Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, July 21, 2009

Spokojnie dozyc smierci

Wlasnie tak mi sie marzylo zeby moc juz teraz spokojnie dozyc smierci. Mialam juz tyle zawirowan w zyciu ze spokojnie moglabym obdzielic nimi kilka osob, kazda z nich mialaby dosc i jeszcze pokazna reszta by zostala.
Ale sie kurwa nie da!!!!
Wyslalam ten pdf umowy do prawnikow sztuk 2 czyli mojej klientki i mojego pasierba. Kurwa jak ja nienawidze slow pasierb i pasierbica!!!!
No zaraz mi sie to kojarzy z macocha i potem baba Jaga i za chwile wychodzi na to ze ja jestem wlasnie ta baba Jaga. Ja pierdole ale se funkcje zyciowa znalazlam. No nie moge, nie moge i tyle, bo dziecka do mnie mowia normalnie po imieniu i nie jestem dla nich zadna zona ojca, zadna macocha, nie gryze, nie kopie, nie pcham do pieca i nie czekam ze skruszeja. No tak nos mam wielki... to moze jednak.
No ale to niewazne, chwilowo.
To wyslalam te 26 stron umowy i dostalam z powrotem 32 i tych dodatkowych 6 tez nie rozumiem. Jak ja nienawidze jak czegos nie rozumiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Piana mi sie toczy od wczoraj wieczorem.
Do A. zadzwonilam spokojnie i mowie:
-- Dziekuje Ci bardzo za pomoc, ale czy mozesz mi to przelozyc na prosty angielski? Bo dzieciaku kochany, to ja mam podpisac te francowata umowe i to ja powinnam wiedziec i rozumiec o co biega.
No to mi wytlumaczyl jak dziad krowie na rowie. Wspanialy sie w miedzyczasie usmiechal glupkowato to dostal zjebke, podwinal ogon i poszedl.
Niech mnie kurwa ktos oswieci dlaczego ten jezyk prawniczy musi byc taki madry ze go nikt ni chuja nie rozumie? Albo moze nie, niech mnie nikt nie oswieca, bo i tak wiem. To tylko chodzi o to zeby wyszkolic armie prawnikow ktorzy beda ten pojebany jezyk rozumieli i zeby kazdy inny normalny smiertelnik nie mogl przezyc spokojnie zycia bez pomocy prawnika.
Spt, Ty moze nie czytaj tej notki, bo ja Ciebie bardzo lublu, a wkurw mi kiedys przejdzie i nie chcialabym zebys Ty mnie nie lublula.
Przeciez tu nie chodzi o budowe rakiet kosmicznych, tylko kurwa o wynajecie kawalka powierzchni budynku!!!!
Czy to nie mozna napisac, ze lokator jest odpowiedzialny za placenie czynszu w terminie, bo jak nie zaplaci to mu sie raczke z pluckiem upierdoli, ze lokatorowi nie wolno rozbierac czy tez budowac dodatkowych scian, zamurowywac okien, srac na publicznych korytarzach, czy tez szczac w windzie. Bo tak naprawde to cala ta umowa do tego sie sprowadza, ze jako lokator mam tysiace obowiazkow i zadnych praw. I fajnie, tez sie moge na to kurwa zgodzic, tylko po jaki przenajswietszy gwizdek jest to napisane jezykiem kotrego sam Sheakespeare by sie nie powstydzil, ale czlowiek urodzony w ostatnim stuleciu za cholere nie rozumie.
Debatowalam z A. przez prawie 2 godziny i sprowadzilo sie to do kilku prostych kwestii.
No calkiem proste to one nie sa, bo wiadomo, ze umowa jest pisana przez tamta strone i broni tylko ichnych interesow. To trzeba z niej ciut wyciac, tam przyciac, tu kancik tracic i moze cos z tego bedzie. Jak juz mi wszystko objasnil jak nalezy i odlozylam telefon to sie Wspanialy odezwal:
-- Wiesz ja tylko chcialem..
-- Ty siedz cicho i sie nie wtracaj, bo takiego samego chuja z tego rozumiales jak ja. A potem sie glupkowato wtracasz. I kurwa nie wiem co ten usmiech mial znaczyc? dume z madrego syna? czy zal nad glupia zona?
Spierdolil z powrotem do kata, bo wiedzial ze to nie zarty, bo jak znam zycie to dym mi buchal z uszu i zar walil z oczodolow.
Jak mnie juz kurwica opuscila to Wspanialemu darowlam zycie, ale niesmialo przyzal ze takiej wkurwionej to mnie jeszcze nie widzial.
Dzis rano wstalam, ledwie sprawdzilam poczte i co jest?
Lista przyslana przez moja klientke. Nastepna madra!!!!!!!!! czyli taka ktorej ja znow ni cholery nie ponimaju. Zadzwonie do niej pozniej i postaram sie dowiedziec czy to co mi wczoraj A. wyjasnil pokrywa sie z jej notkami.
Ja chyba ocipieje zanim te umowe zrozumiem i wyprostuje do formy jaka moge zaakceptowac, a tak mi sie marzyla spokojna starosc.

I poszla se spokojnie zwariowac.

20 comments:

  1. no po prostu nie Twoj czas na "starosc" - mowilam Ci - jestes bardzo mloda duchem, wiec mysle ze do starosci musisz jeszcze troche poczekac :)

    ReplyDelete
  2. Strasznie mi się podoba Twój pomysł na umowę napisaną ludzkim językiem.
    Aczkolwiek jakbym taką zobaczyła to by mnie pogięło w rogala ze śmiechu.
    Też szczerze nie znoszę urzędowego jezyka.

