Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, August 18, 2009

Jedziemy na wycieczke

W niedziele nasze dzialania zakonczylismy w ciagu 3 godzin, Potomek stawil sie na stanowisku pracy punktualnie i generalnie rzecz biorac nie bylo zadnych zawirowan.
Natomiast wczorajszy dzien dal mi znow lekko w dupe, bo mielismy jechac do IKEA, niedaleko bo najnowsza jest w Brooklynie, wiec samochodem to jakies 30-40 min w jedna strone, nie jest zle.
To znaczy nie byloby zle, bo cala impreze moznaby odbyc w ciagu 3 godzin, ale Sabcia pokazala nam srodkowy palec z samego rana i okazalo sie ze nie mozemy jechac samochodem.
Pierwsza reakcja - wkurw.
Ale zaraz potem wlaczylo mi sie myslenie i przypomnialam sobie te wszystkie lata kiedy nie mialam samochodu i jakos dalo sie zyc i nawet zalatwiac rozne rzeczy nie tylko w roznych dzielnicach miasta ale i poza. Szybko weszlam na strone IKEA i sprawdzilam jakim pociagiem mozna tam dojechac, nie jest zle okazuje sie ze jezdzi tam kilka pociagow a potem IKEA ma shuttle bus do samych bram przybytku. Biorac pod uwage fakt ze i tak wiekszosc zakupionych rzeczy bedzie musiala byc dowieziona przez firme nie widzialam problemu, przeciez dywanu o wymiarach 3 x 2,5 m tez nie zabralabym samochodem.
-- A moze pojedziemy na Staten Island i stamtad promem do Brooklyna tuz przy IKEA - snul plany Wspanialy. No faktycznie mozna by i tak, ale moze raczej nie przy tej temperaturze, juz o 10 rano na termometrze bylo 35C wiec jakos nie bardzo chcialo mi sie jechac dookola tylko po to zeby przeplynac promem. Nie zwazajac na jego zawiedziona mine i argumenty typu "ale ja mam urlop, to nalezy mi sie wycieczka", wybralam trase najlatwiejsza: autobus, pociag (co prawda przez caly prawie Manhattan, ale za to bez przesiadek) i ten shuttle.
Wszystko odbylo sie w miare sprawnie autobus i metro oczywiscie z kilmatyzacja wiec nawet nie zdawalam sobie sprawy ze temperatura na zewnatrz doszla juz do 39C.
Dopiero jak wyszlismy na zewnatrz to poczulam sie jakbym weszla do dymiacego gara z grochowka. Przeszlismy na przystanek autobusowy i zaczelo sie oczekiwanie na shuttle bus, ktory to mial jezdzic co 30 min. Oczekiwanie przeroslo moje mozliwosci niestety, bo oczywiscie minelo 30 min i zadnego shuttle bus z IKEA na widoku, okoliczne drzewka (mlode) dawaly po kilka metrow kwadratowych cienia ale to za malo na oczekujacych na autobusy, na szczescie byl jakis ruch powietrza bo to blisko wody. Mimo wszystko ilez mozna stac w dodatku na tych kretynskich koturnach ktore oczywiscie ciagle nosze.
W morde Szweda!! Wkurzylam sie i wreszcie zapytalam kierowcy pierwszego lepszego autobusu czy on aby nie jedzie w tamtym kierunku. I oczywiscie okazalo sie ze wlasnie jedzie dokladnie w to samo miejsce gdzie shuttle.
Ufffff odetchnelam z ulga siadajac w kilmatyzowanym autobusie a za mna pakowala sie do autobusu reszta towarzystwa.
Bardzo lubie IKEA, maja nie tylko funkcjonalne meble ale i przyzwoite ceny, no ale nachodzic to sie tam mozna do wypeku.
W sumie udalo mi sie kupic wszystko co chcialam czyli dwa dywany, stolik ktory tak naprawde jest polka na buty, ale podoba mi sie ze jest waski, odpowiednio dlugi, pasuje kolorystycznie do mojej lawy i ma poleczki gdzie bede mogla polozyc broszurki i magazyny, coby sobie kobitki mogly poczytac. Tak naprawde to przeciez i tak nikt u mnie nie czeka w zadnych kolejkach bo kazdy przychodzi na umowiona godzine, no ale czasem sie zdarzy ze jedna sie spozni a druga przyjedzie wczesniej. Kupialm karnisze do zaslon, lampke, dodatkowe lustro i w sumie to wszystko co mialam kupic, tylko mi sie zapomnialo o polce nad umywalke. Nic to zalatwimy to innym razem i nie koniecznie w IKEA.
Oczywiscie pozarlismy po porcji szwedzkich meatballs, ktorych tak naprawde nigdzie indziej czlowiek nie wzialby do geby, ale tam w IKEA jakos smakuja:))
Caly majdan nadalam na dostawe do domu, oprocz tej lampki, lustra i karniszy, bo to zabralismy ze soba. Dostawe mam miec w czwartek.
Do domu wrocilismy ok. 19tej czyli cala wyprawa zajela nam 6.5 godzin, dlugo ale jednak New York jest chyba jedynym miastem w Stanach gdzie czlowiek moze zyc bez samochodu. Upierdliwe to ale jak trzeba to sie da.
Dzis tak jak planowalam mamy odpoczynek i nie musze sie o nic martwic, nawet masazystke udalo mi sie zamowic do domu, wiec nie trzeba sie bedzie nigdzie szwedac. Przyjedzie na 19ta i 2 godziny pozniej prosto do lozka.
Jutro o 9tej rano przeprowadzka i kolejny etap przed nami.

Stardust na polmetku

12 comments:

  1. jesteś bardzo dzielna. bardzo. teraz to już z górki, naprawdę!

    ReplyDelete
  2. Trzymam kciuki za szybką i sprawną przeprowadzkę :)

    ReplyDelete
  3. Ach...w NY, to nawet upał ma inną gęstość...

    ReplyDelete
  4. Bez samochodu przez jakiś czas dawałam sobie radę, ale gdy złapałam gumę w rowerze i nie było komu jej wymienić, to była niemal katastrofa;))
    Parafrazując Foresta Gumpa - gdziekolwiek idę, tam jadę rowerem:))

    ReplyDelete
  5. DS--> No tak, teraz juz moge odetchnac, bo fakt jeszcze jest duzo do zrobienia, ale to juz latwiej.

    ReplyDelete
  6. Beata--> Ja dzis siedze w domu i nawet nosa nie wystawiam na taras, bo ciezko.

    ReplyDelete
  7. Grzegorz--> Jeszcze wszystko przed Toba, ale jak sie kiedys bedziesz wybieral to daj znac:)

    ReplyDelete
  8. Dikejka--> Bo czlowiek sie szybko przyzwyczaja do dobrego i zapomina ze moze byc inaczej.

    ReplyDelete
  9. Gzegorz, jak będziesz jechał weź mnie jako nadbagaż:)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...