Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, April 3, 2009

Powod

Przeczytalam wlasnie w wiadomosciach, ze jakas kobitka w Niemczech podala o rozwod, bo miala dosc meza, ktory ciagle sprzatal. Przez 15 lat znosila cierpliwie, ze facet na okraglo myje, szoruje, przestawia, odkurza ale szlag Ja trafil jak maz zburzyl sciane w domu tylko dlatego, ze byla brudna i na nowo ja odbudowal. No i sie baba wkurwila i podala o rozwod.
Wcale jej sie nie dziwie, bo to mocno wkurwiajace moze byc, taki pedant w domu, co to ciagle ze szmata albo z odkurzaczem lata, sama nie wiem czy bym wytrzymala.
Wiem cos na ten temat, bo Wspanialy tez ma swoja osobista obsesje.
Wspanialy uwielbia myc nozyczki!!!!
I to wcale nie dlatego, ze wlasnie ciachal nimi kurczaka, czy tez przecinal worek z ziemia. Wystarczy, ze przetnie kawalek papirka i juz nozyczki laduja w zlewie lub zmywarce.
Cale zycie przezylam bez mycia nozyczek, a tu nagle trafil mi sie maz z obsesja, troche mi sie zeszlo zanim zalapalam co sie dzieje, bo nigdy nie moglam znalezc nozyczek. Powiesilam je wiec na haku, na takiej kracie metalowej w kuchni, zeby zawsze byly pod reka.
E tam, nic z tego i tak ciagle szukalam i zawsze sie okazywalo, ze albo sa w myciu, albo czekaja na mycie, albo sie nie rozladowaly ze zmywarki.
Wkurwilam sie i kupilam nastepna pare nozyczek, tez niewiele pomoglo, bo teraz juz nie musial myc ich natychmiast, tylko mycie moglo byc przelozone na pozniejszy termin. Slowem moja sytuacja sie niewiele zmienila, ciagle szukalam nozyczek.
Postanowilam, ze znow kupie nozyczki i tak na tej zasadzie mamy obecnie nozyczkow w liczbie 6 sztuk/par a i tak na tej kracie najczesciej wisza jedne, albo wcale.
I tak sie zastanawiam, czy jak dojde do posiadania tuzina nozyczek, to nie przyjedzie mi do glowy podac o rozwod?
Przeciez skutki takiego postepowania ze strony Wspanialego moga byc naprawde uciazliwe.
Po pierwsze primo, naraza mnie na koszty, co w dobie kryzysu nie jest wskazane.
Po drugie ,ciagle szukanie nozyczek w momencie kiedy sa potrzebne moze spowodowac stres prowadzacy nawet do wzodow na zoladku, czyli powazny uszczerbek na zdrowiu.
Po trzecie facet, ktory tak wielka wage przyklada do detali moze zostac w przyszlosci bardzo uciazliwym partnerem, bo wiadomo, ze takie rzeczy sie tylko natezaja z wiekiem.
Po czwarte, nozyczki przez czeste mycie, zwlaszcza w zmywarce beda ulegaly stepieniu, co pociaga za soba dodatkowe koszty kupna nowych nozyczek.
Po piate...piatego jeszcze nie wymyslilam, ale przeciez nie bede tego pozwu o rozwod pisac dzisiaj, wiec cos sie jeszcze dokombinuje jak juz zajdzie taka potrzeba.
Z drugiej strony, moze nie mam na co narzekac, w koncu nie rozwala scian, jeszcze obcesyjnie nie pucuje sladow linii papilarnych. Tak naprawde to nawet sie ostatnio rozleniwil i nie rzuca sie na sprzatanie z namietnoscia maniaka, a nawet czeka na haslo, ze nalezaloby posprzatac.
Trzeba bedzie to przemyslec, a swoja droga to ciekawa jestem czy ta kobitka bedzie kiedys szczesliwa z partnerem balaganiazem, ktory nic nie robi i olewa?
Bo los czasem bywa okrutny i daje nam posmakowac przeciwnosci.
Faktem jest, ze z ta sciana to gostek wyjatkowo przegial, przeciez mozna bylo ja umyc, albo w najgorszym wypadku przemalowac a nie zaraz burzyc i stawiac nowa.
Moze sie kobita bala, ze jak kiedys zapomnie wziac prysznica, to tez ja wymieni na nowyszy, czysciejszy model? I wolala zpobiegawczo pozbyc sie Jego zanim On pozbedzie sie Jej.
Zastanawiam sie czy ja mam jakies obsesje?
Pewnie nikt nie jest od nich wolny, ale co moze utrudniac Wspanialemu zycie ze mna?
No mam obsesje na punkcie tej kraty kuchennej na ktorej wisza lyzki, lopatki, mieszadla itp. przybory kuchenne. Tak sobie jakos je uporzadkowalam, ze wiem gdzie co ma byc i dostaje lekkiego wkurwa jak Wspanialy cos mi przemiesci.
Kolejna obsesja sa noze. Mamy taki blok drewniany na noze i te tez maja tam swoje miejsce i lubie jak sa ostrzem w jedna strone, a Wspanialy mi ciagle w tych nozach miesza.
Wiem, wiem sa mezowie, ktorzy nie mieszaja w nozach i mieszadlach na kratach, bo w ogole nic nie robia w kuchni. A moj robi, wiec chyba nalezy wybrac mniejsze zlo.

