Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Saturday, June 20, 2009

Ruch jak w Rzymie

Moje Makarony dostaly na poped. Makarony to inaczej Makaroniarze, Wlochy znaczy sie, czyli moi gospodarze domu. Ale to moze ja zaczne od jakiegos poczatka, coby wiadomo bylo o co biega.
Mieszkamy w tym domu juz 5 lat, dom jest dwurodzinny, gospodarze na gorze a my na parterze, dzieki temu mamy duzy taras i podworko za domem, oni maja dwa balkony.
Makarony jak na sycylijskie makraroniarze przystalo som bardzo glosne, no nie potrafia rozmawiac tylko krzyczec. Jest ich piecioro, malzenstwo i trojka dzieci, do tego jeszcze dochodzi Babka pierdolnieta kleptomanka, ale ona tylko z doskoku.
My tzn. Wspanialy i ja jestesmy ciche ludzie wiec troche bylo z Makaronami ciezko, bo one nie tylko ze wrzaskliwe to jeszcze zapierdalaly w butach po marmurowych podlogach, Makaronowa w szpilkach, bo maloletniego wzrostu jest, ale glos ma taki ze jak wrzasnie to maz i dwaj synowie milkna w polowie slowa.
Kiedys byla fajna sytuacja. Stary Makaron rozmawial z synami przy garazu, ktoren jest z tylu posesji i oczywiscie wrzeszczeli po ichniemu, ja spokojnie siedzialam sobie na tarasie. W pewnym momencie wpadala Makaronowa i mowi do mnie:
-- Stardust, czemu oni tak wrzeszcza?
-- Mnie sie pytasz? przecie oni ze Sycyli som - odpowiedzialam spokojnie.
Zadzialalo nawet przez najblizsza godzine byli cicho. Do tego wszystkiego byl jeszcze pies, durny jak malo jaki pies i rownie jazgotliwy jak Makarony.
Mieszkalismy tak przez 3 lata i gdyby nie fakt ze rzadko bywamy w domu to pewnie dostalibysmy juz pierdolca.
Nagle 2 lata temu Makarony sie wyprowadzily, ale tak niecalkiem, czyli zostala czesc mebli i puste mieszkanie. Zapanowala blogoslawiona cisza. Tylko od czasu do czasu ktos sie pokazywal na chwile z doskoku, albo ktorys z chlopakow przyjezdzal z kolejna narzeczona na noc.
We wtorek, zanim poszlam do pracy wpadla Makaronowa i mowi, ze zabieraja reszte gratow bo od 1 lipca wynajeli mieszkanie rodzinie z 2 dzieci. Mnie tam wsio ryba, jak przezylam Makaronow przez 3 lata to juz nic mi nie jest straszne.
Wczoraj wieczorem przyjechali starzy i zaczelo sie pakowanie i znow latanie po calej chalupie. Ja mam to gdzies bo na sen nie narzekam i jak spie to mozna mi spokojnie czolgiem po glowie jezdzic. Dzis wpadla reszta ekipy i halasy sie nasilily. Latali jak poparzeni po calym mieszkaniu i z garazu i do garazu i tak w kolko, ja ze stoickim spokojem ucielam sobie 3 godzinna drzemke, bo pogoda fatalna wiec moge spac na okraglo.
W miedzyczasie mojemu Wspanialemu chyba sie udzielila ta goraczka, bo zaczal sprzatac lazienki i chyba naprawde cos mu sie stalo nie tak, bo wlazl na drabinke i nawet kafelkowe sciany od sufitu do podlogi myl. Tak jednym okiem podejrzalam w momencie przewracania sie na drugi bok, niech myje jak lubi, pomyslalam i oddalam sie Morfeuszowi.
