Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, April 3, 2009

Ide za ciosem

Umowilam wreszcie wizyte z ta madra pania dochtorka, co mi Ja Lynn polecila. Ide tam we wtorek 14 kwietnia. A tymczasem w ostatni wtorek mialam spotkanie z Lynn, polazlysmy na lunch do pobliskiego Macysa. Lynn przytachala ze soba wszystkie papierzyska jakimi zostala obdarowana przez pania dochtorke w czasie dwoch wizyt, przytaszczyla tez dwie ksiunzki mundre o menopauzie. Stwierdzilysmy, ze poniewaz mamy zamiar jesc lunch zakrapiany to lepiej siedziec przy barze, coby barman na alku nie oszukiwal, no jest w tym duzo racji, to fakt, ze jakos drink przyniesiony przez kelnerke do stolika traci na zawartosci procentowej przez droge.
Rozsiadlysmy sie wygodnie, zlozyly zamowienie i Lynn zaczela wyciagac prace naukowe. Jak walnela tymi menopauzowymi ksiazkami o blat baru, to zaszeptalam Jej w ucho:
-- Wiesz to troche obciach tak w miejscu publicznym sie takim tematem afiszowac.
-- Jaki tam kurwa obciach? Przeciez my jestesmy kobitki do rzeczy, tylko studiujemy to na przyszlosc, bo nie lubimy byc nieswiadome. No, zrozumiala?
-- A pewnie, ze to natychmiast zmienia obraz rzeczy;)) - przyznalam Jej racje.
Jak na dwie 'staruszki' nadgryzione zebem czasu i dotkniete menopauza to mialysmy taki ubaw przy tym barze jak malo kto. Bo to godziny pracy, wiec jak ktos wpadl na lunch to zwykle w towarzystwie wspolpracownikow i ludzie sie zachowuja przyzwoicie, no i przede wszystkim nikt w godzinach pracy nie posila sie alkiem.
Nas to nie dotyczy, bo i jak moze na ten przyklad mnie dotyczyc? szefowa mnie zwolni? czy jak? a klientki? no coz jak tylko nie bede ziala alkowym oddechem to zadna nic nie powie, z drugiej strony 80% moich klientek mialo okazje w roznych okolicznosciach wypic ze mna drinka i wiedza, ze dwie sztuki plynnego wzmaczniacza nie maja na mnie zadnego wplywu.
Najpierw przy pierwszym drinku rozpracowalysmy stan taktyczny i nie powiem, lekarze bardzo rzadko robia na mnie wrazenie, ale wyglada na to, ze ta kobita wie co robi.
Sam wynik badan krwi Lynn dostala na 12 stron, to JEST badanie krwi, co prawda utoczyli biduli kilka solidnych probowek, ale ma wyniki na wszystko co mozliwe, lacznie ze wszystkimi mozliwymi alergiami. Do tego wszystkiego pani dochtorka stosuje medycyne holistyczna i homeopatyczna. Lynn zaczela juz stosowac hormony bio-identical, ktore w przeciwienstwie tych co proponuja normalni lekarze sa pochodzenia roslinnego, a nie z moczu zaciazonych kobyl. No jakos mnie ten mocz niezbyt pozytywnie dzialal na wyobraznie, natomiast lodygi i soki roslinne i owszem mogie sie zmobilizowac.
Najbardziej nurtuje mnie ta tarczyca, bo nie tylko, ze sobie wmowilam, ale jakos mi wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazuja na to ze moje tycie w ciagu ostatnich dwoch lat to wlasnie wynik niedoczynnosci tarczycy. Zobaczymy, pamietam, ze jeszcze w Polsce kiedys dawno lekarz cos mi tam przepisal na tarczyce, ale ja jak zwykle nie wykazalam wiekszego zainteresowania.
Tym razem juz raczej nie mam wyjscia i cza bendzie siem przystosowic do zalecen.
Chyba pierwszy raz w zyciu sie ciesze, ze mam isc do lekarza.
Jak tak dalej pojdzie to jeszcze jakiegos pierdolca dostane przez te prawie dwa tygodnie jakie zostalo do wizyty.
Jak juz omowilysmy wszystko co zdrowia dotyczylo i przejrzalysmy wszystkie prace naukowe to myslalam, ze bedzie juz dosc tej rozpusty, ale Lynn dopiero nabrala ochoty na balowanie.
--Stardust, chyba sobie jaja ze mnie robisz, jeden drink(!!!) to przeciez niemozliwe, zapomnialas jak dawniej chodzilysmy sobie do knajpy na lunch czy obiad? Kobieto, nie mow, ze jak wtedy moglas to teraz nie mozesz?? Nie zawracaj glowy, bo ja dobrze wiem, ze dwoch drinkow to nawet nikt nie pozna.
No coz, jak juz czlowiek ma opinie to jej musi bronic. Zgodzilam sie na nastepnego, przy ktorym z kolei rozprawialysmy na weselsze tematy. Lynn znam juz ok 12 lat, jest troche ode mnie mlodsza i jakos tak przypadlysmy sobie do gustu i dawniej faktycznie spotykalysmy sie prywatnie duzo czesciej. Mialysmy nawet ulubiona knajpe meksykanska, super wyzerka tylko cholerycznie drogo, no ale raz na jakis czas mozna przybalowac. Do towarzystwa grali na zywo Mariachi, bardzo mi sie podoba ta ich muzyka. Siedzialysmy nie raz w takiej knajpie godzinami, wesolo bylo. Teraz postanowilysmy, ze powinnysmy robic to czesciej, bo i dlaczego nie?
Lynn przy okazji poskarzyla sie, ze robila nalewke z przepisu Marthy S. i nie wyszla taka dobra jak ta ktora probowala u mnie.
-- Alez oczywiscie, ze nie. Martha dala pewnie przepis pod kontem amerykanskiego kosumenta, czyli solidnie oszukany na mocy. To co probowalas u mnie to jest solidna robota!!
-- Aaaayyyyy... - zajeczala.
--Poczekaj niech sie tylko cieplej zrobi, to Cie zaprosze razem z Davidem na moje nalewki.
-- Oj, ja nie wiem czy David da rade, pamietam tamta co kiedys probowalam - wyrazila powatpiewanie.
-- No to jak wiesz, ze nie da rady, to moze David bedzie robil za kierowce.
I tak przy milej pogawedce nadszedl czas, ze trzeba bylo znow wrocic do pracy, wiec wrocilam.
W sumie to takie przerwy w pracy raz na jakis czas wydaja mi sie calkiem wskazane.
* * *
Czewikowy update:
Juz przezylam dwa wieczory z czewikiem i mysle, ze jest szansa na to, ze pomoze, tylko trzeba go niestety solidnie naciagac, czyli kazdego wieczora troche wiecej niz poprzedniego.
Wczoraj tak wlasnie zrobilam i nie bardzo dalo sie w tym chodzic, niestety bede musiala lezec i cierpiec przez te dwie godziny dziennie;) A ja bardzo nie lubie lezec, jak musze, no taka natura.
Wiec lezalam i wylam, jaka ja to jestem nieszczesliwa.
Zadziwiajace, ze Wspanialy olewal moje jeki i tylko przyszedl po 2 godzinach coby mnie uwolnic z tego czewika. Bosze jak mnie ten chlop zna!!!

