Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, May 24, 2009

Uzaleznienie

Ja to mam charakter wielce podatny na wszelkiego rodzaju uzaleznienia, szkoda tylko, ze nie uzlaezniam sie od wykonywania obowiazkow, czy jakichs prac, a od przyjemnosci. Jak wszyscy wiemy jestem uzalezniona od palenia, no i szlag, rzucalam juz tyle razy, ze nie zlicze, a ciagle pale.
Ostatnio to nawet wymyslillismy ze Wspanialym, ze moze jak w przyszlym miesiacu pojedziemy do Tatka, to bedzie okazja przez te 5 dni znow sprobowac. 5 dni poza domem, praca, w zupelnie innych warunkach i okolicznosciach, brzmi necaco. Ano brzmi, wiec juz zaczelismy przebakiwac o zakupie plastrow, coby sie nimi okleic na wypadek wypadku. Ale Wspanialemu nagle przyszlo do glowy, ze przeciez wiekszosc czasu bedziemy spedzac z E. a ona pali jak smok, no moze taki maly smoczek, ale jara zupelnie zdrowo. No i oczywiscie bedziemy, jak znam zycie kazdego wieczora w kasynie, a to tez nie jest odpowiednie miejsce do walki z nalogiem.
A jeszcze pare miesiecy temu bylismy na zupelnie dobrej drodze.. no coz moze wrocimy na te droge, ale jeszcze nie teraz, jeszcze nie tym razem.
Dobrze, ze za czasow komuny nie bylo dostepu do narkotykow, bo cholera wie, pewnie bym sprobowala, a od probowania sie zaczyna.
W alkoholizm nigdy nie wpadlam, chociaz nie powiem swoja cysterne juz wypilam. Po pierwsze mialam mocny leb i kilka razy sie zdarzylo, ze nawet meskie towarzystwo przy mnie wysiadalo, a po drugie, to jakos wbilam sobie w glowe obraz pijanej kobiety.
Wiecie taki z lekkim wytrzeszczem oczu, przyklejonym krzywym usmiechem i wypieta piersia. Jak sie na to napatrzylam, to stwierdzilam, ze querwa nie ma nic brzydszego niz pijana baba, ktorej kretynski usmiech przeszkadza w mowieniu. No to nie chcialam tak wygladac, wiec staralam sie nie przeginac, chociaz kilka razy mi sie zdarzylo, ze bylam bardzo bliska, ale zawsze pamietalam, zeby sie nie daj buk nie usmiechac.
Natomiast nigdy nie bylam uzalezniona od telewizorni. No wkurwa mam zawsze jak ide do kogos na przyjecie, a w sralonie jest wlaczony telewizor i polowa towarzystwa sie w niego gapi.
Ja mialam i mam zawsze telewizor w sypialni, pamietam, ze czasem ktos przychodzil, rozgladal sie po sralonie i po chwili pytal:
-- Aaa Ty nie masz telewizora?
-- Ooo, a Ty przyszedles ogladac telewizje, to moze podam Ci plaszcz i idz z powrotem do domu - odpowiadalam, bo uwazam, ze przychodzi sie do kogos dla towarzystwa, dla rozmowy, a nie ogladania pudla. No przepraszam, ale jak chcesz ogladac, to siedz w domu w przydeptanych kapciach i bedzie ci wygodnie i nikt nie bedzie ci przeszkadzal rozmowa.
Zawsze lubilam czytac, wiec jak dorwalam ciekawa ksiazke, to swiat zamieral, bo nie potrafilam sie oderwac, to mi juz troche przeszlo, teraz czytam glownie w srodkach lokomocji.
Wlasnie to tez uzaleznienie, bo nie potrafie i nie wsiade do zadnego autobusu, pociagu czy samolotu bez czegos do czytania. Musze miec, moge nawet nie czytac, ale musze miec swiadomosc, ze mam mozliwosc.
Dawno temu, zaraz po przyjezdzie do Stanow wpadlam z uszmi w gry. Potomek kupil sobie pierwsze Nintendo, to klocilismy sie o to kto ile juz gral i kto kiedy ma grac. Jesoooo dziecko szlo spac, a ja siedzialam z tym cyngwajsem nieraz do 3ej rano i napierniczalam, az mi sie odciski na palcach porobily. Potem byl Gameboy, ktorego sobie zanabylam na podroz do Polski i zasuwalam na nim przez cale 8 godzin lotu nonstop, nawet bylam nieco wkurwiona, ze mi obsluga samolota przeszkadza posilkami. Przez 3 tygodnie pobytu w Polsce ukrylam to cudo, coby dziecka bratowe nie zobaczyly, bo wtedy wypadalo by im dac. A z czym ja bym wracala?
Bardzo dlugo nie mialam komputera, Potomek mial, ale nauczony wczesniejszym doswiadczeniem trzymal mnie od tego sprzetu z daleka. Udawalo mu sie to przez cale lata i juz wygladalo na to ze nie ma zadnego zagrozenia, kiedy pewnego dnia cos sobie chcialam sprawdzic i Potomek powiedzial:
-- To ja Ci znajde i sobie poczytasz na internecie.
To byl powazny blad, jak tylko siadlam to mi sie spodobalo i przez nastepny tydzien bylo w domu komputerowe pieklo. Po tygodniu kupilam wlasny, a potem nastepny do pracy, chociaz tak prawde powiedziawszy to w moim zawodzie jeden, domowy wystarczylby z cala pewnoscia.
Teraz jak tylko wstaje rano, to pierwsza rzecz lece z kawa do putera i przy puterze sie budze. Dawniej siadalam z Gameboy'em w fotelu i pykalam Tetris, to byla moja ulubiona gra, a zaraz potem Mario Brothers.
Wczoraj przyszedl znow Potomek, zeby uruchomic nowego laptopa Wspanialego, oni pracowali sobie na swoim, ja siedzialam na moim w biurze i nagle slysze jakies takie znane, ale inne odglosy. Wsluchalam sie w to przez chwile i wolam:
-- A w co Wy tam gracie? bo to jakies nieznane mi dzwieki.
Cisza, nikt nie odpowiada i w dodatku na moment przestali grac, wejszlam do jadalni i pacze, ze napierniczaja jakas nowa gre. Oooo panowie!!!
-- Nauczcie mnie w to grac - zapiszczalam radosnie.
-- Mowy nie ma, bo wtedy przestaniesz pracowac, bedziesz siedziala nad tym po nocach i biedny Wspanialy nie bedzie mial nawet obiadu. Ja wiem czym to grozi - powiedzial Potomek.
Ale co tam, powiedzieli mi na czym to polega i juz mieli mnie z glowy do konca wieczora.
Gra nazywa sie Mahjong Titans i jest naprawde wciagajaca, polecam;))
Gralam do 1ej w nocy. Wstalam o 6 rano i znow gram, z niewielkimi przerwami.

