Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Wednesday, April 1, 2009

Great!!!

Bylam u mojego dochtora od stopiczek. Dzizas!!! Co za konserwa z tego chlopa. Znam Go juz 15 lat i nic sie nie zmienia. Szlag to niesprawiedliwe.
No wiec tak, dochtor najpierw wypytal o pierdoly, czyli co sie dzieje w moim zyciu, potem popatrzyl na kopytko i kazal przeswietlic. Okazalo sie, ze mam jakies byle co na kosci piety i oprocz tego zapalenie sciegna, stad ta opuchlizna, bol i generalnie dyskomfort.
Powiedzial, ze nie powinnam caly czas nosic plaskich butow.
-- Doktorze, teraz na stare lata!! Mowy nie ma, ja juz nie umiem chodzic na obcasie. - zaoponowalam.
-- To sobie spraw klapeczki Marilyn Monroe i nos w domu, ale musisz miec lekko poniesiona piete, bo masz heel spur. Narazie maly, ale moze sie powiekszac i byc bardziej bolesny. Teraz boli, bo masz zapalenie sciegna.
Sluchalam cierpliwie, ale ta perspektywa Marilyn Monroe wcale mi nie pasuje. No ewentualnie moge przez jakis czas nosic lekko podniesiona piete, taki koturnik, ale nie bede sie katowac w obcasach.
-- Czy tego nie da sie zoperowac? - zapytalam z nadzieja w glosie.
Rozesmial sie i pokrecil glowa.
-- Ty sie chyba nigdy nie zmienisz.. najchetniej wszystko zalatwialabys skalpelem.
-- Bo tak najszybciej i najlatwiej.
-- Nie, tego sie nie da operowac, ale moge Cie wyslac na kilka sesji fizykoterapii.
-- Nie, nie. Doktorze, mowy nie ma. Ja nie mam ani czasu, ani cierpliwosci do chodzenia na fizykoterapie.
-- No to pokaze Ci kilka prostych cwiczen rozluzniajacych i bedziesz je robic dwa razy dziennie po 10 min. Specjalny but na dwie godziny dziennie i oklady z lodu.
-- Bedziesz to robic?
-- OK to moge robic.
Szybko przekalkulowalam ze dwa razy dziennie po 10 min to nie jest tak zle, no i ten but co to jeszcze nie wiedzialam jaki, ale na dwie godziny z okladami z lodu, jest tez wykonalne, bo jak wroce wieczorem to se pierdykne bucika na noge i moge lezec przed tv.
Da sie zyc - pomyslalam. Dochtor kazal pielegniarce przyniesc but i nauczyc mnie jak go zakladac.
OOOOO ja pierdykam, to cos miedzy konstrukcja zeliwna a butem narciarskim!! Ale slowo sie rzeklo, no i tak to lepsze niz godzina terapii trzy razy w tygodniu. Tym bardziej, ze na takie terapie trzeba przybyc na konkretna godzine, potem jeszcze czekac na poczekalni... no nie lubie.
A przez ta godzine to czlowieka tak wykoncza, ze natychmiast poszlabym spac, a tu trzeba bedzie do pracusi zasuwac, w koncu kobieta pracujaca jestem.
Wzielam buciora, ustawilam kolejna wizyte za 3 tygodnie i poszlam. Jeszcze przed wyjsciem przy pozegnaniu z dochtorem powiedzialam:
-- Czy Ty sie masz zamiar kiedys zestarzec? - no meczylo mnie to okrutnie i tyle.
-- Alez ja stary chlop jestem, to tylko ta polska krew - powiedzial z usmiechem.
-- Eee tam polska krew? na mnie to jakos nie dziala - odpowiedzialam.
No facet sie trzyma wyjatkowo, wiem, ze wlosy maluje, to fakt, ale ktos Mu to robi tak doskonale, ze nie widac. Jest w moim wieku, plus minus 2-3 lata. Nie maja dzieci. Oooo!!!
To pewnie to, ze nie maja dzieci, to dzieci czlowieka postarzaja i wysysaja soki witalne:)))
W czasie pracy wyskoczylam sobie kupic kawe, bo mi sie nie chcialo robic i jak wyszlam z mojego zakladu to na korytarzu, przed winda stal mlody, przystojny mezczyzna.
Rozgladal sie lekko zdezorientowany, spojrzal na mnie i zapytal:
-- Czy my sie znamy?
-- Raczej nie sadze - odpowiedzialam - ale widze, ze kogos/czegos szukasz, czy moge pomoc?
Wymienil zupelnie nieznana mi nazwe jakiegos biura, ale ciagle przygladal mi sie badawczo.
-- Niestety, nie slyszalam o takim biurze w tym budynku? ale moze zapytaj jeszcze doormena na dole. - podpowiedzialam.
-- Ale jaaa Cie znamm, tylko nie moge sobie przypomniec Twojego imienia.. Ja mam na imie Julian - mowil z charakterystycznym francuskim akcentem.
-- Czy Ty pracowalas w Jacques Dessange?
-- Oj tak!! Teraz ja Ciebie tez pamietam. Nie myslalam, ze mozna mnie jeszcze poznac po tylu latach, przeciez to bylo jakies 16 lat temu..
-- Dokladnie 18 lat, bo to byla moja pierwsza praca w Nowym Yorku po przyjezdzie z Paryza.
-- To strasznie dawno... - powiedzialam myslac o tym wszystkim co sie wydarzylo w miedzyczasie. 18 lat to kawal zycia.
-- Stardust, nareszcie sobie przypomnialem Twoje imie - usmiechnal sie znow - wiedzialem, ze sobie przypomne.
-- No to masz doskonala pamiec, bo to jednak dawno bylo.
-- Ja mam dobra pamiec do twarzy, a Twoja sie niewiele zmienila, gdyby nie te siwe wlosy to powiedzialbym ze twarz ta sama.
-- Oj chyba Cie usciskam z radosci - zawolalam smiejac sie.
Zjechalismy winda na dol i okazalo sie, ze Julian pomylil adres i znalazl sie w nieodpowiednim budynku. Ale jak to dobrze dla mnie, przy okazji dostal mi sie komplement;))
Czyli nic nie dzieje sie bez przyczyny, dopiero co zazdroscilam, ze moj dochtor taka konserwa, a tu mnie ktos poznaje po 18 latach!!!
Nie jest tak zle;))


