Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, April 16, 2009

Mialam czuja

Poswiateczne dni w pracy moga byc calkiem nudne, bo ruchu nie ma, wiec wczoraj zaliczylam juz obowiazkowa drzemke, wypilam kolejne wiaderko kawy, wykonalam kilka drobnych uslug i nagle zadzwonil telefon. Odebralam rytualnym:
-- xxxx w czym moge pomoc?
-- Stardust? - odezwal sie pytajaco damski glos po drugiej stronie.
-- Tak, slucham.
-- Tu Dr. C. Ty wczoraj bylas u mnie w gabinecie i wlasnie wczoraj wieczorem, po rozmowie z Toba na temat zamilowania do wyciskania, zrobilam sobie mala operacje plastyczna w okolicy brody. I tak sobie mysle, czy moglabys mnie przyjac dzis zanim narobie wiecej szkod.
Z tym, ze ja nie moge przyjechac do Ciebie wczesniej niz na 18ta. Ja wiem, ze to tak na ostatnia chwile, ale obawiam sie, ze dzis znow mnie moze podkusic na eksperymenty.
Zerknelam w ksiazke apointmentow i 18ta byla wolna.
-- Nie ma sprawy, moze byc o 18tej.
Jeszcze tylko zapytala miedzy jakimi alejami przy 35 ulicy jest moj gabinet smiechu i zadowolona powiedziala:
-- To do zobaczenia o 18tej.
Odlozylam telefon i nie powiem zaskoczylo mnie to, bo co prawda dzien wczesniej jak rozmawialysmy na temat mojej pracy, to poprosila mnie o wizytowke, ale uznalam to za akt li tylko grzecznosciowy, no bo tak wypada.
Moje rozwazania przerwal kolejny telefon, tym razem Wspanialy:
-- Czy sie spotykamy dzisiaj?
-- Tak, tak przyjdz po mnie, moge byc lekko spozniona, bo wlasnie Dr. C. zrobila apointment na czyszczenie twarzy, ale zdecydowanie wracamy razem do domu.
-- Dr. C.??? - zapytal z niedowierzaniem w glosie - ta wczorajsza Dr. C.??
-- Tak, tak wczorajsza Dr. C.
-- Wow, a czy to nie bedzie troche niezreczna sytuacja dla Was obu?
-- Kochanie a czy to nie jest niezreczna sytuacja, ze ja Cie lubie a mimo to jestes moim mezem?
-- No tak, Ty masz swoje podejscie do spraw.
Punktualnie o 18tej przyszla, wypelnila aplikacje i oddala mi ja ze slowami:
-- Wczoraj jak tylko powiedzialas, ze jestes kosmetyczka to natychmiast mialam takie przeczucie, ze bede kiedys chciala do Ciebie przyjsc, bo jakos tak mam wrazenie, ze bede zadowolona, a naprawde nie mam zadnej stalej kosmetyczki.
-- No to przeczucie jest obustronne, bo ja wlasnie wczoraj powiedzialam mojemu mezowi, ze chyba znalazlam lekarza, do ktorego bede mogla chodzic - odpowiedzialam z usmiechem.
-- Milo mi - odwzajemnila usmiech.
-- To moze od razu na poczatek ustalmy, ze w Twoim gabinecie to Ty jestes Dr. C. a tutaj w moim gabinecie to jestes Dana - zaproponowalam z grubej rury.
-- Absolutnie!! - zgodzila sie z entuzjazmem.
-- Mysle, ze takie postawienie sprawy ulatwi nam obydwu prace - wyjasnilam moje stanowisko.
-- Zdecydowanie tak. Bardzo mi sie to podoba.
W trakcie zabiegu pogadalysmy troche o kosmetyce, o medycynie, a wlasciwie o moim braku zaufania do medycyny konwencjonalnej. Generalnie rzecz biorac mamy bardzo podobne stanowisko i mysle ze zapowiada sie dluzsza obustronna ciekawa wspolpraca.

Stardust z czujem

28 comments:

  1. wieszco? ja się tak nie bawię! nie wiem, komu bardziej zazdroszczę - dr C. czy Tobie :))
    też chcę miłą lekarkę i supermiłą kosmetyczkę, no :))

    ReplyDelete
  2. WOW. no WOW. jak to się jednak czasem samo pięknie układa. też zazdroszczę :)

    ReplyDelete
  3. Stardust :-)
    Ty fajnych ludzi do siebie przyciągasz, ot cała tajemnica :-)

    ReplyDelete
  4. Bere-> No jakos sie chyba dopasowalysmy do wzajemnych potrzeb;)

    ReplyDelete
  5. Ds-> Zobaczymy jak to dalej pojdzie, ale zapowiada sie dobrze. No i podoba mi sie, ze pani dochtorka przyszla zwrocic polowe zabranych poprzedniego dnia pieniedzy;))

    ReplyDelete
  6. Daisy-> bo ja jestem very lovable;))))) no nie??

    ReplyDelete
  7. Stardust, no widzisz :-)))
    Nie dość,że z Dochtorka dobrze być w przyjacielskich układach, to jeszcze kasa się zwróciła :-)

    Lovable and Lucky ;-))))

    ReplyDelete
  8. zauwazylam, ze bardziej stanowcza byla Stardust, ciesze sie!

    ReplyDelete
  9. Beata-> Bo ja taka jestem, nie lubie dwuznacznosci i niedomowien.

    ReplyDelete
  10. ja też :) chociaz wiem, że w pisaniu jestem pelna niedopowiedzen...

    ReplyDelete
  11. Stardust, wiesz, swój swego wyczuje:)))) I Bogu dzięki, że masz już stałego lekarza:))) Dużo zdrowia życzę, cobyś nie głodowała:)))

    ReplyDelete
  12. Jak ja bym chciała swoją dobra kosmetyczkę...