Stardust nalogowo

47 comments:

  1. Łomatko, tetris, nawet mi nie mów! Też miałam taką maszynkę, pod koniec jej żywota już tylko na kaloryferze w kiblu leżała. Tam sobie pykałam, bo się od tego gówna oderwać nie mogłam. Z czytadłem w środkach lokomocji mam to samo, musi byc pod ręką.
    Od wielu lat już w nic nie grywam i mnie nie ciągnie.:)))

    ReplyDelete
  2. jestem podatna na nałogi - ale przy zaciśnietych zębach z każdego mozolnie wychodzę. albo przynajmniej ograniczam do tego stopnia, żeby nie dominowal mi już życia. fajki i net - udało mi się w ten sposób sprowadzić do minimum ;)

    ReplyDelete
  3. A vczym się różni Madżong Titans od zwykłego? Ech, napierdalało się w madżonga i tetrisa nałogowo przy pierwszym kompie, bo one były wgrane standardowo ;-)

    ReplyDelete
  4. -->Lorenza, nie wiem czym sie rozni, bo ja zwyklego nie znalam:( a ten wlasnie jest wgrany standartowo. Wciagnelo mnie na nic. Chyba dzis na obiad bedzie mandzong:)))

    ReplyDelete
  5. --> Athina, no Tetris to byla zajebioza:)) bardzo lubilam te gre, szkoda, ze nigdy nie znalazlam w innym wydaniu:(

    ReplyDelete
  6. --> Spt, chyba zostaniesz moim guru, bo przydalaby mi sie odwykowka od kilku "nalogow".

