Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, April 21, 2009

Popros, dygnij, przepros

Za pomoca tychze tytulowych, magicznych slow moja Maman chciala wychowac mnie na grzeczna, slodka dziewczynke, z ktorej to miala wyrosnac dama, ktora bezszelestnie przejdzie przez zycie. No coz, slowa mantry nie robily na mnie wiekszego wrazenia, z dygania zostalam oficjalnie zwolniona kiedy w wieku ok. 5 lat Maman zauwazyla, ze jest we mnie tyle dziewczecego wdzieku co w kuchennym taborecie. A dyganie w moim wykonaniu ponoc przypominalo konia znudzonego postojem, ktory kopytem stuka o ziemie.
Do proszenia mialam tez stosunek raczej na zasadzie "pierdole jak maja dac, to dadza, albo se sama wezme", wiec raczej nie prosilam tylko w przypadku kiedy nie dostawalam tego co chcialam rzucalam fochem i oddalalam sie w sina dal. Najdluzej zeszlo mi sie z tym "przepros", bo i owszem moglam przeprosic, ale najpierw rozpatrywalam kazda sytuacje w najdrobniejszych szczegolach, a nuz sie okaze, ze to mnie trzeba przeprosic. Jak juz nie bylo wyjscia to bakalam cos tam pod nosem co bardziej brzmialo jak "pszaaam" niz przepraszam.
Do tego wszystkiego bylam ponoc pyskata, czyli mialam zawsze wlasne zdanie, ktore jak mowila Maman musialo lezec na wierzchu, coby sie moje slowo pod czyims nie spocilo.

Ja tam se mysle, ze bylam charakterna;) i tylko wszyscy po kolei uparli sie zeby mnie z tego charakteru wyprac. Ufff dobrze, ze sie nie dawalam.
Jak juz troche wiecej odroslam od ziemi, to mi Maman ciagle powtarzala, ze "w zyciu latwiej sie zmiescic z wielka dupa niz z wielka geba". Nawet mi sie toto podobalo nie powiem, tylko nie wiem czy dobrze zrozumialam bo zamiast przymknac gebe, to sie do niej dochowalam wielkiej dupy. Tym sposobem u progu doroslego zycia stanelam wyposazona w wielkosci.
Wielka baba, z wielka geba na drodze do wielkich przygod.
No to los stanal tez na wysokosci zadania i rzucil mnie nie tyle na wielka, co za wielka wode i zeslal na zycie w wielkim kraju zwanym Ameryka.
Na poczatek stracilam tylko troche z wielkiej geby, bo nie znalam jezyka, ale jak sie tylko wystarczajaco podszkolilam to juz moglam rozwinac skrzydla.
No to je rozwijalam gdzie sie dalo i na ile sie dalo.

Pamietam jak po dwoch latach pobytu w Stanach szukalam pierwszej powaznej pracy jako wtedy jeszcze manikurzystka i gdziekolwiek nie poszlam to wszyscy pytali mnie o "amerykanskie doswiadzczenie" w zawodzie. No querwa, przeciez my w roznych zakatkach swiata nie rodzimy sie z amerykanskim doswiadczeniem - pomyslalam i na poczatek spokojnie staralam sie tlumaczyc, ze jestem imigrantem. Ale po kilku takich doswiadczeniach doszlam do wniosku, ze nie ma innego wyjscia, tylko musze sobie dopisac to "amerykanskie doswiadczenie" do zyciorysu. I tak na kolejnym spotkaniu powiedzialam, ze owszem pracowalam w Detroit, no i chooj niech sobie szukaja jak koniecznie chca, ale wlascicielka powiedziala, ze to bardzo dobrze i poprosila mnie, zebym zrobila Jej manikur. Nie jest zle - pomyslalam i zabralam sie do pilowania pazurow, ale jak przyszlo do wycinania skorek, to wzielam i zacielam malpe. Spojrzalam spokojnie na te rosnaca powoli krople krwi, odlozylam cazki na bok i zapytalam:
-- Mam konczyc, czy powinnam sobie juz pojsc?
-- Skoncz, tutaj jest taki specjalny kamien do zatrzymywania lekkiego krwawienia - powiedziala podajac mi jakis kamienny bialy patyk.
Skonczylam i wyobrazcie sobie, ze to byla pierwsza praca, do ktorej mnie przyjeli.
Zaklad byl naprawde na wysokim poziomie, francuski, w samym sercu Manhattanu.

