Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, May 30, 2009

Jak smie przeszkadzac

Nie moge usiedziec na miejscu, wiec dzisiaj pojechalismy na zakupy do polskiej dzielnicy, zachcialo mi sie kabanosow, a ze Wspanialy tez lubi to dal sie namowic. Bo On i owszem lubi tam jezdzic tyle ze niekoniecznie w soboty, bo nie ma gdzie parkowac. Tak tez bylo tym razem, ze w sumie wygruzil mnie przed sklepem a sam pojechal szukac parkingu.
No to sobie zanabylam kabanosow i ogorcow malosolnych, bo takich nigdzie wiecej nie dostane. Przy okazji pamietalam, zeby jeszcze wstapic do ksiegarni i wiecie co wkurwa mozna dostac, bo ksiegarnia pusta, a pan sie zachowywal jakbym mu bardzo przeszkadzala w jego slodkim nicnierobieniu.
No ja przepraszam, ale zaptyalam czy sa slowniki ortograficzne.
-- Mam ale tylko taki maly kieszonkowy, nie wiem czy pani bedzie chciala.
To w moim jezyku zabrzmialo troche jak "nie zawracaj babo dupy, bo mi sie nie chce wstac", ale nie poddalam sie i poprosilam czy moge zobaczyc.
Wstal przeszedl miedzy regalami i podal mi. No faktycznie slownik jest maciupki, ale pisze na okladce, ze slownik zawiera 25000 hasel, to moze wystarczy na potrzeby mojej blogowej pisaniny.
Ja oczywiscie slepa, a druk taki, ze nawet w domu to musze do tego szklo powiekszajace uzywac, ale chooj pomyslalam sobie. Nie bede w koncu tego slownika czytac jak ksiazke, jak bede musiala od czasu do czasu zajrzec, to nic mi sie nie stanie jak to szklo przetre szmata z kurzu.
Zdecydowalam ze wezme, tylko mnie troche zatrzeslo jak pan podal cene, $16 z groszami.
Ja pierdykam, to ile kosztowalaby wieksza wersja??
Wzielam. Pan spojrzal na mnie niepewnie i zapytal czy chcialabym jakas torebke.
No oczywiscie, ze chcialabym, przeciez chyba nie wynosi sie ze sklepu towaru nieopakowanego.
Wspanialy nic nie kapowal, ale z samej miny pana juz wiedzial o co chodzi i nawet cos pisnal, ze on moze ten slownik miedzy kielbase i ogorce wsadzic.
Powiedzialam, ze i owszem, ale nie bardzo chcialabym, zeby mi slownik do konca moich dni kielbasa pachnial. No to sie pan jeszcze raz pofatygowal i podniosl dupe, coby siegnac po reklamowke. Jak juz stal, to nawet stwierdzil, ze moze przejsc kilka krokow dalej i siegnac po mniejsza reklamowke.
Wyszlismy ze sklepu i Wspanialy zapytal:
-- Czemu ten facet byl taki niezadowolony?
-- Nie mam pojecia, ale moze ma okres.
-- Wiesz powinien sie cieszyc, ze w ogole ktos przyszedl, przeciez ta ksiegarnia jest tak malo widoczna z glownej ulicy, on tam nie ma zadnego ruchu i jeszcze do tego tak sie zachowuje, jakby mu klienci przeszkadzali.
-- No masz racje, ja tez bym tam nie poszla gdyby nie fakt, ze to po drodze do samochodu a nie chce duzo dreptac na tej nodze dzisiaj.
Weszlismy do jeszcze jednego sklepu gdzie maja dobre makrele wedzone, tez nie bylo wiecej niz 4 osoby w kolejce po wedliny. Przy tych makrelach akurat stala pani i przyczepiala ceny, wiec poprosilam czy moze mi podac dwa opakowania makreli. I znow spojrzala na mnie z wyrzutem:
-- Przeciez widzi pani ze uzupelniam ceny!
-- Widze, ale stoi pani akurat przed makrelami, ale skoro to tak wiele wysilku kosztuje to pojde do innego sklepu.
Rzucila mi te makrele na lade az zadzwonilo.
Querwa czy to pelnia? czy co?
Po powrocie do domu sprawdzilam, pelnia byla tydzien temu.
No to widocznie jakas chroniczna menopauza, ale takie zachowanie sprzedawcow normalnie czlowieka odpycha od robienia zakupow.

