Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, July 2, 2009

Jest wesolo

Bedzie weselej!!!
Dostalam juz wczoraj ataku histerycznego smiechu, bo i jak mozna inaczej reagowac na moje ostatnie przygody.
A bylo tak.
Przyszlam do pracy i jakis czas pozniej przyszla klientka kupic ochraniacz do opalania, kobieta nie jest moja klientka w sensie serwisu, wiec tak sobie przyszla bo znalazla online ze ja wlasnie jako jedna z trzech innych miejsc w NY sprzedaje te konkretne ochraniacze w pudrze.
Kupila i przyszlo do placenia, kobitka chciala zaplacic karta kredytowa i tu zaczela sie szopka. Terminal najpierw pokazywal mi ze linia telefoniczna do ktorej jest podlaczony jest zajeta, co oczywiscie bylo niemozliwe, a zaraz potem ze wlasnie zaczyna polaczenie i potem znow ze linia zajeta i tak w kolko. Po kilku probach nie majac pojecia co sie dzieje powiedzialam kobitce, ze jest mi przykro ale cos jest nie tak z terminalem i nie chce mi przyjac zaplaty. Na szczescie miala na tyle gotowki przy sobie wiec zaplacila gotowka. Zaraz potem przyszla moja (osobista:)) klientka zanabyc kilka produktow i znow ta sama szopka.
Eva czekala cierpliwie i jeszcze namawiala mnie na kolejne proby, ale ni czorta cos bylo nie tak z terminalem. Stanelo na tym ze dalam jej produkty i ona wysle mi czek na te sume.
Poszla a ja zaczelam kombinowac w czym diabel siedzi.
Telefon dziala, wiec linia jest OK.
Probowalam jeszcze raz z moja osobista karta, bo przeciez moge sobie potem nabic zwrot, ale tez nie dzialalo wiec doszlam do wniosku ze cos na 100% jest nie tak z terminalem, ktory jest co prawda moja wlasnoscia bo go kupilam kilka lat temu od serwisu bankowego, ale to nie znaczy ze sie nie ma prawa zbiesic.
Zadzwonilam do serwisu i razem z panienka po drugiej stronie przeszlysmy przez wszystkie mozliwosci, terminal ani drgnie. Wyszlo na to ze panienka zaproponowala, ze skoro to terminal, ktory jest co prawda moja wlasnoscia ale kupiony u nich to jedyne co mozemy zrobic to oni mi w trybie natychmiastowym przysla nowy, a ja potem odesle ten i cala operacja bedzie mnie kosztowac $200.00 plus przesylka.
No coz, te $200.00 wcale mnie nie swedzi, ale przeciez nie mam innego wyjscia, nie wyobrazam sobie ciaganiecia na dluzsza mete bez mozliwosci pobierania oplat karta kredytowa zwlaszcza w kraju gdzie nikt nie nosi przy sobie gotowki.
Zgodzilam sie.
Potem przyszlo mi do glowy zeby odpalic kompa, bo przeciez wiadomo ze ja uzalezniona jestem, wiec odpalilam i sie okazalo ze nie mam polaczenia z internetem.
Zglupialam na moment... telefon w dalszym ciagu dziala, nie ma polaczenia z internetem i nie dziala terminal kart kredytowych.... hmmm.
Tu musze wyjasnic, ze ja mam to wszystko podlaczone w dwoch pokojach i zrobilismy tak zeby nie bylo widocznych drutow i gniazdek wiec wszystko jest gdzies tam za szafkami i szafami pochowane coby nie draznilo ludzkiego oka.
Najpierw przyszlo mi do glowy i slusznie zeby przeniesc terminal do drugiego pokoju, no to zaczelam odrywac przewody od sciany (byly przyczepione specjalnymi do tego celu zszywkami) bo chooj juz mi coraz mniej zalezy na wygladzie, a bez serwisu jednak zyc nie moge nawet przez najblizszy miesiac. Jak juz sie uporalam z jednymi przewodami to sie okazalo ze musze powtorzyc wyrywanie przewodow rowniez w drugim pokoju bo nie moge sie dostac do gniazdka telefonicznego. Trwalo to troche ale sie udalo i co?
Terminal dziala w tym drugim pokoju, troche mu to wolno idzie ale dziala, wiec teraz juz wiem ze to nie sam terminal jest do dupy tylko cos jest nie tak z serwisem telefonicznym i internetowym, ktore obadwa pochodza od tego samego prowajdera.
Siadlam wiec i zaczelam dzwonic.
Ci co mieszkaja w Stanach wiedza na czym polega dzwonienie do Verizon.
Mam nadzieje ze mi juz w tym momencie zaczynaja szczerze wspolczuc.
Po godzinie spedzonej najpierw z tasma, a potem dopiero z zywym czlowiekiem i tak nie wiedzialam wiecej niz poprzednio. Facet probowal zrobic reset ale nic z tego nie wyszlo, wstepnie ustalilismy ze poniedzialek jest jedynym dla mnie mozliwym dniem na przyjecie technika i na tym sie w sumie skonczylo. Poza tym dostalam jeszcze dwa telefony na moj telefon komorkowy ze ciagle probuja zorientowac sie co sie dzieje z moja linia telefoniczna i jak nic sie nie da zrobic to ktos zadzwoni ustalic termin naprawy.
Ja tym czasem szybko zadzwonilam do serwisu kart kredytowych zeby odwolac zamowienie terminalu, bo jednak terminal jest w porzadku i poki to gniazdko w drugim pokoju bedzie dzialac to on sam chyba tez bedzie, tak sie domyslam, bo czy ja sie naprawde na tym cos znam? ni diabla, nie.
Pani w serwisie byla bardzo mila i wyrozumiala, ale jednak powiedziala ze byc moze ten nowy zamienny terminal juz zostal wyslany w ciagu tych 3 godzin jakie minely od momentu zamowienia, bo oni takie rzeczy robia w trybie natychmiastowym.
Ups.. troche mi sie zrobilo slabo, bo obawialam sie ze to skomplikuje sprawe, ale panienka byla uprzejma mnie uspokoic ze jakby co i przyjdzie paczka to mam jej po prostu nie przyjmowac i zostanie odeslana do nich bez zadnych oplat z mojej strony.
Odetchnelam z ulga.
Ale w dalszym ciagu nie mam internetu w pracy i ciagle nie wiem co sie dzieje z telefonem, ktory dziala jak chce i kiedy chce.
Najgorzej mnie wkurwia fakt ze i tak chcicalam sie pozbyc tego Verizon, bo to jest firma z ktora sa wieczne problemy i strasznie ciezko sie z nimi cokolwiek zalatwia.
I tu prosba do mieszkancow Stanow, czy ktos z Was korzysta z Vonage bo dosc duzo o nich slychac ale tak naprawde to nie mialam mozliwosci rozmawiac z kims kto korzysta.
A tak sobie mysle, ze moze przy okazji tej przeprowadzki wreszcie uda mi sie oderwac od Verizon, no takie mam marzenie.