Pracowalam tam rok, a potem zaczelam zmieniac prace jak rekawiczki, w poszukiwaniu lepszej. Raz bylo lepiej, raz gorzej, ale zawsze utrzymywalam sie w dobrych zakladach i to ja odchodzilam, nigdy nikt mnie nie zwolnil. Mysle, ze my Polacy, zwlaszcza moje pokolenie wychowane w "przypisaniu do jednej pracy" nie potrafimy poruszac sie na rynku pracy z pewnoscia i poczuciem wlasnej wartosci, tylko stapamy niepewnie w obawie, ze prace mozna stracic. No mozna i to sie moze zdarzyc kazdemu, ale wlasnie dlatego mialam wrazenie, ze powinnam sama zmieniac, bo to dawalo mi poczucie pewnosci. Po kilku latach bylo juz tak, ze to pracodawcy mnie znajdowali a nie ja ich, az wreszcie trafilam na ogromne korpo kosmetyczne, ale tam zaczelam juz pracowac jako kosmetyczka, uwolnilam sie wreszcie od tych pazurow i skorbania piet.
Tyle tylko, ze to bylo korpo a pracujac w korpo na najnizszym szczeblu nie jest tak wesolo, bo kazdy, kto pracuje szczebelek wyzej, bez wzgledu jak sie tam dostal, bo raczej nie przez inteligencje i blyskotliwosc umyslowa, mysli ze jest wielkim bossem.

Mysle, ze w moim zyciu nie bylo nigdy wiele miejsca dla bossow, wiec jak tylko cos mi sie nie podobalo to zawsze wywalilam prawde i co o tym mysle. Mialam o tyle dobrze, ze dyrektorka tego korpo byla moja prywatna klientka od lat, wiec niby moglam sobie pozwolic na wiecej, ale nie powinnam. I tak co roku bylismy poddawani ewaluacji czyli oceniali prace i dawali czlowiekowi podwyzke, ktora byla tak wycyrklowana, ze zwykle bylo to ok. $0.50 na godzine. Jak czlowiek pomysli, ze pracuje sie 40 godzin tygodniowo to cala podwyzka wynosila $20.00 tygodniowo przed podatkami, slowem gowno nie pieniadze. I tak pewnego razu jak moja menadzerka przyszla do mnie w celu przeprowadzenia ewaluacji, to powiedzialam, ze ja sie nie zgadzam i nie podpisze.
Procedura wygladala w ten sposob, ze czytali czlowiekowi to co im sie w czlowieku podobalo, to co wymagalo poprawy i na koniec byl podany procent podwyzki. Cale to pismo pracownik musial podpisac i potem szlo do zatwierdzenia. No to ja powiedzialam, ze z tego co Ona przed chwila przeczytala wynika, ze jestem pracownikiem niemal doskonalym i uwazam, ze nalezy mi sie wyzsza podwyzka.
-- No, ale wiesz, ze takie sa przepisy i nikt nie dostaje wiecej niz 6% wiec jak to sobie wyobrazasz?
-- Ja akurat nie musze sobie tego wyobrazac, bo to jest praca dla Was tam na tych wyzszych szczebelkach drabiny. Ja tylko mowie, ze nie podpisze tego bo chce wiecej pieniedzy.
Zbielala na twarzy z zaskoczenia i mowi:
-- No wiesz, ja moge to przekazac wyzej, ale Ty musisz podpisac ten papier.
-- Amy, czy Ty naprawde myslisz, ze ja jestem glupia? Przeciez obie wiemy, ze jak podpisze to znaczy, ze wyrazam zgode na to co proponujecie.
-- To co ja mam z tym zrobic? - zapytala z rozpacza w glosie.
-- Mnie to raczej nie pytaj, bo to Ty jestes moim bossem a nie odwrotnie i pewnie masz tez jakiegos bossa nad soba.
-- Ale wiesz, takiej sytuacji nigdy nie bylo...
-- No to najwyzszy czas zeby sie wydarzyla i wiesz ja mam za 5 min klientke.
Poszla, jeszcze pozniej tego smego dnia probowala mnie naklonic do podpisania. Nie dalam sie.
Kilka dni pozniej przyszla i przyniosla decyzje:
-- Dostalas najpierw $2.00 wiecej na godzine jako natychmiastowa podwyzka pensji podstawowej a potem od calosci nastepne 6%.
-- OK, to teraz sie moge zgodzic i podpisac - powiedzialam z usmiechem.
Jak juz wychodzila z mojego pokoju z podpisanym papierem to jeszcze powiedzialam:
-- I pamietaj, jak jeszcze kiedys, ktos w przyszlosci wpadnie na ten sam pomysl, to nie mow, ze cos takiego sie nigdy nie zdarzylo.