    ReplyDelete
  13. Jak bajka to brzmi, ale w koncu Ameryka to kraj cudow, wiec why not? Owocnej wspolpracy!

    ReplyDelete
  14. A ten moj cholerny okulista niby przepytal mnie na okolicznosc zawodowa, ale co z tego?
    Moze nie zajmuja go pictury,a z tymi okularami co mi zapisal, to wkrotce i mnie przestana zajmowac z braku pola widzenia.
    W nadsekwanskiej stolicy (bo nie wiem jak na prowincji)nastapil wyrazny spadek powolan na specjalizacje z zakresu okulistyki, wiec natychmiast ci rzadcy specjalisci przeszli na status "pozaubezpieczalniany".
    Za okulary owszem, placilo sie zawsze,ale zeby placic tyle za przepisanie zlych okularow, to ja Ci dziekuje.
    Po wizycie Pani dr. w Twoim gabinecie mizgnela mi przez glowe zemsta na moim okuliscie, ale jeszcze wprzody musialby sie do mnie zglosic z zamiarem na jakis serwis. Co pewno nie, itd.
    No ale fantazm jakis tam nowy zasial mi w glowie.

    ReplyDelete
  15. Athina-> No fakt, ze to juz chyba czas miec jakiegos lekarza;)) co by nie szukac grabarza:)))

    ReplyDelete
  16. Sze-> No gdyby to bylo blizej to juz bys miala;)

    ReplyDelete
  17. Zgago-> To prawda, ze lekarze raczej unikaja "wymiennych" serwisow, ale akurat tym razem jest inaczej. Czyli krowy fruwaja, cuda sie zdarzaja:)) Przyznam, ze gdyby to nie byl otwarty blog i moglabym podawac konkretne nazwiska, to wtedy dopiero moglybysmy mowic o bajkach. Troche slawnych osobistosci przewinelo sie przez moje rece przy roznych okazjach. Bedzie co wspominac na starosc;))

    ReplyDelete
  18. Kokliko-> Ja tez sobie fundnelam dwa miesiace temu okulary i sie okazalo, ze wcale w nich lepiej nie widze;)) Ale to akurat moja wina tym razem, bo nie wyluszczylam dokladnie problemu. Wiec okulary leza w pularesie, a ja i tak widze podwojnie, ale na szczescie dotyczy to tylko telewizorni, ktora rzadko ogladam.

    ReplyDelete
  19. Stardusciku, ja mam taka wade wzroku,ze i kowal by sie poznal, a co do pani Doktor, to sie zapisuje, jesli okaze sie (Tobie),ze nadzwyczajna. Bo klimakterium, to wcale nieprosta sprawa fizycznie. Intelektualnie, latwo sobie przyswoic, ale zyc z tym? Cieplo, goraco, zimno, lodowato, smutno - wesolo.
    Wszystko jak u Czechowa, tylko niezamierzenie, kurcze(przepraszam Marynika za te kurcze)bez mojej woli, wiec przejade sie do NYC, gosciniec mam,Ciebie poprosze o tlumaczenie (jesli sie zgodzisz).
    Bo te wszystkie roze, rumianki, ze o i innych madrych ziolach i homepatiach nie wspomne, to dla mnie jak umarlemu kadzidlo.

    ReplyDelete
  20. Co sie stalo, ja nie zaden anonimowiec, to ja, kokliko

    ReplyDelete
  21. Kokliko-> Zycie z klimakterium wcale mi nie przeszkadza, jakos nie dostrzegam, czyli chyba nie mam tych wszystkich upierdliwych objawow w postaci zimno-goraco i para bucha:)) Podobno nie mozna ich nie dostrzec wiec jestem sklonna powiedziec ze nie mam. Natomiast moim glownym problemem chyba jest tarczyca i na tym mi glownie zalezy, co nie znaczy, ze nie jest to rowniez zwiazane z klimakterium. Siem nie znam wiec nie wiem, wiem, ze wyniki z tych 10 fiolek utoczonej krwi beda i 5 maja mam nastepna wizyte to zobaczymy w czym rzecz.

    ReplyDelete
  22. muszęCi kobieto PODZIĘKOWAĆ za przepis - schab gotowany w rękawie.
    Bosssski jest:).Rodzina zachycona ,a Młoda zajadała się jak nigdy:)

    ReplyDelete
  23. Beata-> Od dwoch lat tyje jakby jutra mialo nie byc i podejrzewam, ze to wlasnie cos z tarczyca popierdykane mam. Nawet 2 lata temu robilam sobie takie zwykle badania krwi na wszystko i wtedy cos mi wyszlo z tarczyca nie tak, ale tamten dochtor powiedzial, ze on sie na tarczycy nie zna, zebym sobie znalazla jakiegos dobrego endokrynologa. Ale ja oczywiscie nie znalazlam, bo ja nie cierpie chodzic do lekarzy, az doszlo do tego do czego doszlo i teraz wreszcie sie zebralam. Z tego wstepnego wywiadu powiedziala mi ta lekarka, ze mam typowe objawy do nadczynnosci chyba..no nie pamietam. Zebym ja jeszcze sluchala co do mnie te madre dochtory mowia, ale mnie to loto. Ide do niej znow 5ego maja to juz bede wiedziala wiecej, bo beda wyniki tych badan.

    ReplyDelete
  24. Stardust,
    widać, że umiesz sobie zjednywać ludzi, a to wspaniały dar.
    Pozdrawiam.
    P.S. I niech tarczyca (czy, co tam innego) da Ci już spokój:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...