Po 3 godzinach jak sie juz na serio obudzilam Wspanialy wola mnie do okna od ulicy.
-- Chodz cos Ci pokaze.
-- A co tam daja? - zapytalam bo nie bardzo chcialo mi sie ruszyc dupe.
Przy takiej pogodzie to ja jestem jak zombie.
-- Nie bede Ci nic mowil, chodz to zobaczysz - i macha lapami.
Podeszlam do okna i pacze i o malo co nie wypadlam przez moskitiere.
Japierdolekurwazjegomac!!!!!
TRAWA !!!!!!!!!!!!!!!!!
Normalnie przed domem, tam gdzie jeszcze zanim polozylam sie spac byly chwasty do kolan rosnie zielona, rowniutenka trawa!!!!!!!!!!
Zatkalo mnie, przez 5 lat ciagle gadali o tym ze cos trzeba zrobic z tymi plackami miejsca przed domem przeznaczonymi na jakas zielen i nigdy nic, a tu nagle tak im popedzilo kota.
Ja juz sama mowilam kiedys do Wspanialego ze w przyszlym roku juz chyba nie wytrzymam i sama tam cos zrobie bo mnie krew zalewa patrzac na te chwasty. Ale nigdy sie do tego nie bralam, bo przeciez mam wystarczajaco zajecia z moimi roslinkami na balkonie i z tylu domu.
I jak tak siedzialam i przecieralam oczeta z niedowierzaniem, Makaroniarze wpakowaly sie w samochod i pojechaly na cmentarz, bo tutaj na Queens jest pochowany Dziadek.
Jak oni pojechali to Wspanialy mnie tym razem wyciagnal z chalupy i pokazal jeszcze inne ciekawostki, pod schodami w kaciku na smieci staly kwiaty i krzewy, przygotowane do zasadzenia. O malo co nie padlam zemglona z wrazenia.
Okazuje sie ze jak sie chce to mozna zrobic porzadek w ciagu jednego w dodatku deszczowego dnia. Mojemu chlopu tez sie udzielila ta goraczka, wypizgnal wszystko co bylo w szafach i szafkach w obu lazienkach, wysprzatal i na nowo poukladal, wyrzucajac co niepotrzebne i przeterminowane.
Querwa jaki pracowity narod!!!
Bylo ok. 18tej jak jedlismy obiad i Phil zawolal pod oknem:
-- Wspanialy, chodz zobacz jak to wyglada.
No chcial sie chlopak pochwalic, bo Phil to syn i sam ze swoja dziewczyna na tym deszczu dzialali z lopata i grabiami. Tez poszlam zobaczyc, bo z okna przeciez nie wszystko widac.
Ja pierdykam, no calkiem ladnie tylko troche im tej trawy rolkowanej braklo na tyl jednego kawalka, wiec powiedzial ze przyjedzie jeszcze raz jutro albo w poniedzialek wykonczyc.
-- Wiesz Phil teraz to tak tu ladnie ze nie wiem czy nie bede sie bala do domu wracac, bo nie bede mogla uwierzyc ze to ten sam dom - powiedzialam.
-- No, tak ladnie ze nawet czynsz mozemy podniesc - zazartowal w odpowiedzi.
-- Hej!! Ty nie badz taki szybki z tym czynszem, bo najpierw to musicie mi zaplacic odszkodowanie za wstyd ze przez 5 lat mieszkalam w takim brzydkim domu - tez nie bylam dluzna, a co?
Posmialismy sie i wrocili do domu. Postanowilam ze jak tylko przestanie padac i ta trawa sie ulezy to musze zrobic zdjecia, bo cholera wie jak dlugo to bedzie tak ladnie wygladac;))
Z drugiej strony jak widac, mnie to zadna robota nie przeszkadza w spaniu.