W ten sam sposob 2 lata pozniej rozpoczelam walke o rowne swiadczenia dla nas, pracownikow Spa i sprzedawcow, jak mieli pracownicy biurowi korporacji. Ta afera trwala poltora roku i niestety tym razem oparlo sie o zaangazowanie mojej znajomosci z dyrektorka, bo wszelkie spotkania z dzialem personalnym korpo konczyly sie niczym.
Kierownik dzialu w czasie kolejnego spotkania z pracownikami w obecnosci blisko setki osob popatrzyl na mnie cielecym, glupim wzrokiem i powiedzial:
-- Ale ja naprawde nie wiem o co Tobie chodzi, ja nie rozumiem.
Wkurwilam sie i odpowiedzialam:
-- Ja wiem, ze jestem imigrantka, wiem, ze mowie po angielsku z akcentem, ale mowie po angielsku. Moge zaakceptowac fakt, ze masz problem z moim akcentem, ale zapewniam Cie, ze nikt inny nie ma. Moge rowniez zaakceptowac fakt, ze w/g Ciebie wygladam jak idiotka, ale zapewniam Cie "glupia" nie jest moim drugim imieniem. Wobec powyzszego skorzystamy z pomocy tlumacza.
I wlasnie po tamtej rozmowie zglosilam cala sprawe do mojej dyrektorki, ktora oczywiscie nie miala pojecia, ze my pracownicy najnizszego szczebla nie mamy polwy tych swiadczen, z ktorych korzystaja paracownicy korpo. Afera byla z tego naprawde powazna, bo nasze korpo wykupilo juz 16 innych powaznych korporacji kosmetycznych i okazalo sie, ze teraz kazda z tych korporacji musi wyrazic zgode na to samo. Oczywiscie poparcie od wspolpracownikow mialam tylko prywatnie, bo kazdy sie bal i wszyscy tez powtarzali mi, ze moze lepiej powinnam z tego zrezygnowac, bo moge stracic prace.
-- Ale co to za strata? Jesli pracodawca mnie wykorzystuje i nie docenia to nie jest praca, to jest niewolnictwo - odpowiadalam uparcie.

Poltora roku pozniej sprawa byla zalatwiona pozytywnie. I jak teraz mysle o tych w sumie 17 korporacjach kosmetycznych w calej Ameryce, o tych wszystkich sprzedawcach, ktorym nogi w dupe wrastaja od stania 8 godzin dziennie, o tych wszystkich kosmetyczkach i manikurzystkach zatrudnionych w Spa w roznych stanach kraju i wiem, ze dzieki mojej wielkiej gebie oni wszyscy maja nareszcie rowne ubezpieczenia, urlopy, plany emerytalne takie same jak reszta korporacji do najwyzszego szczebla, to przyznam, ze jestem dumna.
Jakos nie sadze, zebym miala szanse zalatwic to dyganiem i prosbami, niestety w zyciu jak w dzungli trzeba walczyc o przertwanie.
A i tak 3 lata pozniej odeszlam z tego korpo i tym razem poszlam na swoje.
Chyba juz nie ma miejsca na bossow w moim zyciu.
W ten sposob z moja mantra z dziecinstwa zostala przerobiona na "z kopa, za leb i na chama", bo zycie najczesciej trzeba brac jak byka za rogi i walczyc.

