Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, June 21, 2009

Monsun

Straszne jest to co sie dzieje ostatnio w dziedzinie pogody w Nowym Yorcku. Chyba nikt nie pamieta takiego mokrego i zimnego czerwca. Normalnie pora monsunowa nastala i wcale nie ma zamiaru przestac. Wlasnie przed chwila Wspanialy sprawdzal prognoze na nastepny tydzien i okazuje sie ze znow bedzie caly tydzien padalo, ale na szczescie weekend ma byc ladny. Oszaleje chyba ze szczescia:)) co by mi sie ino w glowie nie poprzewracalo. Dzisiaj musielismy podwiazac pomidory i tak czyhalismy na przerwe w deszczu ale nic z tego i tak zmoklam jak kura. Zal patrzec na te moje roslinki, kwiatki zbite deszczem, pelaski jakies takie mizeroty sie zrobily, bo one ponoc nie lubia za mokro i potrzebuja slonca, a slonca ani na lekarstwo ostatnio, chociaz dzis bylo moze z godzinke, ale akurat wybralismy sie po zakupy w tym czasie.
Oboje snujemy sie jak w letragu, bo oboje mamy niskie cisnienie a przy tak niskim cisnieniu atmosferycznym to czlowiek moze tylko spac. Ja wstaje rano i ledwie siade przed kompem juz mi sie japa drze, a normalnie o tej porze powinny byc juz upaly.
Nie zebym bardzo tesknila za goracem, ale chociaz kawalek slonca bylby mile widziany.
Natomiast musze sie pochwalic ze mam juz pierwsze wlasne pomidory.



To zdjecie nie jest za wyrazne, bo jedna lapa musialam podtrzymywac liscie a ja chyba jednak jestem dwureczna i jedna mi nie wychodzi jak powinno.
Ale drugie zdjecie juz bardziej udane, juz mi slinka leci na ten smak, uwielbiam pomidory takie domowe, wlasnej hodowli z plastrem mozzarelli i listkiem bazylii do tego odrobina dobrej oliwki i juz mi nic wiecej nie potrzeba do szczescia.



