Regulamin


Czytelniku...
1. Jesli czytasz, staraj sie to robic ze zrozumieniem. W przypadku sklonnosci depresyjnych, braku poczucia humoru, dystansu do siebie i otaczajacego Cie swiata, lepiej nie czytaj.
2. Blog zawiera tresci oparte na pogladach autorki, nie TWOICH.

3. Nie ma obowiazku podzielania moich pogladow, natomiast jest obowiazek poszanowania mojego prawa do ich posiadania i gloszenia tutaj.
4. Nawet jesli odnosisz wrazenie, ze cos co czytasz dotyczy Ciebie, to tylko Ci sie tak wydaje. Pisze tylko o ludziach, ktorzy sa dla mnie wazni.
5. Tak naprawde to na swiecie sa tylko trzy wazne dla mnie osoby:
a) ja
b) ja
c) jeszcze raz JA:)
6. Komentowanie mile widziane i cenione, ale pamietaj, TWOJ komentarz swiadczy o Tobie, nie o mnie.
7. Blog zawiera slowa uznane ogolnie za nieparlamentarne, jesli Cie to gorszy, przestan czytac teraz.
8. Blog jest otwarty dla wszystkich, ale nie ma obowiazku czytania, robisz to z wlasnej nieprzymuszonej woli i na wlasne ryzyko.
9. Wszystkie teksty i zdjecia zawarte na blogu sa wlasnoscia prywatna autorki. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody autorki podlega karze z artykulu o prawach autorskich.
10. W przypadkach watpliwosci, czytaj te instrukcje wielokrotnie, az do skutku.

Stardust

Thursday, September 3, 2009

Rozmowa

W drodze do pracy, przed budynkiem spotykam Supera (menadzer budynku) zajetego rozmowa z jakas kobieta pracujaca w budynku.
-- Danielle, to jest Stardust, nasza nowa lokatorka - przedstawia nas, bo Urin uwaza ze wszyscy pownni sie znac. Tez mysle ze to dobra zasada, zwlaszcza w moim zawodzie.
Wymieniamy usmiechy i usciski dloni z Danielle.
-- To Wy sobie pogadajcie, a ja wracam do moich zajec - oswiadcza Urin odchodzac.
Po wymianie kilku grzecznosci Danielle pyta:
-- Skad Ty jestes? bo slysze ze masz lekki akcent ale trudno mi zlokalizowac?
-- Ja z Polski - odpwowiadam i z usmiechem dodaje - natomiast slysze ze Ty jestes z Anglii.
Danielle parska radosnym smiechem z mojego trafnego rozpoznania i szybko dodaje:
-- Ooo!!! A ja mieszkam w Greenpoint!!! w polskiej dzielnicy!!!!
-- A skad Ty sie tam wzielas? - pytam nieukrywajac zdziwienia.
-- Mieszkam tam od 5 lat, bo jak przyjechalysmy z kolezanka to tam byly tanie mieszkania, kolezanka wyjechala 2 lata temu, a ja zostalam bo tanio. Czy Ty moze tez tam mieszkasz?
-- Nie, ale czasem jezdzimy tam z mezem po zakupy.
-- A Twoj maz jest tez Polakiem? - pyta dalej Danielle.
-- Nie... i chyba dlatego lubi tam jezdzic, bo lubi tez jezdzic do Brighton Beach, ktore jest rosyjska dzielnica.
-- Ale jak Ty dojezdzasz do pracy? - pytam po chwili zdajac sobie sprawe ze dojazd musi byc nieco skomplikowany.
-- No tak, dojazd do pracy jest fatalny bo bez wzgledu na to ktory pociag wybiore to musze sie przesiadac..
-- Teraz Greenpoint jest calkiem fajna dzielnica, ale pamietam 25 lat temu, bylo tam szaro i bardzo ponuro, tak przygnebiajaco smutno - staram sie lekko zmienic temat.
-- Wiesz mieszka sie tam calkiem niezle, tylko czasem mnie denerwuja pijacy siedzacy wieczorami albo rano na schodach.. wieczorem jestem w stanie zrozumiec, ale oni czesto siedza rano jak ja wychodze do pracy.
-- Ciesz sie ze nie rozumiesz polskiego - odpowiadam, bo naprawde nie wiem co powiedziec.
-- Myslisz ze to pomaga? - pyta Danielle z usmiechem zrozumienia.
-- Zdecydowanie - odwdzieczam sie podobnym usmiechem i czekamy razem na winde.