Stardust walecznie;

30 comments:

  1. Stardust-rewolucjonistka! Lenin w spódnicy! No, no!...

    ReplyDelete
  2. Stardust, kocham Cię. no kocham i już. zaczęłam płakać ze śmiechu przy dyganiu, a potem już mi tak zostało ;) a to z mówieniem z akcentem, ale mowieniem, to ja sobie zapamiętam na resztę życia. przynajmniej dopóki jestem imigrantką :) i kiedyś tego UŻYJĘ, o. (i dodam na koniec (c) by stardust ;) )

    ReplyDelete
  3. Stardust :-)
    Jesteś wielka i od dziś biorę z Ciebie przykład :-)

    A powiedzonko z gębą i dupą rozpowszechniała też moja Mama.
    Na zasadzie ostrzeżenia, bo pyskata byłam jak sam czort.
    Nie pomogło :-))))

    ReplyDelete
  4. Obśmiałam się jak norka z tej gęby i dupy. A ja mam właśnie dokładnie odwrotnie, tzn. proszę, dygam i przepraszam, choć nikt mnie tego nie uczył. Co ciekawe, dzieckiem byłam może nie pyskatym, ale strasznie upartym. Nadal jestem uparta, ale nie umiem walczyć o swoje. Może nawet bardziej o cudze i Twoja batalia o równe przywileje bardzo mi się podoba.

    ReplyDelete
  5. E, z tym "my POlacy" to nie całkiem tak. U mnie teraz dzieją się różne rzeczy i jak nas dzisiaj pięć osób pisało wspólnie psmo d dyrektora tak każdy miał inną jedni, że to jednak coś może zmieni. Inni, żeby ocalić siebie. Jeden kolega powiedzial "A co mi zrobia. najwyżej mnie wyrzucą. No to stracę posadę za gówniane pieniądze i będę musiał szukać czegoś nowego". A ja mam i tak swój plan. Ale bezradności to nie było w żadnej z tych pięciu osób.

    ReplyDelete
  6. dziewczecy wdziek
    rzut fochem
    wielka dupa
    wole wielka dupa - to wyzej niebezpieczne:)

    ReplyDelete
  7. ;)))
    no niezłe to było.Star - BOJOWNICZKA :)).
    Powinni Cię jakos uhonorwać nagrodą za te dokonania:).

    Ale wiesz,tam wtedy jakoś łatwiej kurczę o pracę było,bo teściowa też się rzucała i rzucała robotę i zaraz miała nową a pojechała w teraźniejszym Twoim wieku .
    No i wtedy człowieka szlag trafia i łatwiej się rzuca i pracę zmienia.

    ReplyDelete
  8. Yyyyyyy....
    Jak zbiore szczękę z podłogi, to moze cos yntelygentnego napisze.

    ReplyDelete
  9. Zgago-> Moze niekoniecznie zaraz Lenin, ale jak mnie cos wkurwia to i owszem staram sie cos z tym zrobic.

    ReplyDelete
  10. ds-> No bo tak to jest na calym swiecie, ze jak tylko uslysza, ze masz akcent, to uwazaja, ze daje im to licencje na traktowanie czlowieka jak idiote. Ja uwielbiam, te zabawe "w akcent", bo akcentu sie raczej nie pozbede, ale za to dobijam taktycznie:) a w tym jestem calkiem dobra.