A mozzarelle mam tutaj dobra, bo w okolicy jest kilka wloskich sklepow gdzie robia na miejscu. Szczegolnie jeden sklep ma naprawde wspaniala, czesto udaje mi sie kupic jeszcze ciepla i wtedy ledwie jestem w stanie dojsc do domu zeby sie nie zaslinic albo nie pozrec sera w drodze.
No nie ma co ukrywac zarlok to ja jestem, lubie jesc i lubie dobre jedzenie.
Wlasnie mi sie przypomnialo jaki numer kiedys wykrecilam, aaa to Wam opowiem.
Bylo to na samym poczatku mojej ciazy, kobiety wiedza jak sie czlowiek fatalnie czuje na samym poczatku, jeszcze nic nie widac a samopoczucie do dupy i wtedy wlasnie jest najtrudniej udawac ze wszystko jest OK. No to wlasnie tak w pierszym miesiacu mojej ciazy wybralismy sie z moim menzem do jego ciotki na wies.
A te ludzie na wsi to moga nie jesc, ledwie taki oczy otworzy i juz leci do jakiejs roboty, a ja akurat tak mialam ze jak tylko otworzylam oczy to natychmiast musialam cos wrzucic do otwru gebowego, bo inaczej rzyg, a nie ma nic gorszego niz odruchy rzygawiczne na pusty zoladek.
Byla wlasnie niedziela i ledwie otworzylam oczy i wygrzebalam sie z piernatow, a memzowa ciotka stoi w komnacie wysztafirowana jak na przyjazd cysorza i wola:
-- Ogarnijta sie szybko, bo trzeba do kosciola!!
Tu nalezy sie wyjasnienie szanownej publicznosci, ze my do kosciola nie chodzilismy, ale ja jeszcze wtedy bylam grzeczna dziewczynka to uwazalam ze moj monz powinien to ciotce wyjasnic, w koncu to byla jego ciotka. A ten traba jerychonska nic tylko wskoczyl w gacie i jeszcze mnie popedza, a ja nie chcialam robic zamieszania w nowej rodzinie to tez sie odzialam i polazlam za nimi jak wyrzut sumienia. W drodze, a szlo sie do tego kosciola ze 4 km. marudzilam mu po cichu ze jestem glodna i zaraz wezme i zemdleje. Na szczesicie ciotke wypuscilismy przed oltarze a sami zostali pod kosciolem, gdzie okoliczni gospodarze sprzedawali czeresnie.
Oooo !!!! Czeresnie to ja uwielbiam!!!!
No to zakupilam 2 kg czeresni i natentychmiast je pozarlam. Niewiele to pomoglo bo chyba soki owocowe jeszcze bardziej wzbudzily moj apetyt. I tak oczami duszy, a moze zoladka widzialam duza swieza bule, albo pajde chleba grubo posmarowana maslem.
I jak sie tak rozmarzylam to mi zaswitalo.
-- To ja pojde do jakiegos domu i poprosze o jedzenie - powiedzialam do menza.
Temu oczy o malo z orbity nie wyskoczyly.
-- Ty chyba zwariowalas!!!!! jak to pojdziesz i poprosisz o jedzenie???
-- No normalnie, przeciez mam pieniadze to moge zaplacic, a jestem glodna i nie mam zamiaru cierpiec z tego powodu zanim wrocimy do domu.
-- Ale to przeciez wstyd!! Nie wygladasz na zebraczke - nie moglo mu sie to pomiescic w glowie.
-- A czy uczucie glodu jest przywilejem zebrakow?
Machnelam reka i skierowalam sie w strone najblizszych zabudowan. Wlokl sie troche za mna i jeczal cos na temat wstydu jaki ciotce przynosze. Ja mialam ten wstyd gleboko w duzej pogardzie, juz czulam smak chleba z wiejskim swiezym maslem. Jak zobaczyl ze ja na serio podchodze do ogrodzenia, gdzie za furtka stala krepa gospodyni to spierdolil z powrotem w strone kosciola. A ja otworzylam furtke i powiedzialam ze jestem glodna i czy pani nie moglaby mi sprzedac cos do zjedzenia. Krepa gosposia popatrzyla na mnie i powiedziala:
-- Eee, tam dziecko, a kto by glodnemu jedzenie sprzedawol, chodz dom ci jesc.
No i poszlam, jak weszlysmy do domu, to powiedzialam jej ze jestem w ciazy i to stad ten dziwny glod, bo jednak mi bylo troche glupio. Gosposia popatrzyla zyczliwym wzrokiem i zabrala sie do smazenia jajecznicy. Tego sie nie spodziewalam wiec zaczelam oponowac:
-- Alez mnie wystarczy kromka chleba z maslem, ja nie chce robic pani klopotu.
-- Dziecko, to zoden klopot, jdz na zdrowie, na zdrowego chlopoka.
Ta wiejska gospodyni byla pierwsza osoba po moim menzu, ktorej powiedzialam o mojej ciazy.
Jeszcze mi sloniny wysmazyla do tych jajek, zjadlam i mialam wrazenie ze to bylo najlepsze sniadanie w moim zyciu. Ona siedziala obok i spogladala na mnie z zadowoleniem. Oczywiscie nie chciala przyjac zadnych pieniedzy.
Wysciskalam ja tylko w podziekowaniu i na pozegnanie i poszlam.
Akurat ludzie wychodzili z kosciola.
Od tamtej pory wiem ze z glodu to ja chyba raczej nie umre;)
Stardust glodomor z krainy deszczowcow

43 comments:

  1. U nas tez jest długi deszczowy czerwiec, poflansowane rośliny nie bardzo chcą rosnąć, jest mokro i zimno - tylko trawa rosnie jak dzika i w przerwie między deszczami tylko trzeba biegać z kosiarką

    a co do jedzenia rano w ciąży - to miałam podobnie jak Ty, koniecznie musiałam coś zjeśc - i to zanim wstałam, bo jak nie to rzyg - więc całkiem Cię rozumiem:)

    ReplyDelete
  2. Piekne te pomidorki, az slinka cieknie. Moje jesio az tak nie wyrosly, ale na tej cholernej glinie to juz sama nie wiem czy dojda do normalnych rozmiarow. Poki co krzaczki sie trzymaja, ale jakies takie mizerne:(
    A co do glodu w czasie ciazy :D Raz wpieprzylam prawie 3 kg kapuchy kiszonej na jeden rzut i pozniej bylam taka chora ze masakra. Pzdr

    ReplyDelete
  3. ;)))
    no prosz.Ja też musiałam zawsze coś rankiem zjeść:)
    masz farta,nie nie zginiesz:)
    A u nas LEJE.AAAAAAAAAA.
    pelaśki fakt do bani,hortensje też takie niedorobione a zawsze przepięknie o tej porze kwitły.
    Clematis się n mnie obraził i wystawił kwiaty do nielubianego sąsiada;>>>>
    eeee tam.