A tu na pamiatke dwa twarzowe zdjecia mojego bucika:))
Stardust puszczajac oczko;)

21 comments:

  1. ale ładny ten bucik! ten niebieski zwłaszcza mi się podoba. i w ogóle kosmos.
    na zgryzotę najlepsze są komplementa, co?

    ReplyDelete
  2. dżizasss;)
    jakbym nie wiedziała że wiosna to bym myślała że na narty jedziesz:)

    Ale,ale TAKI komplement to jak miód na serce;)

    ReplyDelete
  3. Czyli masz ostrogi piętowe ?
    No to nie zazdroszczę :-( Można się poddać terapii ultradźwiękami, ale są przeciwskazania.Na przykład jeżeli masz problem z zapaleniem żył, to nie można :-(

    Przyjaciółka z Gdańska od roku się męczy z tym paskudztwem.
    I nic nie skutkuje

    ReplyDelete
  4. Mnie sie częściej zdarza usłyszeć "O rany! Nie poznałam/em cię" A po chwili "zmieniłaś się na lepsze oczywiście"
    Tiaaa...juści...bo uwierze:(
    A bucika, to Ci Stardust nie zazdroszę. Oby tylko pomógł, czego szczerze Ci życzę:)

    ReplyDelete
  5. tiaaaa...podnosi na duchu taki komplement, nie?!:))))
    Stardust, ten bucik to...pod kolor Twoich oczu:)))))))))

    ReplyDelete
  6. Daisy-> Tak to jest ostroga, ale nie ta pod pieta, ktora sie traktuje ultradzwiekami, tylko ta za pieta i ona generalnie nie przeszkadza, tyle, ze teraz mam to zapalenie sciegien. Moja kolezanka miala te pod pieta i juz kilka lat temu wlasnie ten sam dochtorek robil Jej zabieg ultradzwiekami i ma spokoj. W moim przypadku ten but ma naciagac palce w gore na ile moge wytrzymac i w ten sposob naciaga sie sciegna Achillesa. Polezalam wczoraj 2 godziny w tym bucie, nie jest zle, jesli tylko nie naciagne za mocno, ale za mocno sie nie da, bo boli:)) Nie jest zle, przez 3 tygodnie wytrzymam. W koncu ja juz chodze z tym bez zadnych zabiegow jakis czas.

    ReplyDelete
  7. tuv-> Ty wiesz jaka sensacje wywolywalam na ulicy z tym butem pod pacha, bo oczywiscie w gabinecie nie mieli zadnej torby zeby mi go zapakowac.