Stardust pracowita inaczej

41 comments:

  1. u mnie tez dzisiaj padalo - ale wiesz, to dobre na trawe :). teraz tez sie bedziesz cieszyla z deszczu - podlewac nie trzeba i trawa sama rosnie...

    ReplyDelete
  2. Sasiedzi to wdzieczny temat.
    Szkoda, ze nigdy nie spotkalem takich Makaronow.

    Ciekawe jak oni mowia o Polakach ? Jak nas nazywaja ?

    ReplyDelete
  3. Mieszkałam kilka lat w Rzymie to wiem coś na ten temat, jak głośni są włosi.(choć oczywiście nie wszyscy). Nie wiem jak nazywają polaków, nigdy nie słyszałam by nas jakoś specjalnie nazywali, poprostu polacy i już. Co do ogrodu to się dziwię , że dopiero teraz go upiększyli, bo włosi raczej bardzo lubią przyjemne otoczenie i zwykle bardzo dbają o tarasy i domowe ogródki. Ważne, że teraz masz ładnie:)

    ReplyDelete
  4. Kurde, nie kumam...
    Dla siebie im się nie chciało, a dla obcych im się chce??

    ReplyDelete
  5. Hmmm ja wiem czy to tylko Makarony tak glosno maja. To co widzialem i slyszalem to cale okolice Moza srodziemnego sa glosne i ... przed furtka swojego pilnuja a za furtka to juz nie moje..
    Mam sasiada ktoremu tak jak czas pozwala autko naprawiam, ale ja wiem czy on glosny z zona???Ja sie chyba starzeje i umysl na sluchanie juz nie tak, poprostu wystarczajacy aby klickanie zaworow posluchac.
    Ale co.. ja ich slysze za mura i jak trzeba i oni mnie zza mura uslysza ;)

    ReplyDelete
  6. Pewnie ma to związek z wysokością czynszu dla nowych lokatorów. Tak, czy siak miło, że ładnie Wam zrobili:))))

    Uśmiałam się przy słowach - babka pierdolnięta kleptomanka. Nie wiedzieć czemu pomyślałam o Ingrid, matce królowej Danii Małgorzaty II. Ona też była kleptomanką, ale Duńczycy kochali ją i wielbili:))) Małgorzata II jara z kolei nawet podczas wystąpień do narodu, albo podczas spotkań dyplomatycznych.:))) Luzacki naród. Trochę odbiegłam od tematu, ale to przez tę babkę-kleptomankę:)))

    ReplyDelete
  7. Temat sąsiadów, zwłaszcza z góry, zwłaszcza hałaśliwych, zwłaszcza z dzieciarami pominę MILCZENIEM, dobra?
    :-)))))))
    A ładność, tak jak powiedizała Athi, to sobie odbiją w czynszu dla nowych :-)

    ReplyDelete
  8. bardzo proszę o zdjęcia! tak czytam o tym domu i ciekawość mnie zżera :-)

    ReplyDelete
  9. A ja czekałam, że zamiast kwiatów do posadzenia Wspaniały pokaże Ci krasnale ogrodowe :D

    Na Florydzie właśnie od tego badziewia padałam co krok - wszędzie bracia krasnali, flamingi stały oczywiście w oczojebnym różu ;) Albo w postaci skrzynek na listy albo łozdobnie ;)

    ReplyDelete
  10. Ech, przeczytałam zaległe notki o E. i o Tatku, i jakoś oczy mi się spociły... ;)
    I powiem Ci, że to co robisz w związku z Tatkiem jest dobre. Ta zapobiegliwość. I z tego co piszesz, to macie szansę na znalezienie odpowiedniego rozwiązania, czego z całego serca Ci życzę.
    Wiem coś o tym. Niestety, nasza zapobiegliwość niewiele dała, próby pomocy, próby zorganizowania opieki, by nie przesadzać, by nie wyrywać korzeni.
    Agresja niektórych starszych osób jest niszcząca :(
    I życzę, by Tatko nigdy nie miał nawet najmniejszych objawów ;))

    ReplyDelete
  11. Ale macie fajnie:)

    Ja jeszcze do 2 poprzednich notek: historia E. piekna, dzieki za opowiedzenie.
    Nie mam najmniejszych watpliwosci, ze pomysl z wzieciem Tatka do siebie jest dobry.