    ReplyDelete
  7. Namiątnie układam pasjanse w kompie, musza mi wyjśc cztery rózne pod rząd, żeby mi sie udało to zyczenie na które właśnie układam pasjans :) czasami też do 1-2 w nocy
    wiem, głupia jezdem, czasami:)

    ReplyDelete
  8. --> Beata, pasjanse komputerowe tez przerabialam i lubie:))

    ReplyDelete
  9. Witam w klubie! Tez przerabialam tetrisa i pasjanse, a madzonga katuje co wieczor, ale juz nie tak zapalczywie, jak kiedys. Nie lubie strzelanek i takich fabularnych, ale klocuszki moge ukladac do upadu...

    ReplyDelete
  10. a próbowałaś http://www.rummikub.com moja mama oszalała ;)

    ReplyDelete
  11. Pasjanse i kiedyś tam zuma. Kryyyyste.
    :-)
    Książka i aparat zawsze przy mnie.

    ReplyDelete
  12. Pasjans windowsowski klasyczny kiedys dawno, ale tylko te, w ktorych odsloniete byly co najmniej 2 asy.
    I na czas - jak zeszlam do 74 sekund, to przestalo mnie bawic;)

    ReplyDelete
  13. pasjanse i owszem.A raczje jednego co mam na kompie - pająka.
    A madżonga mialam nawet w linkach u siebie na blogu ale gdzies ta strona mi zgasła.

    ReplyDelete
  14. pasjanse tak.
    i kulki,kulki,kulki.
    reszta mnie gila.

    ReplyDelete
  15. przerabiałam i tetris i mario :) kuzyn miał gameboya, to zabierałam mu i tłukłam, aż mnie palce bolały :))
    ale żeby zaraz uzależnienie?
    uzależnienie to mam inne i wcale nie zamierzam się z niego leczyć ;)

    ReplyDelete
  16. kyodaj:)))))
    Nintendo - mario - godzinami! Jak Pierworodna szła spac to my z Grubelem do rana:D
    Człowiek jak durnowaty skakał w myślach ale i na poduszce przed tiwi też!
    Dawno temu Prince of Persia, kilka części do upojenia:)))
    Próbowałam jakieś takie strzelanki, miałam taką cudną gdzie byłam J23 i waliłam seriami do hermanówgeringów;)i zbierałam po kilka życ;)
    Ale kyodaj przede wszystkim. Mam własny, więc nie muszę się martwic, że mi linka ucieknie:D

    ReplyDelete
  17. ja grałam w lemingi zamiast pisać pracę magisterską... teraz mam nintendo ds, ale nie czuję się uzależniona od żadnej gry. na gamecube miałam ze trzy Zeldy, które są naprawdę śliczne, ale jak już skończę to nie chce mi się do nich wracać. i w ogóle po jakimś czasie mi przechodzi fascynacja nowością ;).

    ReplyDelete
  18. Ooooo, zapomnialam o lemingach, cala redakcja w nie tlukla;)

    ReplyDelete
  19. tu jest potwornie uzależniający pasjans. głupi ale uzależniający. nie wchodźcie :)
    http://angelo.scene.pl/tripeaks/

    ReplyDelete
  20. --> Zgago, ja tez najbardziej lubie te klocki i pasjanse, strzelanina nie dla mnie;)

    ReplyDelete
  21. --> Martanna, witaj i miej litosc, Ty mi jeszcze wiecej zabawek podsylasz:))) jak tak dalej pojdzie to nie bede miala czasu zyc:)))

