Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Monday, September 21, 2009

Niespodziewanie mile niespodzianki

Niech sie tam dyskusja pod poprzednia notka toczy, a mnie swierzbia palce do pisania o wczorajszym dniu, a do dyskusji oczywiscie bede zagladac i jak potrzeba odpowiadac.

Mam klientke, o ktorej od dawna wiedzialam, ze jest aktorka, ale nie przywiazywlam do tego zbyt duzej wagi, bo aktorek to tutaj pelno. Szczegolnie takich co to w oczekiwaniu na role zycia zarabiaja jako kelnerki w roznych knajpach.
Melisse wiec zaliczalam ze tak powiem z rozpedu do takich wlasnie aktorek, no bo fakt ze gdzies tam cos zagrala na off-Broadway wcale jeszcze nie znaczyl ze zarabiala li tylko aktorstwem. Pracowala dla dosc popularnej tv oxygen a aktorstwem trudnila sie dorywczo.
Melissa byla u mnie jakies 6 tygodni temu, akurat jak ja mialam urwanie dupy i powiekszenie prostaty z przeprowadzka. Cos tam mowila, ze kolezanka napisala jakis scenariusz, ze razem wystawiaja to w jakims bardzo mini teatrze, ze jest to taka pierwsza ich praca od A do Z itp, itd.
Wysluchalam, jak przystalo na dobra kosmetyczke pochwalilam, zyczylam powodzenia i myslalam ze to wystarczy.
Nie wystarczylo, jakies 2-3 tygodnie pozniej Melissa przyslala mi emailem szczegolowe informacje gdzie sztuka jest wystawiana.
Uznalam jednak ze mam prawo zignorowac, bo mialam dosc powaznych zajec z przeprowadzka i rozpoczeciem mojej wlasnej dzialalnosci w nowym lokalu.
Ale w czwartek Melissa znow przyslala info o sztuce, oraz dodatkowo recenzje z magazynu teatralnego i z TWinNY (This Week in New York) i to wszystko przyozdobione kodem na zakup tanszych biletow.
W tym ukladzie nie bylo wyjscia, powiedzialam Wspanialemu, ze on jak chce, ale ja musze isc.
Poszlismy oboje i spotkala nas ogromna niespodzianka.
Sztuka jest co prawda 4-osobowa, ale z taka glebia i tak mistrzowsko zagrana, ze zakonczenie zastalo nas ze szczekami a kolanach i lzami w oczach.
WOW!!! Mistrzowskie aktorstwo, super scenariusz i generalnie wszystko bardzo udane, az ciezko uwierzyc ze zrobili to w sumie amatorzy.
Po teatrze, bo wybralismy sie tam na 14ta a sztuka trwala 90 min, postanowilismy troche polazic. Bylo to w Chinatown, ktore znajduje sie w jednej z najstarszych czesci Nowego Yorku i wlasnie jak czekalismy na zmiane swiatel to stalam przed takim cackiem:


Jak juz kliknelam to jedno zdjecie to zauwazylam ze ruch na ulicach nie jest tak bardzo wielki i w sumie to jedyna okazja zeby uwiecznic kilka innych caculkow, wiec sie wzielam za fotografowanie.
A teraz Wam pokaze te moje uwiecznione "perelki" architektury. Wszystkie zdjecia zostaly zrobione przy Broadway miedzy Canal Street i Prince Street.

Mnie osobiscie bardzo sie podoba to dawne budownictwo, szkoda ze tak rzadko czlowiek chodzi z zadarta glowa i tyle perelek nie dostrzega na codzien.
Wiekszosc to budynki mieszkalne i tutaj wlasnie znajduja sie jedne z najdrozszych mieszkan w NYC
Stardust niespodziankowo;)

19 comments:

  1. oooo:))))
    śliczne:)
    dziękuję za takie hm,ciekawskie fotki:)))

    ReplyDelete
  2. Czarownico--> Dzieki:) troche niewygodnie to fotografowac, bo te budynki jednak wysokie i leb boli od przechyalania:))) ale wazne ze sie nie urwal:P

    ReplyDelete
  3. Uczta dla oczu! Ja mogłabym w zachwycie krążyć takimi ulicami godzinami. Zresztą miałam ku temu okazję, bo weekend spędzilismy z małżonkiem we Wrocławiu. Też było co oglądać. Może nie wszystko jeszcze takie piękne jak w NY, ale też urocze. Dziękuję za pokazanie kawałka Twojego miasta :))

    ReplyDelete
  4. Kurakowa--> Zgadzam sie absolutnie Wroclaw jest jednym z najpiekniejszych polskich miast. Zawsze mi sie podobal, chociaz pewnie duza role w tej sympatii odgrywal fakt, ze mam calkiem sporo rodziny we Wroclawiu.

