Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Tuesday, August 18, 2009

Mozg sie gotuje

Od soboty mamy upaly dochodzace do 40C, nie ma czym oddychac w miescie. Ludzie chodza w zwolnionym tempie, kto moze to wcale nie wychodzi. A kto wychodzi to snuje sie bez wiekszego sensu i celu. Niektorym nawet chyba mozg przestaje pracowac.
W sobote w drodze do pakowania zatrzymalismy sie w okolicznym sklepie zeby kupic kawe.
-- Dwie duze kawy, obie z mlekiem, jedna z cukrem, druga bez - poprosilam.
Sprzedawczyni patrzy na mnie nierozumiejacym wzrokiem, wiec powtorzylam dokladnie zamowienie. Tez nic.
-- Duza kawa z mlekiem i cukrem i duza kawa z mlekiem bez cukru - wtracil Wspanialy.
Sprzedawczyni zaczela przygotowywac obie kawy wedlug jego instrukcji.
Zaplacil i wyszlismy ze sklepu.
-- Ja nie rozumiem, przeciez ja powiedzialam to samo i nawet powtorzylam dwa razy i ona nie wiedziala o co mi chodzi. - powiedzialam do Wspanialego.
-- Bo ona nie mogla pojac tych "dwoch kaw" one sa nastawione na procesowanie zamowien tylko pojedynczo.
-- A gdybym chciala 8 kaw i w tym jedna bez cukru to tez musialabym zamawiac pojedynczo?
-- Raczej tak, bo one tak schematycznie mysla.
Jednym slowem tak sa szkolone te automaty.
A moze to tylko temperatura, chociaz w sklepie kilmatyzator dawal na full az bylo zimno.

Stardust nie pojmujac

24 comments:

  1. Noł lala było, no co ;-)
    Każdy czasem ma taką zawieszkę. Sama wiem jak to jest, też krzyżowe zamówienia mi się myliły i musiałam je sobie tłumaczyć.
    Żeby podać swój numer telefonu dziesiątkami muszę się długo zastanawiać i rozpisać go w myślach (bo mam łatwy setkowo). A kod miasta w DE znam tylko po niemiecku i nawet rozpisanie nie pomaga na szybko :-))))

    ReplyDelete
  2. Szeh...tylko po niemiecku:)

    upału nie zazdroszczę, ale podrzuć tak z 5 stopni ciepła, bo nam brakuje...

    ReplyDelete
  3. Sze--> Ze wzgledu na duza ilosc i roznorodnosc akcentow w NY wszelkie numery najlepiej podawac pojedynczymi cyframi i tak sie tez nauczylam. Oczywiscie po angielsku, zeby podac numer telefonu po polsku musze go sobie napisac a potem dopiero przeczytac w odpowiedniej formie:)) Dobrze ze Ty tez tak masz bo juz myslalam ze tylko mnie to dotknelo;)
    Nol lala jak nic:))))))))

    ReplyDelete
  4. Beata--> Chetnie bym pchnela te kilka stopni, ale jak to zrobic? A na jutro zapowiadaja burze z pieronami takie blyskawiczne. Zadnego pozytku z takiej burzy, bo tylko wilgotnosc wieksza.

    ReplyDelete
  5. Stardust, ani mi się waż pchać tu jakąś temperaturę nadprogramową! :)) chyba, że na Północ. u mnie za gorąco jest i już! ;)

    ReplyDelete
  6. Bere--> OK to ja tylko w kierunku Kaszub bede slac:))))))))))))

    ReplyDelete
  7. Nie, to nie kwestia temperatury.
    To sa automatony.

    Najgorzej wychodzi, jak trzeba sie uzerac z czyms zupelnie przerastajacym automatona - np. serwis comcastu.

    Jak mi zakladali internet, to przyszedl taki JEBANY CIOLEK ze normalnie strach. Zaczal od tego, ze nie umial znalezc "dostepu do internetu" na mojej makowce. Bo bidok myslal, ze tylko IE istnieje. Pokazalam mu palcem poczem widzac, ze se nie radzi, mowie zeby mi podal IP adres i IP DNSu to se sama wszystko skonfiguruje. NIE NIE NIE.
    ABSOLUTNIE NIE WOLNO.
    Dzwoni do centrali a ci mu dyktuja zdanie po zdaniu.

    Myslalam ze mnie kurwa strzeli, zreszta skonfigurowal ZLE i potem support ZNOW nie umial naprawic, w koncu ich wyslalam do jebanego diabla i sama sobie zmienilam konfiguracje, klamiac w zywe uszy podczas rozmowy z automatonem w supporcie.

    Ale, inaczej sie nie da. Normalnie sie nie da.

