze moge siedziec tam caly dzien, to fajnie, ale jak wiesz caly dzien to i tak za malo na Muzeum Ziemi w NY.

    ReplyDelete
  7. Lorenza-> No tak:)) Zgadza sie, Was dwoje to musieli by tam odkurzac od czasu do czasu:)) I pewnie dogadalibyscie sie doskonale bez tlumacza.
    Ty akurat mozesz sobie to wyobrazic, bo widzialas Go i wiesz jak reaguje.

    ReplyDelete
  8. Daisy-> Wyobrazilam sobie Ciebie zamieniona w mumie:))))

    ReplyDelete
  9. tuv-> Ja tez lubie muzea, tylko nie sadze zeby oni tam dysponowali pokojami do wynajecia. A wczoraj wybitnie grozilo mi, ze bede musiala zalec gdzies pod gablota na czas nocny.
    Sa muzea, ktorych i tak nie da sie zwiedzic jednego dnia, to albo sie umawiamy, ze bedziemy tam jezdzic przez kilka weekendow z rzedu, albo niestety trzeba przyspieszyc.

    ReplyDelete
  10. Za pierwszym razem zupełnie odpuściłam sobie na przykład Ermitaż, bo mogłam pójść tylko na parę godzin. Wcale nie poszłam.
    Nastepnym razem poszłam na tydzień (ale z wychodzeniem na noc do domu) :-)

    ReplyDelete
  11. No właśnie, Szeh ma rację. Nie da się niektórych muzeów zwiedzić w kilka godzin. British Museum jest ogromne. Nawet przychodząc rano a wychodząc w porze zamknięcia nie zobaczy się porządnie połowy.

    A Dochtor jak to Dochtor. Umysł analityka. Wszystko obwąchać, dotknąć, przeczytać. I jak już stałam przed kolejną gablotą z mumiami, które niewiele się różniły od poprzednich mumii w innej sali, a Dochtor nadal medytował, to miałam ochotę podłożyć tam bombę,zeby on wreszcie się odkleił od szyby :-)))

    Tym bardziej, że ja te mumie widziałam milion razy, bo do British Muzeum ciągnęła każda rodzinna pielgrzymka z kraju, a ja robiłam za przewodnika :-)))

    ReplyDelete
  12. Daisy-> Zadnego nowojorskiego muzeum nie da sie zwiedzic jednego dnia. Jednego dnia to sobie mozna wskoczyc do jednej z dziesiatek galerii sztuki. Ja o tym wiem i nie o to mi chodzi. Tylko jak czlowiek wstaje rano a wedle poludnia anonsuje, ze "w kalendarzu wiosna ale na zewnatrz wiater leb urywa" i chce do muzeum, wiedzac o tym, ze nie wybierze sie tam ani nastepnego dnia, ani nawet za tydzien, to jednak powinien sie poruszac a nie stac jak slup soli. Nie byloby problemu, gdybym wiedziala, ze np. pojedziemy tam jeszcze raz w przyszly weekend, ale nie pojedziemy. W takim ukladzie mysle, ze bardziej logiczne jest odpuszczenie sobie szczegolow. No ja osobiscie wole widziec wiecej niz mniej ale dokladnie;)

    ReplyDelete
  13. Do pewnego stopnia rozumiem Wspaniałego. Jak już coś mnie naprawdę interesuje, to się zagłębiam. I tak na przykład w dinozaury w Muzeum Przyrodniczym w Londynie wessało mnie na dobre. Z tym, że nie mogę tak długo. Po zwiedzeniu Muzeum Historii Miasta tamże wyszliśmy z Wężem półżywi. Ale ile ciekawych rzeczy się dowiedzieliśmy.

    ReplyDelete
  14. Częstsze wypady chyba by nie pomogły. Już tak ma, że musi przeczytać, przeanalizować:)))

    Ale rozumiem Cię doskonale, bo jestem taka, jak Ty. Tylko malarstwo i rzeźbę mogłabym godzinami...

    ReplyDelete
  15. Mam to szczęście,że zwiedzamy zawsze w tym samym tempie.Nie zawsze interesuje nas to samo,ale wtedy jedno z nas robi sobie przerwę,ja idę na kawę,albo i dwie.

    ReplyDelete
  16. Athi-> Wspanialy czyta i analizuje wszystko:)) Juz chyba na zawsze pozostanie tajemnica, jak ja sie zalapalam na to malzenstwo przy takich analizach:)))))

    ReplyDelete
  17. Sardust To ja tez jestem wspaniala bo mam tak nabzykane pod sufitem jak twoj wspanialy
    Tabathea

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...