    ReplyDelete
  3. b.--> Wszystko sie zgadza, tylko cialo juz nie daje rady zapierdalac w pogoni za tym mlodym duchem:)

    ReplyDelete
  4. Malgoska--> Na dzien dzisiejszy zdecydowanie wolalabym zeby mnie pogielo ze smiechu niz z rozpaczy. Lece rwac klaki ze lba!!!

    ReplyDelete
  5. jak to mówia "stara to jest dupa bo zebów nie ma" i nie szykuj sie jeszcze na starosc bo młoda duchem jestes i to widac w tym co piszesz:)a prawniczy jazgot hmmm trzeba to przelozyc na jezyk ludzi i da sie zrozumiec:)trzymam kciuki i dasz radę.

    ReplyDelete
  6. Star, po doswiadczeniach z Kasami Chorych w Polsce, pozniej nazwanymi NFZ, nic mi juz niestraszne.
    Dostawalismy kontrakty po kilkadziesiat stron, zmniejszone tak, ze na formacie A4 byly 2 strony w poprzek, czyli maczkiem.
    Dalismy sie zrobic (bolalo) przez pierwsze 2 lata, potem w ciagu 10 min wylapywalismy w kontraktach wszystkie kruczki.
    Ech, czasy... Spotkania wszystkich szefow przychodni w powiecie do 1-2 w nocy... Nie sadzilam, ze bede to wspominac z nostalgia;)))

    ReplyDelete
  7. No... tak, prawnicy.

    Ja sie poddalam pprzy papierach o zielona karte.

    Kilkaset stron i NIJAK ale to NIJAK nie wiem o co chodzi, zeby sie zesrac...

    To normalnie jest mafia, masz racje.

    ReplyDelete
  8. Jezyk urzedowy jest dla mnie tak samo zrozumialy jak chinski czy suahili. Odpadam najdalej przy drugiej stronie. Na szczescie mam rzadko do czynienia...

    ReplyDelete
  9. a ja tak o czapy o wspomnianym kilka notecek nizej święcie ;
    ZDOBYCIE BASTYLII
    14 lipca 1789 roku ten zamek więzienie pod Paryżem był obsadzony garstką wojennych inwalidów, którzy pilnowali siedmiu więźniów: dwóch wariatów, hrabiego skazanego za kazirodztwo i czterech fałszerzy. Pierwszy poranny szturm nie powiódł się, bo nikt nie otworzył ludowi głównej bramy. Po południu dowódca poddał twierdzę, bo lud obiecał, że załoga odejdzie wolna. Potem jednak lud się rozmyślił i po krótkich torturach wymordował naiwnych inwalidów. Cóż, jaka rewolucja, takie święto narodowe.

    ReplyDelete
  10. W zamku w Lancaster bylo tez niezle: 14 osobnikow z Preston zapukalo do bramy i zapytalo dowodce zamku ile zajmie jego zajecie. Odpowiedzial: "Godzine, dajcie mi sie spakowac"
    :)

    ReplyDelete
  11. miałam w ręce wyrok sądowy po francusku. nijak nie byłam w stanie zrozumieć, czy wyrok jest na korzyść adresata czy wprost przeciwnie - i to nawet ze słownikiem. bardzo deprymujące doświadczenie.

    ReplyDelete
  12. na latwizne idziesz?
    spokojna starosc?
    fuj!
    nie spodziewalam sie...

    ReplyDelete
  13. Ja tak troche generalnie do wszystkich. Najgorsze jest to ze prawnicy uzywaja tego samego jezyka jak prosisz zeby ci cos wytlumaczyli. I jak nie tupniesz i nie krzykniesz w pore to w dalszym ciagu gowno z tego wiesz. No to krzyczalam i tupalam az dostalam to czego oczekiwalam czyli mowienia w normalnym jezyku.
    No to jest jakas paranoja, prosisz takiego zeby ci wyjasnil bo nie rozumiesz, a on napierdala w tym samym belkocie.

    ReplyDelete
  14. Beata--> Nie ide bo nie moge, ale czasem mi sie marzy taki nudny okres w moim zyciu;))

    ReplyDelete
  15. Stardust! O! wlasciwie to ja tez:) lubie sie nudzic! co jest rownoznaczne z tym ze nigdy sie nie nudze:)
    ale to denerwuje moje dzieci, bo jak sie snuja i mowia "nudze sie" to ja mowie - LUBIE SIE NUDZIC!

    ReplyDelete
  16. czarownica --- :)))) hm,taką wojnę to nawet miło prowadzić:)

    ReplyDelete
  17. Stardust: poddalam sie w sensie, ze w koncu zrobilam to przez prawnika emigracyjnego.
    Jak tylko zaczynala nawalac w zargonie to ja sie jej spokojnie pytalam co znaczy to, i to i tamto.
    Po 20 wyrazach baba wreszcie chyba doszla do wniosku, ze predzej bedzie, jak zacznie do mnie gadacv po ludzku niz wyjasniac mi definicje kazdego gownianego prawniczego terminu.

    ReplyDelete
  18. Nina--> No tak, oni chyba wszyscy maja to gadanie w gibberish we krwi:) Moj A. tez zaczal mi cos nawijac nie po naszemu wiec go przystopowalam i sie poprawil:) Moze to jest myslenie zawodowe, wiesz ja jestem kosmetyczka od wielu lat i nie potrafie mowic o kosmetyce po polsku!!!! bo nigdy nie mam okazji mowic po polsku i dlatego.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...