Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Sunday, July 26, 2009

Jak dobrze miec sasiada...

Notka obiecana, a tak naprawde to nie bardzo jest o czym pisac.
Wiadomo ze mam nowych sasiadow, przeprowadzili sie w pierwszych dniach lipca, wiadomo ze mieszkaja nad nami, wiec moga byc calkiem upierdliwi. Juz w czerwcu jak moja Makaronowa (godpodyni Italianka) powiedziala ze wlasnie wynajeli mieszkanie nowym lokatorom z dwojka dzieci (13 i 6 lat) to nie bardzo wiedzialam czego sie spodziewac, ale w koncu co by nie bylo to wiadomo ze bedzie jak bedzie. Dzieci w tym wieku moga byc upierdliwe. No ale dzieci moga, ale nie musza byc upierdliwe w kazdym wieku, to przestalam o tym myslec.
Przeprowadzka jak przeprowadzka, lecialam wlasnie do pracy jak ekipa jakiejs firmy przeprowadzkowej smigala z meblami i inszemi klamotami. Wieczorami jak wracalismy z pracy czasem bylo slychac jakies stukanie, ale to przeciez normalne, my tez stukalismy swego czasu, wiec nie przywiazywalam do tego zadnej wagi. Natomiast zastanawialo nas ze nie slychac zadnych dzieci, nie zebym tesknila za wrzaskiem i tupotaniem stop, no ale troche to bylo dziwne.
Juz po 22ej wszelkie stukanie milklo a tylko od czasu do czasu dalo sie slyszec jak ktos chodzi po naszym suficie, nie glosno, nie w butach na obcasie ale jednak wiadomo ze ktos JEST na gorze.
I bylabym zupelnie zapomniala o nowych sasiadach, ale w pierwszy poniedzialek miesiaca jak zwykle rano podlewalam moj mini ogrodek kiedy nagle uslyszlam glos:
-- Dzien dobry, piekny dzien dzis mamy
Na balkonie pietro wyzej siedziala puszysta kobieta o ciemnawej skorze i usmiechu od ucha do ucha.
-- Mam na imie Francine i jestem Twoja nowa sasiadka - dodala.
-- Stardust jestem i milo mi Ciebie poznac, a dzien faktycznie piekny - odpowiedzialam.
Francine jest gadula, a ze jak wiemy mnie tez nic w tej dziedzinie nie brakuje to w ciagu nastepnej godziny juz znalysmy swoje zyciorysy na wyrywki. Jest Portorykanka, a jej maz pochodzi z Columbii i maja 4 (slownie: czworo) dzieci. (!!!)
Na te wiadomosc przez chwile doznalam lekkiego zawrotu glowy, bo natychmiast przypomniala mi sie Szeherezada i jej opowiesci o dzieciach z gory. Juz sobie wyobrazilam jezdzace po moim suficie traktory, rowerki, granie w pilke i licho wie co jeszcze, a Francine opowiadala dalej...
Najstarszy syn ma 22 lata studiuje i mieszka juz "na swoim" a dziewczynki maja 13, 10 i prawie 7 lat i mieszkaja na stale w Hamptons.
WOW!! Kazdy kto mieszka w Stanach, a zwlaszcza na wschodnim wybrzezu wie ze Hamptons zamieszkuja glownie bogaci. Moi nowi sasiedzi maja tam dom i tam wlasnie mieszkaja na stale, natomiast to mieszkanie wynajeli tylko aby nie dojezdzac codziennie do pracy, no taki hotel.
Coz jak sie ma pieniadze to mozna i tak.
Dziewczynki tam chodza do szkoly i opiekuja sie nimi 3 osoby zarzadzajace domem (kucharka, sprzataczka i niania). Tym sposobem wyjasnilo sie dlaczego nigdy nie slyszelismy dzieci.
Wieczorem jak robilismy grilla to Francine poznala nas ze swoim mezem ktory akurat wrocil z pracy, Henry wyglada bardzo mlodo pomyslalam i przypomnialo mi sie jak Francine mowila rano ze czesto ludzie biora ojca i syna za braci. Ale robilo sie juz ciemno i tak naprawde to nie bardzo mialam okazje zobaczyc jak wyglada Henry, zwlaszcza ze przeciez oni byli znow na balkonie a my na dole na podworku.
Dzieciaki jak do tej pory przyjechaly dwa razy zobaczyc nowe mieszkanie rodzicow, a zwykle to rodzice beda jezdzic do Hamptons na weekendy zeby spedzac je z rodzina.
Byc moze sytuacja sie troche zmieni jak zadecyduja zeby dziewczynki przeniosly sie do nowojorskich szkol, ale narazie to nie wchodzi w rachube.
Kiedys znow bedac w domu zauwazylam ze w mieszkaniu Francine jest wlaczona klimatyzacja, ale otwarte okno w livingroom. Hmmm "kolezanka chlodzi okolice" pomyslalam sobie ale szkoda mi bylo, bo to przeciez wielka strata energii wiec postnowilam ze pojde na gore i powiem. Tym sposobem poznalam nianie i wszystkie 3 corki Francine.
Zatkalo mnie takie dobrze ulozone dzieci to naprawde rzadko sie spotyka.
Ale w ubieglym tygodniu w poniedzialek wlasnie wracalam z poczty jak zauwazylam ze jakis mezczyzna stoi w otwartych drzwiach domu i jak sie zblizalam to dotralo do mnie ze wyraznie jakby na mnie czekal.
W pierwszej chwili nie moglam ogarnac o co biega, ale na szybko pomyslalam ze to moze byc syn moich sasiadow. Tylko dlaczego wyraznie na mnie czeka i sie usmiecha, przeciez nigdy wczesniej nie mielismy okazji sie widziec i jak ja tak myslalam to mezczyzna powiedzial:
-- Stardust, czekam na Ciebie zebys nie musiala wyjmowac klucza i otwierac drzwi.
Lo matku bosku!!! To Henry!!!! Nie dosc ze mlodo wyglada to jeszcze przystojny taki ze majtki same opadaja!!!!
Ledwie wlazlam po schodach takie mialam gumiane nogi, przystojny jak jasna cholera i do tego piekny usmiech odslaniajacy rzedy pieknych zebow. Karnacja skory prawie biala, no model, querwa model jak nic.
Na dzis tyle wiem o moich sasiadach, cicho spokojnie i jakoby nikogo nie bylo.