    ReplyDelete
  4. też wypraktykowałam że jedzenie zanim się wstanie pomaga na mdłości.
    przypomniałaś mi, jak kiedyś się trochę zgubiłam w górach - Beskidach - i się przespacerowałam po czyimś polu, w strachu że zaraz chłop z kłonicą wyjdzie. chłop się istotnie pojawił, ale bez kłonicy, zapytałam o drogę, ten kazał iść do izby, żona zaraz kazała siadać i zaserwowała mi chleba z pysznym masłem i białym serem własnego wyrobu, a potem wyjaśnili jak iść żeby trafić do celu... do dziś to wspominam z niedowierzaniem :)

    ReplyDelete
  5. Pomiędorki piękne!

    Ludzie na wsiach zawsze gościnni bywali. Nie wiem jak teraz, ale te 20 lat temu to zaraz ciągnęli do izby i paśli delikwenta.

    ReplyDelete
  6. A u mnie pada jak zwykle, a rosnie mimo to jak glupie. Goilfstrom musi co to robi:)

    ReplyDelete
  7. Ja i bez ciazy nie potrafie funkcjonowac na pusty zoladek. Choc pol kromki, zeby wyjsc z domu. Jak czasem trzeba krwi na czczo utoczyc, to ledwo zywa docieram do miejsca kazni....

    U mnie pada z przerwami, kwiatki rosna, a pelaski mam wrecz takie dorodne, jak nigdy dotad. Mozecie mi teraz zazdraszczac!

    ReplyDelete
  8. a mnie deszcz zwisa i powiewa.
    bo tak!
    co mi tam jakiś descyk będzie psuł humor.wolne mam:)

    ReplyDelete
  9. U asz tez tak okropnie albo gorac niesamowity jeden dzien a po nim trzy dni deszczu no i zimno caly tydzien.Teraz drugi to samo. Oboje z lubym tylko sie snujemy jak muchy w smole...

    ReplyDelete
  10. Odentko--> U nas nie dosc ze leje to jeszcze jakies wiatry straszne duja tak ze tylko chwasty rosna. Trawa, zwlaszcza ta ledwie co dwa dni temu posadzona lezy i wyglada narazie bardzo stucnie:))

    ReplyDelete
  11. West--> My oboje uwielbiamy pomidory wiec co roku kupujemy tzw. patio tomatoes one sa bardzo wczesne i jest ich zastraszajaco duzo. W ubieglym roku bylo tak duzo owocu ze musielismy przywiazac tyczki podtrzymujace do balustrady balkonu, bo sie cale donice przewracaly. Na jednym krzaku Wspanialy doliczyl sie ponad 30 owocow i zrezygnowal z dalszego liczenia bo mu sie pomylilo. Pozostale krzaczki narazie tylko kwitna i sa tez raczej mizerne;( Tylko koktajlowe w skrzynkach balkonowych maja tez juz troche owocow.

    ReplyDelete
  12. Tuv--> Pelaski sa takie pizdowate mniej wiecej a mialy wielkie peki kwiatow jak pomarancze. No i moje plumerie cierpia bo to kwiaty tropikalne w koncu, a gdzie tu tropik?

    ReplyDelete
  13. DS--> No ludzie generalnie sa dobrzy i zyczliwi, a taki wiejski serek.... mmmm narobilas mi smaka i wlasnie pozarlam miseczke Riccotty:)))

    ReplyDelete
  14. Daisy--> No ja lubie jak mnie sie pasie:))) sama tez sie nie zaniedbuje:P:P

    ReplyDelete
  15. Czarownica--> No popacz jakie to niesprawiedliwe, moze Ty zaklinasz te Twoje roslinki;)

    ReplyDelete
  16. Zgago--> Ja chyba tylko w dziecinstwie mialam badania krwi robione na czczo. Zawsze cos pozeram a to kawalek chleba, to kawalek banana, raz nawet dwa plasterki kielbasy. I sie smieje ze w wynikach nie bylo nic o kielbasie i bananach:)))

    ReplyDelete
  17. Beata--> Se zajrzy do gotuje bo musze, bo wlasnie splodzilam przepis:)

    ReplyDelete
  18. Mijka--> Humoru to mnie tez ten deszcz nie psuje, ale jakie mam pikne sny:))))

    ReplyDelete
  19. Anon--> No wlasnie ja tez z tego gatunku snujowatych:))

    ReplyDelete
  20. Nooo, jak spłodziłas, to zajrze!