15 comments:

  1. Na geenpoincie bylam dwa razy, rok i dwa lata temu z okazji bytnosci w NYC... pierwszy raz to byl szok. Poczulam sie jak za czasow gierkowskiej komuny niemalze.Dwie rzeczy sie nie zmienily: obrazki matki boskiej w oknach i poziom obslugi klienta :)))

    natomiast nie widzialam wtedy pijakow, a bylo popoludnie. Moze na jakis dobry dzien trafilam :)))

    ReplyDelete
  2. eee, ale nie pija tylko Polacy, co?

    ReplyDelete
  3. Nina--> Jesli rok i dwa lata temu oceniasz na epoke gierkowska, to sobie wyobraz jak to bylo 25 lat temu. Pijakow tak normalnie tez nie widze, bo w koncu nie obijaja sie po ulicach, ale widocznie lubia sobie posiedziec na tych schodach przed domem gdzie mieszka Danielle:))
    Natomiast moja kolezanka obchodzila 2 lata temu urodziny w polskiej restauracji na Greenpoincie akurat w weekend Dnia Kobiet. Oj, to bylo straszne. Wyszlam przed knajpe ze Wspanialym zeby zapalic i nagle drzwi sie otworzyly i ktos z obslugi wystawil rzygajacego goscia. Dobrze ze Wspanialy sie w pore odsunal, bo mialby szlaczek na portkach i butach. Szybko postanowilismy wejsc do knajpy, zeby nie byc z gosciem. I to sie okazalo bardzo blednym mysleniem, bo on zaczal rzygac juz przy stole. Mozesz sobie wyobrazic cos takiego? Zaznaczam ze pan nie byl z naszego towarzystwa, ale mimo wszystko.

    ReplyDelete
  4. Beata--> Oczywiscie ze nie pija tylko Polacy, z tym ze wiekszosc pije w prywatnosci wlasnych domow, mieszkan. Natomiast Polacy dostaja takiego animuszu i musza sie gdzies pokazac w pijanym stanie. Nic poza tym. Mnie sie tez zdarzylo przekroczyc granice chyba 4 razy w zyciu, ale we wlasnym domu z wlasnym mezem, bez swiadkow.

    ReplyDelete
  5. rozmowa,rozmową.Ale wchodzę tu dla ZDJĘCIA:)
    Świetne jest.

    ReplyDelete
  6. Tuv--> Dzieki, a zdjecie zrobilam w przedziwnych okolicznosciach:) Wracalismy z Kanady ze spotkania z B. i nie warto bylo placic za parking na 15 min, wiec Wspanialy zatrzymal sie doslownie na kilka sekund przejezdzajac a ja wystawilam leb z aparatem przez otwarty dach samochodu:)))
    Aparat idiot camera, ja tez nie fotograf i tak mi sie udalo;)

    ReplyDelete
  7. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  8. Star fajnie że Ci dobrze w nowym lokum ;) Muszę Ci się pochwalić też nie palę od tygodnia.. tak po prostu i już ;)
    Pozdrawiam żując miętuska ;)
    Sorki ale źle kliknęłam wcześniej @@

    ReplyDelete
  9. W sumie nie mogę się połapać jak to jest. Czy emigrują same ludzkie smieci, czy sam kwiat narodu porześladowany za konspirację i podgryzanie niesmacznych korzeni ustroju