Stardust po sasiedzku.

35 comments:

  1. No kochana,ja już dawno myślałam,że jesteś pod szczęśliwą gwiazda urodzona.Takich sąsiadów to tylko pozazdrościć.Ale pewnie masz takich,na jakich zasłużyłaś.Ty ze Wspaniałym nikomu nie przeszkadzacie,to niby dlaczego ktoś miałby Wam uprzykrzać życie?
    Napisz jeszcze,czy właściciele dokończyli trawnik?Albo przeoczyłam,albo nie napisałaś.
    Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  2. Masz racje, nas tez nie slychac no i rzadko jestesmy w domu, glownie w weekendy, bo nam sie dupy ruszyc nie chce:)) No i mamy dosc ludzi na codzien. A trawnik dokonczyli z tym ze juz zdarzyl wyschnac i sie powyginac, no makabra. Wspanialy mowi ze takich rzeczy nie robi sie latem tylko wiosna, pewnie ma racje ale ja sie nie znam.

    ReplyDelete
  3. Jakies dwa dni temu miałam ten sam pomysl, co Twoi sąsiedzi...z tym, ze ja chcialam wynajac mieszkanie w Gdyni dla siebie i dzieci, żeby nie dojezdzac codziennie do szkol i pracy:)

    oni, jakby nie patrzec, ciut wygodni sa:)ale bez dzieci, caly tydzien...

    ReplyDelete
  4. I tacy się zdarzają! Jak się wprowadziliśmy obeszłam wszystkich sąsiadów. Rodzice upierdliwców też sympatyczni, tylko niestety z odpieluszkowym zapaleniem mózgu ;-)

    ReplyDelete
  5. Ja mysle ze tu glownie chodzilo o nia, bo oni maja swoj wlasny biznes i ona pracuje w nocy w dodatku w godzinach nienormowanych. Calymi dniami w sumie ich nie ma, domyslam sie wiec ze jednak wiekszosc czasu spedzaja tam, a tutaj tylko zeby nie musiala dojezdzac sama samochodem, to jednak kawalek drogi jest.
    No tak sobie wymyslili i tak maja, dla mnie dobrze bo w sumie mamy sasiadow ktorych ani widac ani slychac:)))

    ReplyDelete
  6. czzy ja sie mogę zapytac, co to za praca jest, ta nocna?

    ReplyDelete
  7. Beata--> Oni sa wlascicielami firmy komunikacyjnej i ktos musi ze tak powiem dopilnowac nocnej zmiany, wiec wybor pada na Francine. Bo Henry oprocz wlasnej firmy pracuje w dzien na Wall Street jako trader.