    ReplyDelete
  11. Daisy-> No popatrz, to my z tej samej szkoly i obie polozylysmy wszystkie testy:)))

    ReplyDelete
  12. Nielot-> To Ty jestes kobieta cala geba, a ja to taki baba-chlop;))

    ReplyDelete
  13. Lorenza-> Masz racje i teraz pewnie jest inaczej, ale ja od czasu podjecia pracy w wieku 19 lat mialam do dnia wyjazdu te sama prace, bo przeciez praktycznie nikt nic nie zmienial i pamietam, ze w mojej firmie ludzie odchodzili a emeryture ciagle z tej pierwszej pracy. Wiesz na pogrzebie Mamy spotkalam dwie moje owczesne kolezanki, ktore ciagle tam pracuja i juz "dosiedza" do emerytury. Polska przez ostatnie 20 lat przeszla przez wiele przemian, ale dzialy sie one jakos stopniowo nie z dnia na dzien. Ja przyjezdzajac tutaj w 1984 roku musialam sie przystosowac z dnia na dzien do pewnych rzeczy i nauczyc kapitalizmu w trybie przyspieszonym. W 1988 roku zmienilam prace 8 razy, bo chcialam poznac rozne formy wynagradzan i rozne formy swiadczen jakie pracodawca moze ale nie musi oferowac.
    Bardzo mi sie podoba, ze napisaliscie do dyrektora, bo ktos musi czasem tym napuszonym "wladcom" pokazac jak swiat wyglada z dolu, ponizej ich wlasnej dupy na wygodnej posadce.

    ReplyDelete
  14. Beata-> Focha strzelilam majac chyba 5 lat jak mi babcia spalila kurtke taka chlopieca, po bracie tylko dlatego, ze wypelnilam wszystkie kieszenie glistami, ktore zebralam na podworku bo wylazly po deszczu. I one tam zdechly, a babcia zlapala nozyczki, pociachala kurtke na kawalki i spalila:(( To sie nie odzywalam do nikogo przez chyba 3 dni, az mi przeszlo. Aaaa i w tej kurtce oprocz glist (mam nadzieje,ze to sie tak pisze) to byly jeszcze w tych kieszeniach pety z wypalonych papierosow, rowniez znalezisko podworkowe.

    ReplyDelete
  15. tuv-> Co Ty??? jakie honory?? alez gdzie tam?? ale napisze moze w nastepnej notce jak to bylo dalej, bo to tez ciekawa historia.

    ReplyDelete
  16. Stardust ?????????? - tez bym strzelila focha, pociela? i spalila? jeju, jaka wsciekla musiala byc!? glist nie lubila:)

    ale ja tez pocielam kiedys stara pizdzama W. uparl sie ze spi tylko w niej, i zadna inna, przez 3 lata, jak w praniu, to wyciagal z pralki, zelazko i suszyl, Bozesz ty, straszne! ciepla byla, a tu upal lato, mlody dojrzewa i smierdzi... obcielam nozyczkami rekawki... przynosil igly zeby przyszyc, plaster zeby przykleic (gdybym mogla kupic taka druga...) a potem cielam po kawalku na jego oczach, musialam , bo gdybym schowala to szukalby w calym domu 24 godziny na dobe :) a potem razem ja spallilismy i od tamtej pory zmienia pidzamy.

    te pety ukryte, zdobyczne...szkoda

    masz racje o tych pracujacych 20 lat w jednej formie, ja znam takich co przez 20 lat narzekaja ze pracuja w gownianej firmie i nic nie zmieniaja w swoim zyciu, nielojalni sa...

    ReplyDelete
  17. Beata-> Noooo pociela i spalila i to wszystko odbylo sie na moich zalzawionych oczach. Ponoc ta kurtka strasznie smierdziala, teraz jestem sklonna w to uwierzyc;) wtedy to bylo cos strasznego. Ja czekalam az brat wyrosnie z tej kurtki, zebym mogla ja nosic, bo ja zawsze czekalam na jego ciuchy, bo je bardziej lubilam niz moje kiecki z falbankami.
    A podobne przezycie jak Ty z pizama W. mialam z koldra, ktora moja Mama dala Potomkowi jak wyjezdzalismy do Stanow. Tylko nie przewidziala, ze tutaj nie moglam dostac poszwy na te koldre. A Potomek byl w koldrze zakochany i nawet latem spal nie pod nia, ale z nia, lezala obok jak zona czy narzeczona, ale musiala byc. Nie bardzo dalo sie to gowno prac, bo bylo z pierza, czyszczenie kosztowalo juz wiecej niz koszt koldry. Juz nie pamietam dokladnie w jakim wieku wyrosl z tego sentymentu, ale jakos sie obylo bez drastycznych szopek. No dziecka tak maja czasem:))

    ReplyDelete
  18. Stardust: może tak jest w mniejszych miejscowościach? Przeciez ja jestem mniej więcej w wieku Twoich koleżanek. I to jest moja ósma praca.