    ReplyDelete
  5. zdjecia piekne :)

    cale szczescie ze pod wlasciwa notka;)

    ReplyDelete
  6. Twoje zdjęcie przypomniały mi jak kilka (a może kilkanaście) lat temu marzyłam, żeby zobaczyć NY. Nie Rzym, nie Paryż i nie Wenecję... I tak sobie myślę, że kiedyś do tych marzeń wrócę, bo wygląda na to, że przeczucia mnie nie myliły i NYC bywa pięknym miastem.

    ReplyDelete
  7. W nawiązaniu do poprzedniej notki.
    Skoro cokolwiek fociliście na ulicy, to wtenczas byliście Japończykami;)))

    ReplyDelete
  8. Ten pierwszy bank ma urodę naziemnego schronu przeciwlotniczego :-)))
    Mnie się marzy takie budynki zobaczyć od środka(ale nie te wypatroszone tylko zachowane, takie Rosemary`s baby, wieeeesz). Pewnie, że można na filmach, ale to nie to samo. Tylko smutny i szpecący jest widok schodów pożarowych.
    Pstrykaj, Stardust, pstrykaj. Cudzymi oczami też można zwiedzić świat :-)

    ReplyDelete
  9. Zdecydowanie wolę taki stary Nowy Jork.Każdy dom ma "własną twarz", jest niepowtarzalny. Świetnie,że zrobiłaś te zdjęcia i że nam pokazałaś.Dziękuję!
    Miłego, :)

    ReplyDelete
  10. Ja też z wielką przyjemnością obejżałam te zdjęcia. W magazynach (prasie), czy na jakiś filmach zazwyczaj widzimy te "kolosy" całe ze szkła itp. A tu proszę "architektura z treścią". Kiedyś zrobiłam sobie rundkę po swoim mieście (Szczecin) właśnie w celu fotografowania takich "cacek". Tutaj jest ich baaaardzo dużo. Szkoda tylko, że nieodrestaurowane i ich piękno ginie w szarości. Te poniemieckie budynki mają tak bogatą sztukaterię, że czasami aż zapiera dech a do tego jesze te wieżyczki, balkony... Szkoda, że to niszczeje.
    Dziękuję za wycieczkę po Chinatown :-)

    ReplyDelete
  11. b.--> Ty nie czaruj, tylko planuj wycieczke:))

    ReplyDelete
  12. Alicjo--> Nowy York bywa w zasadzie wszystkim, jest rownie piekny jak brzydki, jak i zasmiecony, zatloczony. Ale jedno jest pewne kazdy znajdzie tu cos dla siebie. Ja uwielbiam to miasto, sa miejsca w ktorych nie bywam przez dluzszy czas a potem znow odkrywam na nowo. Ktos kiedys powiedzial, ze jak sie raz mieszkalo w Nowym Yorku to nie ma sily, juz zawsze bedzie sie za nim tesknilo i ja mysle ze tak jest w moim przypadku. Nie wyobrazam sobie mieszkania gdzies indziej, a jednoczesnie wiem, ze kiedys bede musiala.

    ReplyDelete
  13. Sze--> No schron naziemny jak nic:)) ale zrobilam to zdjecie, bo pokazuje rok budowy. Wiesz wszystkie te budynki, ktore sfotografowalam to sa budynki mieszkalne, wiec wejsc tam sie raczej nie da. Partery sa z kolei wynajete na przeroznego rodzaju sklepy, a to juz urzadzone wg gustu wlasciciela sklepu. Kiedys jak jeszcze mialam prywatne klientki to mialam okazje bywac w takich budynkach. Mieszkania sa w nich nie tylko ogromne ale i piekne. Tylko wiesz jak idziesz do klienta to przeciez nie robisz zdjec jego mieszkania. Pamietam jak jedna z moich klientek odnawiala takie mieszkanie i zamowila 38 drzwi w tym 7 sztuk francuskich (dwuskrzydlowych). To sie nazywa mieszkanie:))) dla dwojga doroslych ludzi i ewentualnie odwiedzajacych dzieci.

    ReplyDelete
  14. Anabell--> Musze sobie wyrobic zwyczaj chodzenia z aparatem, no i pamietania ze mam go przy sobie, to tych zdjec bedzie wiecej;)

    ReplyDelete
  15. Smakosiu--> W Szczecinie bylam tylko raz w zyciu, cale 9 godzin:)) ale pamietam ze mi sie bardzo podobalo. Miasta europejskie maja znacznie wiecej takich cacek, bo to wiadomo wielowiekowa historia, kultura, no nie ma co porownywac. Ameryka to smarkula przy Europie:)) Dlatego wlasnie takie caculki znalezione tutaj bardzo ciesza;)

    ReplyDelete
  16. U nas też jest takich cacuszków. W Krakowie kiedys chciałam porobić zdjęcia ale poprzysłaniane wszystko reklamami. Okropne. Teraz posciagali te paskudztwa. Lubię taką stylistykę, lubię starocie szeroko pojęte.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...