Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, August 20, 2009

Krew sie posypie, trup sie poleje

Doczlapalismy sie tuz przed 8 - udalo sie, ja natychmiast wybralam sie po zakup jakiegos sniadania i oczywiscie kawy, Wspanialego zostawiajac na strazy.
Wracam a moj maz myje lodowke, taka mini lodowka do przechowywania jedynie wody, oczywiscie na czas przeprowadzki pusta, wiec bardzo mnie to zdziwilo:
-- A cos Ty sie tak do tej lodowki dorwal?
-- A co mam robic? przeciez nie bede siedzial z zalozonymi rekami i czekal na dywany czy tez fachowca od telefonu.
Pominelam to milczeniem (chwilowo) bo robic poza lodowka to akurat bylo co, przeciez nalezalo przestawic szafki zeby telefonista mogl dostac sie do gniazdka. Ale moj maz, sobie tylko zrozumiala logika uznal ze lodowka najwazniejsza w tym momencie. Dalam spokoj na czas jedzenia sniadania, przeciez nie bede sie klocic w czasie posilku, bo ponoc od tego robia sie wrzody na zoladku. Babcia tak mowila, a ja babci wierze.
Jak juz skonczylismy jesc to powiedzialam:
-- Cos mi sie wydaje ze my sie dzis poklocimy.
-- Oooo, a niby dlaczego mielibysmy sie klocic? - zapytal zdziwiony - ja sie nie mam zamiaru z Toba klocic - dodal po chwili.
-- Wobec tego moze powinnismy zsynchronizowac nasze priorytety odnosnie przewidzianych na dzis zajec, bo jak narazie to widze ze kazde z nas ma inne.
-- Ja tam nie mam zadnych priorytetow, to Twoj biznes i Ty rzadzisz ja tylko robie za sile najemna - odpowiedzial z rozbrajajacym usmiechem.
-- Ja uwazam ze nalezy najpierw przestawic te szafki tak aby dac dostep do gniazdek telefonicznych i potem niestety czekac cierpliwie na dywany, bo bez nich to nie mozemy ruszyc.
-- Tez tak mysle - przytaknal.
-- hahaha to po kiego grzyba dopadles do lodowki, ktora przez nastepne 3 dni nie bedzie nikomu potrzebna? - zapytalam ze smiechem.
-- B..bbb...ooo..o... chcialem sprawdzic czy dziala!!! - odpowiedzial jakajac i po chwili sam smiejac sie z bezsensu tego stwierdzenia.
Zadzwonila moja komorka, dostawca dywanow, moze przyjechac w ciagu 15 min.
-- Super przyjezdzaj, jestem na miejscu i czekam - rzucilam do telefonu uradowanym glosem, bylo dopiero 13 min po 9tej.
Pol godziny po dywanach zjawil sie technik telefonista i zalatwil co trzeba w ciagu doslownie 10 minut. "This is my lucky day" - pomyslalam.
Przed polozeniem dywanow zadecydowalismy ze nalezy odkurzyc, no to Wspanialy dorwal sie do sprzetu i zaczal w jednym kacie, ale cos mu tam wyraznie nie pasowalo bo zaczal grzebac srubokretem i skrobac, to ja zglosilam sie na ochotnika do przyniesienia kolejnej kawy.
Wrocilam z ta kawa i co widze?
Moje szczescie dozgonne ciagle w tym samym kacie gmera.
Szlag mnie trafil, ale przeciez musze docenic ze poswieca dla mnie swoj urlop wiec grzecznie i spokojnie zaczelam:
-- Wiesz co kochanie? pod wzgledem sprzatania to my oboje jestesmy z zupelnie innych galaktyk...
-- No, ja wiem, ja to bym sie nadawal na idealna polska housekeeper - wyszczerzyl sie w usmiechu.
-- Oj, tak dokladnie. Tylko nie zarobilbys na sol i wode, o chlebie nie wspominajac, jakbys sie tak zagmeral w jednym kacie na kilka godzin. A tu trzeba cala chalupe opierdolic za 6 czy 8 godzin.
Przestal gmerac i ruszyl z odkurzaczem, po chwili przystanal, popatrzyl na mnie i mowi:
-- Wiesz ja naprawde nie potrafie sobie wyobrazic ze Ty kiedys sprzatalas domy..
-- Ha, sprzatalam i calkiem niezle mi to szlo i jeszcze mi za to placono - potwierdzilam dumna i blada.
-- To nie mow o tym glosno, sciany maja uszy, jeszcze nie daj buk ktos poprosi o zwrot pieniedzy.
No widziala szwagierka jak sie odgryzl:))
Potem nam nawet szlo niezle i nabral jakiegos przyzwoitego tempa, ale co jakis pylek spadl, a bylo troche pylu bo przeciez bylo wiercenie na karnisze do zaslon, to on natychmiast lap za odkurzacz. No, to chyba jakas fascynacja jest, ktorej ja nie rozumiem ale mojego meza odkurzacz wyraznie kreci.
I dzieki niebiosom ze tak jest i kolejne dzieki za to ze jestesmy tacy rozni, bo inaczej byloby juz pewnie po malzenstwie. Nie ma sily musze kochac tego Wspanialego!!!!