Stardust upierdliwa klientka?

31 comments:

  1. Ouuu, mam wrażenie, że się znalazlam w głębokim PRL-U :-))))

    Jeszcze brakowało, żeby ta pani od makreli powiedziała Ci uprzejmie "CZEGO ???"

    :-))))

    ReplyDelete
  2. Kolega moj serdeczny Kazimierz stwierdzil dzis podczas
    bankietu urodzinowego, ze my naszym socjalizmem wyprzedzilismy czas, bo teraz ta komuna zaglada do krajow cywilizowanych. Ot, masz odpowiedz!

    ReplyDelete
  3. Daisy--> No wlasnie, brakowalo tylko tego, wiesz tam w tej polskiej dzielnicy panuja ciagle lata 70te ubieglego stulecia.

    ReplyDelete
  4. Zgago--> To co opisalam na szczescie nie rozprzestrzenia sie na inne dzielnice NYC. Dobrze, ze tam naprawde nie musze jezdzic czesto, a po dzisiejszej wizycie to pewnie pojade przed Bozym Narodzeniem.

    ReplyDelete
  5. Podobne rzeczy dzieja sie w polskich sklepach w Toronto.Czasem polskie wyroby wole kupic w niemieckim sklepie.

    ReplyDelete
  6. Na całe szczęście w Polsce takiej obsługi już chyba nie ma :)
    Choć kiedyś w butiku spotkała mnie podobna przygoda, to raczej tacy sprzedawcy długo miejsca nie zagrzeją :)

    ReplyDelete
  7. o jej.
    Wkurwiłabym się nieprzytomnie.
    Bo ja mimo iż klienci bywają mocno upierdliwi staję się czasami agresywna dopiero po dwóch godzinach z nimi przebywania;>>>>

    Mialam tak w sklepie spożywczym.
    Wziełam masło a sprzedawczyni do mnie - DLACZEGO PANI BIERZE TO Z CENĄ ?!? no normalnie zgłupiałam .

    ReplyDelete
  8. Stardust, popraw:"pisze, że ma 25000 haseł" na: jest, było, stoi napisane, że ma 25000 haseł". Słownik niczego nie pisze, jego autor pisze :-)))

    ReplyDelete
  9. oj tam Stardust

    to POLSKA dzielnica ;)))))

    na zachodzie Europy - jak jesteś na wakacjach i słyszysz że ktoś napierdala na warunki, opierdala męza/zonę, wkurwia się albo ma focha o korek, wolny ruch, szybki ruch - cokolwiek - to już nawet nie musisz języka słuchać.

    wiadomo, że POLAK ;)))

    ReplyDelete
  10. Mary50--> W rosyjskich sklepach tez jest lepiej, ale na Brigthon Beach mam jeszcze dalej niz na Greenpoint.

    ReplyDelete
  11. Kiciaszara--> Za krotko bylam w Polsce i za malo robilam zakupy, ale wiem, ze kiedys w skelpie przy kasie, kasjerka skasowala wszystkie zakupy, przyjela pieniadze i zajela sie nastepna osoba. A my ze Wspanialym ciemnoty, nie wiedzielismy, ze to MY mamy sobie zapakowac zakupiony towar w reklamowki:)) U nas robi to kasjerka, ta roznice na pewno zauwazylam.

    ReplyDelete
  12. Tuv--> Wiem, ze Ty rozumiesz, bo sama pracujesz w handlu, tak jak ja w uslugach. Czlowiek czasem odpowiada na durne pytania do wypeku, ale z usmiechem, bo to jest klient. A tu facet sie zastanawia czy mu sie w ogole oplaci wstac, bo z gory zaklada, ze ja nie bede chciala tego slownika. Pomijajac fakt, ze jak tylko ktos wchodzi do sklepu to juz powinien wstac.

    ReplyDelete
  13. Lorenza--> Dziekuje, jak widac sam slownik tez niczego nie zalatwia:))) Ciesze sie, ze mnie poprawiacie.