    Poznalam, od strony bardzo praktycznej, opiekowanie sie dwojgiem Dziadkow, najpierw sprawnych, potem coraz mniej, a potem lezacych. To lezenie obojga trwalo 2-3 lata i bylo ogromnym wysilkiem fizycznym i psychicznym dla 3 dzieci, ktore zmienialy sie na 2-tygodniowych dyzurach. I ich rodzin tez. Dziadkowie do konca mieszkali we wlasnym mieszkaniu, aczkolwiek w momencie, kiedy przestali z niego wychodzic, a potem wychodzic z lozek, bylo im - smiem twierdzic - najzupelniej obojetne, gdzie mieszkaja i gdzie leza. A nawet kiedy jeszcze byli w miare sprawni, wszyscy ich znajomi poumierali wczesniej.

    Dlatego sadze, ze zaproponowanie Tatkowi przenosin wczesniej, kiedy jeszcze moze nawiazac jakies znajomosci w Waszym sasiedztwie, jest wlasciwy.

    Ja odwiedzam takie domy, o ktorych mowila Sze i inni. I widze, jak przerazliwie samotni i teskniacy za bliskimi sa ludzie, ktorzy w nich mieszkaja. Zwlaszcza samotni ludzie. Samodzielnosc, z pomoca obcych, niezaangazowanych ludzi, jest przeklenstwem, nie blogoslawnienstwem.

    ReplyDelete
  12. b.--> Ale ja w tym roku mam juz dosc deszczu:(( Nawet pelaski maja za duzo i inne kwiaty tez. Ty wiesz ze ja w tym roku podlewalam tylko 3 razy? A kwiaty i ten mimi kawalek ogrodka mamy juz od ostatniego weekendu kwietnia. Jest zdecydowanie za duzo tym razem, ale nie da sie nic zrobic. A trawa to oczywiscie najlepsze rozwiazanie i jest kilka kwiatkow. No nareszcie jest ladnie:))

    ReplyDelete
  13. Huevo--> Nie wiem jak sie mowi na Polakow, moze kapusciarze? albo buraki? Moj wlasny, osobisty maz mowi ze przez cale zycie zanim mnie poznal nie zjadl tyle kapusty i burakow co przy mnie.
    A niech mu bedzie zrobie kapuste na obiad;))))))
    A moje Makarony som generalnie bardzo fajne, ekspresyjne ale fajne.

    ReplyDelete
  14. Kicia--> No ekspresyjny narod i tyle. A poprzednio tez mialam gospodarzy Wlochow, starsze malzenstwo i tam to byl tak dopieszczony ogrodek ze przez dlugi czas podejrzewalam ze ona sprzata w nim odkurzaczem. No Wloch tez Wlochowi nie rowny:)) Pilnowali wszystkiego i kiedys Potomek przypalal papierosa na ulicy przed domem i rzucil zapalke to natychmiast Dziadek do mnie zadzwonil i poskarzyl:))) Wszystko bylo jak w armii dopiete i pod linijke, czasem bylo to uciazliwe, ja sie przyzwyczailam. Byli tez bardzo chciwi w przeciwienstwie do obecnych gospodarzy. I najgorsze to ze Dziadek zmarl na 2 dni przed moja przeprowadzka. To bylo straszne.

    ReplyDelete
  15. Who--> Ja tez wiele nie kumam;)) ale podejrzewam ze nowi lokatorzy mogli cos delikatnie skomentowac. No nie wiem i nie bede wnikac, wazne ze zrobione:)

    ReplyDelete
  16. Diesel--> Przy naszej ulicy mieszka duzo ludzi od lat i prawie wszyscy sie znaja, co nie znaczy ze kwitnie zycie sasiedzkie, ale kazdy sobie mowi dzien dobry i takie tam. Generalnie kazdy dba o wyglad domu przynajmniej ten "od ulicy", tylko tu bylo wiecznie zaniedbane. A to nowy dom, teraz chyba ma 12 albo 13 lat, no nie powiem szlag mnie trafial, bo ja lubie ladnie;))