    ReplyDelete
  8. Ja też każdą nadwyżkę temperaturową chętnie przyjmę! Daj z dychę! Ale bez wilgotności!
    :-)

    ReplyDelete
  9. wilgotnosci swojej mam po czubek glowy ale kilka stopni na plus by sie jeszcze przydalo,bo ja tam cieplo i swiatlolubna jestem raczej;a w tej posranej belgii to pogoda podobna do angielskiej-ciagle szaro i buro brrrrrrrrr

    co do zacmien umyslu to tez takowe miewam;ostanio za cholere nie moglam se przypomniec wlasnego nr telefonu do domu
    a wlasne nazwisko umiem przeliterowac po francusku a po polsku nie

    ReplyDelete
  10. He he a propos tego co napisała Nina - miło poczytać, ze i w hameryce mak jest postrachem informatyków. Jak mi dzwonią nieustająco z jakimiś propozycjami niby to ćwierćdarmowego internetu albo kompa za złotówke to mówie grzecznie "mam maka, czy państwa technik umie to skonfigurować?", albo "uzywam tylko maka, jesli to mak - to zgoda". I po sprawie.

    ReplyDelete
  11. jak narkomanka jedna, mak, mak, śmak:)
    też będe mówić, jak zadzwonią z propozzycją jaką, mam maka...ups, a jak odpowiedzą - nie ma sprawy!...
    odeslę do Lorenzy:)

    ReplyDelete
  12. Nina--> Ja z technikami i operatorami mialam niewiele do czynienia, wiec na szczescie nie mam doswiadczen. Ale czasem Wspanialy opowiada mi takie rozne kwiatki z zycia korpo, ze mi wlos na dupie staje deba:)))

    ReplyDelete
  13. Szeherezado--> Bez wilgotnosci to moge sobie zostawic:))) bo sama temperatura to bzdet, wilgotnosc to jest to co daje w dupe;))

    ReplyDelete
  14. Agnieszka--> No jakbym miala do wyboru tutejsza i angielska pogode to zdecydowanie wole tutejsza. Przy angielskiej odstalabym chyba jakiejs powaznej depresji. Podziwiam ludzi ktorzy zyja w tej szarosci.
    Z literowaniem mam to samo, nie umiem literowac po polsku:(

    ReplyDelete
  15. Lorenza--> Tu jest pelno takich co to im nie kazdy gwozdz pasuje do kazdej sciany:)))))))))

    ReplyDelete
  16. Beata--> Znow masz kudlate mysli:))

    ReplyDelete
  17. łał.ja bym takiej temperatury nei przeżyła.Dobrowolnie:)
    Ale też szrosć mni dobijają,chyab najlepsza pogoda jest na Nowej Zelandii?
    Ale to strasznie daleko od nas.

    ReplyDelete
  18. Tuv--> Wszystko da sie przezyc:)) Ja sie juz nawet nie poce, bo sie przyzwyczailam. W tym roku nie jest zle, bo dopiero teraz jest tak goraco, normalnie zaczyna sie juz w czerwcu, albo lipcu. Byloby tragicznie gdyby nie bylo klimatyzatorow. Te z kolei zra mase forsy ale dzieki temu da sie zyc. Najgorzej jest pod ziemia na stacjach metra, bo tam nie ma zadnego dostepu powietrza i jesli na zewnatrz jest 35C to pod ziemia pewnie z 50C.

    ReplyDelete
  19. Star-jak juz pisalam ja zdecydowanie wole ciepelko i sloneczko,wiec nawet jak prazy i wilgotnosc siega zenitu to nie narzekam;ciesze sie z kazdego slonecznego momentu,bo wiem ze jutro moge otworzyc oczy i zobaczys szary poranek
    generalnie to pogode w belgii mozna tak-mamy dwie pory roku:lato i 10 miesiecy pory deszczowej

    ReplyDelete
  20. moj maz czesto mial problemy w Tim Hortons - widocznie wydaje nieprecyzyjne polecenia. mial, bo teraz sie nauczyl jak je trzeba wydawac, i gdy ja mowie cos 'skomplikowanie' to mnie poprawia :)))

    ReplyDelete
  21. No, to bardziej przyziemnie bedzie:

    Z jednego i drugiego banku dzwonia do mnie pare razyw ciagu dnia (przestalam splacac pozyczke a chalupa jest na short sale).

    Na poczatku odbieralam te telefony bo se naiwnie myslalam, ze jak wyjasnie sytuacje, to mnie przestana gnebic... gdzie tam.

    Za kazdym razem rozmowa wygladala tak:
    "ma pani opoznienia w placeniu, kiedy zacznie pani placic?"

    ja: jak znajde prace. w tej chwili pracy nie mam, nie stac mnie na oplacanie pozyczki a dom jest wystawiony na short sale".

    - a zawiadomila pani bank?
    - tak. wszystkie dokumenty sa zlozone, mam potwierdzenie, sa tam juz od pol miesiaca.
    - to kiedy zacznie pani placic?
    - przeciez mowie, ze jak znajde prace.
    - no ale kiedy???

    tu nie wytrzymalam, kurw mnie strzelil i podnioslam glos:
    - JAK MI PAN ZNAJDZIE PRACE TO CHOCIAZBY JUTRO. DOWIDZENIA.

    I jeb sluchawka. Od tamtej pory juz nie odbieram telefonow od nich, nie na moje nerwy...

    ReplyDelete
  22. Mam tak samo z podawaniem numeru telefonu - po angielsku plynnie, po polsku sie zacinam;)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...