Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Friday, September 4, 2009

Nocne przygody

Jak juz wiadomo Wspanialy i ja jestesmy calkiem rozni w wielu sprawach, a w niektorych to nawet mozna powiedziec ze pochodzimy z roznych galaktyk. Ja popierdolony narwaniec, on uosobienie spokoju, ja wszystko chce na "wczoraj" on cierpliwy do bolu, ja balaganiara, on ulozony i zorganizowany. Chociaz przyznam ze przez te lata bycia razem ja sie bardzo wyciszylam i uspokoilam, dobrze ze ma na mnie taki wplyw.
Na poczatku wszyscy moi znajomi rwali wlosy z glowy jak on ze mna wytrzymuje i czy ten facet nie ma aby sklonnosci samobojczych. A tu prosze, jakos zyjemy i nikt nikomu jeszcze zadnej konczyny nie wyrwal ani gardla nie podgryzl.
Najlepsze sa noce.
Nie, nie, nie prosze o spokoj, nie bedzie zadnych zwierzen z intymnych tajemnic alkowy, same tylko techniczne rozwiazania.
Przez lata przyzwyczajona do spania samej na ogromnym lozu, mialam taki zwyczaj ze spalam z 4 poduszkami i spalam we wszystkich mozliwych kierunkach. Jak mi jakas poduszka przeszkadzala, to ja zrzucalam na podloge, jak nagle brakowalo poduszki, to wystarczylo siegnac reka w dol i na pewno jakas sie znalazla.
W takich warunkach i przy takich sklonnosciach mozna spac z partnerem raz na jakis czas, wtedy sie czlowiek skupia nad faktem ze dzieli loze i spi spokojnie. Problemy sie zaczely jak Wspanialy zamieszkal "na zawsze". Nagle budzil sie z moja glowa pod swoja pacha, z noga przerzucona wpoprzek tulowia, ze stopa pod nosem, a to mu kilka razy wyrwalam poduszke spod jego wlasnej glowy i wyrzucilam. No mial chlopina niezly chrzest bojowy.
Biedak na poczatek tak bardzo chcial mi schodzic z drogi ze pewnej nocy spadl z lozka.
Czesto jak musialam wstac do lazienki to widzialam ze cudem tylko wisi na krawedzi materaca, prawdopodobnie wpiety pazurami.
Odbylismy wiec powazna rozmowe i zapowiedzialam mu ze niestety musi sam walczyc o swoje terytorium, troche to potrwa, ale jest szansa ze ja sie uspokoje.
I tak tez bylo, powoli on zaczynal sie rozprzestrzeniac, a ja coraz mniej szalalam.
Chociaz jeszcze teraz od czasu do czasu zdarzy nam sie obudzic w pozycji 69 bez zadnej przyczyny i ciagle sie zastanawiamy jak ja to robie, ze jego nie budze, ani tez sama sobie snu nie przerywam. Wspanialy sie nawet kiedys w zartach odgrazal ze powinien zainstalowac kamere w sypialni zeby sie dowiedziec co sie tu naprawde dzieje;)
Natomiast ja sie z niego smieje ze ma velcro na plecach, bo jak tylko sie obroci z boku na bok, to zabiera cala koldre, a ja potem sprawnym szarpnieciem odbieram sobie moja polowe.
Wiem, sa ludzie ktorzy spia razem pod dwoma roznymi koldrami. Jakos sobie tego nie wyobrazam, za duzo szmat za malo ciala jak na moj gust. Ja musze czuc cialo a nie szmaty, no tak mam i nic na to nie poradze, albo nie chce poradzic;)
Z uplywem lat dochodzil do coraz wiekszej perfekcji i nawet ja od czasu do czasu musze mu dac kuksanca lokciem bo jest mi go za duzo w lozku.
Pisze o tym bo ostatniej nocy wlasnie odegrala sie taka scenka.
Wstalam do lazienki i jak wrocilam to zauwazylam ze w miedzyczasie moje slubne szczescie roplaszczylo sie na samym srodku lozka z konczynami rozlozonymi i o dziwo z wlasna poduszka na piersiach. Czyzby mu sie moje zwyczaje zaczely udzielac?
Nic to, polozylam sie ale jakos mi bylo malo miejsca, wiec zaczelam go tracac w wystajace kolano zadkiem. Do czegos ten wielki zadek musi byc przydatny.
Co ja go tracilam, to on robil takie ciche "pufff" to ja jeszcze raz, on znow "pufff" ale ani drgnie.
Hmmm tak byc nie moze. Wpadlam na pomysl i zrobilam 3 krotkie potracenia a nastepnie dalam solidny napor dupskiem. A z mojego chlopa wydobylo sie szybkie "puff, puff, puff" a potem przeciagle "ummmmm". Powtorzylam operacje, on odtworzyl poprzednie murmurando i znow nic, ani nawet centymetra sie nie posunal. No ja piernicze, nie bede sie przeciez przejmowac jego pomrukami i mamrotaniem. Zebralam sily witalne, mocno oslabione przez sen i dalam solidny napor na wroga. A wrog siadl, popatrzyl nieprzytomnie i mowi:
-- A co Ty w zasadzie ode mnie chcesz?
-- Nic, poza tym zebys sie przesunal na swoja polowe lozka.
-- Ooooo, a ja myslalem ze to jakas gra wstepna i beda atrakcje - odpowiedzial zawiedzionym glosem i z mina zbitej psiny polozyl sie spac na swojej polowie lozka.
Nie wiem tylko dlaczego ciagle przytulajac poduszke do piersi zamiast miec ja pod glowa...