    ReplyDelete
  8. Sze--> Ty mialas wyjatkowego pecha, no ale chyba jest troche lepiej od czasu tamtej interwencji. Rozumiem jesli nie chcesz o tym pisac tutaj, sorry sama sie zapedzilam;)

    ReplyDelete
  9. Ależ spokojnie. Nie mam nic przeciwko. :-)
    Tacy rodzice niestety zdarzają się bardzo często, taka moda na bezstres i egoizm. Może komuś mój przypadek pomoże? Gdyby nie przemiła dzielnicowa, to nie wiem czy bym wpadła na taki pomysł. Kilka razy sygnalizowałam problem innym, ale za każdym razem było wzruszenie ramion i "to przecież dzieci", czego chcesz babo.
    :-)

    ReplyDelete
  10. A jest trochę lepiej, faktycznie. Nie ma już parogodzinnych setów. Zdarza się piętnaście minut i spokój po 22-giej. Nie jest idealnie, ale już można żyć.
    :-)

    ReplyDelete
  11. Zaraz sie wykończę własnym dzieckiem! Wu ubzdurał sobie, ze mam spac w tym a nie innym tiszercie...wrzucilam go do prania, a ten szuka i szuka, w komputerze znalazl zdjecie na ktorym jestem w tej koszzulce i "puka" mi w ekran!
    to go sprowadzam do pralni i pokazuje, ze ona sie pierze, ten uderza w protest!
    ma byc ta koszulka, zadna inna, kurna, chyba ona po prostu ma mna smierdzziec, ale juz od dwoch lat przestal mnie terroryzowac jesli chodzi o ubranie, nie wiem dlaczego dzisiaj jest tak...
    jesli sie nie odezwe w ciagu godziny to znaczy, ze wyszlam z siebie!!!!!

    ReplyDelete
  12. Beata--> Nie wiem co napisac, chyba tylko ze Ty jestes madra kobieta i kochana matka to jakos sobie z tym poradzisz. Moze to faktycznie chodzi o zapach. Trudne sa takie sytuacje.

    ReplyDelete
  13. Noooo, jestem, a byłam taka wsciekla, ze juz na niego krzyknelam i popchnelam w koncu polozylam sie z nim do lozka, poglaskalam po glowie i teraz lezy i sie chichocze.
    Na wszelki wypadek pralnie zamknelam na klucz, bo potrafi otworzyc pioraca sie pralke, zabrac TEN wlasnie ciuch, wlaczyc zelazko i suszyc go tym zelazkiem, lub podpalac ogien w kominku zeby wysuszyc nad kominkiem:)))))
    bo to madry chlopak, tylko udaje glupiego, zeby go do wojska nie wzieli (tak mowi jego starszy brat)
    tylko teraz to wojsko mi nie pasuje, bo nie biora, a on by chetnie poszedl:))))

    ReplyDelete
  14. a wlascicwie to mialam powiedziec, ze Wojtek byl meczacym sasiadem na II pietrze, bo zrzucal ubrania z balkonu, rzucal sie na podloge (chodzil boso), godzinami ukladal na drewnianej podlodze (jedynie w salonie) modele zwierzatek i czasami mu sie wywracaly.
    Tosmy sie wyprowadzili, zeby i Wojtkowi bylo lepiej i sasiedzi nie marudzili, ze czasami na ich balkon spadnie jakas zabawka, a Wojtkowi sie na wsi wszystko odmienilo...:) odszedl od zycia na podlodze:)

    ReplyDelete
  15. Beata--> Wiesz co ja to nie wiem dokladnie jak z tym Wojtkiem jest, ale wiem jedno ze to szczesliwy dzieciak ze jestes jego matka.

    ReplyDelete
  16. eee, jak patrze na wszystkie inne zdrowe...to ja wolę jego:)
    ale wiesz, ja mam te przewagę, że mam i zdrowe i chore, widze roznice...a niektore matki porownac nie moga...

    ale co tam! na sasiadow nadajem!
    moi, zza plota, to paskudne sa, takie...prymitywne. trudno sie mowi...a reszta sasiadow to miejscowe, ze wsi, fajnie nam z nimi, ale odkad mamy Kluske...nie odwiedzaja nas, ewentualnie kielonek przez oczko w siatce ogrodzenia sobie podajem:)

    ReplyDelete
  17. Ale masz sąsiadów - no, bomba!! A szczególnie ten Henry, choć, co prawda, rzadko go widujesz i może dobrze, bo Ci nogi nie słabną, ha,ha,ha! ;))
    I dzieci też nie zagrażają, jak na razie.
    Dobrego sąsiada dobrze mieć i niech tak pozostanie.:)

    ReplyDelete
  18. Kwoko--> Nogi nogami, ale gdybym byla mlodsza to musialabym majtki na szelkach nosic:))) Jak to jednak dobrze byc w wieku "bezpiecznym".