    ReplyDelete
  10. Lorenza--> Ale po co sie lapac? czy Ty zareagowalabys inaczej na takie opowiesci? Ja uwazam ze najlepiej skonczyc rozmowe. Nie mieszkam tam, nie odpowiadam za to czy ktos pije, czy tez chodzi do kosciola 3 razy dziennie.
    Greenpoint jest srodowiskiem specyficznym, bo jesli ktos przyjezdza tylko pracowac, to wlasnie tam laduje, bo najlatwiej, wszedzie moze sie dogadac po polsku, mieszkania podzielone w duzym stopniu na pokoje w dostepnej cenie dla takich zarobkujacych turystow. Tyle tylko ze to sie tez zmieni i nawet juz zmienia bo wyjazdy zarobkowe do Stanow nie sa juz tak atrakcyjne. Nie ten przelicznik, nie ta ekonomia, no i Europa otwarta i blizej.

    ReplyDelete
  11. Abiolcia--> No to super!!!!! Gratuluje !!!!!!!!!!! Tak trzymaj, a ja juz niedlugo bede miala 2 miesiace. Fakt ze zdarzylo mi sie peknac kilka razy, ale chyba tym razem juz nie wroce do palenia. Ostatnio coraz mniej mysle nawet o papierosach, a to juz dobry znak.

    ReplyDelete
  12. zapomnialam ze to taki ladny dzien byl, zdjecie super :)

    co do Polakow, picia, Greenpoint i np. tutejszego Roncesvalles Avenue (w Toronto), to nie chcac generalizowac zdarzaja sie takie konwersacje jak Tobie z Danielle. i co zrobic? ani nie ma sensu sie oburzac ani pluc w "swoje gniazdo".

    ReplyDelete
  13. b--> Wlasnie o to chodzi, co robic? jak sie zachowac? Tlumaczyc ze nie pijany tylko zmeczony, jak robila moja pierwsza tesciowa? No niestety w jakis sposob zarobilismy sobie na taka opinie. Kojarzymy sie swiatu z papiezem i wodka i co ja moge na to poradzic? Ja odpowiadam tylko za siebie, ani za Polakow ani za Amerykanow.

    ReplyDelete
  14. Stardust:
    widzialam juz w USA ludzi rzygajacych w pubach i nie byli to Polacy, ale kogos rzygajacego przy stole w restauracji to musze przyznac, ze nie.

    Ja sie nie poczuwam do wstydu badz soilidarnosci/odpowiedzialnosci za rodakow zachowujacych sie jak zwierzeta, bo niby dlaczego.

    Nie znam tych, co przyjezdzaja na Greenpoint pracowac, ale moge sobie wyobrazic, ze wyglada to tak:
    Przyjezdzaja ludki z mniej lub bardziej zapadlych wiosek, gdzie norma jest obalanie flaszki przed sklepem na rogu.
    No to obalaja i tu, przed sklepem na rogu albo na zachecajaco wygladajacych schodkach...

    Bryci tez potrafia sie uchlac jak swinie, tyle ze oni nie robia tego na ulicach a w pubach. Polacy na ogol wybieraja wersje bardziej oszczedna czyli alkohol sklepowy i picie na wolnym powietrzu...

    ... i chyba stad sie ta opinia o polakach-pijaczkach bierze...

    ReplyDelete
  15. Nina--> No to masz jedno doswiadczenie wiecej ode mnie, bo ja do pubow nie chodze. Tak samo jak nigdy nie chodzilam na dyskoteki, jakos to nie bylo moje ani towarzystwo, ani miejsce.
    Wiem ze jak przylecialam tutaj to na poczatek mielismy oczywiscie tylko i wylacznie polskie towarzystwo i niestety picie bylo na porzadku weekendowym. No nie bylo mozliwosci spotkania bez alku. A ze ja nie lubie, to sie to towarzystwo szybko wykruszylo.
    Ja tez juz dawno przestalam identyfikowac sie z jednym czy tez drugim narodem. Jestem soba i to wszystko. Sama nie stronie od alkoholu ale wiem kiedy skonczyc i nie bawia mnie zadne przechwalki po pijaku, bo tak to niestety wygladalo. Ciagly wyscig z samym sobia.

    ReplyDelete

Mow do mnie jeszcze....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...