11 comments:

  1. Jak trza, to trza.Noś na zdrowie.:))) Oj, ja nie mogę pić w porze lunchu, bo mnie ten drink by tak rozleniwił, że już by mi się nic nie chcialo. Wieczorkiem to inna bajka, dziecka do wyra, coby do szklanki nosa nie wsadzały,że co ty tam pijesz...Gady ciekawskie. Właczam kompa i sie relaksuje...Znaczy nic juz nie robie.

    ReplyDelete
  2. Stardust, chyba sobie jaja ze mnie robisz, ty i menopauza????????

    ReplyDelete
  3. Beata-> Jakie jaja?? ja za 2 miesiace skoncze 55 lat, to i tak pozno dostalam to zaproszenie;))

    ReplyDelete
  4. Kurczę,ja do tej pory myślałam,że jesteś niezniszczalna.A tu nóżka,menopauza.No nie,to do Ciebie nie pasuje.Ja uważam,że to chwilowe,przynajmniej nóżka.A tak w ogóle,to dużo zdrówka życzę.

    ReplyDelete
  5. Beato-> Wszystko jest chwilowe, bo tak naprawde, to jestesmy na swiecie "na chwile":)))
    Ale masz racje, musze dodac gazu, bo za dwa miesiace mam zamiar balowac cala noc na moich urodzinach;)

    ReplyDelete
  6. Stardust :-) Dałabyś przepis na jaką nalewkę. Bo czystej wódki to już pić nie mogę, nie ten wiek :-)
    Ale kieliszeczek naleweczki to i owszem, chętnie.

    I dobrze,że nosisz bucik. Wiem, boli, ale nozka sie za to naprawia :-)

    ReplyDelete
  7. Daisy-> u mnie na "gotuje bo musze" sa dwa przepisy to sobie zerknij, a moze w ciagu weekendu jeszcze cos wpisze.

    ReplyDelete
  8. no tak. Menopauza temat dręczący wszystkie kobiety,niestety;).
    Moja mama miała wcześnie,ciekawe czy to dziedziczne.
    Ale,ale 55 ? PIĘKNY WIEK:) i to jak widzialam na zdjeciach Pięknej kobiety;)

    Te cholerne ostrogi miala takze moja ciotka,ale ona chyba na piecie? bo miala problemy z założeniem butów;>

    No to lecz się biegusiem,bo cza zatańczyć na urodzinach;)

    ReplyDelete
  9. tuv-> No niestety, menopauza to cos co zadnej z nas nie ominie:) Czy wiek jest w tym wypadku dziedziczny, nie mam pojecia, wiem natomiast, ze najwazniejsze to sie nie przejmowac:)) Jedyne co mnie dotknelo to tycie i to jest glowna przyczyna, ze zdecydowalam sie wybrac do tej lekarki. Z cala reszta da sie zyc;))

    ReplyDelete
  10. Oj stardust bidulo z ta nozka,zycze jednak wygodnego noszenia bucika i szybkiego powrotu do zdrowia.Ja niestety troche opozniona z czytaniem spowodu braku czasu.Pozdrawiam serdecznie i sciskam:o))

    ReplyDelete
  11. Stradust, masz jeszcze menstruację? super, to dla zdrowotności!

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...