    ReplyDelete
  14. Spt--> Czyli zachowalam sie ja typowy Polak na zachodzie:)))) ladnie, ladnie sobie pozwolilam:)))

    ReplyDelete
  15. welcome home Stardust :)

    u nas jest b. duzo polskich sklepow ale na cale szczescie zkanadyzowane - czyli mili sprzedawcy itepe.

    ReplyDelete
  16. b.--> ja widze, ze w tych sklepach jest duza rotacja pracownikow. Domyslam sie wiec, ze wlasciciele chetniej zatrudniaja nowy naplyw z Polski bo to taniej, ale dzieki temu jest co jest.
    Wiesz do glowy by mi nie przyszlo prosic o te makrele, gdyby nie fakt, ze w kolejce bylo 4 osoby na 3 obsugujace a ta pani stala "luzem" wlasnie przy makrelach, to przeciez mozna jedna reke na moment wykluczyc z tego uzupelniania cen.

    ReplyDelete
  17. To nie pelnia kochana to mentalnosc polskich expedientow/ek tak jak je pamietam z ...kiedys.

    ReplyDelete
  18. Co do pakowania towaru w supermarketach, to chyba u nas samoobsługa ( a może czegoś nie wiem? ), a bywa,że czasami pomagają harcerze np. przed większymi świętami ( przynajmniej w moim mieście ). Naturalna uprzejmość jest raczej rzadkością, a w firmowych marketach często wyczuwalnie sztuczna, bo jednak wymuszana odgórnie. Polacy chyba generalnie nie lubią "usługiwać" ( może się mylę? ), ale znałam tez wyjątki i to w czasach PRL - pewien księgarz właśnie. Ale on z tego słynął w całym mieście, po prostu miał to w sobie.

    ReplyDelete
  19. Kwoko--> To tylko czekac jak w Polsce powstanie moda na niewolnictwo:))) bo niestety jak sie nie lubi uslugiwac, to nie trzeba pracowac w uslugach. Ja nie mam nic przeciwko temu, ze usluguje moim klientkom, bo to moja praca. U nas generalnie w kazdym sklepie towar musi byc opakowany przez sprzedawce lub kasjera. Wyjscie na ulice z nieopakowanym towarem swiadczy o tym, ze towar zostal skradziony. Ale to sobie moge darowac, inny kraj inny obyczaj:))

    ReplyDelete
  20. Jak przyjedziesz do Polski, to przyjdź do kiosku z gazetami gdzie obecnie pracuję, to zostaniesz obsłużona jak królewna :)

    PK

    ReplyDelete
  21. Pistacjowy--> Te kioski z gazetami to fajna sprawa, moja bratowa prowadzi jeden to wiem, to jest zywcem centrum kulturalno-rozrywkowe na cale osiedle. "pani z kiosku" jest w stanie zalatwic wszystko, bo ma chody:)) Bratowa mowi, ze codziennie o 6:40 wystawia reke z papierosami, ktore porywa w przelocie kobieta spieszaca sie do pracy, a wieczorem ta sama kobieta majac juz wiecej czasu placi za poranne papierosy:)))

    ReplyDelete
  22. Mentalnosc PRL-u.
    Ci ludzie od czasu, od kiedy wyemigrowali, nigdy chyba nie mieli okazji zyc w "normalnym" swiecie dookola, moznaby skansen otworzyc...

    ReplyDelete
  23. aaa poczytalam komentarze i zastanawiam sie jak to jest, ze w rosyjskich sklepach inaczej, a w polskich nadal taki syf z obsluga? w koncu oba narody przeszly cwiczenie komuny na wlasnej skorze...