Stardust do sprzatania nie udana;)

16 comments:

  1. ha!
    ja tu widzę jeszcze inne zalety Wspaniałego.Naprawdę wygrałaś los na loterii:)

    ReplyDelete
  2. Prace przesuwają się powoli, ale do przodu.Dobrze, że się chociaż przy nich nie nudzicie;-)

    ReplyDelete
  3. Tuv--> A Ty myslalas ze ta ksywke to on tak na ladne oczy dostal? ;)))))))))
    Wiesz jestesmy bardzo rozni, bo ja po lebkach i byle jak, byle dalej. On dokladny do wypierdu. 20 lat temu nie mialby zadnych szans, teraz doceniam;)))
    Potomek mowi ze Wspanialy to jest 99% chodzaca dobroc, ale ciagle mnie ostrzega przed tym ewentualnym 1% i chyba ma racje.

    ReplyDelete
  4. Basiu--> Nie mam czasu na nude, a naprawde juz mi sie nalezy troche. Wczoraj wieczorem nawet mi sie do domu nie chcialo wracac. Wszystko mnie boli nawet wlosy!!!!

    ReplyDelete
  5. DS--> No co Ty?? to jest jednak kupa roboty i wcale nie takiej latwej. Ja wczoraj z gratami jezdzilam w kolko po kilka razy, bo a to lustro od szafy nie moze byc tu, bo daje wglad na gabinet, a to szafka nie tam. Wiesz to ma nie tylko wygladac ale i funkcjonowac a wszystko nagle jest inaczej niz bylo tam. Tu mi brakuje gniazdka, tam rura przeszkadza itd. itp.
    Ja mam nadzieje ze skonczymy w sobote i niedziele przeznaczymy na odpoczynek. Ale tak naprawde to bedzie skonczone moze pod koniec wrzesnia.

    ReplyDelete
  6. Stardust, kochaj go kochaj, bo to fajny facet. no i odwzajemnia, czyli podwojna przyjemnosc :)

    ReplyDelete
  7. O, moj ma podobnie. Zawsze mnie ochrzania jak sprzatam, ze niedokladnie... ale na chleb by nie zarobil :)
    a ja sprzataniem zarabialam na chleb...

    ReplyDelete
  8. Oj, jak ja to znam! :-)))
    Mój kleił jakąś listewkę a meble się nosiły, ustawiały ... ;-)

    ReplyDelete
  9. Stardust, Ty się nie gniewaj, ale Ty sie go czasami bez sensu czepiasz i kurna, podobna jesteś w tym do mnie...

    ReplyDelete
  10. b.--> Znaczy sie potwierdzasz, nie mam wyjscia? :)))))))))

    ReplyDelete
  11. Nina--> Nie wiem skad sie to u mojego wzielo? w wojsku nigdy nie byl, a lazienki szoruje w kacikach szczoteczka do zebow:)))))

    ReplyDelete
  12. Sze--> Pocieszylas mnie, dzieki!!!
    Jakby czlowiek nie kochal to by juz dawno zabil:)))))))))))))
    Moj jeszcze jak zobaczy ze wywracam oczami to mowi "ale przeciez chcesz miec to zrobione". Kurwa chce!!!! ale nie koniecznie teraz!!!!!
    :-)))))))))))))))))))

    ReplyDelete
  13. Beata--> Ja sie ani nie gniewam, ani nie czepiam, ja mam po prostu liste priorytetow. :))))))))))))))

    ReplyDelete
  14. lista priorytetów to podstawa:))))
    tez mam.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...