Stardust rozwazajac

17 comments:

  1. wiesz,nareszcie jakaś rysa na szkle :)
    Mój nie myje ale za to permanentnie tępi ZAWSZE pamietając dokładnie że są nowe ,ostre i wspaniałe mając spory wybór tych starszych i bardziej tępych .Chociaż do ucięcia drutu to niekoniecznie,a nawet niepotrzebne mu te najlepsze.
    To samo mam z nożami.
    Pierdyliard używanych,odłożonych specjalnie do celów remontowo budowlanych.
    Rzecz jasna natentychmiast giną nowe,ostre,śliczne;>

    ReplyDelete
  2. mój gotuje w tygodniu, ja w weekendy
    mój raczej nie sprząta a mógłby, ale myje okna a jest ich cholernie duzo i duże, wiesza pranie i robi super cebulaki
    gdyby jeszcze częściej tulił

    ReplyDelete
  3. Dochtor też ma swoje wady, co prawda do kuchni mi się nie wtrąca, chociaż oststnio ugotował samodzielnie ryż i był zsiebie szalenie dumny. Ale jedna rzecz mnie tak wkurza, że mogłabym napisać pozew. Otóż Dochtor lubi myśleć i rozważać różne zagadnienia. Nie byłoby w tym nic nagannego, ale najlepiej mu się myśli i rozważa pod prysznicem. I tak myśli i myśli a woda się leje i leje... I tak potrafi się lać przez dobre 40 minut, bo Dochtor akurat coś bardzo interesującego rozważa. No ale co ja bym w tym pozwie miała napisać ? Przecież nie to,że Dochtor się myje, a mnie to przeszkadza :-)))

    ReplyDelete
  4. A nie możecie się umówić, że on będzie mył i prał te pięć par, ale jedna będzie tylko Twoja?
    Zawsze na tym samym miejscu i zawsze na tyle brudna lub czysta na ile sama będziesz chciała?

    Ja mam pierdolca na punkcie przebywania przedmiotów w tym miejscu w którym sobie życzę.
    Żeby skały srały: nożyczki, gumki recepturki, otwieracze, podręczne kartki i długopisy mają być w tym samym miejscu. Mają swoją szufladę i geografię tej szuflady. Jak mi ktoś poprzekłada to drę ryja aż boazeria trzaska :)

    ReplyDelete
  5. tuv-> No rysa musi byc, przeciez nawet diamenty nie wszystkie sa czyste:)) Moj tez chowa te stare, bo sie do czegos jeszcze przydadza, do dlubania w ziemi, do grzebania w farbie. Ale te starocie sa odkladane do skrzynki na tarasie, do ktorej ja nie zagladam, chyba sie boje;))