    ReplyDelete
  8. NO, nie jest to moze pantofelek dla Marylin, ale skoro pomoze, to go grzecznie nos! Z duma i godnoscia...

    Moj ulubiony doktor to nasz weterynarz. Kochamy sie w nim wszyscy, lacznie z Malzem!

    ReplyDelete
  9. Dikejka-> Nie ma to jak starac sie wybrnac z takiej sytuacji, ja mysle, ze juz lepiej zostawic i nie ruszajac szybko zmienic temat:)))

    ReplyDelete
  10. No to całe szczęście, chociaż nie do końca. Mechanizm ostróg jest taki, ze one same w sobie nie przeszkadzają, a bolą przewlekłe zapalenia tkanki wokół ostrogi.

    Oby pomógł Ci ten bucik :-)

    ReplyDelete
  11. Hmm toś mi ćwieka zabiła, bo w takim razie wygląda że ja też mam te ostrogi, tyle że nikt mi tego nigdy nie powiedział, a że całe życie na obcasach (niewielkich ale jednak) chodzę, to nie czuję? Będę to musiała sprawdzić, a Tobie życzę szybkiego zdrowienia :)

    ReplyDelete
  12. ds-> To widac na przeswietleniu, wiec jakbys miala potrzebe, czego Ci nie zycze, to wyjdzie jak nic. Moje tez nie bola, bo to nie ostroga mnie boli, tylko gdzies naciagnelam sciegna i to jest bolesne. A ostrogi tylko powoduja ponoc, ze takie naciagniecie sciegna dluzej trwa i jest bardziej blolesne. Ani plaskie ani wysokie obcasy sa nie zdrowe jesli nosimy je na stale. Ja chodze tylko na plaskich od prawie 10 lat. Podwyzszony obcas powoduje, ze sciegno Achillesa sie relaksuje, przy plaskim jest caly czas napiete. Dlatego kazal mi nosic cos podwyzszone w dzien a na dwie godziny przed snem zakladac but, ktory naciagnie sciegno. No takie naprzemienne cwiczenie. W pracy bede latac w koturnach i to chyba pomoze. Zobaczymy.

    ReplyDelete
  13. Sze-> No toc prowda:)) Wspanialy sie bojal cobym nie zasnela z tym sandalkiem na nodze, bo ja kopie przez sen:)))

    ReplyDelete
  14. Jezuniu. To załatw Wspaniałemu ten ochraniacz co to hokeiści noszą!
    Na wszelki wypadek.

    Aż mnie w wyobraźni zabolały klejnoty, których nie mam.

    ReplyDelete
  15. Daisy-> Nie martw sie, taka glupia nie jestem, zeby sobie chlopa okaleczyc, w koncu to ja na tym ucierpialabym najbardziej;) Ja ten but zakladam tylko na 2 godz. wieczorem i zdejmuje przed snem.

    ReplyDelete
  16. A powiedz, pomaga coś ten sandał?

    ReplyDelete
  17. Dzięki za objaśnienia do zdjęcia tajemniczego domu - czyli jednak dom rzeczywisty, choć szkoda, że nie Twoja posiadłość. ;((
    Pomyślnych ćwiczeń z bucikiem, którego wygląd przypomniał mi gorset ortopedyczny do stabilizacji mego kręgosłupa lędźwiowego. Kiedyś mi taki uszyto na miarę do użytkowania na kilka godzin dziennie i trochę pomógł,a ostatnio leży w szufladzie - ale chyba muszę go znów uczynnić.Choć gimnastyka jeszcze bardziej potrzebna i też wolę robić to sama, niż chodzić na terapię z tych samych, co i Ty ,powodów.

    ReplyDelete
  18. Kwoko-> Posiadlosc nie jest moja ale to na szczescie, a nie szkoda:) Ja nie lubie posiadac zadnych posiadlosci, nie lubie byc przypisana, a posiadanie posiadlosci kojarzy mi sie z przypisaniem do ziemi. No i na posiadlosci, to cos by trzeba robic, a ja do tego nieudana:)))
    Czewik zakladam na 2 godziny przed snem i jakos jestem w stanie te 2 godz. wytrzymac, bo nie powiem on jest troche wkurwiajacy. Leze i wyje jaka to jestem nieszczesliwa z tego powodu. Wspanialy to olewa i chyba ma racje.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...