    ReplyDelete
  21. moje dopiero pierwsze piec kwiatkow zapodaly wiec jeszcze z 1.5 miesiaca bede czekac na owoce. ale potem beda do pazdziernika pewnie.

    a za to przez caly tydzien ma byc lato - w srode humidex 36, wiec pewnie bedziemy umierac i narzekac. a potem zobaczymy :)

    ReplyDelete
  22. b.--> My jestesmy pomidorozercy:) to zawsze kupujemy rozne odmiany wlsnie zeby miec pomidory przez cale lato. I tak patio sa pierwsze na koniec czerwca a cala reszta wystarcza wlasnie do pazdziernika.
    Wlasnie rozwawialismy z Tatkiem wczoraj i to jest niesprawiedliwe ze Wy tam na polnocy macie ladniejsza pogode niz my:)))

    ReplyDelete
  23. pomidory, pomidory, pomidory!
    ulubione
    Słoneczka zachodzące
    Za mój czerwcowy stół!
    Nadchodzą znów wieczory
    Sałatki wciąż jedzonej,
    Pieszczoty dojmującej
    rozkoszy przełkniętej w pół!

    ReplyDelete
  24. ---->Sturdy
    masz wypas pomidory, a mozzarella w Tajlandii kosztuje majatek. W ogole so sery sa dla bogaczy.

    ReplyDelete
  25. Patrząc na te pomidorki,czułam ich zapach:)wszędzie pada:(,u mnie maciejka na balkonie przez te deszcze przepadła.

    ReplyDelete
  26. Przyjedź do mnie @Stardust, to wyschniesz na wiórek. U mnie tylko sól, pieprz, kawa (sypanka) i herbata (niczego sobie). Zapraszam :)))))

    ReplyDelete
  27. ja Ci przygotuje prowiant na droge Stardust, bom baba ze wsi:)

    ReplyDelete
  28. Pada, zimno i nie przestaję szamać. Straszne.
    Zaradna z Ciebie kobieta, Star :)

    Na początku ciąży nie jadłam śniadań tylko piłam kawę. Na leżąco i to była masakra, bo mieszkałam sama.

    ReplyDelete
  29. Goska...straszne...kawa...na czczo...Ty żyjesz? jeszcze?

    ReplyDelete
  30. Huevo--> Nie mialam pojecia ze sery sa u Was takie drogie, to moze jednak bede siedziec na dupie bo ja kocham sery:)) a Tajlandia mi sie marzy, oj marzy:))

    ReplyDelete
  31. Martanna--> Az sie boje napisac, ale jest godzina prawie 17ta i jeszcze nie padalo, chociaz chmury byly takie ze myslalam ze za moment bedzie ulewa.

    ReplyDelete
  32. Pistacjowy--> No co Ty? to pojde do sasiadow i poprosze o dokarmianie:)))

    ReplyDelete
  33. Beata--> ale co to za wies jak nie masz pola? albo krow? :)))

    ReplyDelete
  34. Malgoska--> No z ta kawa na czczo to nie byl dobry pomysl:))

    ReplyDelete
  35. pole mam za płotem, nie moje, ale jest
    a własne to mam kury:)

    ReplyDelete
  36. tak, slyszalam o waszym dlugim deszczowym czerwcu, u nas na north west coast mamy w zamian bezdeszczowy i sloneczny:)
    podziwiam twoja otwartosc i odwage:)) mi jak glod w oczy zaglada to robie sie zla i burkliwa, wiec mnie by nikt nie zaprosil na taka jajecznice:)))

    ReplyDelete
  37. moje dziecko poszlo na kolejna wizyte do psychiatry, burczalo pod nosem, leb spuszczony a wazylo sie przedluzenie lub odstawianie leku...
    lek zostawiono na dwa miesiace
    wyszlysmy od lekarza, poszlysmy na pizze i dziecko trysnelo humorem:)
    okazalo sie ze nie zdazyla zjesc, byla gloda i zla
    na nastepna wizyte to ja nafutruje tak ze pani doktor zemdleje z wrazenia!

    ReplyDelete
  38. Stardust spiii, aaaa,aaaa,szarobure obydwa, obyma, aaa,aaaaaa, no spij!!!!!

    ReplyDelete
  39. A cóż to za przebojowa kobita z tej naszej Stardust - i to już od młodości!! Do odważnych świat należy i z głodu na pewno nie zginą :)) Właściwie, wcale nie zdziwiła mnie ta scenka ze wspomnień, czytając bloga Stardust... można się było tego spodziewać ;))
    A na całej połaci deeeszcz - to jest fakt od Bałtyku do Atlantyku:(((

    ReplyDelete
  40. Gratuluję swoich pomidorów:)))

    Miśka nie dała mi popalić porannymi haftami, ale jak już zaczęła kopać porządniej, zrywała mnie z łóżka o szóstej rano - codziennie. Jadłam i spokojnie mogłam z powrotem pójść spać:))))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...