    ReplyDelete
  22. -->Szeherezado, ile ja sie tych ksiazek obtacham jak durna, bo niektore cienzkie som a do tego przeciez zawsze nosze przy sobie moja ksiazke appointmentow, bo wole nosic niz siedziec w pracy jak nie mam co robic. Aparat tez zaczelam nosic, tylko jeszcze czesto zapominam, ze go mam;)) Niedlugo przyjdzie mi chodzic z walizkiem;)

    ReplyDelete
  23. --> Czarownico, bo jak czlowiek dochodzi do jakiejs perfekcji to go juz przestaje bawic, tez tak mam:)

    ReplyDelete
  24. -->Tuv, a ile razy czlowiek sie dziwi dzieckom, ze nic ino ciagle w cos stukaja;))

    ReplyDelete
  25. --> Mijka jakie kulki?????? cos o czym ja nie wiem;)??

    ReplyDelete
  26. --> Bere, no jak czlowiek wstaje rano i jeszcze ze slepym okiem na kamizelce zapierdala drobnym truchtem do pasjansa czy innego madzonga to chyba jednak uzalenienie;))))

    ReplyDelete
  27. --> Ade, a potem jeszcze na tej drugiej wersji gameboya byla monopoly, w ktora mozna bylo grac albo z komputerem albo w kilka osob. Ojjj to byla zabawa az wiory lecialy:)))

    ReplyDelete
  28. --> DS, tez mam nintendo Ds, Potomek mi kupil w ubieglym roku na Dzien Matki razem z Brain Age, a w tym roku dokupil dwie nowe gry, jedna o gotowaniu, a druga jakas szpitalna, ale ja sie krwi boje!!!:)))))))

    ReplyDelete
  29. a to ja tę szpitalną chyba też ma i się jej boję, nawet nie zaglądałam. brain age 2 jest fajniejszy niż 1, ale też już mi się znudził. ale każ sobie sprawić Soul Bubbles - jakie to jest śliiiiiiczne!
    http://www.soulbubblesgame.com/

    ReplyDelete
  30. -->DS dzieki za link, zaraz sie upomne, wlasnie nadchodza moje urodziny, wiec jest okazja:)))

    ReplyDelete
  31. http://www.wellgames.com/free_online/bubblez/
    a takie kororowe:)

    ReplyDelete
  32. uważaj..to wciąga.jak co to nie moja wina:))))))

    ReplyDelete
  33. -->Mijka, szybko umylas rece:))))))

    ReplyDelete
  34. --> Mijka dzisiaj akurat nie mialam za wiele czasu, ale fajne to jest i mocno wciagajace;)

    ReplyDelete
  35. Chciałam tylko powiedzieć, że zamiast pracować łupię w zumę.

    ReplyDelete
  36. A ja dla odmiany jestem typ nienałogowca i chyba jedynie lektura "Milczenia owiec" swego czasu tak mnie wciungła, że umarłam dla świata. Który na szczęście mnie wtedy nie potrzebował, bo to było w nocy i zamiast spać, to czytałam, aż przeczytałam.

    ReplyDelete
  37. jesteście wstrętne, naprawdę, dlaczego mi to robicie
    do zobaczenia za parę miesięcy

    ReplyDelete
  38. --> Sze, mnie tez klientki czasem przeszkadzaja:))))

    ReplyDelete
  39. --> Nielot, to ja Ci troche zazdroszcze, nie za wiele, ale troche;)

    ReplyDelete
  40. --> Batumi!!! pare miesiecy?? a w co bedziesz grac????

    ReplyDelete
  41. omatkomoja! lemingi! no jasne!:))))))))))))

    ReplyDelete
  42. no to koniec, ja tez wymieklam przy kulkach!

    ReplyDelete
  43. i teraz pewnie będzie moja wina?:)))))

    poszperajcie głębiej, tam są jeszcze fajniejsze:)

    ReplyDelete
  44. http://wellgames.com/free_online/clusterz/

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...