    ReplyDelete
  6. Beata-> Moj generalnie nie gotuje, bo nie ma kiedy. Tylko latem jak jest czas na grilla to wiadomo, ze to Jego dzialka. Ja za to urzeduje w kuchni od jesieni do wiosny. Nie za czesto, bo nie lubie, ale jak gotuje to ilosci dla wojska i zamrazam na pozniej.
    Nalezy do gatunku przytulskich, ale sie nie narzuca do uprzykrzenia, wiec mozna przezyc;) bo ja nie jestem z tych co to chca byc za lapke trzymane na okraglo;)

    ReplyDelete
  7. Daisy-> Jak by przyszlo do pisania tego pozwu, to cos sie wymysli;)) Wiesz ze Dochtor zajmuje kabine i lazienke na czas wydluzony powodujac u Ciebie stresa oczekiwania. Ze dziala destrukcyjnie na zapasy wody na swiecie a Ty jestes ekologiczna i nie mozesz przezyc takiego marnotrawstwa itp.:))))))
    A narazie to chyba damy Im spokoj.
    Wspanialy jak mysli to gada sam do siebie, teraz to ja juz nie reaguje, ale dawniej to lecialam jak glupia i pytalam czy to do mnie. Teraz czekam cierpliwie az sie nagada;))

    ReplyDelete
  8. Malgoska-> Bo to dokladnie chodzi o to co u Ciebie, zeby bylo tam gdzie ja chce. Wiesz ja troche z tymi nozyczkami przesadzilam dla potrzeb notki, bo na codzien to Wspanialego nie ma wiec jest spokoj i nozyczki sa bezpieczne. Gorzej jak jest w domu przez caly dzien, to kuzwa za kilka godzin juz wszystko poznikalo:)) No bo On jest pracowity;)) A ja sie wkurwiam tak jak Ty, bo mnie szarpie jak cos jest nie tam gdzie powinno byc.

    ReplyDelete
  9. Stardust - dzieki za "love me tender":)
    moja druga polowa ma prace na terenie domu, ja dojezdzam do swojej 30 km:( ale chyba :)

    ReplyDelete
  10. Beata-> Nie narzekaj na swoje 30km, bo moj Wspanialy dojezdza do swojej pracy ok. 90km. To chyba milosc:))

    ReplyDelete
  11. dlatego sie poprawilam na :)
    z tym ze jego 90 to on pokonuje w ile? czasu?

    ReplyDelete
  12. no i proszę, poszła na lunch...

    ReplyDelete
  13. Tak juz jest, ze obsesje na ogol sie rozmijaja... Wazne, by tolerowac swe obsesje nawzajem! Moj co niedziele sprzata lazienke, ale zostawia totalnie zabagniona wanne. I ja ja grzecznie myje... Bo co mi szkodzi?

    ReplyDelete
  14. Beato-> Jestem, juz jestem. Droga do pracy zabiera Wspanialemu ok 2.5 godz. a czasem nawet 3 bo On musi jechac dwoma autobusami i dwoma pociagami. Te przesiadki nie sa komfortowe, ale lepsze to niz siedzenie za kolkiem, kotre oszczedza moze 15-30min czasu, ale jaki daje stres. Jazda w godzinach szczytu nawet po highway'ach jest straszna ze wzgledu na korki. A jeszcze jakby do tego dodac jakis wypadek, tragedia.

    ReplyDelete
  15. Zgago-> Bo to jest najwazniejsze, zeby umiec sie milczaco uzupelniac:) Wspanialy w czasie sprzatania lazienki zapomina zawsze o jednej rzeczy. Pucuje wszystko z wyjatkiem uszczelki na dole drzwi do prysznica i ja o tym wiem, ale nigdy nic nie mowie. Tez ide, tak zeby nawet nie wiedzial kiedy i myje ta uszczelke:)) To sa drobiazgi, o ktorych nawet nie warto mowic.

    ReplyDelete
  16. Pewno każdy( każda )jakiegoś bzika ma w zanadrzu, jeśli nie na widoku?
    Ubawiona notką i komentarzami cieszę się dodatkowego, że żadna z Pań nie dąży do rozwodu i wykazuje dużą tolerancję wobec bzika partnerów. :))

    ReplyDelete
  17. Stardust, taka obsesja to pipa, zobacz ile ma zalet:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...