    ReplyDelete
  17. Athi--> Bo babka jest faktycznie kleptomanka, kradla nam pomidory z ogrodka:)) i babka jest w przeciwienstwie do calej rodziny bardzo zlosliwa i nieprzyjemna. Cala reszta jest bardzo przyjazna mimo ze glosna, a babka taki z cicha pekl typek:))

    ReplyDelete
  18. Sze--> Oni bywali w domu tylko w weekendy i tez nie zawsze, bo maja duza piekarnie w New Jersey i tam tez dzieciaki chodzily do szkoly. Wiec towarzystwo cale wyjezdzalo z domu ok. 6tej rano i wracalo ok. 22 ale czasem i to wystarczylo:))
    Czynsz dla nowych jest juz ustalony to pewne, oni nie sa pazerni na pieniadze. My placimy naprawde niewiele w porownaniu ze standartem mieszkania i mieszkamy juz 5 lat i nigdy nam nie podniesli czynszu, co tez sie rzadko zdarza. Jak bylo tak bylo wazne ze nareszcie bedzie ten dom jakos wygladal, bo wiadomo ze Wspanialy i ja zadbamy o te trawe.

    ReplyDelete
  19. Helena--> Zrobie zdjecia, niech tylko przestanie troche padac, bo narazie to wszystko klapniete od deszczu. Ale zdjecia beda.

    ReplyDelete
  20. Kamyk--> Wlasnie przez krasnale, labadki i flamingi nienawidze Florydy, ale Floryda to przeciez dom starcow Ameryki:))) Nie rozumiem co tych starych tam ciagnie.
    A tu tez prawie trafilas, bo na pierwsze Boze Narodzenie jak postawili druciane sarenki i jenloniki zawiesili gwiazdki przed domem, na szczescie wszystko w jednym bialym kolorze, to stalo to do konca marca, bo nie mial kto usunac dekoracji:)) A wewnatrz w holu (duzy hol 3x4m) byl duzy stol nakryty czerwonym obrusem a na tym cala szopka. I taki Dzizasland mielismy do marca. Potem juz nigdy wiecej nie robili zadnych dekoracji, na szczescie:)))

    ReplyDelete
  21. Kamyk--> Dziekuje za komentarz odnosnie Tatka. To naprawde kochany i niekonfliktowy czlowiek, mam nadzieje ze tak zostanie. Wiesz jedynie chyba w przypadku gdyby sie "oddalal" umyslowo i bylo niebezpieczne zostawiac go samego w domu to bylby problem. Mam nadzieje ze do tego nie dojdzie.

    ReplyDelete
  22. Czarownico--> Dziekuje, wlasnie o to chodzi o ta potrzebe chocby tylko widzenia bliskich. A Tatka bliscy sa tutaj. Nie ma chyba nic gorszego niz tesknota za bliskimi w tym wieku. Wiem cos na ten temat.

    ReplyDelete
  23. ;)))
    no prosz,Star sobie śpi a tam otoczenie domu pięknieje niejako w oczach:)
    żeby tak u nas ktoś cichcem tak zrobil))))
    a trawa by sieprzydała,oj przydała przed domem:)
    Też z ciekawosciazdjęcia obejrzę:)
    U nas też pada i pelaśki podlewałam całe kilka razy!!! :)

    ReplyDelete
  24. Tuv--> Bo ja wierze w krasnoludki, to sobie ucinam drzemke a armie krasnoludkow uwijaja sie jak w ukropie:))) Sprobuj moze tez zadziala.