    ReplyDelete
  24. Nina--> Trafilas z tym skansenem:) Znaczny procent Polakow mieszkajacy latami na Greenpoincie nigdy nie byl na Manhattanie, z wyjatkiem Manhattan Ave, a to glowna ulica Greenpointu. Taki sam mniej wiecej procent nie zna angielskiego, bo tam moga wszystko po polsku. Smutne, to jest naprawde smutne. Jestem przekonana, ze gdyby przyszlo mi tam mieszkac, to bylabym bardzo nieszczesliwa.
    A Rosjanie potrafia, bo Rosjanie mysla ale moze napisze o tym notke, tak chyba bedzie lepiej. Albo i nie;) bo mnie zaraz czytelnicy opierdola, ze nie jestem patriotka. Zaryzykuje:)))

    ReplyDelete
  25. Stardust, widzę to tak.
    Sprzedawcy, na których trafiasz wyemigrowali z Polski lata temu i chyba zostało im tamto PRL-owskie postrzeganie klienta.
    Szczerze mówiąc nieuprzejme traktowanie klienta, to znam tylko z komedii filmowych, bo jakoś nie miałam okazji zaznać na własnej skórze:)) ale zdarza mi się usłyszeć, jak klienci usiłują sprowokować ekspedientki niegrzecznymi odzywkami, bo....nie wiem wstała taka do góry dupą, czy ma pms, czy może po prostu tak lubi.
    A ten księgarz, to zawsze taki chamski?

    ReplyDelete
  26. W Polsce bylam rok temu i kupujac czesto slyszalam "Nie mam drobnych". Pierwszym razem sie zdziwilam i szczerze odpowiedzialam ze ja rowniez nie mam. "To niech pani idzie rozmienic". Potem juz zawsze dbalam o to, zeby miec drobne. Generalnie nie bylam zachwycona obsluga klientow w sklepach, ale przezylam i z przyjemnoscia wrocilam do Stanow, gdzie zawsze czuje, ze "klient nasz pan". Nie mam doswiadczen, o ktorych pisze Stardust, bo do polskich sklepow nie chodze.

    ReplyDelete
  27. Dikejko--> Ja rozumiem, ze odzywa sie w Tobie nadwislanska dusza i rozumiem, ze chcesz znalezc jakies logiczne (komuna) wytlumaczenie, ale ta pani miala nie wiecej niz 30-32lata, wiec jest ze tak powiem raczej produktem pokomunistycznym. Wiesz zla obsuga zdarza sie wszedzie, tylko zalezy w jakim procencie. Mozna o tym milczec i zmiatac pod dywan, a mozna o tym pisac i w ten sposob czegos sie uczyc. Ja postanowilam pisac, wiec napisze, bez wzgledu na to ile gromow spadnie na moja glowe.
    Ten ksiegarz, nie wiem czy zawsze taki, bo bylam w tej ksiegarni tylko ten jeden raz i wiecej z pewnoscia nie pojde. Bylam tam tylko dlatego, ze jak pisalam wczesniej bylo to po drodze do samochodu, a nie chcialam schodzic z drogi, zeby nie nadwyrezac mojej nogi po zabiegu.

    ReplyDelete
  28. Anno--> no wlasnie, drobny problem czyli "drobne":)) A przeciez ja przez 25 lat jeszcze sie nie spotkalam zeby ktos mi powiedzial, ze mam sobie "isc rozmienic" bo to nie klient ma byc odpowiedzialny za posiadanie drobnych w kasie, ale sprzedawca. Nawet w moim jednoosobowym biznesie mam zawsze drobne, to MOJ obowiazek.

    ReplyDelete
  29. oj tam...wystarczy w gogole wpisac "slownik jezyka polskiego" i masz online:))))
    I narobilas mi smaka na makrele!:)))))))))

    ReplyDelete
  30. Ade--> Gdyby to bylo takie proste, ale przeciez Polacy oczekuja ze cala reszta swiata zmieni sobie czcionke na te z ogonkami, kreseczkami i swiderkami!!! No bo i jakim prawem reszta swiata mialaby sie nie przystosowac?? Wlasnie po Twoim komentarzu weszlam tam jeszcze raz i dostalam kolejnego wkurwa!!! Ten slownik jest tylko dla Polakow w Polsce!!!! a ci w Polsce to w/g mnie powinni pisac bezblednie:))) a ze nie pisza to widze na kazdym forum. Tyle na temat okna na swiat!!!! Wkurwilam sie i tyle.

    ReplyDelete
  31. Star -> nie mialam nic zlego na mysli, nie wiedzialam, ze polskie strony to bedzie trudnosc dla ...Twego kompa.
    Oczywista oczywistosc!
    Sorcia, nie chcialam Cie wkurwic!
    :*

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...