    ReplyDelete
  19. ja tak mysle...ze krowa ktora duzo ryczy...malo mleka daje, Stardust:)
    Ty tak z tymi szelkami na majtkach nie zmyslaj...

    ReplyDelete
  20. Sasiadow nie da sie zlotem wywazyc...
    Terz mamy wspanialych, mieszkaja w domu na tym samym podworku,dwojka dzieciakow w wieku naszych....Chlopak bardzo zywy,tz. nie potrafi przejsc bez odruchu kolo pilki i ja walnac o sciane gdzie znajduje sie sypialnia... Ale coz za to nie potrzebny jest Budzik....
    Posiadamy klucze swoich mieszkan, jest poprostu jak powinno byc... Obecnie bo nasza lazienka w remoncie totalnym musze /moge(reszta rodz na wakacjach) przez poworko i to o karzdej porze...

    ReplyDelete
  21. To tylko pogratulować sąsiadów :))))

    ReplyDelete
  22. To świetnie Wam się udało. Tak to zwykle jest, że jak jedna sprawa się sypie to druga przechodzi bezboleśnie. A co do majtek to chyba wiek nie ma nic do rzeczy :)

    ReplyDelete
  23. no pewnie ,ze nie ma nic do rzeczy ten wiek;zreszta jaki wiek? toc ty dziarska babka jestes i jeszcze nie jednemu Henremu bys rade dala,hihi

    a sasiadow masz wspanialych tylko ci pozazdroscic
    ja niestety mam starych zlosliwych dziadow za sciana a z drugiego boku niedlugo sie wprowadzi marokanska rodzina,brrrrrrr
    niby rasistka nie jestem,ale nie cierpie arabow
    mamuska73

    ReplyDelete
  24. Beata--> Szelki to nie ja wymyslilam, ale jako dodatek do majtek? Mysle ze moglyby sie sprawdzic, tylko zeby czlowiek o nich pamietal:)))))

    ReplyDelete
  25. Diesel--> Poprzednio w tym mieszkaniu mieszkali wlasciciele domu z dwoma prawie doroslymi (17,14) synami i corka (8), w takim wieku byly dzieci jak sie wprowadzalismy 5 lat temu. Kurde, szczescie ze tez rzadko bywali w domu, ale jak juz byli to nie bylo chwili ciszy:)) Latali wszyscy po chalupie (marmurowe podlogi) w butach, no geby darli bo oni z Sycylii:))) I na dodatek mieli glupiego psa, ktory wiecznie i na wszystkich szczekal. Mieszkali przez jakies 2.5 roku i potem mieszkanie stalo puste. I byla bloga cisza wiec nie bardzo wiedzialam czego sie spodziewac, ale jest na prawde super:)
    To widze ze Ty tez mieszkasz w domu dwurodzinnym, my tez:))

    ReplyDelete
  26. Athi--> Dzisiaj jest zbiorowe trzymanie kciukow za Ciebie:)dziekuje.

    ReplyDelete
  27. Kicia--> No majtki moga miec zwiazek z wiekiem, wiesz przychodzi taki wiek ze mozna majtek zapomniec:))))

    ReplyDelete
  28. Agnieszka--> No patrz a ja lubie Marokanczykow:))) tyle ze nigdy nie mialam ich za sciana a to pewnie zmienia postac rzeczy. Domyslam sie ze mieszkasz w bloku. A to tak wlasnie jest ze wtedy wiecej sasiadow i wieksza roznorodnosc, ktora nie zawsze czlowiekowi pasuje. Ja staram sie unikac blokow za wszelka cene i tylko raz mieszkalam tutaj w blokach przez 7 lat na ostatnim najwyzszym pietrze, wiec chociaz mi po glowie nikt nie chodzil. I na pietrze mialam w sumie samych starszych ludzi juz bez dzieci, wiec nie bylo zle, moze dlatego wytrzymalam tam 7 lat.