Stardust spiaco

19 comments:

  1. stardust :)))

    ja z tych co na king size i z dwoma osobnymi koldrami i jedna wspolna. poduszek wlasnych mam cztery, dwie male, dwie duze. dla usprawiedliwienia dodam ze jeszcze czasami syneczek sie do nas w nocy przyplacze (malusi 13-latek...), tak wiec przynajmniej mamy dla niego i poduszke i koldre :))))

    ReplyDelete
  2. b.--> No to Ty tez jestes niezla numerantka:)))) ze tez te biedne chlopy z nami wytrzymuja. A w zasadzie to niech sie ciesza ze nas maja;)

    ReplyDelete
  3. ja naprawde mysle ze gdyby moj maz mnie nie mial, to jego zycie byloby bardzo nudne. a tak to przynajmniej ma sie czym wqrwiac :)

    ReplyDelete
  4. Sie usmialam, wyobrazajac sobie jak dochodzicie do tego 69 nie budzac sie;)
    U mnie jedna koldra, zdecydowanie. Dwoch osobnych u ludzi, ktorzy sie kochaja i lubia, nie pojmuje, no tak mam i juz. I musze kontakt jak najwieksza powierzchnia miec, wiec lozko nie musi byc nawet szerokie, kingsajz okazuje sie sporo za szeroki, choc nie ulomki w nim spia.
    Na takie akcje zadkiem, to chyba kazdy facet pomyslalby to samo?

    ReplyDelete
  5. oj, przelec, przeleć Stardust, bo sie w pierze wtula:)

    ReplyDelete
  6. mam jedną ogromną kołdrę i dwa koty :)
    I rano to JA śpię na brzeżku,osobisty wtulony w wmnie a za nim 1,5 metra wolnego łóżka;>>>>

    ReplyDelete
  7. b--> Ja to ciagle Wspanialemu i Potomkowi mowie, ze ich zycie byloby tragicznie nudne beze mnie;))

    ReplyDelete
  8. Czarownico--> Sama sie jeszcze smieje jak sobie to przypomne. A to przelazenie do gory nogami to naprawde nie wiem jak mi idzie, chyba w czasie snu siadam i padam w te druga strone:)))

    ReplyDelete
  9. Beata--> Dwie koldry i jeszcze pies!!! To juz rozpusta:)))

    ReplyDelete
  10. Tuv--> Ja jestem dziwna, bo lubie miec kontakt ciala, ale nie moge spac jak ktos na mnie oddycha:)) Sama tez nie moge sie do nikogo przytulac za blisko bo mi to przeszkadza, ale musze dotykac chocby reka czy noga, to zdecydowanie musi byc kontakt ciala z cialem. Nie potrafilabym zasnac z nikim twarza w twarz, koniecznie lyzeczka:))

    ReplyDelete
  11. A ja z tych, co wolą spać same i to nawet w osobnym pokoju, co miało pewne wady ( u mnie to już czas przeszły w ogóle ), ale więcej zalet. Szczególnie po kilku już latach związku, bo w naszym pierwszym M2 mieliśmy tylko jeden tapczan i jakoś to musiałam znosić. Choć przyznaję,że wtedy miało to prawie same zalety, co ma też uzasadnienie młodością.
    I nie są to jakieś nawyki wyniesione z dzieciństwa, bo nigdy nie miałam własnego pokoiku, ale za to o takowym marzyłam .To moja odrobina luksusu - być może...?

    ReplyDelete
  12. Moze z powodu wlasnego pokoju w dziecinstwie musze miec kolderke wlasna na starosc.
    Teraz rozpatrzam rozdzielnosc przestrzeni, fakt, ze to juz 38 lat od niepodzielnosci, niemniej czy to po osmiu, czy po czterdiestu osmiu tak samo przeszkadza nam chrapanie kolesia obok.
    Ale bez tego szumu tez trudno przysnac, jednym slowem sama nie wiem o co mi chodzi, niemniej od tygodnia drugie lozko w calkiem innym pokoju czeka

    ReplyDelete
  13. stanowczo dwie koldry!
    poduszek sztuk 4 - to mnie nastraja optymistycznie, moge wymieniac na chlodniejsza;)
    Gdy Grubel wpada w melodie chrapalna ja za poduche, kolderkie i juz mnie nie ma;)))))No chyba, ze stopery wczesniej zaloze:D
    Zima zrobimy porzadek z przegrodami grubelowymi, to przestanie tak pilowac;)

    ReplyDelete
  14. Kwoko--> A ja bardzo lubilam w ogole mieszkac sama. Szkoda ze to byl taki krotki okres kiedy Potomka juz nie bylo, a i zadnego meza na stanie;) Swiadomosc ze jest sie jedyna osoba posiadajaca klucz do mieszkania graniczy z absolutnym szczesciem:))) Na szczescie Wspanialy jest niespodziewanie latwym lokatorem i nie przeszkadza, ale i tak lubie moje poniedzialki kiedy jestem zupelnie sama.

    ReplyDelete
  15. Anon i Ade--> Ja na szczescie nie wiem co to chrapanie, chociaz ponoc ja pochrapuje czasem;) Kiedys pamietam moja ciotka powiedziala ze chec do spania osobno przychodzi z wiekiem. Ona tez sobie tego nie wyobrazala za mlodu, a potem jednak spali w osobnych pokojach. Nie wiem, nie chce sie zarzekac na przyszlosc, ale narazie to widocznie jeszcze nie ten wiek;)

    ReplyDelete
  16. Dwie kołdry to stanowczo lepsze rozwiązanie. Ciało i tak jest na wyciągniecie ręki :) a odpada problem walki o przykrycie. I po dwie poduszki na łebka, twardsza i miękka (a bo to wiadomo, co człowiek będzie wolał tej nocy?)

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...