    ReplyDelete
  19. Lorenza-> Na pewno miejsce zamieszkania ma tu duze znaczenie. W koncu Ameryka to tylko 6 miast, a reszta zyje w mentalnosci sredniowiecznej. Drugim elementem jest niewatpliwie osobowosc, sa ludzie ktorzy lubia zmiany jak ja, a sa tacy, co nie jak moj Potomek. On sie chyba boi zmian, przez to co przeszedl ze mna w dziecinstwie. Ale Jego zycie wlasnie czesto zmusza do zmian, bo a to sie firma rozsypie, to sie na kryzys zalapie i zostaje postawiony przed faktem dokonanym, musi szukac nowej pracy.

    ReplyDelete
  20. No, ja akurat też nie lubię zmian. I też właściwie za każdym razem życie mnie zmuszało.
    Czy Ty grzebałas coś w ustawieniach? Mam problemy ze wstawieniem komentarza.

    ReplyDelete
  21. Anon-> Nigdzie nie grzebalam, moze nie jestes zalogowany/a na google i dlatego tak wyszlo.

    ReplyDelete
  22. To duża sztuka jest :-)
    Normalnie tak nie umiem, dopiero traktowanie przez Niemców wyzwoliło ze mnie pokłady energii! Sie okazało, że mam całkiem wielką gębę! :-)

    ReplyDelete
  23. sewusik
    :)))))))
    no kurna troche mnie nie bylo, a tu tworczosc taka, ze nie wiem kiedy zdaze nadrobic zaleglosci.
    Osobiscie nie przepadam za zmianami w pracy, choc ladnych pare sztuk zaliczylem. Moze sie starzeje, ale coraz mniej mi sie chce (zawodowo) a i zawsze mowilem, ze ekonomista to gowno, nie zawod.
    Gdzies niedawno uslyszalem, ze kazdy, kto nie pracuje na wlasny rachunek a u kogos - najzwyczajniej sie prostytuuje.
    Cos w tym jest.
    Faktem jest, ze ja tez w takim pojeciu jestem meska dziwka
    BRRRRRRR
    A najbardziej mnie wkurwia swiadomosc jak beznadziejni sa moi bossowie- kutafony 2, bisnesmey bezjajeczne, plujace stekiem bezsensow, sami nie wnoszacy do biznesu NIC i malo liczacy sie z tymi, ktorzy wlasnie prostytuujac sie daja im miodek do spijania.
    WAC MAC - zezlilem sie- sam na siebie.
    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  24. Marinik:)))))))))))) nareszcie sie znow pokazales:)))))))) Moze jakos nadrobisz te zaleglosci, w koncu czyta sie szybciej niz pisze;)

    ReplyDelete
  25. Koldra, hm, jak kobitka, hm...a moze byc jak facet? przydaloby sie :)

    ReplyDelete
  26. Satardust - tak jest. Zgadzam sie z Toba od "A" do "Zet" :))))!!!

    ReplyDelete
  27. Mialas fuksa.
    Mnie za zbyt duza gebe juz 3 razy zwolnili grupowo (faktem jest, ze za kazdym razem szef sie za bardzo bal i czekali do grupowych zeby sie mnie pozbyc).

    2 razy wynegocjowalam se lepsza pensje, wiec narazie jest nierowny mecz, ale i tak uwazam, ze geby zamykac nie nalezy.
    Ludzie sa jak piranie: dac im palec, to zezra cala reke i jeszcze beda narzekac, ze zla w smaku byla.

    ReplyDelete
  28. Nina-> Ja wiem, ze to mi sie tylko udalo dzieki temu, ze ta dyrektorka byla moja prywatna klientka. I masz racje co do tych piranii, taka ludzka natura;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...