    ReplyDelete
  29. kurna, no, ja niestety mam tylko w okolicy Kaszubów, albo miastowych...nudna monotonia:)

    ReplyDelete
  30. Nie kurna mam swoj dom ino w zabudowie szeregowej.A jak ja mam lubic marokanow jak w pracy mam 3 pracownice takowe i same problemy z nimi;nic tylko kombinuja jak oszukac ale rekawki zakasac do roboty to juz nie koniecznie;a sasiad slow szkoda;jeszcze nie mieszka a juz kilka scysji z nim mialam;rok temu remonta rozpoczol i mi mur laczacy ogrody na 2,5 metra w gore pierdyknal a mial byc na 1.4m.Chyba zescie nie widzialy w jakim tempie oni te nadprogramowe pustaczki zdejmowali;jak ja bym chciala isc na darmowy wikt i opierunek za taki mur to bym jakiemus takiemu leb upierdolila przy samej dupie a nie on mi tu mury wiezienne bedzie wznosil na moim jakby nie bylo tez ogrodzie.A najgorsze jest to,ze ci taka menda przychodzi,uzgadnia jedno a ty wracasz wieczorem z pracy i kurwicy na dzien dobry dostajesz
    no to se ulzylam....

    ReplyDelete
  31. No trzyrodzinny dom, wlasciciele kiedys tez w nim mieszkali ale przebudowali sobie stara Szope kammiena na Dom i jest to na wspolnym podworku wszystko.Pod dachem starsze malzenstwo z Iranu z 2 doroslymi synami. 1 z nich zamieszkuje takie se "niby 2 pokoje z kibelkiem" nad nami i jeszcze od tygodnia Osolowany Facet w 2 pokojach z kuchnia.
    Poprostu set taki mily "uporzadkowyny Bajzel" :))))

    ReplyDelete
  32. Agnieszka--> Ja Ci na serio wspolczuje, ale przyznam ze sie o malo nie poszczalam w galoty z tego muru. No wyobrazilam soibe jak oni te pustaczki zdejmuja. Wiesz ja to jednak chyba jestem taka rasistka okazjonalna i zaleznie od okazji to czesto najbardziej mnie wkurwia moja wlasna rasa:) Ale moze o tym kiedys napisze, jak nie zapomne. Wracajac do Twojego komentarza i sasiadow, to wlasnie posiadanie wlasnego domu nic nie gwarantuje. No ja to moglabym miec wlasny dom tylko na jakiejs pustyni bo jakby mi sie trafil taki mur, to chyba jednak trafilabym na ten darmowy wikt i opierunek.

    ReplyDelete
  33. Diesel--> Ja teraz tez mam uporzadkowany bajzel i calkiem przyjemny set, ale chyba machne notke na temat tego co bylo wczesniej, bo to warte odnotowania.

    ReplyDelete
  34. oj to wcale smieszne nie bylo,a przynajmniej dla nich;bo ja to taka z metra cieta jestem,no wiesz metr piedziesiat w kapeluszu i na podwojnie zlozonej gazecie ale glosik to ja mam oj mam;a co jak mnie nie widac to niech slychac bedzie przynajmniej;a wiesz u arabow z zasady kobiety maja tyle do powiedzenia co zyd za okupacji,to oni w szoku byli totalnym jak ja na ten ogrod wypadlam z piana na pysku i ryj drzec zaczelam;mala taka i derta a maz z tylu za nia i tylko dodawal "ma byc tak jak moja zona mowi"
    wiesz ja tak jak ty,slowna raczej jestem i nie lubie z geby dupy robic;i mnie naiwnej sie wydaje,ze jak u mnie slowo drozsze pieniedzy to inni powinni tak samo...a tu gowno...no iszalu macicy w wypadkach podobnych dostaje i ten ryj piluje no...
    oj bedzie sie jeszcze dzialo,bedzie;bo pan ma w planach nad ten murek siateczke pociagnac i krzaczorki zasadzic(jego ogrod jest wyzej niz nasz)-po moim trupie mowie,po moim trupie

    ReplyDelete
  35. Agnieszka, to boska jestes:))) Bo wiesz jak ja sie wydre to chociaz kawal baby jestem, a Wspanialy sie chowa za mnie jak ja pysk piluje:)) No wiesz my sie rzadzimy innymi prawami niz arabskie:) Czasem sie tylko obawiam czy w nastepnym zyciu nie wroce jako arabka, wiesz tak dla rownowagi. Nie byloby to wesole.
    Ale odnosnie tego muru, to przeciez sa jakies przepisy prawne jakiej wysokosci to moze byc dla zachowania estetyki miasta i dzielnicy. Wiem ze u nas tak jest, bo gospodarze stawiali ogrodzenie rok temu i musialo byc odpowiedniej wysokosci.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...