    ReplyDelete
  25. Zdrowy masz sen kobieto.
    Ta moja znajoma o której plotkuję przespała kiedyś cyklinowanie swojego salonu. Pan cykliniarz mało nie zemdlał jak mu się po trzech godzinach upiornego hałasu objawiła w pidżamce, uroczo rozespana ;))

    ReplyDelete
  26. Star - masz na "zachodnim " dokladną dokumentację:)

    ReplyDelete
  27. dawaj ich do mnie, chaszcze po pachy:)

    ReplyDelete
  28. Mimo tej odległości pogodę mamy dosć podobną, choć dziś akurat koło mnie nie padało, ale deszczu ostatnio u nas dostatek.
    Dobrze, że taki pracowity partner u Twego boku i Twoja drzemka mu nie przeszkadza, bo się w tym czasie nie nudzi i nie marudzi.
    Ze spaniem mam tak samo - jak już śpię, to mało co może mnie obudzić i uważam, że mamy dobrze pod tym względem w porównaniu z tymi, co śpią jak zając... ;))

    ReplyDelete
  29. ja siędo Zajęcy zaliczam.NIC w domu w mrokach nocy mi nie uknie,każde skrzypieni podlogi,szelest,stukot kocihc pazurków.Uważam że to niepotrzebny dar.

    ReplyDelete
  30. zgadzam się, niepotrzebny, wyrzuć:)

    ReplyDelete
  31. A to u Was, w NY, nie dostaje się mandatow za nieskoszony w pore trawnik? Bo u Sister w Ohio jak najbardziej... Gdy sie kosiara popsula, to sasiad przybyl z pomoca, by od kary wyzwolic nowo zamieszkalych.

    ReplyDelete
  32. Malgoska--> Ja mam dokladnie jak ta Twoja kolezanka, bo ja mam niskie cisnienie i przy takiej pogodzie moge spac 24/7 a i tak ciagle mi sie morda drze od ziewania:))

    ReplyDelete
  33. Beata--> One nie som takie zrywne. Ja na te akcje czekalam 5 lat, dom 12 a i tak dzis Wspanialy wyglosil obawe, ze ten kawalek co na niego trawy zabraklo to ma duze szanse porosnac znow chaszczami.

    ReplyDelete
  34. Kwoko--> Szczescie mam naprawde ze ten Wspanialy nie komentuje takich rzeczy. Mnie by mozna bylo z lozkiem wyniesc na ten deszcz i bym sie pewnie nie obudzila. Ale co dziwne nie lubie spac dlugo, rano mimo ze nie musze to wstaje ok. 5:30 - 6tej, tylko musze miec te drzemki.
    Teraz znow spalam i co? siedze pisze i ziewam:)))

    ReplyDelete
  35. Tuv--> Moj Owczesny taki byl, kurde strach bylo mieszkac z tym chlopem. Bo ja w srodku nocy jak musialam wstac do lazienki to nie chcialam sie rozbudzac i skradam sie cichutenko a tu nagle "cos sie stalo!!! co ci jest!!!!" No za stroza nocnego mogl robic. Moja Mama jak do nas przyjechala to co sie kobita z boku na bok przewrocila, oczywiscie w drugim pokoju to ten juz mnie budzil, bo moze Mama cos chce. A Mama miala podobnie jak ja:)))) I jeszcze do tego byl rannym ptaszkiem!!!!!
    Az trudno uwierzyc ze ten chlop przezyl to nasze malzenstwo:)))

    ReplyDelete
  36. Zgago--> Dostaje sie ale nie jest to az tak bardzo przestrzegane, no i kosic to oni kosza raz na jakis czas. Tyle ze skoszony chwast wcale nie wyglada duzo lepiej od takiego wyrosnietego. No i chwasty zaczely nawet pomiedzy schodami wyrastac, Wspanialy sie wkurwil i je bleachem poczestowal.

    ReplyDelete
  37. zaraz chwast! ja to laka nazywam :)

    ReplyDelete
  38. Moja Miśka kocha chwasty, bo one takie piękne kfiatki majom:))))

    ReplyDelete
  39. Beata--> Ale jak ma powierzchnie 3x1.5 metra to raczej nie laka:)))

    ReplyDelete
  40. Athi--> Trudno nie przyznac Misce racji, faktycznie niektore maja ladne kfiatki:)))

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...