Stardust kabelkowo

11 comments:

  1. wiesz co ? idąc za ciosem to winna powinna być temu Janice :)))

    ReplyDelete
  2. Tuv--> Moze i powinna:)) ale to niemozliwe, a ja mimo wszystko nie jestem idiotka obwiniajaca niewinnych tylko dlatego ze ktos musi byc winny. Jeszcze narazie nie:))

    ReplyDelete
  3. Zlosliwosc rzeczy martwych w dodatku w najmniej oczekiwanym momencie.
    Juz prawie łikent wiec przeczekasz :)

    ReplyDelete
  4. Verizon kupa, ja mam Comcast, tez kupa, chociaz moze mniejsza nieco :)

    Jesli szukasz firmy z dobrym serwisem, sprzedajacej dostep do internetu, to nie ma takiej, niestety.
    W supporcie zatrudniaja polglowkow, bo tylko tacy godza sie pracowac za minimalna stawke.
    Jak juz sie cos spieprzy, to raczej nie naprawia.
    U mnie sie spieprzylo 3 razy, dwa razy naprawilam sama a za trzecim oni, bo okazalo sie, ze ktos otworzyl puszke z kablami i ukladl moj kabelek (tj. se przylaczyl do swojego gniazdka..).

    Takze, zycze aby sie wiecej nie pieprzylo :)

    ReplyDelete
  5. ja tez wszystko robie na karte...na szczescie benzyne w wiejskiej stacji dadza mi na kreche jak terminal nie dziala:)

    ReplyDelete
  6. Ja raczej nie pomogę, ale współczuć mogę szczerze. A z benzyna i terminalem to miałam ja numer. ZAlałam auto, daję kartę i dupa, ale wyłaziło, że brak środków. W tym samym dniu wcześniej robiłam zakupy, było wogle 2 dni po wypłącie, więc nie mogło być ich brak. Ani grosza przy sobie. Dostałam prikaz, że mam jechac do banku, wyjaśnić i za godzinę zapłacić, bo jak nie to gliny. Jacieżpierdolę. Okazało się, że na stacji było coś nie tak. Ale obciach jak skurwysyn:)

    ReplyDelete
  7. Dlaczego obciach? przeciez bank zawinil!
    mówi się - prosze mi pomóc wybrnąć z tej sytuacji, albo jaki ma pan pomysł, mam problem z kartą, nie mam jak zapłacić? kurna KLIENT NASZ PAN!

    ReplyDelete
  8. Padam na pysk, ale pozdrawiam i życzę wytrwałości.

    ReplyDelete
  9. trzymam kciuki, coby było tylko lepiej, bo jak to tak?

    ReplyDelete
  10. Beata, bank nie zawinił, tylko z terminalem było coś nie tak. A obciach, bo przecież nie tłumaczyłam ludziom z tyłu, że dopiero co miałam wypłatę, bla, bla. Patrzyli na mnie jakoś dziwnie. No głupio mi było.

    ReplyDelete
  11. Mam Vonage od prawie 5 lat i jest swietny. Raz czy dwa byly moze jakies problemy. Jest voicemail, powiadomienie mailem, ze ktos wlasnie zostawil wiadomosc (wraz z sama wiadomoscia, ktora mozna odsluchac na kompie), caller ID, pelny wykaz rozmow na ich stronie i raty do Polski, ktorych chyba nie przebija zadna inna kompania telefonicza - 1 cent za minute. Internet mam przez DSL.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...